Red Box – Plenty

  

Red Box – Plenty
2010 Cherry Red Records

1. Stay (03:49)
2. Hurricane (04:19)
3. Without (04:22)
4. Plenty (03:31)
5. The Sign (04:11)
6. Brighter Blue (03:39)
7. I’ve Been Thinking Of You (3:28)
8. Don’t Let Go (03:53)
9. Say What’s In Your Head (04:08)
10. It’s True (02:57)
11. Sacred Wall (03:48)
12. Let It Rain (05:07)
13. Green (03:16)
14. Never Let It Be Said (04:14)

To było wielkie zaskoczenie, gdy kilka miesięcy temu, niespodziewanie wypłynął news o nowej płycie Red Box. Brytyjska efemeryda pod wodzą Simona Toulsona-Clarke’a wydawała się jedynie wspaniałym wspomnieniem z dzieciństwa. Jeszcze nie dawno najbardziej znana płyta Red Box „The Circle & The Square” była rarytasem, od dawna niedostępnym na CD i poszukiwanym przez garstkę maniaków. Gdy ponad dwa lata temu ukazało się wznowienie „The Circle & The Square” wydawało się to zwieńczeniem marzeń. Nikt wtedy nie sądził, że to tylko przygrywka, bo czeka nas nowy, wydany po 20 latach przerwy, album Red Box.

To zaledwie trzecia płyta w karierze Red Box. Oprócz wspomnianego „The Circle & The Square” z 1986 roku, grupa wydała jeszcze płytę „Motive” w 1990 roku i zaprzestała działalności. Simon Toulson-Clarke wspomina w wywiadzie dla „Teraz Rocka”, że czuł wtedy, iż to nie koniec Red Box, ale nie miał kompletnie pojęcia, kiedy zespół odrodzi się. Wiedział tylko, że przyszedł czas na zakończenie działalności, a później nawet w ogóle wycofanie się z show-biznesu.

Nowa płyta Red Box to tak naprawdę nie do końca jest taki Red Box, jaki kojarzymy z utworu „Chenko” czy przeboju „For America”. Już druga płyta „Motive” z 1990 roku była inna od „The Circle & The Square”, mniej „plemienna” i mniej przebojowa. „Plenty” to kontynuacja tych bardziej spokojnych i kameralnych partii „Motive”. Ze starego składu Red Box pozostał jedynie Simon Toulson-Clarke. I o zespole należałoby raczej napisać, że to projekt solowy Toulsona-Clarke’a wraz z towarzyszącymi mu muzykami. Poza nim w składzie nie ma nikogo, kto brał udział w nagrywaniu „The Circle & The Square” i „Motive”.

Jaka jest muzyka Red Box dzisiaj? „Plenty” to zbiór bardzo spokojnych, balladowych nagrań pop, które brzmią niemal jak utwory akustyczne. Delikatny fortepian, nastrojowe partie smyczek, leniwy rytm no i rozmarzony głos Toulsona-Clarke’a, który jako jedyny jest łącznikiem między starym Red Box a nowym. „Plenty” jest jednak logiczną kontynuacją drogi Red Box. „The Circle & The Square” to przebojowy, „plemienny” pop z indiańskimi zaśpiewami, „Motive” był juz zwykłym popem w stylu lat 80., ale bardziej klimatycznym i nie pozbawionym całkiem przebojowości („Train’). „Plenty” jest całkowicie nieprzebojowy, kameralny i uduchowiony.

Ewolucja muzyczna Red Box jest trochę podobna do ewolucji Talk Talk. Z tą różnicą, że Talk Talk nie miał dwudziestoletniej przerwy w aktywności i to, co wydał Mark Hollis 20 lat temu było bardziej surowe, mniej popowe i bardziej nowatorskie. Twórczość Red Box pozostaje w granicach muzyki pop. Choć jest to pop z wysokiej półki albo inaczej pisząc: dla zgredów. Mimo ewidentnego braku oznak przebojowości z „Plenty” udało się wyciąć magikom z Trójki utwór „The Sign”, który stał się w Trójce (dla mnie niespodziewanie) przebojem i to sporym (cztery razy numer jeden na liście Trójki). I w ten sposób również powracamy do lat 80., kiedy prezenterzy radiowi lansowali utwory, które im się podobały, a które niekoniecznie były wydane na singlu (z „Plenty” na singiel wybrano utwór „Hurricane”).

To wszystko pozostawia u mnie mieszane uczucia. Podejrzewam, że gdyby taką płytę jak „Plenty” nagrał jakiś debiutant, nie zwróciłbym w ogóle na nią uwagi. Tutaj jednak mam do czynienia ze znaną marką i z wokalistą, który przywołuje we mnie pozytywne skojarzenia. W przypadku nowej płyty Red Box działa więc coś, co można nazwać sentymentalizmem. A może jednak się mylę? Może ta płyta jest dobra niezależnie od mojego sentymentalizmu? Najlepiej przekonajcie się sami. Ja tylko mogę napisać, że cieszę się z tej płyty. I cieszę się, że zespół zapowiada reedycję albumu „Motive”. Już zacieram ręcę z zadowolenia i w oczekiwaniu :). [8/10]

Andrzej Korasiewicz
12.01.2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *