Lech Janerka – Historia podwodna

Lech Janerka – Historia podwodna
1986/1999 – Tonpress/Koch International

Lech Janerka zaczynał swoją „karierę” w zespole Klaus Mitffoch. Klaus Mitffoch to zespół wyjątkowy. Nagrał w praktyce jedną płytę ( jeśli nie liczyć „Mordoplan” nagranej po odejściu Janerki i pod zmienioną nieco nazwą) i przeszedł nią do historii. Wielu ( w tym piszący te słowa) uważa „Klaus Mitffoch” za jedną z najważniejszych płyt w historii polskiej muzyki rockowej ( jeśli nie najważniejszą). A mimo tej arcyważnej pozycji jaką zajmuje w polskiej muzyce formacja Klaus Mitffoch , jej lider – Lech Janerka nie czuł się w niej spełniony pod względem muzycznym. Jego pomysły muzyczne daleko wykraczały poza horyzont Klausa. Z dzisiejszej perspektywy, kiedy znamy już w pełni możliwości i talent Lecha Janerki nie dziwi to. Ale wtedy nieporozumienia między muzykami Klausa wróżyły jak najgorzej i wydawało się , że po odejściu Janerki i w praktyce rozpadzie Klausa Mitffocha straciliśmy wschodzącą gwiazdę polskiej muzyki niezależnej. Lech Janerka jednak wiedział co robi. Już w 1986 roku nagrał w Studio Tonpress płytę, która po wydaniu ( nota bene wtedy bardzo długo czekaliśmy na pojawienie się tej pozycji na rynku- płyta od dawna nagrana, czekała ponad rok na wydanie – takie były wtedy czasy…) okazała się co najmniej takim samym objawieniem jak debiutancki longplej Klausa. „Historia podwodna”, bo o tym albumie mowa, była solowym debiutem Janerki ale przez wielu została potraktowana jako kontynuacja „Klausa Mitffocha”. I rzeczywiście tak było. Znajdują się tutaj utwory, które bardzo przypominają kompozycje Klausa ( „Jest jak w niebie”, „Reformator”) a inne mają charakter słowno-muzycznego eksperymentu („Tryki na start”) i są bardziej dojrzałą kontynuacją „Klausa Mitffocha” W nagraniu płyty brali skądinąd udział muzycy Klausa – Krzysztof Pociecha, który zagrał na całej płycie partie na gitarze oraz występujący w jednym utworze ( „Konstytucje”) Wiesiek Mrozik. Nic więc dziwnego, że obie płyty traktuje się niemal łącznie. Oba albumy były i nadal są porównywane. Oba są uznane za arcydzieła w swoim gatunku. Dodam tylko, że jest to całkowicie uzasadnione. O samej muzyce nie będę się rozpisywał. Muzyka jest przecież doskonale znana a ta recenzja jest skierowana głównie do tych, którym dotąd z niewiadomych mi powodów nie było dane poznać tej perełki. Jeśli więc ktoś nigdy jej nie słyszał to musi płytę po prostu kupić i ją uważnie przesłuchać. Później postawić na półkę, cieszyć się jej widokiem i wracać , wracać do słuchania jak tylko często się da. Aby zachęcić do zakupienia „Historii podwodnej” napiszę jedynie, że muzyka pomimo upływu 15 lat nie zestarzała się i że dzisiaj nikt tak (w domyśle – dobrze) nie gra ( nawet Janerka )). Na płycie gościnnie udziela się też Małgorzata Ostrowska (podówczas Lombard). Pozycja obowiązkowa. [9/10]

26.06.2002
Andrzej Korasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *