Blutengel – Angel Dust

Blutengel – Angel Dust
2002 Out of Line

Łatwo można pogubić się w poszczególnych projektach Christiana Pohla. Ilość grup, które założył i z którymi wydaje kolejne (jak twierdzą niektórzy podobne do siebie) płyty cały czas wzrasta. Blutengel to projekt, który przez znaczną część fanów EBM/dark wave uważany był za jedno z najbardziej sympatycznych przedsięwzięć Niemca. I rzeczywiście poprzedni album „Seelenschmerz” był ciepło przyjęty również przez tych, którzy za Christianem Pohlem nie przepadają (a są tacy, którzy twierdzą, że pan ten nie ma nic do powiedzienia pod względem muzycznym). Faktem jest, że muzyka produkowana przez Pohla nigdy nie była odkrywcza. Christian Pohl zawsze wykorzystywał gotowe patenty nieznacznie tylko je przetwarzając. Do tej pory jednak przedsięwzięcia Christiana nie wywoływały u mnie ocen negatywnych. Miałem pewną słabośc zarówno do Terminal Choice, Tumora jak i Blutengela – czyli jego 3 głównych przedsięwzieć (choć nie jedynych). Nowa płyta przekroczyła jednak u mnie granice tolerancji. To co Blutengel prezentuje na albumie „Angel Dust” jest muzyką bezbarwną, schematyczną aż do bólu, pozbawioną interesujących melodii. Poprzedniej płyty słuchałem z prawdziwą przyjemnościa. Z przesłuchaniem do końca „Angel Dust” miałem duże problemy. Niestety ale parafrazując dialog z pewnego polskiego filmu na tej płycie „nic się nie dzieje” a jeśli się dzieje to wieje nudą, schematem. Kobiece wstawki wokalne irytują, monotonia głosu Pohla przyprawia o mdłości. Muzycznie wieje z płyty beznadzieją. Jednym słowem jest tragicznie. Może naprawdę warto się zastanowić nad „restrukturyzacją” przedsiębiorstwa muzycznego jakie pan prowadzi panie Pohl ? Może jakieś zwoleninia grupowe ? ;). Może by sprzedać część aktywów ?;) Albo może jakieś inne rozwiązania, by nie wypuszczać już więcej takich bubli jak „Angel Dust”… [1/10]

27.11.2002
Andrzej Korasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *