U2, 5 lipca 2005 r., Stadion Śląski w Chorzowie

U2, 5 lipca 2005 r., Stadion Śląski w Chorzowie

Wspaniały, fenomenalny, wyjątkowy – tymi słowami rozpoczynam i tymi słowami mógłbym zakończyć relację z koncertu U2 na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Niewiele więcej mam do dodania. To było dla mnie wyjątkowe przeżycie. Zobaczyłem ukochany zespół z dzieciństwa w wymarzonym reperturze sprzed 20 lat. Bono, The Edge, Adam Clayton, Larry Mullen Jr w większości zaprezentowali najlepsze nagrania z lat 80. Na to czekałem, choć początkowo nie wierzyłem, że będzie mi dane zobaczyć to i usłyszeć.

Ale po kolei. Do Chorzowa przyjechałem ok. godziny 17. Ludzie powoli gromadzili się już na stadionie. O godzinie 18.30 na scenę wszedł brytyjski kwartet The Magic Numbers. Ten występ powinienem pominąć milczeniem, ale nie mogę się oprzeć komentarzowi, że występ tej szmiry przed U2 to jakieś nieporozumienie. Panowie i panie przypominali z wyglądu podtatusiały The Kelly Family a i muzycznie zaprezentowali się nie lepiej. To połączenie folku, country i poprockowej popeliny mogło wywołać u mnie tylko jedno – torsje. Na szczęście nie jadłem przed koncertem nic niestrawnego.

Po chwili przerwy na scenie zainstalowała się amerykańska ekipa The Killers. I tutaj było już znacznie lepiej. Amerykanie zaprezentowali fajny, trochę zakręcony „alternatywny” rock, przypominający nieco U2 z pierwszej połowy lat 80. Niestety, ze sceny wygonił ich padający deszcz. Szkoda, bo mogli pograć jeszcze trochę, a tak zmuszony byłem chować się przed deszczem wraz z kilkoma tysiącami fanów w jednym z dwóch tuneli. Stojąc godzinę w potwornym ścisku kontemplowałem możliwości integracji jednostki z tłumem oraz konsekwencje z tego wynikające, posiłkując się tym, co pamiętałem z pracy Gustava Le Bona „Psychologia tłumu”. Filozoficzne rozmyślania urozmaicały przejazdy ambulansów między, ściśniętymi jak sardynki, fanami. Powiem szczerze, nie wiem jak one przejechały, nie wiem jak to przeżyłem, ale niewątpliwie była to główna atrakcja tej części imprezy.

Deszcz przestawał powoli padać. Wróciłem na płytę stadionu. Rozejrzałem się. Na szczelnie wypełnionych trybunach były tysiące fanów. Wokół mnie tłum narastał. Zbliżała się godzina 21. I nagle zaczęło się! Na scenie pojawił się Bono, za bębnami siedział już Larry Mullen Jr, na gitarach grali: The Edge i Adam Clayton. Za muzykami były ustawione rusztowania, na których później wyświetlały się prezentacje multimedialne. Stałem w okolicach sektora 7, przy pierwszej bramie, mniej więcej w połowie drogi między sceną, a tunelem wyjściowym. Niewiele widziałem bezpośrednio z występu. Na szczęście wszystko można było oglądać na czterech telebimach, zainstalowanych u szczytu sceny.

„Hey”, krzyknął Bono i już słychać było pierwsze takty „Vertigo” z „How To Dismantle an Atomic Bomb”. Potem „I Will Follow” i „The Electric Co” z debiutanckiego „Boy” (1980). Już wiedziałem, że to nie będzie stracony wieczór. Dalej były: „Elevation” z „All That You Can’t Leave Behind” i kolejne perełki z klasycznych płyt – „New Year’s Day”, „Pride (In The Name of Love)”, „I Still Haven’t Found What I’m Looking For”, „Where the Streets Have No Name”, „All I Want is You”, „Sunday Bloody Sunday”, „Bullet the Blue Sky”, „With or Without You”. Wszystko przeplatane utworami z ostatniej płyty oraz nowszymi przebojami – „Beautiful Day”, „Fly”, „One”. Nie było ani jednego utworu z płyty „Pop”! Od piosenki „Sunday Bloody Sunday” całkowicie pochłonął mnie koncert i nie jestem w stanie odróżnić co było bisem, a co nie oraz kiedy skończyła się właściwa część występu. Wiem tylko jedno, to był najlepszy koncert, na którym w życiu byłem. Bono z kolegami bisował kilka razy, ale kiedy po raz drugi wykonał „Vertigo”, a na telebimach pojawił się napis „the end”, wiadomo było, że to naprawdę koniec.

U2 i Bono od wielu lat włączają do swoich występów przekaz dotyczący spraw społecznych i politycznych. Tak było również w Chorzowie. Podczas jednego z utworów na ścianie wyświetlała się deklaracja praw człowieka. Pojawiły się też razem znaki – krzyża, półksiężyca i gwiazdy Dawida – jako symbole pojednania. Bono apeluje nie od dziś o pokój na świecie.

W Chorzowie był również ukłon w stronę polskich fanów. Bono kilka razy mówił po polsku „dziękuję”, a występ zakończył życząc dobrej nocy. Podczas jednego z numerów (chyba „Sunday Bloody Sunday”) wyciągnął flagę „Solidarnośći” (po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, Bono napisał w hołdzie NSZZ „Solidarność” utwór „New Year’s Day”). Opowiadał też o papieżu i dwukrotnie brał na scenę fanki z tłumu. Z pierwszą odśpiewał „All I Want is You”, druga, niestety, nie sprawdziła się w roli tłumaczki. Ale i tak wszyscy byli zadowoleni. Polscy fani odwdzięczyli się Irlandczykom tworząc z przyniesionych czerwonych i białych chust, podczas wykonania „New Year’s Day”, polską flagę narodową.

U2 to dzisiaj wielka machina medialna. Na koncercie w Chorzowie było coś zarówno dla starych fanów (hity z lat 80.), jak i dla miłośników multimedialnego show. Prezentacje wyświetlane na ścianie za muzykami oszałamiały widowiskowością. Nie było chyba nikogo, kto by wychodził ze Stadiunu Śląskiego w Chorzowie niezadowolony. Dla mnie najważniejsze było to, że mogłem usłyszeć U2 taki, jaki kochałem w latach 80.

Andrzej Korasiewicz
06.07.2005

Setlista:

1. Vertigo (How To Dismantle An Atomic Bomb, 2004 r.)
2. I Will Follow (Boy, 1980 r.)
3. Electric Co. (Boy, 1980 r.)
4. Elevation (All That You Can’t Leave Behind, 2000 r.)
5. New Year’s Day (War, 1983 r.)
6. Beautiful Day (All That You Can’t Leave Behind, 2000 r.)
7. I Still Haven’t Found What I’m Looking For (The Joshua Tree, 1987 r.)
8. All I Want is You (Rattle And Hum, 1988 r.)
9. City of Blinding Lights (How To Dismantle An Atomic Bomb, 2004 r.)
10. Miracle Drug (How To Dismantle An Atomic Bomb, 2004 r.)
11. Sometimes You Can t Make it On Your Own (How To Dismantle An Atomic Bomb, 2004 r.)
12. Love and Peace or Else (How To Dismantle An Atomic Bomb, 2004 r.)
13. Sunday Bloody Sunday (War, 1983 r.)
14. Bullet The Blue Sky (The Joshua Tree, 1987 r.)
15. Running to Standstill (The Joshua Tree, 1987 r.)
16. Pride in the Name of Love (The Unforgettable Fire, 1984 r.)
17. Where the Streets Have No Name (The Joshua Tree, 1987 r.)
18. One (Achtung Baby, 1991 r.)

bisy

19. Zoo Station (Achtung Baby, 1991 r.)
20. The Fly (Achtung Baby, 1991 r.)
21. With or Without You (The Joshua Tree, 1987 r.)
22. All Because of You (How To Dismantle An Atomic Bomb, 2004 r.)
23. Yahweh (How To Dismantle An Atomic Bomb, 2004 r.)
24. Vertigo (How To Dismantle An Atomic Bomb, 2004 r.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *