Bauhaus – The Sky’s Gone Out

Bauhaus – The Sky’s Gone Out
1982 Beggars Banquet

Trzeci studyjny longplej Bauhaus to płyta już zdecydowanie genialna. I to pomimo tego, że w swoim czasie przez krytyków została uznana za najgorszą a zespół wchodząc do studia nie miał pomysłu na jej nagranie. Zresztą przesada w przypadku tej grupy i płyt przez nią firmowanych jest jak najbardziej wskazana i na miejscu. Obok Joy Division to absolutni geniusze zimnej fali. Nie było, nie ma i już nie będzie drugiego takiego zespołu w historii muzyki. Bauhaus’em inspirowali się przecież m.in. tacy wykonawcy jak np Nitzer Ebb czy cała scena gotycka. Płytę otwierają dwie kompozycję „niewłasne”. Najpierw dynamiczny „Third Uncle” (kompozycja B.Eno) a później utwór „Silent Hedges”, którego autorem jest David Bowie. Ale Bauhaus odcisnął na nich tak silne piętno, że brzmią one jak typowe kompozycje Bauhaus (zwłaszcza dotyczy to „Silent Hedges”). Dalej „The Sky’s Gone Out” staje się płytą nieco eksperymantalną. Chociaż najpierw następują bardziej dynamiczny „In The Night” i jeden z najlepszych utworów Bauhaus w ogóle , czyli „Swing The Heartache”. Niesamowity utwór, wywołujący dreszcze na całym ciele. Tego trzeba słuchać w skupieniu, w ciemnym pokoju z zasłoniętymi oknami i przy zgaszonym świetle. Jeśli nie zaczniesz się bać to znaczy, że ma w Tobie ani krzty wrażliwości i dokładnie to nie wiem po co znalazłeś się na tej stronie i czytasz tą recenzje. To chyba jakiś błąd. Idź już sobie! Do Ciebie nie piszę. Przestań czytać już ten tekst. Przestań się na mnie gapić! Słyszysz mnie?!

Stronę pierwszą płyty winylowej kończy „Spirit”. Utwór piękny, dający wytchnienie po niesamowitym „Swing The Heartache”. Drugą stronę winyla otwiera trzyczęściowa aczkolwiek krótka suita pt. „The Three Shadows”. Dopiero w tym miejscu widać prawdziwy kunszt artystów. Muzyka Bauhaus osiągnęła w tym momencie dla mnie wymiar pełnoprawnej sztuki. Nie tylko sztuki popularnej , czy użytkowej jak traktuję większość dokonań twórców electro, gotyku, synth pop czy innych. W tej suicie (czy może ogólniej na tej płycie) Bauhaus wkracza w inny wymiar. Jej kończąca trzecia cześć znowu wywołuje dreszczyk. A utwór następny „All We Ever Wanted Was Everything” jest piękną kontynuacją suity. Znowu daje wytchnienie. Kończący oryginalną całość „Exquisite Corpse” jest tyleż niesamowity, dziwny co zaskakujący. Musicie tego koniecznie sami posłuchać (kto nie słyszał)! „The Sky’s Gone Out…”. Tak już jesteśmy „po”. Dla wielu ta płyta jest najlepszą pozycją w twórczości Bauhaus. I chyba nie bez racji… Z kronikarskiego obowiązku dodam jeszcze, że w wersji kompaktowej dodane zostały 4 utwory. Na uwagę właściwie zasługuje tylko „Ziggy Sturdust” (kolejny cover Davida Bowie) oraz inna wersja „spirit”. Pozostałe dwa utwory tylko dla wytrwałych. [10/10]

Andrzej Korasiewicz
12.02.2002

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *