Bodycall – Somatic Turn

Bodycall – Somatic Turn
2003 Demo cdr

Wrocławski Front Electro. Mówi wam to coś? Jeśli nie, to znaczy, że nie interesujecie się muzyką electro-EBM. Zatem możecie odpuścić sobie czytanie tej recki. Jeśli nie lubicie imprez organizowanych przez WFE też. Bodycall to w pewnym sensie ich emanacja. Wprawdzie, jako mieszkaniec Łodzi, znam je tylko z relacji innych, ale po set listach widać wyraźnie czego muzycznie się spodziewać. Bodycall gra klasyczny EBM. Taki inspirowany wprost Frontem 242. Trochę tu naleciałości Depeche Mode, trochę synth popu. Muzyka jednak zdecydowanie bardziej rytmiczna i dynamiczna. Niestety moim zdaniem również trochę obciachowa. Niektóre patenty przypominają numery z płyty „Speak and Spell”. You know what i mean? Dla przykładu – klawisze z kawałka „On and On”.

„Somatic Turn” jest muzycznie niespójne. Kolejne numery sprawiają wrażenie dobranych przypadkowo. Denerwujące są klawisze rodem z Erasure. Lubię tradycyjny EBM. Podobało mi się nawet Dupont, podoba mi się Spetsnaz. Bodycall nie jestem w stanie słuchać inaczej, niż z obowiązku. Brak tu myśli, która łączyłaby 11 numerów w strawną całość. Na plus mogę zapisać ładną, kartonową okładkę dema i staranność edycji. Muzycznie jednak nie jest najlepiej. Może te numery dobrze sprawdzają się na parkiecie, po kilku piwach. Ale słuchając na domowym odtwarzaczu z trudem wysłuchałem całości. Nie jest całkiem beznadziejnie. Cieszę się, że w ogóle chce się komuś w Polsce robić taką muzykę. Jednak poziom muzyczny Bodycall pozostawia wiele do życzenia. Po przesłuchaniu całego demo jestem zmęczony. [4/10]

26.10.2003
Andrzej Korasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *