Blancmange – Blanc Burn

Blancmange – Blanc Burn
2011 Proper Records

1. By the Bus Stop @ Woolies
2. Drive Me
3. Ultraviolent
4. The Western
5. Radio Therapy
6. Probably Nothing
7. I’m Having A Coffee
8. Don’t Let These Days
9. WDYF
10. Don’t Forget Your Teeth
11. Starfucker

Fala retro zalewa rynek muzyczny. Nie dość, że młodzi (Junior Boys, Cut Copy) próbują od kilku lat nawiązać do brzmień 80’s, to wracają również starzy. Czasami powroty są bardzo zaskakujące. Tak było w przypadku Red Box i tak jest z reaktywacją duetu Blancmange. Pisałem o nim na łamach AP jakiś czas temu w ramach wspomnień o grupach zapomnianych i nawet przez myśl nie przyszło mi, że Blancmange wróci.

W latach 80. Blancmange pozostawili po sobie trzy płyty i kilka umiarkowanych przebojów. Na pewno jednak byli jednym z bardziej interesujących projektów kojarzonych z estetyką new romantic. Co jednak skłoniło panów do nagrania po 26 latach przerwy nowej płyty? Nie mam pojęcia. Możliwe, że sentyment podobny do tego, jaki mają słuchacze wykopujący zapomniane płyty synth pop i new wave z lat 80.. Możliwe, że panowie usłyszeli Junior Boys i stwierdzili – „Kurcze, przecież my to graliśmy już 30 lat temu”.

Co przynosi nowa produkcja Blancmange? Na pewno brzmienie jest unowocześnione. Przeciwnie niż na najnowszej płycie Duran Duran, nie jest to powrót do klimatu z pierwszej połowy lat 80., ale próba kontynuacji własnej twórczości zatrzymanej w 1985 roku. Czy udana? Mam do tego bardzo ambiwalentny stosunek. Na pewno płyta nie porywa. Tutaj nie słychać 80’s. Z drugiej strony jeśli porówna się ją ze wspomnianymi już Junior Boys to Blancmange nie ma czego się wstydzić. Jednak wątpię, żeby Brytyjczycy przekonali do siebie młodzież. Ta będzie wolała „swoich”. Czy nowa muzyka Blancmange może przekonać „starszą młodzież”? To chyba bardzo indywidualna sprawa. Spotkałem się z entuzjastycznymi ocenami „Blanc Burn”. Mnie płyta podoba się bardzo umiarkowanie. Denerwujące jest użycie vocodera. Niestety, ale kojarzy mi się to zawsze z Cher. Rozumiem, gdyby był w tym jakiś głębszy zamysł artystyczny, ale ja go nie widzę. Zabieg z vocoderem raczej wygląda mi tak: „użyjmy od czasu do czasu vocodera. Będzie fajnie”. Niestety, ale nie jest fajnie. Przekonujący jest numer „Drive Me”, w którym czuć ducha 80’s, ale nie brzmi jak ramotka. Niezrozumiała jest próba kopiowania Kraftwerk w utworze pt. „Radio Therapy”. Klimat Yello czuć w „Don’t Forget Your Teeth”. Numer „Don’t Let These Days” brzmi trochę jak future pop w stylu Assemblage 23. No i właśnie. Nowa produkcja Blancmange może spodobać się fanom 80’s, którzy współcześnie odpłynęli w kierunku future popu. Bo „Blanc Burn” nie ma klimatu 80’s, ale z drugiej strony brzmi archaicznie. Tylko to jest archaizm raczej w stylu lat 90..

Czy „Blanc Burn” to dobra płyta? Jestem nieco skonfundowany. Nie do końca wiem jak ocenić nowy Blancmange. Jak na rok 2011, nie spełnia moich oczekiwań. Nie jest to ani nowoczesna elektronika, ani dobra muzyka synth popowa nawiązująca do 80’s. Płyta podoba mi się w stopniu bardzo średnim. Nie mam ochoty do niej wracać a kolejne próby powrotu nie kończą się entuzjastyczną weryfikacją oceny albumu. Z drugiej strony nie jest to ewidentnie zła muzyka. Może jeszcze kiedyś odkryję w niej coś, co teraz mi umyka? [5.5/10]

Andrzej Korasiewicz
16.09.2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *