Exit – Tonący się brzytwy chwyta

Exit – Tonący się brzytwy chwyta
2002 Furia Musica

Szóste dziecko wytwórni prowadzonej przez Maniaka vel. Tomka Zrąbkowskiego (Cold Zine) przynosi muzykę niezwykłą. Muzykę piekną ale i niełatwą, której urokowi albo można całkowicie się poddać albo którą można kompletnie odrzucić. Wydaje się, że rozwiązania pośrednie nie bardzo wchodzą w grę. Płyta „Tonący się brzytwy chwyta” jest zbyt jednoznaczna (choć nie dlatego, że prosta), by można było przejść obok niej obojętnie. Muzyka na płycie jest „oznaczona” w tym sensie, że skierowana do słuchacza o odpowiednio rozwiniętym stopniu wrażliwości. Miłośnicy muzycznych tapet nie mają po co sięgać po nią. Nie ma jednak reguły na to jak i kiedy ta muzyka może się spodobać. Mnie ona „walnęła” od razu ale znam osoby, które musiały przesłuchać ją kilka razy, by odkryć jej istotę. A jest co odkrywać.

Exit to grupa powstała w 1993 u w Krzeszowicach k/Krakowa. Zaczynała od nagrania kilku kaset demo oraz w 1995 roku materiału „Reserpinum” a następnie w 2000 kolejnego pt. „Sola Fide”. Niestety nie było mi dane słyszeć tej muzyki ale z tego co wiem od tych, którzy mieli tą przyjemność Exit od początku grał rodzaj „poetyckiego” post punka. Dużą rolę przywiązując do warstwy lirycznej. Tą ścieżką Exit podąża również na najnowszym wydawnictwie. Niezwykłość muzyki zawartej na płycie „Tonący się brzytwy chwyta” potęguje fakt, że grupa nie używa perkusji. Muzyka nie traci jednak przez to na żywotności a ekspresyjny wokal i apokaliptyczno-poetyckie teksty powodują, że muzyka zespołu Exit wywołuje dreszcze. Zamiast perkusji w użyciu jest akordeon i przede wszystkim głos jako jeden z ważniejszych instrumentów nadających ostatecznego wyrazu całości.

Na płytę składa się zaledwie 10 utworów ale takich, które wbijają w krzesło. Mimo braku elektrycznych, gitarowych riffów, hałasu instrumentów perkusyjnych z muzyki Exit bije niesłychana siła. Muzyka akustyczna, hipnotyczna. Teksty uduchowione ale nie tandetne (wykorzystano m.in. fragmenty Starego Testamentu oraz twórczośc Williama Blake’a). Całośc porywająca. Post rock zagrany tak, że Tortoise wysiada. Hipnotyczny, akustyczny post cold wave to inna próba nazwania muzyki krzeszowickiej grupy. Muzyki, która powinna spodobać się wszystkim nadwrażliwcom ale zwłaszcza tym, którzy wielbią Variete, kochają The Cure oraz tym którzy lubią Sigur Ros, Mogwai czy GYBE. Dla mnie jedna z lepszych polskich płyt jakie udało mi się usłyszeć w ciagu kilku minionych lat. [10/10]

26.11.2002
Andrzej Korasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *