Diary of Dreams – Freak Perfume

Diary of Dreams – Freak Perfume
2002 Accession/EFA

Tegoroczna płyta Diary of Dreams „Freak Perfume” nie jest już najnowszym wydawnictwem zespołu (niedawno ukazała się Epka „Panic Manifesto” zapowiadająca kolejną płytę grupy) ale warto o niej napisać kilka słów. Zdania na temat „Freak Perfume” są, jak to zwykle bywa, podzielone. Jedni nie mogą wyjść z zachwytu nad płytą, innym niezbyt się podoba. Ja należę do grupy pośredniej. Generalnie kilka miesięcy temu, gdy usłyszałem ja po raz pierwszy moje wrażenia były jak najbardziej pozytywne. Teraz emocje już nieco opadły i mogę o płycie napisać z większym dystansem. Tym co można o płycie napisać na pewno to to, że jest bardziej taneczna od swoich poprzedniczek. Muzyka DoD nadal pełna jest melancholii i zadumy ale jest bardziej melodyjna, przebojowa i silniej „ubitowiona”. Chyba jednym z wyróżniających się numerów na płycie jest nagranie nr 2 „The Curse”. Pewne jest też to, że ci których maniera wokalna Adriana Hates’a denerwowała (a tacy są) nie powinni sięgać po „Freak Perfume”. Wszystkie elementy charakterystyczne dla DoD są na omawianej płycie nadal obecne. Jedynym wyróżnikiem jest bardziej taneczny charakter albumu. Poszczególne kompozycje (których w sumie jest 12+3 bonus tracki) nie odbiegają od średniej. Ci którzy lubia DoD o ile nie przeszkadza im wyraźniej zaznaczony bit i spora dawka elektroniki powinni polubić „Freak Perfume”. Tych którzy nigdy nie przepadali za zespołem Adriana Hates’a nowa płyta raczej nie przkona. Dla mnie „Freak Perfume” jest płytą średnią, choć przyznaję, że coraz rzadziej mam ochotę na zawodzenia pana Adriana … [5.9/10]

Andrzej Korasiewicz
28.11.2002

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *