Boards of Canada – Music Has the Right to Children

Boards of Canada – Music Has the Right to Children
1998 – Skam

Boards of Canada to szkocki zespół tworzący IDM – czyli Intelligent Dance Music. W istocie jednak muzyka ta z dancem nie ma nic wspólnego, o czym miłośników tej elektronicznej muzy przekonywać nie trzeba. Jednym z pionierów IDM-u jest nagrywający dla innej słynnej brytyjskiej wytwórni WARP (chociaż w zasadzie Skam jest sublabelem Warp) – Autechre. Tych gigantów elektroniki nikomu chyba przedstawiać nie trzeba. A wspominam o Autechre w tym miejscu, bo po pierwsze Boards of Canada przez wielu został okrzyknięty następcą Autechre a po drugie bez Autechre nie byłoby BoC. W rzeczywistości jednak Boards of Canada nie do końca można nazwać następcą Autechre. Po pierwsze dlatego, że Autechre nadal istnieje i nagrywa a po drugie dlatego, że muzyka Boards of Canada ma nieco innych charakter, niż twórczość Autechre. Wydany w 1998 roku debiutancki(może nie całkiem debiutancki, bo w 1995 roku w ilości 100 sztuk wyszła nakładem własnej wytwórni płytka”Twoism”) album „Music Has the Right to Children” zwłaszcza w porównaniu do ostatnich dokonań Autechre jest bardziej stonowany, oniryczny i klimatyczny, chciałoby się napisać – popowy. Jeśli ojcowie IDM-u poszukiwali nowych brzmień to Boards of Canada stara się wykorzystać poszukiwania Autechre , by stworzyć Muzykę przez duże „M”. I udaje się to znakomicie. Na „Music Has the Right to Children” nie tylko niesamowita jest sama muzyka ale przykuwa uwagę również okładka płyty. Całość wprowadza w klimat z dalekiej przyszłości. Ciężko pisać o muzyce, która jest tak piękna, że wymyka się wszelkim możliwym werbalnym klasyfikacjom. W krótkiej recenzji, kilku być może nieudolnie skleconych zdaniach można jedynie zabić piękno płynące z każdego dźwięku twórczości Boards of Canada. Tej płyty trzeba po prostu posłuchać. Najlepiej rozsiąść się wygodnie w fotelu lub rozłożyć na sofie i utonąć w dźwiękach wydobywających się z odtwarzacza CD. A jeszcze lepiej założyć na uszy słuchawki i delektować się każdym zarejestrowanym na płycie dźwiękiem. 17 muzycznych pocztówek (w wersji dla UK), z odgłosami życia, zabaw dzieci, trwających ponad godzinę przekonuje, że muzyka tworzona na komputerach ma duszę. Przyszłość maluje się w pięknych barwach, wbrew zapowiedziom różnych Nostradamusów i innych katastrofistów. Nie może być inaczej skoro ukazują się TAKIE płyty. Jeśli ktoś nie zna zespołu, niech szybko naprawi ten błąd. I niech zacznie od genialnej płyty „Music Has the Right to Children”. Pozostałym (znającym BoC) zalecam przypomnienie sobie albumu :). [10/10]

12.06.2002
Andrzej Korasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *