Midge Ure – zagubiony w świecie syntezatorów

Midge Ure przyszedł na świat 10 października 1953 roku w Szkocji. Łatwo więc policzyć, że w październiku tego roku skończy 67 lat. Strasznie ten czas leci… Dla większości nazwisko Midge Ure’a nierozerwalnie wiąże się z zespołem Ultravox oraz stylistyką „new romantic”. Za chwilę udowodnię, że nie jest to cała prawda o Artyście.

Nasz bohater do grupy Ultravox dołączył w 1979 roku, kiedy zespół miał już za sobą nagranie trzech płyt. Wówczas nastąpiła wymiana lidera. Z grupy odszedł John Foxx, który postawił na działalność solową, a stery przejął Midge Ure, co pchnęło formację, dosyć niespodziewanie na nowe, mocno syntezatorowe tory. Wcześniej przecież twórczość Ultravox była mocno rockowo-nowofalowa. A dlaczego niespodziewanie? Bo wcześniejsze aktywności muzyczne Midge Ure’a wcale nie wskazywały na to, że Ultravox może obrać taki kierunek.

Obok Ultravox jednym z kluczowych projektów, w których Midge Ure brał udział była grupa Visage. Płyta „Visage” ukazała się w 1980 roku, w tym samym, w którym wydana została „Vienna” Ultravox. Te dwie pozycje zdefiniowały stylistykę „new romantic” i stały się punktem odniesienia dla wielu innych wykonawców próbujących podłączyć się pod nurt syntezatorowego popu.

Mimo osiągnięcia sukcesu z grupą Ultravox i aktywności muzycznej w ramach Visage, Midge Ure szybko postanowił spróbować twórczości solowej. Już w 1982 roku ukazał się debiutancki, solowy singiel „No Regrets” a w roku następnym drugi – „After A Fashion”. Oba nagrania łatwo pomylić z twórczością Ultravox. Czemu więc Midge Ure zdecydował się nagrywać solo? Najwyraźniej od początku chciał robić wszystko po swojemu i samodzielnie kierować całym procesem twórczym. Nic dziwnego więc, że w 1985 roku wydał pierwszą solową płytę pt. „The Gift”, z której pochodzi hit „If I Was”.

Cofnijmy się teraz nieco w czasie i przyjrzyjmy temu, co robił Midge Ure zanim dołączył do Ultravox. Najpierw była szkocka grupa Silk, pod koniec swojego istnienia przemianowana na P.V.C. Zespół powstał w 1970 roku pod nazwą Salvation i zaczynał od grania popowo-glam rockowego. Midge Ure dołączył do grupy w 1972 roku i był tam gitarzystą, z czasem przejął również obowiązki wokalisty. W 1977 roku już jako PVC2, grupa postanowiła grać bardziej punkowo, ale w tymże samym roku rozwiązała się a Midge Ure dołączył do założonej przez Glena Matlocka po odejściu z Sex Pistols formacji Rich Kids. To w tym zespole Midge Ure spotkał się z Rusty Eganem, z którym później wraz ze Stevem Strangem utworzyli noworomantyczny Visage. Póki co, panowie grali jednak punk rocka. Do legendy przeszła też propozycja jaką Midge Ure otrzymał w 1975 roku od Malcolma McLarena, by zostać wokalistą grupy Sex Pistols, którą McLaren wówczas formował. Na szczęście Midge Ure odrzucił ten pomysł, choć nadal grał punk rocka. Dla wielu to pewnie dosyć szokujące informacje, że autor wielu hitów z lat 80. grał punk rocka i niewiele brakowało, żeby został wokalistą Sex Pistols. Ale to jeszcze nie koniec niespodzianek.

Zastanawiacie się co Midge Ure może mieć wspólnego z hard rockiem i myślicie, że nic? Otóż, nieprawda. Midge Ure już w czasie, gdy założył z Eganem i Strangem syntezatorowy Visage, otrzymał od swojego znajomego Phila Lynotta propozycję zagrania na trasie koncertowej Thin Lizzy w zastępstwie Gary Moore’a, który w tamtym czasie opuścił grupę. Oczywiście Midge Ure zastąpił Gary Moore’a w roli gitarzysty! Na tyle był ceniony przez Lynotta, że został współautorem kompozycji Thin Lizzy pt. „Get out of Here”, która ukazała się na płycie „Black Rose” w 1979 roku. Midge Ure koncertował z Thin Lizzy jeszcze w 1980 roku, kiedy grał już z Ultravox! Współpraca z Lynottem układała się na tyle dobrze, że Ure pomógł koledze w 1980 roku w nagraniu solowej płyty „Solo in Soho”, z której pochodził największy solowy hit Lynotta pt. „Yellow Pearl” autorstwa nie kogo innego jak Midge Ure. Po tych wszystkich dosyć zaskakujących informacjach o wczesnych losach Midge Ure’a, proponuje przyjrzeć się dalszej drodze szkockiego muzyka.

W 1986 roku ukazała się płyta pt. „U-Vox”, ostatnia pozycja Ultravox w latach 80.. Po jej wydaniu Midge Ure postanowił w pełni rozkręcić karierę solową. W 1988 roku ukazała się misternie przygotowywana płyta pt. „Answers to Nothing”, która miała być sukcesem kasowym. Jednym z wiodących utworów miało być nagranie „Sisters and Brothers”, które Midge Ure wykonał razem z Kate Bush. Coś jednak poszło nie tak, bo płyta „Answers to Nothing”, mimo zaangażowanych środków, sprzedawała się gorzej niż „The Gift” z 1985 roku, nagrana jeszcze w czasach funkcjonowania Ultravox.

W 1991 roku przyszła trzecia płyta pt. „Pure” z 1991 roku, ale ona radziła sobie jeszcze gorzej. Midge Ure, z gwiazdy, która występowała na Live Aid, coraz wyraźniej przesuwał się na margines show-biznesu. To jednak już były inne czasy. Ultravox nie istniał, dawne potęgi synth popu upadły a Midge Ure szukał swojej nowej drogi muzycznej. Okazało się, że sukces płyty „The Gift” to był sukces odniesiony na fali popularności synth popu i Ultravox a niekoniecznie solowa zasługa Artysty. I gdy Midge Ure postanowił odejść od synth popu, a wcześniej, gdy od synth popu odeszła publiczność, coś nie zadziałało.

W tym miejscu chciałbym pozwolić sobie na dygresję, aby uzmysłowić drogim czytelnikom jaką pozycję w połowie lat 80. zajmowała grupa Ultravox. Ultravox było wtedy zespołem z większym dorobkiem niż Depeche Mode i miało większy szacunek krytyków. W 1984 roku Depeche Mode miało na swoim koncie dopiero cztery płyty, w dodatku cały czas zespół miał wizerunek syntezatorowej bandy nastolatków, która ma za zadanie dostarczać przeboje i nic więcej. Ultravox nie dość, że wydało wtedy dwa razy więcej płyt niż DM, to do tego były to albumy, które wyznaczały nowe trendy muzyczne o pewnych walorach artystycznych, czego krytycy odmawiali wówczas twórczości Depeche Mode. Do tego Ultravox działał dłużej i rozpoczynał od bardziej szacownego grania nowofalowego a nie prostych melodyjek jak te Vince’a Clarka z płyty „Speak and Spell”. Wkrótce proporcje w znaczeniu obu grup rzecz jasna zaczęły się odwracać. Aż w końcu kariera formacji z Basildon rozkwitła, a Ultravox zamilkł, jeśli nie liczyć nieudanej działalności Billy Currie pod szyldem Ultravox w latach 90. i powrócił dopiero po 26 latach przerwy i to bez wielkiej pompy.

Tymczasem Midge Ure w swojej dalszej twórczości w coraz większym stopniu zaczął wykorzystywać elementy folkowe i klasycznie popowe. Kolejne płyty artysty – „Breath” (1996), „Move Me” (2000), „10” (2008) – nie poprawiły jednak pozycji szkockiego wokalisty i instrumentalisty i utrwaliły jego miejsce na marginesie show-biznesu. By temu zaradzić Midge Ure wraz z kolegami z klasycznego składu Ultravox z lat 80. zebrali się ponownie. Najpierw by zagrać kilka koncertów. A w końcu w 2012 roku ukazała się po 26 latach przerwy płyta pt. „Brill!ant”. Niestety, ale wiele wskazuje na to, że to już końcowy akt historii Ultravox. Panowie znowu się rozdzielili i niewiele wskazuje na to, aby znowu się zeszli.

Midge Ure nie daje jednak za wygraną. W 2014 roku wydał kolejną solową płytę pt. „Fragile”, na której znalazło się m.in. nagranie „Dark, Dark Night”, które jest kolaboracją z Mobym. W 2017 roku Szkot wydał album „Orchestrated”, na którym znalazły się symfoniczne aranżacje klasycznych numerów Midge Ure’a i Ultravox. No i przede wszystkim Artysta nadal koncertuje wykonując na żywo repertuar zarówno solowy, jak i najbardziej znane przeboje Ultravox.

Andrzej Korasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *