Podsumowanie 2012 roku

Podsumowanie 2012 roku

To był bardzo dobry rok dla muzyki, którą lubię. Po wielu latach przerwy z nowymi płytami powrócili giganci – Ultravox, Dead Can Dance. I dla mnie to był rok stojący pod znakiem tych dwóch wykonawców. Ich nowe płyty gościły w moim odtwarzaczu wielokrotnie i do dzisiaj nie znudziły się. Dlatego też obie pozycje są na czele zestawienia, mimo że w pierwszej dziesiątce są płyty wyżej ocenione. Dlaczego tak się stało? Bo oceny płyt nie zawsze są czymś bezwzględnym. Wiele płyt zyskuje wraz z kolejnym odsłuchem, wiele traci. Po kilku miesiącach pierwotna ocena może się zmienić (na korzyść lub in minus). Tak też stało się w tym przypadku. Zarówno Ultravox jak i Dead Can Dance po pierwszych odsłuchach oceniłem niżej niż zrobiłbym to dzisiaj. Nie chciałem jednak zmieniać pierwotnej oceny, która znalazła się w recenzjach sprzed kilku miesięcy. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie na dwóch pierwszych miejscach podsumowania innych płyt niż Ultravox i Dead Can Dance.

Inne warte podkreślenia powroty to pierwsza od 15 lat płyta gigantów grunge’u Soundgarden oraz powrót Van Halen z Davidem Lee Rothem jako wokalistą i pierwsza od 1984 roku płyta w tym składzie. Godne odnotowania są również albumy zapomnianych gwiazdek lat 80. – australijskiego aktora i wokalisty Ricka Springfielda oraz angielskiej grupy The Fixx. Obie płyty całkiem niezłe. Na scenę wróciła również gwiazdka disco – Sandra, która nagrała longplej z muzyką brzmiącą tak jakby czas stanął w miejscu w roku 1985. Dla tych, którzy lubią muzyczne podróże w czasie rok 2012 był niezwykle udany.

W zestawieniu są płyty z bardzo różnych działek stylistycznych. Nie ograniczam się gatunkowo, słucham bardzo rożnej muzyki, co znalazło swoje odzwierciedlenie w podsumowaniu. Dlatego nie jest to jakieś obiektywne podsumowanie roku w muzyce rozrywkowej, czy alternatywnej, ale mocno subiektywna lista moich ulubionych płyt tegorocznych. Oczywiście starałem się to nieco zobiektywizować, jednak decydującym czynnikiem przy wyborze takich a nie innych pozycji oraz ich ocenie był mój aktualny gust.

1. Ultravox – Brilliant (8/10)

Powrót giganta new romantic. Płyta może nie jest wybitna, ale muzykom udało się oddać ducha epoki sprzed 30 lat. Pierwsza płyta Ultravox w klasycznym zestawieniu od 1984 roku, pierwsza od ostatniej płyty „prawdziwego” Ultravox z 1986 roku i pierwsza od ostatniej płyty wydanej przez Billy Currie pod szyldem Ultravox w 1994 roku. Wydarzenie roku.

recenzja tutaj: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2665&Itemid=52

2. Dead Can Dance – Anastasis (8.5/10)

Na „Anastasis” nie ma żadnych eksperymentów. Fani DCD dostają dokładnie to, na co czekali. Podniosłe, monumentalne pieśni etniczne podlane mrokiem i osadzone w nowoczesnej elektronice.

Recenzja tutaj: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2671&Itemid=76

3. Soulsavers (& Dave Gahan) – The Light The Dead See (9/10)

 
Dla fanów głosu Gahana, dla miłośników Depeche Mode otwartych na inne brzmienia, pozycja obowiązkowa. Piękna i wzruszająca płyta, którą można słuchać po wielokroć.

Recenzja tutaj: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2669&Itemid=52

4. S.Hogarth & R.Barbieri – Not The Weapon But The Hand (9/10)

Dla fanów nastrojowej muzyki elektronicznej o dużej intensywności emocjonalnej konieczność. Piękna płyta.

Recenzja tutaj: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2670&Itemid=52

5. John Foxx And The Maths – Evidence (8/10)

John Foxx, pierwszy wokalista Ultravox i jeden z czołowych twórców new romantic, po wieloletnim milczeniu wrócił do tworzenia muzyki w drugiej połowie lat 90. Wraz z Louisem Gordonem nagrywał rzeczy zahaczające brzmieniowo o scenę techno. W drugim nurcie wydawał płyty ambientowe. Byli entuzjaści jego nowej twórczości, ale mnie nie przekonywał ani jeden nurt, ani drugi. Oczekiwałem zintegrowania obu stylistyk i wyraźnego odwołania do klasycznej twórczości Foxxa z lat 80. Na szczęście to nastąpiło. Dwa lata temu powstał projekt John Foxx And The Maths, który w sposób wyraźny nawiązywał do klasycznych dokonań Foxxa. Przy tym muzyka John Foxx And The Maths brzmiała nowocześnie. Na dodatek Foxx okazał się bardzo płodny w ramach tego projektu. W zeszłym roku ukazały się aż dwie płyty pod tym szyldem. Ten rok przynosi kolejny, trzeci album John Foxx And The Maths. Początkowo miała to być epka, ale Foxx miał tyle pomysłów, że postanowił rozbudować ją do pełnej płyty. Dzięki temu cieszymy się kolejnym, niemal klasycznym wydawnictwem Foxxa. Niech nikt jednak nie spodziewa się archaicznego brzmienia. Za pomocą klasycznego instrumentarium udało się stworzyć nowoczesne kompozycje, które duchem i brzmieniem odwołują się do klasycznego synth popu, ale nie tchną stęchlizną. Ciekawostką jest cover Pink Floyd „Have A Cigar”. Rzecz jasna jeśli chodzi o brzmienie nie przypomina oryginału. Mimo że nowa płyta Foxxa nie jest muzycznym objawieniem, to jednak jest to pozycja solidna i na wysokim poziomie. Dla fanów klasycznego synth popu, Ultravox i Foxxa pozycja obowiązkowa.

6. Rush – Clockwork Angels (8/10)
Kanadyjskie trio multiinstrumentalistów z Rush od niemal 40 lat udowadnia, że można nagrywać płyty niemal cały czas w tym samym stylu i robić to ciekawie. Od chwili wydania debiutanckiego albumu „Rush” w 1974 roku, Kanadyjczycy podążają po tej samej ścieżce miksu progrocka, ciężkiego grania i elementów bardziej melodyjnych. Wszystko to razem daje specyficzny styl charakterystyczny tylko i wyłącznie dla Rush. Choć wielu progmetalowców powołuje się na wpływy Rush, Kanadyjczycy wyraźnie odcinają się od tej sceny umiejscawiając się w tradycji grania klasycznego rocka. Charakterystyczne elementy muzyki Rush widoczne były od początku, choć styl w pełni wykrystalizował się na płycie „2112” (1976). W latach 80. muzycy zaczęli używać więcej syntezatorów i brzmienie trochę złagodniało. Na początku lat 90. Rush powrócił do bardziej rockowego grania i od tej pory sukcesywnie co kilka lat wydaje kolejne albumy. Czasamu ciut lepsze, czasami ciut słabsze. „Clockwork Angels” jest dziewiętnastym studyjnym albumem w „stylu Rush” wydanym tym razem po pięciu latach przerwy. Ja zaliczyłbym go do kategorii „ciut lepszy”. Z pewnością wśród mizerii rynku muzycznego (przy jednoczesnej inflacji „nowej” muzyki), cieszy, że takie mastodonty sceny muzycznej jak Rush wciąż nagrywają i robią to w stylu, który dla młodych często jest niedostępny. Muzyka Rush jest jak drogowskaz, który pokazuje, że dobra muzyka w starym stylu ciągle powstaje. Wystarczy po nią sięgnąć i słuchać.

7. The Mars Volta – Noctourniquet (8/10)

 
Długo nie mogłem przekonać się do tego zespołu. Teoretycznie wiedziałem, że to jest dobra muzyka, ale nie trafiała do mnie. Przełamanie nastąpiło wraz z „Noctourniquet”. Przez kilka dni słuchałem jej w zapętleniu. Owszem, nie jest to gigant na miarę klasyków rocka. Nie jest to też nic zniewalająco nowatorskiego. Ale mieszanka alternatywnego rocka, proga i szczypty psychodelii dobrze ze sobą współgra. Większość krytyków uważa, że The Mars Volta odkryła już wszystko, co można było odkryć w muzyce i teraz powiela i miesza schematy znane i ograne w rocku. Z pewnością, ale robi to dobrze a „Noctourniquet” jest tego najlepszym świadectwem.

8. 7JK – Anthems Flesh (9/10)
 
Czy wy też należycie do tej kategorii ludzi, którzy w chwili największego zdołowania słuchają „Pornography” albo „Closer”? Bo jeśli tak, to „Anthems Flesh” musi wam przypaść do gustu.

recenzja tutaj: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2668&Itemid=52

9. Cat Power – Sun (8/10)

Świetna najnowsza płyta amerykańskiej wokalistki Chan Marshall. Jest tutaj wszystko czego chcieć od inteligentnego albumu indie. Piosenkowa transowość, melancholia, dekadencka melodyjność. Muzykę podsumowałbym określeniem apokaliptyczny pop. Oszczędny, minimalistyczny styl Cat Power robi wrażenie. A nowa płyta jest zdecydowanie zwyżką formy Amerykanki.

10. The Smashing Pumpkins – Oceania (7.5/10)

To druga płyta Smashing Pumpkins po reaktywacji. Na pierwszej Billy Corgan starał się udowodnić, że drzemie w nim duży potencjał rockmana. „Oceania” jest płytą spokojniejszą, ale i trudniejszą. Całość ma charakter lekko psychodeliczno-progresywny. Oczywiście płyta utrzymana jest w duchu twórczości Smashing Pumpkins. Nowa muzyka wciąga i z każdym kolejnym przesłuchaniem „Oceania” wydaje się ciekawsza. Nie ma tutaj przebojowych numerów, ale za to jest intrygujący klimat. Płyta do wielokrotnego odsłuchu.

11. Pet Shop Boys – Elysium (7/10)
12. Swans – The Seer (7/10)
13. Soundgarden – King Animal (7/10)
14. Led Zeppelin – Celebration Day (7/10)
15. Archive – With Us Until You’re Dead (7/10)
16. Anathema – Weather Systems (7/10)
17. Testament – Dark Roots Of Earth (7/10)
18. Mark Knopfler – Privateering (7/10)
19. Madness – Oui, Oui, Si, Si, Ja, Ja, Da, Da (7/10)
20. Morten Harket – Out Of My Hands (7/10)

21. Jack White – Blunderbuss (7/10)
22. Ulver – Childhood’s End (7/10)
23. The Cult – Choice of Weapon (7/10)
24. Katatonia – Dead End Kings (7/10)
25. Lacrimosa – Revolution (7/10)
26. Overkill – The Electric Age (7/10)
27. Killing Joke – MMXII (7/10)
28. The Cranberries – Roses (7/10)
29. The Stranglers – Giants (7/10)
30. Peter Hammill – Consequences (7/10)

31. Animal Collective – Centipede Hz (7/10)
32. Gotye – Making Mirrors (7/10)
33. Van Halen – A Different Kind of Truth (7/10)
34. Leonard Cohen – Old Ideas (7/10)
35. Bruce Springsteen – Wrecking Ball (7/10)
36. Mumford & Sons – Babel (7/10)
37. Skunk Anansie – Black Traffic (7/10)
38. The Killers – Battle Born (7/10)
39. The The – Moonbug (7/10)
40. The Fixx – Beautiful Friction (6.5/10)

41. Dinosaur Jr. – I Bet On Sky (6.5/10)
42. Various – Spirit of Talk Talk (6.5/10)
43. Tanita Tikaram – Can’t Go Back (6.5/10)
44. Flying Colors – Flying Colors (6.5/10)
45. Deftones – Koi No Yokan (6.5/10)
46. Kiss – Monster (6.5/10)
47. Saga – 20/20 (6.5/10)
48. Muse – The 2nd Law (6.5/10)
49. Lana Del Rey – Born To Die (6.5/10)
50. Bat For Lashes – The Haunted Man (6.5/10)

51. Deacon Blue – The Hipsters (6.5/10)
52. Godspeed You! Black Emperor – Allelujah! Don’t Bend! Ascend! (6.5/10)
53. Bob Dylan – Tempest (6/10)
54. Neil Young & Crazy Horse – Psychedelic Pill (6/10)
55. Antimatter – Fear of a Unique Identity (6/10)
56. Heart – Fanatic (6/10)
57. Duran Duran – A Diamond in the Mind: Live 2011 (6/10)
58. Rick Springfield – Songs For The End Of The World (6/10)
59. RPWL – Beyond Man and Time (6/10)
60. In Strict Confidence – Utopia (6/10)

61. Madonna – MDNA (6/10)
62. Paradise Lost – Tragic Idol (6/10)
63. Neurosis – Honor Found In Decay (6/10)
64. Donald Fagen – Sunken Condos (6/10)
65. Europe – Bag of Bones (6/10)
66. Tiamat – The Scarred People (6/10)
67. Luxtorpeda – Robaki (6/10)
68. Bloc Party – Four (6/10)
69. UFO – Seven Deadly (6/10)
70. Hey – Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan (6/10)

71. Ian Anderson – Thick as a Brick 2 (6/10)
72. Paul McCartney – Kisses On The Bottom (6/10)
73. ZZ Top – La Futura (6/10)
74. Of Montreal – Paralytic Stalks (6/10)
75. Marillion – Sounds That Can’t Be Made (6/10)
76. Clan of Xymox – Kindred Spirits (6/10)
77. Marina and the Diamonds – Electra Heart (6/10)
78. Garbage – Not Your Kind of People (6/10)
79. Paweł Kukiz – Siła i honor (6/10)
80. Lao Che – Soundtrack (6/10)

81. Devin Townsend Project – Epicloud (6/10)
82. Jeff Lynne – Long Wave (6/10)
83. Dave Matthews Band – Away From the World (6/10)
84. Steve Hackett – Genesis Revisited (6/10)
85. Ringo Starr – Ringo 2012 (6/10)
86. Mela Koteluk – Spadochron (6/10)
87. Steve Harris – British Lion (6/10)
88. Joe Bonamassa – Driving Towards The Daylight (6/10)
89. Tori Amos – Gold Dust (6/10)
90. Afro Kolektyw – Piosenki po polsku (6/10)

91. The Beach Boys – That’s Why God Made The Radio (6/10)
92. Sigur Ros – Valtari (6/10)
93. Men Without Hats – Love In The Age Of War (6/10)
94. Mark Lanegan Band – Blues Funeral (6/10)
95. Sylvan – Sceneries (5.5/10)
96. Air – Le Voyage Dans La Lune (5.5/10)
97. Kaiser Chiefs – Start The Revolution Without Me (5.5/10)
98. Muchy – chcecicospowiedziec (5.5/10)
99. X-Marks the Pedwalk – The Sun, The Cold And My Underwater Fear (5.5/10)
100. Va – Re-Machined A Tribute To Deep Purple’s Machine Head (5.5/10)

Andrzej Korasiewicz
18.12.2012

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *