V.A. – The Best Of Polish Synth vol. 1

V.A. – The Best Of Polish Synth vol. 1

2005 Sequence Rec.

CD 1:
01. Branch of Fashion – Waiting For The Information
02. Branch of Fashion – Millions
03. Branch of Fashion – 5 a.m.
04. Red Emprez – Clubgirls and Poofs
05. Red Emprez – Caress Me
06. Red Emprez – Now You’re Mine
07. d’Archangel – Fall
08. d’Archangel – Zawsze Biegne
09. d’Archangel – Alone
10. Nun – Stop ! (das schwarze system mix)
11. Nun – I Don`t Know How ( think about it remix CC)
12. Nun – Vision Of Life (mAKuSh1no rmx)
13. Agnieszka Czajkowska – In Your Room

CD 2:
01. Bear the Ruond – Big Town
02. Bear the Ruond – Strength
03. Bear the Ruond – Lady
04. Station One – Electric Girl
05. Station One – My Kingdom
06. Station One – Thrill
07. Ice Machine – Bez Ciebie
08. Ice Machine – Noc
09. Ice Machine – Z Moich Dobrych Stron
10. Mind’s Forces – My Life For You
11. Mind’s Forces – Never Let Me Down Again
12. Mind’s Forces – Modern Mother
13. Sonic Division – We are Rockin Again (electrode mix)

Sequence Rec. to ciekawa, ciągle jeszcze rozwijająca się, polska wytwórnia, która za cel obrała sobie popularyzację w Polsce electro. Zadanie to trudne, choć chwalebne. W Polsce wszelkie odmiany szeroko rozumianej muzyki electro, EBM, synth pop, dark wave, są nadal w powijakach. Wykonawcy tworzący taką muzykę są nieliczni, a fanów wprawdzie przybywa, ale ciągle to bardzo niszowy gatunek. Stosunkowo sporo na tym tle jest twórców zakorzenionych w synth popie. Ale nie dziwi to. W końcu synth pop to nieślubne dziecko Depeche Mode, a fanów tego ostatniego zespołu w Polsce jest ciągle sporo. Trochę szkoda więc, że Sequence Rec. koncentruje się właśnie na synth popie, który i tak jest relatywnie silny, a zostawia na uboczu mocniejsze odmiany electro. Ale na bezrybiu…

„The Best Of Polish Synth vol. 1” sugeruje, że być może w przyszłości wytwórnia pokusi się o wydanie volume 2. I być może wtedy na wydawnictwie zgromadzi przedstawicieli dark electro, harsh, EBM, electro-industrialu. Na razie otrzymujemy jednak dwupłytowe wydawnictwo, na którym większość wykonawców to producenci nieco łzawego synth popu. Zdecydowanie korzystniej prezentuje się pierwsza płytka. Zaczyna się trzema nagraniami, moim zdaniem najlepszego synth popowego zespołu z kolekcji, Branch of Fashion. Trzy dynamiczne, lekko bitowe numery stawiają zespół BoF w jednym szeregu z wykonawcami określanymi mianem future popowych. Bardzo dobry jest też electro clashowy Red Emprez. Red Emprez stawiam na równi z BoF, a w kategorii zarezerwowanej dla Miss Kittin to nr 1 na tej płycie. Dalej jest dark wave’owy d’Archangel. Gotyckie gitary i elektroniczne wrażenie całości. Niestety mało nowatorskie, ale na tle innych wykonawców z tej składanki, nienajgorsze. Kolejny wykonawca to Nun. Tym razem w trzech remiksach. Mnie najbardziej przypadł do gustu ten autorstwa Controlled Collapse. Czuć w tym rękę electro-industrialowca. Na koniec całkiem mi nieznana Agnieszka Czajkowska w coverze „In Your Room”. Numer jest zaśpiewany po swojemu, ale moim zdaniem, niestety, bez większego wyrazu.

Na tym właściwie mógłbym zakończyć recenzję. Druga płyta to w większości bezbarwne i, niestety, w dużym stopniu bezpłciowe koszmarki synth pop. Lubię synth pop i to, że coś jest łzawe, nie dyskwalifikuje tego czegoś. Jednak łzawy synth pop, aby można go uznać za wart słuchania, musi mieć w sobie to „Coś”. Niestety, ale tego „Czegoś” nie słyszę ani u Bear the Round, ani Station One, ani Ice Machine. Rozczarowuje też Mind’s Forces. Znany mi z epki, prezentującej kilka wersji coveru „Photographic”, zespół zapowiadał się całkiem obiecująco. Niestety, trzy numery ze składanki Sequencer Rec. nie robią dobrego wrażenia. Są nieco chaotyczne, przypadkowe i przede wszystkim nie mają tego wewnętrznego nerwu, który decyduje o wartości muzyki. Troszkę lepiej wypada „Modern Mother”, ale nie ratuje sytuacji, a w dodatku cover „Never Let Me Down Again” jest moim zdaniem zwyczajnie położony. Ogólne wrażenie troszkę podreperowuje zamykający płytę „We are Rockin Again (electrode mix)” Sonic Division. Nie wiem kto zacz, ale numer jest utrzymany w nieco kraftwerkowej manierze i całkiem dobrze się go słucha.

No coż, to przecież nie wina wytwórni, że w Polsce nie ma ciekawych twórców electro. Jedyne wyraźne plusy tej płyty to moim zdaniem Branch of Fashion, Red Emprez i Nun (fajny mix Controlled Collapse). Reszta jest albo kiepska, albo zbyt mało zaprezentowała materiału, by móc coś więcej napisać. Ogólnie, niestety, płyta świadczy o mizerii polskiego rynku electro. 5/10

11.11.2005
Andrzej Korasiewicz

Apoptygma Berzerk – You And Me Against The World

Apoptygma Berzerk – You And Me Against The World
2005 Gun Rec

1. Tuning in Again (intro)
2. In This Together (album version)
3. Love to Blame
4. You Keep Me From Breaking Apart
5. Cambodia
6. Back on Track
7. Tuning in to the Frequency of Your Soul
8. Mercy Kill
9. Lost In Translation
10. Maze
11. Into the Unknown
12. Shine On
13. Is Electronic Love to Blame?

Pierwsze przesłuchanie. Ocena – 1. Poniżej krytyki. Drugie przesłuchanie. Ocena – 1. Poniżej krytyki. Trzecie przesłuchanie. Ocena – 1. Poniżej krytyki. Chwila zastanowienia. Skoro wysłuchałem tego trzy razy, to znaczy że to nie jest takie tragiczne. Gdyby było tragiczne, nawet nie dosłuchałbym płyty do końca. Nie od dzisiaj wiadomo, że jestem tandeciarzem i lubię synth pop, pop-rock, przeboje, melodie, a nawet Dire Straits ;). A zatem? Nie, na razie wystarczy. Odkładam płytę na trochę. Wracam do niej po 2 tygodniach i po tym jak w Necie pojawiły się już pierwsze recenzje płyty. Oczywiście, tego można było się spodziewać. Fani EBM nie zostawili na nowej APB suchej nitki, o ile w ogóle się nią zainteresowali. Już „Harmonizer” wybił wielu APB z głowy. Z kolei miłośnicy pop-rocka mają swoje gwiazdy. Po co mieliby zawracać sobie głowę Stefanem Grothem? Nie wymyślił nic oryginalnego. Ta muzyka bije przeciętnością, bezpłciowością, nijakością. Po co on to zrobił? Dla kasy? Bo przecież nie dla idei? Ale pieniędzy to on raczej na tym nie zarobi. Miłośnici Robiego Williamsa i tak nie kupią płyt Stefana Grotha. Ci, którzy kochali go za takie numery jak „Burning Heretic” oleją go. Więc?

A jednak ta płyta nie jest tragiczna. Jest bezbarwna, nic nie wnosi, jest mdła, a jednak mogę jej słuchać. Tylko o czym to świadczy? Może tylko o moim stanie umysłu;)? Bo muzyka jest niewątpliwie bez wyrazu, to papka, której pełno w radiu, tylko że ze znakiem Apoptygma Berzerk. Może właśnie w tym tkwi haczyk? Może to muzyka dla kogoś takiego jak ja. Kogoś kto lubi Dire Straits, Nitzer Ebb, Kate Bush i Combichrist?  Ta muzyka jest niepokojąco ŻADNA. A jednak sączy się w tej chwili z głośników i wprawia mnie w dobry nastrój. Może to jakiś rodzaj uzależnienia? A może to jest po prostu nienajgorsza muzyka pop-rock? Pop-rock dla nieco podtatusiałych zwolenników EBM? Ale nawet jeśli, to nadaje się tylko do jazdy samochodem w specyficznym nastroju kierowcy. Bo nawet po kilkakrotnym przesłuchaniu trudno cokolwiek zapamiętać z tej płyty. Nie zostaje prawie nic… No i mimo wszystko nie po to wkładam płytę ze znakiem APB do odtwarzacza, by słuchać relaksującego pop-rocka. Nawet jeśli jest na przyzwoitym poziomie. [4/10]

06.11.2005
Andrzej Korasiewicz