Kombi – Kombi 4

Kombi – Kombi 4
1985/2005 Polskie Nagrania

1. Kombi music
2. Lawina-kamień do kamienia
3. Black and white
4. Szukam drogi
5. Kim jestem – kim byłem
6. Zaczarowane miasto
7. Za ciosem cios
8. Gdzie tak biegniecie bracia
9. Nasze rendez-vous
10. Czekam wciąż

To czwarta płyta w karierze Kombi, choć dla niektórych druga. Dlaczego druga? Dlatego, że dla części fanów Kombi,  początek „prawdziwego” Kombi datuje się od wydania płyty „Nowy Rozdział”. Oczywiście, że to trochę niesprawiedliwe, bo dwie pierwsze płyty zespołu nie są wcale złe i na dobrą sprawę jest na nich sporo z „kombi”. Takie numery jak „Bez ograniczeń”, będący przez wiele lat sygnałem muzycznym audycji telewizyjnej „5-10-15”, „Taniec w słońcu”, czy „Wspomnienia z pleneru” były grane również w późniejszych czasach elektronicznego Kombi. Ale stylistycznie pierwsze dokonania zespołu odbiegają od tego, co polski przedstawiciel „new romantic” nagrywał później. A to właśnie Kombi elektroniczne jest pamiętane i kochane do dzisiaj.

„Kombi 4” prezentuje brzmienie dojrzalsze od tego z albumu „Nowy Rozdział”. Słychać, że Sławomir Łosowski dokupił kilka elektronicznych cacek i w sposób bardziej świadomy z nich korzystał. Album jest bezpretensonalnym zbiorem piosenek oraz instrumentalnych utworów electro pop. Są tutaj takie przeboje jak „Black and White”, „Nasze Rendez Vous”, „Lawina” czy „Za ciosem cios”. Do dwóch pierwszych numerów powstały videoclipy, nakręcone przez Juliusza Machulskiego.  Wielu uważa płytę za lepszą od „Nowego Rozdziału”. Ja nie jestem skłonny się z tym zgodzić. Album jest wprawdzie bogatszy brzmieniowo, bardziej „przestrzenny” i wysmakowany, ale brakuje mu tego neofickiego pazura, który miał „Nowy Rozdział”.

„Kombi 4” nie odbiega od synth popowych produkcji, które ukazywały się wtedy na Zachodzie. To oczywiście, przy ubogim zakresie komunistycznej fonografii, duży komplement, ale pod względem kompozycyjnym jest moim zdaniem mimo wszystko mniej oryginalnie i zawadiacko, niż na „Nowym Rozdziale”. Surowość instrumentalna „Nowego Rozdziału” niejako wymuszała większe przyłożenie się do strony kompozycyjnej. Na „Kombi 4” tego brakuje, ale z drugiej strony możliwe, że trochę „wydziwiam”. Bo nie jest to na pewno żadne obniżenie lotów. Jedno co można na pewno powiedzieć o „Kombi 4”, to że obok płyty „Nowy Rozdział”, jest zupełnie unikalnym świadectwem tego, że Polak potrafi. Polak potrafi mimo przeciwności losu, braku sprzętu i zupełnie niesprzyjających warunków społeczno-politycznych nagrać synth pop na europejskim poziomie. I za to chwała Sławomirowi Łosowskiemu i jego kolegom z Kombi. [8/10]

Andrzej Korasiewicz
30.04.2005

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *