Common Dream – Someone Could

Common Dream – Someone Could
2002 Black Flames Records

Niezmordowany Black Flames znowu w akcji. Tym razem „na tapecie” polska nadzieja electro popu – Common Dream. „Someone Could” to singiel z debiutanckiej płyty polskiego zespołu, której niestety nie było mi dane jeszcze usłyszeć. Żałuję, bo to co uslyszałem na singlu bardzo pozytywnie mnie nastroiło. Na płytce „Someone Could” znajduje się siedem wersji numeru „Someone Could” oraz cover tytułowego utworu The Cure z płyty „Bloodflowers”.

Muszę powiedzieć, że remiksami nagrania Common Dream zajął się nie byle kto. Zespoły tej klasy co Obscyre, Nocomment czy wschodząca gwiazda synth popu Colony 5 znakomicie poradziły sobie z interpretacją przeboju Common Dream. Common Dream gra radosny, pogodny, melodyjny synth pop. Muzyka w sam raz na wakacyjne szaleństwa. Myślę, że twórczość Common Dream powinna spodobać się przede wszystkim fanom Depeche Mode. Z całą pewnością jednak obojętni na nią nie pozostaną miłośnicy synth popu. Muzyka Common Dream pozytywnie mnie zaskoczyła. Dawno nie słyszałem kawałka tak przyjemnego electro popu. Do tego w polskim wydaniu. Polecam! [7/10]

18.05.2003
Andrzej Korasiewicz

b.a.u.d. – Dobranoc psy

b.a.u.d. – Dobranoc psy
2002 Cat Sun Release

B.A.U.D. to artysta jak twierdzi wydawca tajemniczy. Na tyle tajemniczy, że nie wiedzą o nim wiele nawet sami muzycy One Inch of Shadow. Być może to kolejny projekt któregoś z nich? A może jednak nie. Zresztą nie ma to znaczenia. Liczy się muzyka. A ta jest rzeczywiście nieco odmienna od innych wydawnictw firmowanych znakiem Cat Sun. Dziwny zniekształcony głos, odgłosy dobywające się zza elektronicznego podkładu. Loopy i różne dziwne sample. Ale nade wszystko trochę rytmu i szczątki struktury piosenkowej poszczególnych utworów. Zdecydowanie mniej onirycznie i melancholijnie a bardziej eksperymentalnie. Cały czas jednak przy zachowaniu jakiegoś nieuchwytnego klimatu charakterystycznego dla artystów z Legionowa. Może to jednak, któryś z nich? A może nie. To nie ma znaczenia.

B.A.U.D. podoba mi się troche mniej, niż Mirt czy główny projekt twórców Cat Sun. Być może jak na muzyke eksperymentalną za mało ta muzyka jest eksperymentalna. Jak na muzykę otoczenia i zadumy z kolei zbyt pokręcona miejscami. W każdym razie nie kręci mnie ta płyta tak jak Dominic Savia czy Mirt. Nie wiem dokładnie dlaczego. Nie jest przecież źle. Muzyka jest ciekawa, różnorodna, skomplikowana, może zbyt przekombinowana miejscami? Może nie wiem dokładnie o co w niej chodzi? Może czepiam się? Nie wiem. Możliwe. Dlatego proponuje wszystkim samemu przekonać sie o tym. Dodam tylko, że Cat Sun mimo tego, że jest wydawnictwem cdrowym, jego produkcje cieszą nie tylko ucho ale również oko. Jeśli chodzi o piękno wydania Cat Sun z całą pewnością należy do czołówki wydawnictw cdrowych. Pod względem muzycznym również. [7/10]

18.05.2003
Andrzej Korasiewicz

D.A.F. – Fuenfzehn Neue DAF Lieder

D.A.F. – Fuenfzehn Neue DAF Lieder
2003 Superstar Records

Powiem szczerze, że nie spodziewałem się już usłyszeć nowej płyty klasyka electro i industrialu z Niemiec. D.A.F. był już w moich wyobrażeniach muzycznych traktowany jak część historii. Na podobnej zasadzie jak The Beatles czy Joy Division. Wprawdzie niemiecki duet nadal w komplecie (w przeciwieństwie do wymienionych grup) ale ciężko było mi wyobrazić sobie nową płytę Niemców. Wydawało się, że zbyt długa przerwa, by nagrać coś ciekawego. A nagrywania muzyki nieciekawej po D.A.F. nie spodziewałem się. Tymczasem w zeszłym roku zaskoczyła zapowiedź występu D.A.F. na berlińskiej Paradzie Techno. Następnie pojawiły się pogłoski o nagraniu nowego albumu. No i oto mamy. Słowo stało się ciałem a właściwie muzyką.

Coż można powiedzieć o nowej płycie D.A.F.? Przede wszystkim to, że nie ma na niej nowej muzyki. D.A.F. brzmi jakby zatrzymał się muzycznie w roku 81. na płycie „Alles ist Gut”. Być może spodoba się to komuś. Dla mnie jednak nowa płyta Niemców jest rozczarowaniem. Nie wiem po co została nagrana, jakie zamierzenia mieli twórcy przystępując do jej realizacji. 15 numerów, na jakie składa się „Fuenfzehn Neue DAF Lieder” to monotonne electro. Każdy utwór podobny do drugiego. 20 lat temu to było odkrywcze. Dzisiaj nudzi. Niestety. [5/10]

18.05.2003
Andrzej Korasiewicz

Tactical Sekt – Geneticide

Tactical Sekt – Geneticide
2003 NoiTekk

Tactital Sekt to Anthony Mather z Aslan Faction i Beam z Feindflug. Wymienione nazwy dobrze zapowiadają czego możemy spodziewać się po płycie firmowanej nazwą Tactital Sekt. „Geneticide” to brudne, mroczne electro z przesterowanymi wokalami i sporą dozą melodyjności. Oczywiście trudno spodziewać się po takiej muzyce czegoś szczególnie odkrywczego. Twórczość grup pokroju Tactical Sekt oparta jest o wypracowany schemat stosowany przez grupy zaliczane do nurtu dark electro. Jedyne co można w takim przypadku oceniać to umiejętność wpasowania się w ten schemat oraz subiektywnie rozumiane „podobanie się”. Cóż. Mnie ta muzyka się podoba. Swego czasu przez kilka tygodni w miarę regularnie gościła w moim odtwarzaczu. Z wielką przyjemnością wracałem do tej płytki i również w tej chwili słucham jej z niekłamaną przyjemnością. Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy nagrywają płyty future popowe ale istnieje również chęć robienia muzyki z „większym pazurem”. Taka też jest płyta Tactical Sekt i polecam ją fanom dark electro. Ostrzegam jednak, żeby nie spodziewać się jakiś szczególnych rewelacji. Tactical Sekt to muzyka solidna, motoryczna i skoczna. Ale nic więcej. [7/10]

18.05.2003
Andrzej Korasiewicz

Suicide Commando – Face Of Death (cds)

Suicide Commando – Face Of Death (cds)
2003 Dependent

Suicide Commando powraca po kilkuletniej przerwie. Jeden z bardziej cenionych wykonawców electro prezentuje się w singlu zapowiadającym nową płytę „Axis of Evil”. W muzyce zawartej na singlu nie ma nic odkrywczego; można nawet nazwać tą muzykę monotonną. Ale jeśli ktoś lubi synth-industrialną monotonię to muzyka na nowej płycie Belgów zapowiada się przyjemnie. Nie da się jednak ukryć, że w porównaniu z ich wcześniejszymi dokonaniami nowy utwór brzmi nieco bardziej na zasadzie „umpa-umpa”, niż przypomina solidny electro-industrial. Nie mogę powiedzieć, że jest łagodniej, niż na wcześniejszych płytach ale jest bardziej skocznie, przebojowo i jednak nieco tandetniej.

Na singlu znajduje się 5 numerów (4 wersje tytułowego „Face of Death” oraz numer pod tytułem „Deliver Us From Evil”). W wersji limitowanej jest jeszcze druga płyta z kolejnymi trzema wersjami utworu singlowego oraz dwoma dodatkowymi numerami. Utwór „Face of Death” remiksują m.in. Lights Of Euphoria, Tactical Sekt, Implant. Na dniach ma się okazać cała płyta. Wtedy będzie można powiedzieć coś więcej o nowym (?) obliczu Suicide Commando. Na razie Suicide Commando lekko rozczarowuje. [5/10]

18.05.2003
Andrzej Korasiewicz