[:SITD:] – Stronghold

[:SITD:] – Stronghold
2003 Accession

Najpierw był klubowy hit „Snuff Machinery”, później debiutanckie Ep „Snuff Machinery”, singiel „Laughingstock” i w końcu płyta wydana przez Accession records. [:SITD:], czyli Shadows in the Dark, to nowa gwiazda na scenie electro/EBM. Carsten Jacek i Thomas Lesczenski nie odkrywają Ameryki, nie tworzą nowych brzmień, ale za to mają pomysły na ciekawe numery. Przebojowe, melodyjne a jednocześnie z „kopem”. Zniekształcony wokal, wyraźny, szybki bit, pulsujący rytm plus delikatny, „darkowy” klimat zapadają w pamięć. Na debiutancki album Niemców składa się dziesięć nagrań. Znany z singla tytułowy „Laughingstock”, nowa wersja przeboju „Snuff Machinery”, znany z pierwszego Ep „Hurt” (album version) oraz siedem nowych utworów. Miłośnicy melodyjnego, wpadającego w future pop, EBM nie zawiodą się. Niemiecki duet robi to, czego oczekujemy po zespołach electro/EBM. Tworzy proste, twarde, mroczne, postindustrialne electro przeplatane parkietowymi wymiataczami – takimi jak „Snuff Machinery”. Polecam. [9/10]

10.11.2003
Andrzej Korasiewicz

Stark – The Surgical Suite

Stark – The Surgical Suite
2003 Ground Under Productions

Stark to nowy projekt na scenie dark electro niejakiego Bena Lee Buliga. Australijczyk, który ukrywa się również pod nazwą Neon Womb, zaczął tworzyć na początku 2001 roku. Na uwagę zasługuje fakt, że na stronie Starka, jako jeden z dwóch linków do wytwórni, jest link do naszej, rodzimej Black Flames Records ;). Czyżby BFR szykowało się do bliższej współpracy z z panem Lee Buligiem? Naprawdę warto ;). Choć muzyka na płycie „The Surgical Suite” nie ma tyle dynamiki ile albumy :Wumpscuta:, nie ma tyle siły i przebojowości, ile mają Meksykanie z Hocico, to jednak ma w sobie to „coś”. Jest klimacik, jest twardo, jest mrocznie i ciężko. Choć dla miłośników noise to pewnie synth pop, nie dajmy się im zwieść. Muzyka Australijczyka zasługuje na uwagę. Jeśli większość projektów electro-industrial nie zasługuje na określenie „industrial”, to Stark ma właśnie ten industrialny nastrój. Jeśli chcemy poczuć się jak w zniszczonej hali fabrycznej, gdzie zdewastowane maszyny, zwisające kable i wyłażące z zakamarków szczury oznajmiają o końcu naszej cywilizacji, to Stark pomoże przenieść się do niej. Utwór „Sensory Manipulation” skłoni do refleksji, „Medicine” pomoże wstać, a „Infect” natchnie nadzieją, heheh. Na pożegnanie jest prawdziwe electro-industrialne misterium – „Surgery (Part 4)”. I to wszystko. Bardzo dobra płyta. [9/10]

10.11.2003
Andrzej Korasiewicz

Rotersand – Truth is Fanatic

Rotersand – Truth is Fanatic
2003 Endless

Rotersand to miłe nawiązanie do modnych obecnie lat 80-tych i new romantic. Niemcy wydali na wiosnę debiutanckiego singla „Merging Oceans”, teraz pokazują się w pełnej krasie na albumie „Truth is Fanatic”. Muzyka Rotersand oddaje ducha tamtych czasów, ale jednocześnie jest nowoczesna. W takim sensie nowoczesna, w jakim nowoczesny jest future pop. Płyta może spodobać się fanom ostatnich dokonań Covenanta. Jest romantyczna, sentymentalna, ale i całkiem konkretna. Future popowy bit dobrze oddaje dynamikę teraźniejszości, a melachnolijny wokal przypomina to co minione. „Truth is Fanatic” ma też ciepły klimacik, którego brakuje wielu współczesnym płytom. Może właśnie dlatego tak bardzo przypomina mi lata 80-te. Tamte czasy kojarzą mi się z dzieciństwem i niewinnością. Z tym także kojarzy mi się album Rotersand, w tym dobrym tych słów znaczeniu. [7.5/10]

10.11.2003
Andrzej Korasiewicz

Clan of Xymox – Farewell

Clan of Xymox – Farewell
2003 Pandaimonium

Po nowych płytach CoX nie spodziewam się niczego specjalnego. Mój stosunek do Holendrów nie jest nabożny. Może dlatego do kolejnych wydawnictw Mooringsa i spółki mam dosyć wyluzowane podejście. Nie oczekuję „Bóg wie czego” i tego nie dostaję ;). Poprzednia „normalna” płyta CoX – „Notes From The Underground’ przypominała do złudzenia dokonania Sisters of Mercy. Ale podobała mi się. Na nowym wydawnictwie muzycy poszli w innym kierunku. Muzyka ocieka elektroniką, nie ma tutaj mroku i dołowania. Otrzymujemy spokojną, melodyjną muzyczkę, która w doskonały sposób pełni rolę tła. Wcale za to się nie gniewam na CoX ;). Dobrą muzykę tła niełatwo stworzyć. Rozumiem jednak rozczarowanie wiernych fanów Clan of Xymox, którzy spodziewali się dzieła sztuki, nie wiedzieć czemu zresztą;), a dostali świetną tapetę muzyczną. Świetną, ale jednak tapetę. Profesjonalnie zagrany synth pop z klimacikiem i hitem „There’e No Tomorrow”. Tego spodziewajcie się wkładając do odtwarzacza „Farewell”. [7/10]

Andrzej Korasiewicz
10.11.2003

Killing Joke – Killing Joke

Killing Joke – Killing Joke
2003 Zuma

Nowy album klasyka postpunkowego grania nie jest ani na jotę oryginalny. Fani Aphex Twina, Autechre, czy Squarepushera powiedzą: typowa rockowa młócka. Rzeczywiście. Typowa rockowa młócka, ale za to jaka fajna ;). Można przecież napisać również – Autechre? cóż to za elektroniczne plumkania. Można, tak napisać, ale ja od razu dodałbym, może i plumkania, ale za to jakie fajne ;). Toż samo, a rebours, mam do powiedzenia na temat nowej płyty Brytyjczyków.

Jaz Coleman stanął na wysokości zadania. Zatrudnił Dave’a Grohla (ex Nirvana, Foo Fighters) i stworzył kawałek solidnego rockowego, odrobinę metalizującego, materiału. Na płytę składa się dziesięć dynamicznych i bezkompromisowych numerów zagranych z powerem i zaangażowaniem. Trochę mi to przypomina Marylina Mansona (o zgrozo 😉 ), ale z tych bardziej rockowo-metalowych utworów. Killing Joke z całą pewnością nie gra teraz nowej fali, ale fani rocka powinni być usatysfakcjonowani. Mnie też się podoba. [7/10]

10.11.2003
Andrzej Korasiewicz