Clear Vision – Deception

Clear Vision – Deception
2001 – Accesion

Przesłuchałem tą płytę chyba z 5 razy w nadziei, że jako całość będę mógł o niej powiedzieć coś dobrego. Niestety nie powiodła mi się ta sztuka. Dla niewtajemniczonych wyjaśnienie, że Clear Vision to kolejne dziecko Daniela Myera z Haujobb. Niestety mam wrażenie, że tym razem stała się tragedia i pan Myer poronił po raz pierwszy. „Deception” to płyta kompletnie nieudana. Początek pierwszego utworu zdaje się sugerować, że może nie będzie tak źle ale to trwa tylko przez kilka sekund, bo zaraz wybrzmiewa w całości utwór „American Dreaming”. Jak to usłyszałem to myślałem, że spadnę z krzesła. Jeden z nielicznych gatunków muzycznych , którego szczerze i autentycznie nie lubię to country. A pan Myer właśnie nagrał numer w tej tonacji. Wprawdzie nieco podrasowany ale wpływy Shania Twain są ewidentne ;] Dalej jest równie beznadziejne „Motion” – tak na poziomie gorszych nagrań And One. Nieco jaśniejszym punktem jest utwór „The Call”. Taki miły synth pop zalatujący nieco Haujobb’em. Nie najgorszy jest też „Revenge” aczkolwiek niektóre numery z płyt T.O.Y. są lepsze. Nagranie „Pillowtalk” nieodparcie przywołuje na myśl dokonania Vince Clarke’a. Czyli z odpowiednim podejściem da się tego słuchać ;]. Później ni stąd , ni zowąd utwór nieco mocniejszy „Fucker”. Chyba Myerowi przypomniało się jaka muzykę właściwie grał do tej pory. Następnym numerem „Calm This Storm” powrót do lepszych momentów z płyty T.O.Y. „She Killer” (Spears mix) rzeczywiście bardzo mocno zbliżył się do Britney Spears ;]. Trochę zalatuje Enigmą. Bardzo słaby utwór. Kolejne nagranie dla odmiany jest całkiem fajne „Saltz in der Suppe”. Zupełnie nie pasuje do poprzedniego. Następne – „Spider-Hero” jakby wyjęte z jakiejś ścieżki dźwiękowej do filmu przyrodniczego o komarach (jak się od nich opędzać). I w końcu najbardziej zaskakujący moment na płycie „Salz”. Ciężki, wręcz industrialny. Coś chyba się pomyliło Myerowi. Na jednej płycie nagranie w stylu And One, Shania Twain i takie coś ? Nie wiem czy Daniel Mayer przed montowaniem tej płyty nie wypalił za dużo machów. Zdecydowanie coś tu nie gra. Płyta jako całość prezentuje się fatalnie. Jest niestrawna. Obok siebie następują nagrania całkiem z innej bajki nie tworząc żadnej całości , żadnego klimatu. „Deception” to zbiór całkiem przypadkowych kompozycji. Nie chodzi o to, że to pop. Chodzi o to, że Myer wydał coś w rodzaju poczwarki, na której widok można tylko z obrzydzeniem odwrócić głowę. [5/10]

30.03.2002
Andrzej Korasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *