The Cure – Mixed Up

The Cure – Mixed Up
1990 – Fiction

Ta płyta była dla wielu fanów punktem zwrotnym w ocenie The Cure. W momencie wydania zdecydowana większość sympatyków The Cure uznała, że Robertowi zdecydowanie „odbiło” i że ta płyta jest już zbyt dużym „przegięciem”. Nawet jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że muzyka The Cure w roku 1990 już od dawna nie przypominała tego co grali Brytyjczycy na płytach „Faith” czy „Pornography”. Dla wielu to był już definitywny koniec zespołu, objaw artystycznego wypalenia się  albo najzwyczajniejszej błazenady. Tak czy inaczej część „starych” sympatyków nie mogła darować zespołowi tej płyty i odwróciła się od The Cure. No bo w istocie ciężko komuś przyzwyczajonemu do ciężkiego, depresyjnego brzmienia The Cure z pierwszych płyt znieść te wesołkowate, dyskotekowe miksy takich nagrań jak „A Forest” czy „Pictures of You”. Mnie osobiście jednak płyta ta aż tak bardzo nie razi. Zwłaszcza po tylu latach kiedy zdążyłem przywyknąć do przeróżnych miksów i samej muzyki techno. Jednak dla miłośników rockowych brzmień ten album również dzisiaj będzie ciężkim orzechem do zgryzienia. Faktem jest, że nawet dla kogoś kto lubi miksy i techniczne brzmienie ta płyta nie jest powalająca. W miarę dobrze wypadają „Close to me”, „Fascination street”, „Love song” czy „Never Enough” ale już „The Walk”, „A Forest” czy „Inbetween days” to prawdziwa tragedia… Lepiej tego nie słuchać… Płytę należy traktować raczej w kategorii ciekawostek. Prawdziwy fan kupi, bo musi mieć wszystkie płyty The Cure ale pozostałym radzę omijać akurat tą pozycję w dyskografii The Cure, żeby nie wyrobić sobie fałszywego mniemania czym jest (a raczej czym był) The Cure. [5/10]

17.02.2002
Andrzej Korasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *