Thompson Twins – Here’s to Future Days

  

Thompson Twins – Here’s to Future Days
1985/2008 Arista/Edsel Records

Disc 1

1. Don’t Mess with Doctor Dream – 4.25
2. Lay Your Hands on Me – 4.21
3. Future Days – 3.00
4. You Killed the Clown – 4.52
5. Revolution – 4.05
6. King for a Day – 5.18
7. Love Is the Law – 4.43
8. Emperor’s Clothes (Part 1) – 4.45
9. Tokyo – 3.38
10. Breakaway – 3.33
11. Roll Over – 4.58 – Bonus Track (Album version that only appeared on North American copies of the original album in 1985)
12. Shoot Out – 6.22 (Remix of „Don’t Mess With Doctor Dream” that appeared previously on the UK 12″ single known as the „[(U4A)+(U3A)=REMIX]”, catalogue number TWINS229)
13. Alice – 4.59 (Instrumental version of „Lay Your Hands On Me”)
14. Heavens Above! – 3.19 (Instrumental remix of „Future Days”)
15. The Kiss – 5.42 (Remix of „Tokyo”)
16. Desert Dancers – 7.07 (Remix of „Breakaway”)

Disc 2

1. Lay Your Hands on Me (Original UK 12″ Version) – 6.05
2. The Lewis Carol (Adventures in Wonderland) – 4.14 (Original B-Side of the „Lay Your Hands On Me” UK 7″ and 12″ singles)
3. Lay Your Hands on Me (US Re-Mix) – 5.55
4. Lay Your Hands on Me (Extended Version) – 6.00 (12″ version of the album version)
5. Roll Over (Again) – 6.50 (Previously unreleased 12″ mix of „Roll Over”)
6. Fools in Paradise (Extended Mix) – 5.25 (Previously unreleased B-Side of the „Roll Over” 12″ single)
7. Don’t Mess with Doctor Dream (Smackattack!) – 6.10 (Original 12″ version)
8. Very Big Business – 5.06 (B-Side of „Don’t Mess With Doctor Dream” 12″ single)
9. King for a Day (Extended Mix) – 8.02 (Original 12″ version)
10. Rollunder – 6.50 (B-Side of the „King For A Day” 12″ single)
11. King for a Day (U.S. Re-Mix) – 7.20 (Original second 12″ version)
12. The Fourth Sunday – 4.18 (B-Side of the „Revolution” 7″ and 12″ singles)
13. Revolution (Extended Mix) – 5.58 (Original UK 12″ single)

Do Thompson Twins mam bardzo duży sentyment. To jeden z tych zespołów, który nierozłącznie kojarzy mi się z latami 80. Gdy mowa o 80’s do głowy przychodzi mi nazwa Thompson Twins jako jedna z pierwszych. Grupa wizerunkowo była niemal synonimem kiczu charakterystycznego dla tamtych czasów. Tapirowane włosy, makijaże (zarówno u męskiej części Thompson jak i żeńskiej), pstrokate, wielokolorowe stroje. No i muzyka. Równie kiczowata. A jednak było coś w tej grupie wyjątkowego.

Zespół w latach 1982-1985, czyli w okresie największej popularności, nagrał trzy płyty: „Quick Step and Side Kick” (1983), „Into The Gap” (1984) oraz recenzowaną „Here’s to Future Days” (1985). Na tych albumach mamy do czynienia z kilkoma wielkimi przebojami oraz z typowym dla lat 80. popem zabarwionym brzmieniem syntezatorów. Ciężko zaliczyć Thompson Twins do new romantic, chociaż czasami pojawia się na składankach z cyklu „the best of new romantic”. Thompson Twins zestawiłbym stylistycznie i wizerunkowo z Culture Club. Podobnie jak w Culture Club mamy do czynienia z synth popem zabarwionych brzmieniem dęciaków i funkiem.  Ten konglomerat brzmień sprawia, że Thompson Twins jest zespołem łatwo rozpoznawalnym. Od Culture Club odróżnia grupę nosowy wokal lidera grupy Toma Baileya.

Ocenę grupy komplikuje wczesna twórczość. Debiutancki album Thompson Twins z 1981 roku pt. „A Product Of Priticipation” brzmi jak płyta nowofalowa. Jedynie utwór „Perfect game” zwiastuje w którą stronę zmierza zespół. Punkowe korzenie mieli też niektórzy członkowiek zespołu (np. Alannah Currie wcześniej grającą w żeńskim zespole punkowym The Unfuckables). Ale już kolejna płyta „Set” (1982) z pierwszym (na razie umiarkowanym) przebojem „In the Name of Love” pokazuje, że zespół chce być jednym z dostarczycieli przebojów a nie ambitnym projektem ukazującym trudy ludzkiej egzystencji. Sława przyszła wraz z płytą „Quick Step and Side Kick” (1983) i chyba największym przebojem grupy pt. „We Are Detective”.

„Here’s to Future Days” jest ostatnią udaną płytą w karierze The Thompson Twins. Wprawdzie później grupa wydała jeszcze trzy albumy: „Close to the Bone” (1988), „Big Trash” (1989), „Queer” (1991), ale przeszły one bez echa. Po latach ich wartość artystyczna ani komercyjna niestety nie zwiększyły się.

„Here’s to Future Days” jest zbiorem zgrabnie napisanych piosenek osadzonych w typowym dla lat 80. brzmieniu pop podlanym syntezatorowym sosem. Nie ma tutaj wielkich hitów, ale za to płyta jest równa a utwory „Don’t Mess with Doctor Dream” czy „Revolution” odniosły umiarkowany sukces. Opisywane wydanie z 2008 roku to podwójny CD. Na pierwszą płytę składa się 10 utworów z podstawowej wersji płyty oraz 6 bonusów. Cały drugi dysk wypełniają remiksy i drugie strony singli. Prawdziwa gratka dla fanów brzmień 80’s. Jeśli ktoś szuka płyty „Here’s to Future Days” to wersja z 2008 roku jest najlepszym wyborem z możliwych. Do atrakcji na CD dodać trzeba jeszcze obszerną wkładkę, która rozkładana jest w dużą kartkę. Na niej znajdziemy szczegółowe opisy, track listę, fotki i krótki esej o Thompson Twins.

Dla fanów 80’s ta płyta to mus. [7/10]

Andrzej Korasiewicz
10.07.2009

A Tribute to Depeche Mode – Alfa Matrix Re:Covered

A Tribute to Depeche Mode – Alfa Matrix Re:Covered
2009 Alfa Matrix

CD 1:
01. I:Scintilla – I Want It All
02. Krystal System – Master and Servant
03. Mesmer’s Eyes – Stripped
04. Leaether Strip- Blasphemous Rumours (black edit)
05. Kant Kino – Question Of Time
06. Komor Kommando feat. J-L De Meyer (FRONT 242) – John the revelator
07. Nerikk RPM – Boys Say Go
08. Acylum vs. Haushetaere – It’s No Good
09. Dunkelwerk – Any Second Now
10. Nebula-H – Photographic
11. Difozzion – Sacred
12. Technoir – Lie To Me
13. Regenerator – Precious
14. Komor Kommando – Personal Jesus
15. Star Industry – Enjoy The Silence
16. Klutae – New Dress

CD 2:
01. Schwarzblut – Leave In Silence
02. Ayria – In Your Room
03. Seize – Shake The Disease
04. Essence Of Mind – Strangelove
05. 32Crash – Get The Balance Right
06. Helalyn Flowers – I Feel You
07. Tamtrum – Personal Jesus
08. Inure – Rush
09. Virgins O.R Pigeons- People Are People
10. Plastic Noise Experience – World In My Eyes
11. Psy’Aviah – Stripped
12. Aiboforcen – Little 15
13. O.V.N.I. – Never Let Me Down Again
14. Mind:State – Stories Of Old
15. Implant – Nothing’s Impossible
16. Leaether Strip – Black Celebration (white edit)

Depeche Mode to zespół legenda, jeden z najbardziej wpływowych w światku muzyki elektronicznej i jeden z najczęściej coverowanych. Płyty-hołdy dla DM ukazują się w różnych krajach niemal co roku. Nawet najwierniejsi fani DM mają trudności z ich dokładnym skatalagowaniem. Do tej niezliczonej ilości „tributów” wytwórnia Alfa Matrix dokłada kolejny. Tym razem płyta jest szczególnym hołdem w 20. rocznicę nagrania płyty „Violator”. To właśnie dzięki tej płycie Depeche Mode przeszedł do kategorii największych zespołów na świecie. Wcześniej był już bardzo popularny, miał wiernych fanów, ale światowa sława, by nie rzec szaleństwo rozpoczęło się od „Violatora”. „Alfa Matrix Re:Covered” nie zawiera jednak wyłącznie coverów z „Violatora” a nawet należałoby napisać, że tych nagrań jest bardzo mało. Na 32 utwory z „Violatora” mamy tylko 4 (z czego dwa razy jest „Personal Jesus”). Tak naprawdę „Alfa Matrix Re:Covered” jest więc hołdem dla całej twórczości DM.

O wydawnictwie Alfa Matrix na pewno da się powiedzieć jedno. Jest jednorodne stylistycznie. Powinno się też spodobać miłośnikom sceny dark independent. Na płycie słyszymy covery w wykonaniu takich tuzów electro, nagrywających dla Alfa Matrix jak: Sebastian Komor (Zombie Girl, Komor Kommando), Jean Luc Demeyer (Front 242), Claus Larsen (Leaether Strip). Moim zdaniem szczególnie dobrze wypadają covery Leaether Strip („Black Celebration”, „Blasphemous Rumours”). Fanom typowo bitowych brzmień do gustu powinny przypaść: 32Crash „Get The Balance Right”, Kant Kino „Question Of Time” czy Plastic Noise Experience „World In My Eyes”.  Płyty słucha się bardzo dobrze. Nie ma monotonii, jest różnorodnie a jednocześnie stylistycznie wszystko do siebie pasuje. Najwięcej coverów pochodzi z wczesnego okresu twórczości DM z lat 1981-1987 („Photographic”, „Get The Balance Right”, „Leave In Silence”, „Stories Of Old”, „Lie To Me”, „Master and Servant”, „People Are People”, „Never Let Me Down Again”, „Black Celebration”, „Stripped”, „Blasphemous Rumours”, „Question Of Time”, „Any Second Now”, „Boys Say Go”, „Little 15”, „Strangelove”, „Shake The Disease”, „Sacred”, „New Dress”), ale jest też „John the revelator” z przedostatniej płyty DM oraz kilka z „Ultry” i „Songs of Faith of Devotion”. Już to rozłożenie akcentów pokazuje, który okres w twórczości DM jest najbardziej lubiany. Zwłaszcza przez reprezentantów sceny dark independent.

Trzeba pochwalić Alfa Matrix za bardzo cenną inicjatywę. Hołdom dla Depeche Mode nigdy dość 🙂 [8/10]

Andrzej Korasiewicz
06.07.2009