Kapitan Nemo – The Best of

Kapitan Nemo – The Best of
1996 Sonic

1. Słodkie słowo
2. S.O.S. dla planety
3. Elektroniczna cywilizacja
4. Zimne kino
5. Twoja Lorelei
6. Bar Paradise
7. Samotność jest jak bliski brzeg
8. Wideonarkomania
9. Najbliższy czas
10. Kurs tańca
11. Idę wciąż do ciebie
12. Do ciebie wołam
13. In A Little While
14. Zawsze kochaj mnie
15. Nic się nie zmienia
16. To jest kłamstwo

Kapitan Nemo starał się nawiązać w połowie lat 80-tych do zdobywającej wówczas w Polsce popularność stylistyki „new romantic”. Jednoosobowa formacja Bogdana Gajkowskiego zadebiutowała w 1983 roku trzema utworami – „Słodkie słowo”, S.O.S dla planety” oraz „Elektroniczna cywilizacja”. W 1986 roku Gajkowskiemu udało się nagrać płytę pt.”Kapitan Nemo”. Już jednak w 1986 roku była ona mocno spóźniona. Wtedy tak już się nie grało. Ale Polska w latach 80-tych to była kraj, w którym premiery filmów kinowych następowały po kilku latach (jeśli władze w ogóle do tego dopuściły), a płyty docierały przywożone z Zachodu przez wybrańców (najczęściej partyjnych) posiadających paszport. Cykl wydawniczy polskich płyt trwał czasami po kilkadziesiąt miesięcy. No i oczywiście wydanie płyty musiało być zatwierdzone przez Urząd Cenzury.

Na debiutanckim albumie Gajkowskiego nie znalazły się jego największe przeboje – „Zimne kino”, „Twoja Lorelei”. Za to utwory te znajdują się na wydanej przez Sonic składance „The Best of Kapitan Nemo”. Dlatego wszystkim, którzy chcieliby poznać twórczość Gajkowskiego radzę sięgnąć właśnie po tę płytę.

Album rozpoczynają 3 nagrania z 1983 roku – „Słodkie słowo”, „S.O.S dla planety”, „Elektroniczna cywilizacja” – z których po latach najlepiej wypada ostatni. Potem są dwa utwory z 1984 roku, dzięki którym Kapitan Nemo zdobył w Polsce popularność – „Zimne kino”, „Twoja lorelei”. Oba ukazały się wcześniej jedynie na analogowym singlu Tonpressu. Nakręcono do nich też coś w rodzaju videoclipu. Według mnie upływ czasu nie nadwerężył ich aż tak mocno. Ale to zasługa samych kompozycji. Oba mają ciekawą strukturę formalną, chwytliwy refren i zaśpiewane są niskim głosem Gajkowskiego. Może właśnie dysonans między głębokim wokalem Kapitana Nemo, a tandetnymi syntezatorami był tak pociągający. Gajkowski jednak nie zrobił oszałamiającej kariery również w Polsce. Mimo wszystko w latach 80. najbardziej popularny był „polski rock” (Maanam, Republika, Lady Pank, Perfect, TSA), a twórczość Gajkowskiego była trochę „z innej bajki”.

Pięć utworów z 1986 roku to już raczej kurs na disco polo, niż synth pop. Właściwie broni się jedynie „Videonarkomania”. Taka muzyka była wtedy na Zachodzie już całkiem passe. W Polsce z kolei rodziła się tzw. Krajowa Scena Młodzieżowa (Kobranocka, Sztywny Pal Azji, Formacja Nieżywych Schabuf) i publiczność oczekiwała czegoś innego. Nic dziwnego więc, że nagrania z 1989 roku były archaiczne już w chwili nagrywania. Gajkowski chcąc dostosować się do zmieniającej się muzyki zmienił nieco styl. Ale nic to nie pomogło. Utwory wypadają bardzo blado i nieciekawie. Do słuchania nadają się wyłącznie przy zastosowaniu naprawdę silnej woli i dużym samozaparciu.

Kapitanowi Nemo nie udało się utrzymać na rynku muzycznym. Po wydaniu płyty „In a Little While” w 1989 roku słuch o nim zaginął. Gajkowskiego warto znać z trzech utworów – „Elektroniczna cywilizacja”, „Zimne kino”, „Twoja Lorelei”. To naprawdę dobre numery. Reszta jest niestety słabsza. [6/10]

Andrzej Korasiewicz
23.02.2005

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *