The Cure – Japanese Whispers

The Cure – Japanese Whispers
1983 – Fiction

Po nagraniu „Pornography” w The Cure zaczęło się nieco psuć. Grupa nie osiągnęła ani sukcesu komercyjnego (nic dziwnego zresztą) ani nie była specjalnie hołubiona przez krytyków. Dodatkowo doszły kłótnie w samym zespole i dołek psychiczny w jaki podobno wpadł Robert Smith (czemu również się nie dziwię). Smith zaczął grywać poza The Cure (m.in. z zespołem The Banshees) a Simon Gallup reaktywował swój wcześniejszy zespół The Cry. The Cure jednak nadal działał i nagrał kilka lżejszych piosenek, praktycznie czysto popowych. Mimo braku promocji utwór „The Walk” doszedł do 12 miejsca brytyjskiej listy przebojów. Kolejnym singlowym przebojem okazał się „Love Cats”. Muzycy zostali zaproszeni do programu „Top Of The Pops”, w którym wykonali wspomniany utwór.

Płyta „Japanese Whispers” jest właśnie zbiorem ośmiu piosenek wydanych w tym czasie na singlach. Na longpleju znalazły się więc przebojowe numery „Let’s go to bed”, „The Walk”, „The Love Cats” oraz utwory, które towarzyszyły im na drugich stronach singli. Od tej pory twórczość The Cure jest mozaiką nagrań bardziej mrocznych, melancholijnych oraz przebojowych, łatwo wpadających w ucho. Do płyty „Pornography” w takim stopniu nie będzie już powrotu. Ale The Cure ma już swój wypracowany , łatwo rozpoznawalny styl i również w tych przebojowych numerach pobrzmiewa cure’owa melancholia. Płyta „Japanese Whispers” jest jednak w całości płytą lekką i przebojową. Komuś kto nie lubi The Cure płyta raczej się nie spodoba. Niestety nie jest to „pełnoprawny” album i jako taki ułomny należy go traktować. Gdyby podejść do tej płyty na poważnie to chyba trzeba by napisać, że płyta jest niestety słaba. I to nie dlatego, że zespół zaczął grać przebojowo. Chodzi raczej o to, że poza trzema wymienionymi przebojami na płycie nie ma nic ciekawego. Szkoda… [5/10]

17.02.2002
Andrzej Korasiewcz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *