Covenant – Northern Light

Covenant – Northern Light
2002 KA2/Sony

Covenant to już klasyka electro-EBM. Poprzedni album „United States of Mind” był jednak skrętem zespołu w stronę brzmień łagodniejszych, bardziej melodyjnych, przebojowych. Nie wszystkim nowa droga Covenanta spodobała się ale album nie był partactwem. Mnie poprzednia płyta podobała się, tym bardziej czekałem więc z niecierpliwością na nowe wydawnictwo Szwedów. Kiedy latem tego roku w ręce wpadł mi singiel „Call The Ships To Port” stwierdziłem, że nowa płyta zapowiada się na kontynuację poprzedniej. Te same patenty, podobne melodie no i wielki hit na miarę „Dead stars” – tytułowy (z singla) „Call The Ships To Port”. Numer ten świadczył o tym, że muzycy ostatecznie zrezygnowali z industrialnego bagażu i postanowili podążać future popową ścieżką. „Call The Ships To Port” zapowiadał jednak soczysty, melodyjny synth pop, tymczasem płyta „Northern Light” rozczarowuje. Utwór singlowy jest praktycznie najlepszym numerem na płycie, na której obok utworów lepszych – „Monochrome”, „We Stand Alone”, „We Want Revolution” znajdują się też rzeczy, do których nie przywykliśmy na płytach Covenant. Takie nagrania jak „Invisible & Silent” bardziej pasują na płytę De/Vision czy Wolfsheim, niż Covenanta. Jednym słowem miejscami mamy do czynienia z łzawym synth popem. A nie tego oczekujemy po Covenancie. Płyta w całości nie jest jednak zła i choć rozczarowuje to tym którzy lubią Covenant album może się w końcu spodobać. Na pewno wyprodukowany jest ze smakiem, ale na wiele wyższą ocenę, niż „miła muzyczka” IMO nie zasługuje. [6/10]

27.11.2002
Andrzej Korasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *