Najlepsze płyty 2010 roku subiektywnie

Najlepsze płyty 2010 roku subiektywnie

Właśnie rozpoczyna się rok 2012 a ja postanowiłem cofnąć się o dwa lata i przedstawić swoją listę najlepszych płyt roku 2010. Podsumowywać rok 2010 zacząłem w styczniu 2011, ale nie skończyłem zestawienia. 2011 podsumowałem jak należy w styczniu 2012 roku. Do wydawnictw z 2010 roku postanowiłem wrócić, bo ukazało się wtedy kilka naprawdę wartościowych płyt, czym chciałem się podzielić. Ocena kilku pozycji przez rok zmieniła się. Np. płytę Red Box oceniałem dwa lata temu niżej. W ciągu ostatniego roku wracałem do niej jednak bardzo często i polubiłem ją na tyle, że dzisiaj stawiam ją na samym szczycie podsumowania. Przekonałem się też do ostatniego albumu The Young Gods. W chwili premiery, muzyka na „Everybody Knows” wydawała mi się dosyć nudnawa i mało odkrywcza. Za mało odkrywczą nadal ją uznaję, ale w dzisiejszej rzeczywistości muzycznej to słaby zarzut. Gdyby kierować się kryterium odkrywczości i oryginalności, należałoby odrzucić praktycznie wszystkie nowe płyty. We współczesnej muzyce rozrywkowej tak naprawdę nie da się już wiele odkryć. Można tylko mieszać i kompilować rózne stylistyki jak robią to współcześni „niezależni”. Czasami wyjdzie z tego coś ciekawego, ale i tak przeważnie nie dorasta do pięt klasykom. No bo co jest tak naprawdę interesującego w twórczości takich wykonawców jak Toro Y Moi? Słucha się tego jednym uchem a drugim wypuszcza, nie zapamiętując choćby podstawowego szkieletu nagrania. Dlatego ja koncentruję się na klasykach, którzy cały czas działają, czasami reaktywują (jak Swans i Nitzer Ebb), wydając płyty może nie dorównujące swoim najlepszym dokonaniom, ale na tle współczesnej mizeroty muzycznej, prezentujące się bardzo korzystnie. Wracając do The Young Gods. Dwa lata temu „Everybody Knows” wydało mi się za spokojne i mało ciekawe kompozycyjnie. Dzisiaj oswoiłem się z tą muzyką i odkryłem klimat porównywalny do „Only Heaven”, który wtedy mi umknął.

W podsumowaniu tradycyjnie znalazły się płyty zarówno popowe, „niezależne”, z kręgu dark independent, ale i klasycznego rocka. Jedynym kryterium jakie zastosowałem jest fakt, że dana płyta podoba mi się. Przesłuchiwałem płyty praktycznie z każdego gatunku, śledząc na tyle, na ile jest to możliwe, to co wychodzi na rynku. Uwzględniłem zarówno płyty z tzw. „mainstreamu”, jak i wykonawców z kręgu współczesnego „indie” oraz muzyki elektronicznej. Przede wszystkim wyszukiwałem oczywiście wykonawców nawiązujących do brzmień lat 80. takich jak: synth pop, new wave, post punk, industrial.

1. Red Box – Plenty

2. Brendan Perry – Ark
 
 
3. The Young Gods – Everybody Knows
4. Swans – My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky
5. Deine Lakaien – Indicator
6. Nitzer Ebb – Industrial Complex
7. Legendary Pink Dots – Seconds Late For The Brighton Line
8. Grinderman – Grinderman 2
9. Bryan Ferry – Olympia
10. OMD – History of Modern

11. Alphaville – Catching Rays On Giant
12. Interpol – Interpol
13. Of Montreal – False Priest
14. The Dead Weather – Sea Of Cowards
15. Robert Plant – Band of Joy
16. Neil Young – Le Noise
17. Sufjan Stevens – The Age of Adz
18. Killing Joke – Absolute Dissent
19. Peter Gabriel – Scratch my Back
20. Front Line Assembly – Improvised. Electronic. Device

21. Sade – Soldier of Love
22. The Black Dog – Music For Real Airports
23. Arcade Fire – The Suburbs
24. Chris De Burgh – Moonfleet & Other Stories
25. Michael Gira – I Am Not Insane
26. Massive Attack – Heligoland
27. Crystal Castles – Crystal Castles
28. Black Rebel Motorcycle Club – Beat The Devil’S Tattoo
29. The National – High Violet
30. Kula Shaker – Pilgrim’s Progress

Andrzej Korasiewicz
30.01.2012

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *