Bauhaus – Mask

Bauhaus – Mask
1981 Beggars Banquet

Druga płyta tej kultowej grupy przez wielu jest uznawana za najsłabszą. Przez piszącego te słowa – również. Od razu jednak trzeba sobie wyjaśnić w jakim sensie jest ona najsłabsza. Na pewno nie w tym sensie, że płyta ta jest w ogóle słaba i nie należy jej słuchać. O nie ! Zdecydowanie i po trzykroć stanowcze nie! To jest w sumie dobra płyta. Ona jest słabsza (ale tylko moim zdaniem i jeszcze kilku osób, znam też takich, którzy najbardziej lubią właśnie „Mask”) w stosunku do trzech pozostałych płyt (czyli relatywnie) ale bynajmniej nie jest słaba. Tamte są po prostu rewelacyjne , wspaniałe, świetne i genialne a „Mask” jest troszkę mniej genialna i tyle. Nie zmienia to jednak faktu, że płyta jest dobra. Co więcej, jest krokiem naprzód po punkowo-gotyckim debiucie. Bauhaus zaczynają szukać brzmienia bardziej klimatycznego, stonowanego . Mniej tutaj surowości ale właściwy efekt Peter Murphy z kolegami osiągnie dopiero na późniejszych płytach z wieńczącym dziełem – „Burning from the Inside”. Na płycie „Mask” są rzecz jasna także numery bardziej punkowe (choćby otwierający płytę „Hair of The Dog”). Mi osobiście brakuje jednak  jakiejś myśli przewodniej i dopracowania całości. Są tutaj świetne numery jak „Hollow Hills” , „Passion of Lovers”, „In Fear of Fear”, czy kończący oryginalną płytę utwór tytułowy chwytający za serce co bardziej wrażliwe jednostki. Ale takie nagrania jak „Muscle in Plastic” nieco wybijają płytę z nastroju. Jednak i tak nie jest źle. Do płyty kompaktowej dołączono 5 numerów dodatkowych, które są, jak i cała płyta, mniej interesujące, niż np. bonusy dodane do debiutanckiej płyty. Wolę więc przemilczeć te dubowe eksperymenty zespołu, bo akurat w przypadku tej formacji pasują one jak przysłowiowa „pięść do nosa”. [8/10]

Andrzej Korasiewicz
20.01.2002

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *