Punk rock – katalizator popkultury przełomu lat 70. I 80.

Narodziny punk rocka

Termin „punk rock” został po raz pierwszy użyty przez amerykańskich krytyków na początku lat siedemdziesiątych, aby opisać zespoły garażowe z lat 60. oraz ich spadkobierców stylistycznych. Ruch rozwinął się w latach 1974–1976 a jego przedstawicielami byli m.in.: The Ramones w Nowym Jorku; Sex Pistols i The Clash w Londynie. Zamierzeniem punk rocka był powrót do rock’n’rollowych korzeni muzyki rockowej. Spory wpływ na ten styl wywarła również muzyka reggae i ska. W 1977 r. punk stał się głównym fenomenem kulturowym w Wielkiej Brytanii. Wtedy zrodziła się subkultura punkowa, w której powstał charakterystyczny styl odzieży i ozdób – krzykliwe T-shirty, skórzane kurtki nabijane ćwiekami, agrafki wpinane w ubrania a niekiedy w ciało. Głównym kreatorem tej stylistyki w Wielkiej Brytanii był Malcolm McLaren, menadżer Sex Pistols. Jedną z cech punk rocka stała się też idea DIY (Do It Yourself). Zespoły samodzielnie produkowały nagrania i rozpowszechniały je za pośrednictwem niezależnych wytwórni.

Punk był więc prawdziwą rewolucją pod każdym względem – rewolucją muzyczną, estetyczną, ideologiczną, organizacyjną. Muzyczną, bo zrywał z długimi i skomplikowanymi suitami rockowymi, które w latach 70. tworzyli tacy wykonawcy jak Genesis, Yes czy King Crimson i wracał do prostoty pierwotnego rock’n’rolla. Estetyczną, bo muzyka była pełna brudu, hałasu i krzyku. Ideologiczną, bo punk chciał zniszczyć dotychczasowe zasady życia społecznego, choć nie proponował niczego w zamian. Nie mówił nikomu jak ma żyć i nie dawał propozycji na przyszłość. Stąd hasło „no future”. W końcu punk to rewolucja organizacyjna, bo naczelną zasadą stało się Do It Yourself. Zrób to sam. Żeby założyć zespół punkowy, nie trzeba było umieć grać, trzeba było chcieć grać punk rocka i to zrobić. No i wszystko można było nagrać i wydać własnym sumptem.

Scena brytyjska

Punk rock był zerwaniem z tradycją, ale nie wyznaczał nowych kierunków i o nic nie walczył. Szybko jednak okazało się, że większość twórców punk rockowych ma wprost lewicujące albo lewackie poglądy. Sztandarowym zespołem tego nurtu był londyński The Clash. Trzeba przyznać, że muzycznie The Clash wyróżniał się na tle innych przedstawicieli nurtu. Grupa zaczynała od prostego punk rocka, ale z czasem wzbogacała swoją twórczość o elementy m.in reggea czy ska.

Innym przedstawicielem brytyjskiego nurtu punk rocka był Buzzcocks założony przez Pete’a Shelleya i Howarda Devoto w Manchesterze w 1976 r.. Howard Devoto jednak po roku opuścił grupę, by założyć nowofalowy Magazine. Pete Shelley kontynuował działalność z zespołem, który z czasem złagodził brzmienie.

Głównym przedstawicielem brytyjskiego punk rocka był rzecz jasna Sex Pistols, który zrobił najwięcej zamieszania, choć istniał tylko trzy lata (1975-78) i wydał w praktyce jedną regularną płytę. Po rozpadzie grupy John Lydon założył nowofalowy Public Image Limited. Innym przedstawicielem brytyjskiego punk rocka był The Damned, który zadebiutował 6 lipca 1976 otwierając koncert Sex Pistols w londyńskim 100 Club. Zespół z czasem również odszedł od brzmienia punkowego skręcając w stronę muzyki mrocznej – rocka gotyckiego.

The Jam to z kolei grupa, która wypłynęła w czasie rewolucji punkowej, ale choć kręciła się wokół estetyki punkowo-nowofalowej to w istocie ideowo raczej miała związek z odrodzeniem ruchu modsów (Mod Revival). Zespół od początku grał  melodyjnie a utwór „Going Underground” dotarł nawet w 1980 roku do pierwszego miejsca brytyjskiej listy singli, co na marginesie nie udało się nigdy np. grupie Depeche Mode. Liderem The Jam był Paul Weller. W Polsce to postać mało znana, natomiast na Wyspach Brytyjskich Paul Weller to ikona niezależnego grania. Po rozwiązaniu The Jam w 1982 roku Weller odniósł jeszcze sukces z grupą The Style Council, która prezentowała trudno definiowalne brzmienie wywodzące się z nowej fali, ale zawierające elementy soulu czy jazzu.

The Undertones to grupa pochodząca z Irlandii Północnej, która w 1978 roku stała się objawieniem dzięki singlowi „Teenage Kicks”. Zespół w klasycznym składzie istniał w latach 1975–1983. Wokalistą był wtedy Feargala Sharkeya, który później współpracował m.in. z Vincem Clarkiem (ex Depeche Mode) jako The Assembly a następnie starał się zrobić karierę solową.

Nowa fala

W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że sam punk rock może nie wykreował wybitnych płyt, ale był katalizatorem muzyki popularnej końca lat 80. Po uspokojeniu pierwszej fali punk rocka, na jej kanwie jak grzyby po deszcze zaczęły powstawać projekty nowofalowe, który prezentowały już brzmienie inteligentniejsze, kompozycje bardziej złożone i nowatorskie. Co więcej, dzięki podejściu DIY wielu twórców, dłubiących coś w zaciszu domowym, w tym również eksperymentatorów brzmień syntezatorowych i elektronicznych, ośmieliło się do podjęcia aktywności i wydawania swojej muzyki. Dzięki temu powstały takie inicjatywy jak chociażby The Normal Daniela Millera a następnie jego wytwórnia Mute Records. Najważniejszy stał się pomysł i koncepcja twórczości a samo wykonanie i wydanie było czymś wtórnym.

Oprócz tego muzycy, którzy zaangażowali się w granie punk rocka wkrótce doszli do wniosku, że styl ma swoje ograniczenia. Jak długo w końcu można grać w kółko cztery akordy i wrzeszczeć do mikrofonu? Co bardziej ambitni pozostając w ramach punkowej filozofii, zaczęli nagrywać nieco bardziej złożone rzeczy. Tak narodziła się nowa fala. Na bazie dotychczasowych składów punkowych powstały wspomniane już projekty Public Image Limited, Magazine a także inne – Wire, XTC, Killing Joke.

Jednym z wczesnych przykładów muzyki nowofalowej był brytyjski The Stranglers, choć w przypadku akurat „Dusicieli” możemy mówić o byciu prekursorem tego stylu. Grupa powstała w 1974 roku i od początku grała coś na kształt nowej fali czy ponurego punk rocka. Panowie wyraźnie różnili się od innych przedstawicieli punk rocka, tym że potrafili grać i to nie tylko na perkusji i gitarze, ale grupa używała też instrumentów klawiszowych. W Stanach Zjednoczonych takimi prekursorskimi formacjami były Television, Talking Heads czy Devo. Television działała w latach 1973-78 a od 2001 roku wznowiła swoją działalność. Talking Heads istniał w latach 1975-1991. Szczególnie zespół, którego liderem był David Byrne miał istotny wpływ na wielu kolejnych wykonawców nie tylko sceny nowofalowej, ale także szerzej – sceny niezależnej. Devo powstał w 1973 roku i od początku formacja była trudna do określenia stylistycznego. Grupa miała wpływ na rozwój sceny zarówno punk, new wave jak i niezależną scenę elektroniczną i industrialną. Zasłynęła nagraniem w 1978 roku dziwacznej wersji utworu The Rolling Stones „Satisfaction”.

Od grania punk rocka zaczynała też inna kultowa grupa, Joy Division, jako punkowy Warsaw. Szybko jednak Ian Curtis ze swoja skłonnością do melancholii a nawet depresji oraz problemami zdrowotnymi pchnął zespół w stronę depresyjnej zimnej fali. W tym duchu tworzyły też inne formacje The Cure, Bauhaus, Siouxsie and The Banshese. Bauhaus stał się jednym z protoplastów rocka gotyckiego.

Proto punk i pre-punk

Zanim jeszcze Londyn usłyszał o punk rocku podobne brzmienie rodziło się za oceanem. Dzisiaj nazywamy to proto punkiem. Najpierw był zespół New York Dolls, który działał w latach 1970-75. Grupa grała coś na kształt hard rocka pomieszanego z glam rockiem i brzmieniem garażowym. New York Dolls inspirowali się jeszcze starszymi wykonawcami, grającymi na przełomie lat 60. I 70., określanymi mianem pre-punku – The Stooges i MC5. Warto odnotować, że zanim New York Dolls przepadł, muzycy zatrudnili w 1975 roku jako swojego menadżera Malcolma McLarena, który jednak doprowadził grupę do destrukcji.

Skoro jest już mowa o proto punku, to przyjrzyjmy się wykonawcom, którzy inspirowali scenę nowofalowo-punkową. Jednym z czołowych postaci był Lou Reed, który wywodził się z nowojorskiej bohemy artystycznej, która w latach 60. współtworzyła projekt The Velvet Underground. Lou Reed był w nim głównym kompozytorem. Gdy w 1970 roku odszedł, rozpoczął karierę solową. Sukces nie przyszedł jednak od razu, dopiero gdy Reed rozpoczął współpracę z Davidem Bowie, który wyprodukował jego płytę „Transformer” Lou Reed mógł skupić się na nagrywaniu kolejnych płyt a nie pracy biurowej, do której był wcześniej zmuszony.

Kolejnym artystą, który dzięki współpracy z Davidem Bowie odniósł sukces jest Iggy Pop, który zaczynał w grupie The Stooges, która w 1969 roku zadebiutowała płytą pt. „The Stooges” zaskakując hippisowską publiczność agresją, prostotą brzmienia i energetyczną muzyką, która wbijała w ziemię. Muzycznie to był niemal punk! Warto może dodać, że producentem płyty był drugi pod względem ważności muzyk The Velvet Underground – John Cale. Po rozpadzie grupy The Stooges jednak to nie on, ale David Bowie pomógł Popowi w rozpoczęciu kariery solowe produkując kilka jego płyt. Utwór „Lust For Life” to jeden z takich numerów pochodzący z płyty pod tym samym tytułem, wydanej w 1977 roku.

Chyba jeszcze bliższa brzmienia punkowego była jednak grupa MC5, która w klasycznym składzie istniała w latach 1964-1973. W 1969 roku ukazała się ich płyta „Kick Out the Jams”, która zawierała agresywne i brudne brzmienie rockowe a także wzbudziła kontrowersje mocno niecenzuralnymi tekstami. Zespół próbował jeszcze wrócić na scenę po 2000 roku, ale po śmierci w 2012 r. jednego z członków Michaela Davisa, zawiesił swoje istnienie.

Scena amerykańska

Najsłynniejszym przedstawicielem klasycznego, amerykańskiego punk rocka stała się grupa The Ramones. Zespół powstał w 1974 roku i działał do 1996. Muzycy nie ujawniając swoich prawdziwych nazwisk występowali wszyscy pod nazwiskiem Ramone i tak mieliśmy: Joey Ramone’a, Johnny’ego Ramone’a, Dee Dee Ramone’a i Tommy’ego Ramone’a w pierwszym składzie. W 1978 roku Tommy’ego Ramone’a na perkusji zastąpił Marky Ramone. I jest to dzisiaj jedyny żyjący muzyk grupy. Wszyscy pozostali wymienieni zmarli.

Obok The Ramones innymi ważnymi grupami amerykańskimi były: Patti Smith Group i Blondie. Blondie to zespół środowiskowo bardzo mocno związany z nowojorską sceną punkowo-nowofalową. Choć z czasem muzyka stawała się coraz bardziej melodyjna i popowa zdobywając zresztą sporą popularność. Mając w pamięci takie przeboje jak „Heart of Glass” może dziwić, że Blondie wywodzi się ze sceny punkowej. Oczywiście elementem wyróżniającym grupę od początku była jej wokalistka – Debbie Harry. I nie chodziło tu tylko o świetny wokal, który prezentowała, ale też inne walory, nazwijmy je kobiecymi :). Zresztą sam fakt śpiewania przez kobietę w grupie rockowej, w dodatku zaczynającej jako punkowa nie był wtedy zjawiskiem zbyt częstym. Inną kobietą w tym środowisku była Patti Smith, która w okresie 1974-79 śpiewała w ramach formacji Patti Smith Group. Później rozpoczęła działalność solową.

HC/punk

Wraz z rozwojem punk rocka, część grup łagodziła brzmienie i zaczęła tworzyć w duchu nowofalowym, część grup przeciwnie – zaostrzała swoją muzykę. W ten sposób na przełomie lat 70. I 80. w Stanach Zjednoczonych narodził się nurt HC/punk (hard core punk), który charakteryzował się szybkim, gwałtownym brzmieniem rockowym, ocierającym się o metal. Jednym z czołowych przedstawicieli tego nurtu była grupa Dead Kennedys, która powstała w 1978 roku w San Francisco. Jej liderem był Jello Biafria – anarchista z krwi i kości, który od początku nie unikał zaangażowania politycznego i to bardzo namacalnego. W 1979 roku wystartował w wyborach na burmistrza San Francisco przedstawiając prowokacyjny program wyborczy. Zapowiedział m.in. przebranie polityków i biznesmenów w stroje klaunów. Zdobył ok. 4% głosów. Znacznie większym poparciem cieszył się jednak wśród publiczności punkowej wywierając w latach 80. przemożny wpływ na scenę nie tylko punkową. Inni przedstawiciele sceny HC/punk to Black Flag, Minor Threat, Bad Brains, D.O.A., Agnostic Front.

Współczesność

Muzyka punkowa była ważnym czynnikiem, który przeobraził całą scenę muzyki popularnej nie tylko w latach 80., ale długofalowo wpłynął na rozwój muzyki zarówno pop jak i sceny niezależnej. Nagrywające dzisiaj zespoły punkowe nie mają jednak już tej siły. Współcześnie punk to albo hermetyczna scena hc/punk, która krąży cały czas wokół tych samych schematów muzycznych, w dodatku jest mocno upolityczniona, albo grupy pop punk takie jak The Offspring czy Green Day. Dzisiejszy punk już niczego nie zmienia i na niewiele wpływa.

Andrzej Korasiewicz

05.06.2020

O narodzinach Mute Records i gwiazdy Depeche Mode

Wszystko zaczęło się od Daniela Millera, montażysty filmowego i didżeja. Miller urodził się w 1951 roku w Londynie. Był synem austriackich Żydów, którzy uciekli z nazistowskiej Austrii do Wielkiej Brytanii. Już na przełomie lat 60. i 70. młody Miller interesował się muzyką, która wykraczała poza rockowy szablon. W tym czasie odkrywał brzmienie niemieckich zespołów, takich jak Can, Faust, Neu! i Kraftwerk. W czasie eksplozji punk rocka zainspirowała go z kolei idea DIY (Do It Yourself). Fascynacja muzyką Kraftwerk i punkowe podejście DIY doprowadziły go do kupienia czterościeżkowego magnetofonu, syntezatora Korg 700S i małego miksera. W ten sposób powstał projekt The Normal.

W 1978 roku Miller wydał jako The Normal singiel „TVOD” / „ Warm Leatherette”. Płytka ukazała się w założonej przez Millera wytwórni Mute Records. Singiel okazał się pionierski dla rozwoju synth popu. Sama wytwórnia natomiast miała być początkowo tylko trampoliną dla promocji projektu The Normal. Okazało się jednak, że Miller nie do końca wierzy we własne możliwości twórcze, dlatego postanowił szukać innych wykonawców, którzy spełnią jego wyobrażenie o muzyce i wydawać ich, dzięki czemu to właśnie Mute Records stało się dziełem życia Millera a nie The Normal. Jednym z taki twórców był niejaki Robert Rental.  Daniel Milller poznał Roberta Rentala (Robert Donnachie) podczas koncertu industrialnych pionierów Throbbing Gristle. Współpraca obu panów rozpoczęła się od zaangażowania Rentala w projekt The Normal. W 1980 roku ukazała się płyta Robert Rental & The Normal „Live At West Runton Pavilion”, ale nie cieszyła się ani popularnością, ani uznaniem krytyki.  Z czasem jednak Miller odszedł od tworzenia muzyki, na rzecz jej wydawania. Jednym z efektów tej działalności był singiel Roberta Rentala „Double Heart” / „On Location”, wydany w 1980 r. przez Mute Records.

Miller szukał kolejnych ciekawych artystów, którzy nowatorsko wykorzystują syntezatory a jednocześnie mają komercyjny potencjał. Jednym z nich był Frank Tovey, czyli Fad Gadget, który pod koniec lat 70. podobnie jak Daniel Miller eksperymentował z syntezatorami i elektroniką. Usłyszawszy singiel The Normal postanowił wysłać Millerowi kasetę demo „Back to Nature”. W efekcie został pierwszym artystą, który podpisał kontrakt z Mute a jego singiel z utworami „Back to Nature”/”The Box” został drugim wydawnictwem wydanym przez Mute Records. To było w 1979 roku.

W tym samym 1979 roku nakładem Mute ukazał się też singiel projektu Silicon Teens „Memphis Tennessee”. Daniel Miller od początku miał obsesję znalezienie grupy, która idealnie realizowałaby jego koncepcję oparcia muzyki o same syntezatora i która przy tym odniosłaby sukces komercyjny. Ponieważ początkowo nie mógł znaleźć takiego zespołu, postanowi zakasać rękawy i sam wyprodukować taką muzykę. Silicon Teens było jednak oszustwem Millera. Grupa Silicon Teens była przedstawiona jako kwartet z członkami o imieniu Darryl, Jacki, Paul i Diane, ale w rzeczywistości osoby te nie istniały, a w wywiadach medialnych ich role grali aktorzy, a wokalistę zespołu Darryla udawał Frank Tovey (Fad Gadget). Tovey jednak nie występował na żadnym nagraniu Silicon Teens. Wszystkie wokale i partie instrumentalne zostały nagrane przez Daniela Millera. Płyta Silicon Teens pt. „Music for Parties” ukazała się w 1980 roku i była drugim długogrającym wydawnictwem Mute Records. Trzeba powiedzieć, że nagrania Silicon Teens nie wytrzymują próby czasu. Przy tych infantylnych melodyjkach syntezatorowych debiutancka płyta Depeche Mode „Speak and Spell” wypada jak dzieło sztuki. No i właśnie dopiero Depeche Mode okazał tym strzałem w dziesiątkę, który zrealizował koncepcje Millera wymarzonej grupy syntezatorowej.

Zanim jednak Miller odkrył Depeche Mode a nawet zanim nagrał płytę jako Silicon Teens, pokładał pewne nadzieje w niemieckim zespole Deutsch Amerikanische Freundschaft (DAF), który przeprowadził się w tym czasie do Londynu. W marcu 1980 roku Miller wydał ich singiel „Kebab-Träume” a następnie album „Die Kleinen und die Bösen”, który był pierwszym wydawnictwem długogrającym wydanym przez Mute Records. Album miał prefiks katalogu „STUMM”, co było tłumaczeniem nazwy Mute na niemiecki. Jest on od tamtej pory aż do dzisiaj używany na oznaczenie większości katalogowych albumów Mute. Grupa D.A.F. była jednak zbyt awangardowa dla Millera, z drugiej strony panowie Delgado i Robert Görl też chyba liczyli na więcej, bo w 1981 roku podpisali kontrakt z większą i bardziej komercyjna wytwórnią Virgin, w której wydali słynny album „Alles Ist Gut”. Z kolei Daniel Miller koncentrował się na dalszym szukaniu gwiazdy. Największe nadzieje wiązał jeszcze wtedy, zanim odkrył Depeche Mode, z Fadem Gadgetem. W 1980 roku ukazał się, jako trzeci w katalogu Mute, debiutancki album Fada Gadgeta „Fireside Favourites”.

Historia poszukiwania grupy, która z jednej strony w sposób twórczy wykorzystywałaby syntezatory, a z drugiej była na tyle komercyjna, by pozwolić Millerowi utrzymać się wytwórni Mute Records na powierzchni, a nawet wydawać w niej również muzykę bardziej eksperymentalną, zakończyła się, jak wiadomo, powodzeniem, gdy pod skrzydła Millera, trafiła grupa Depeche Mode. Początkowo liderował jej Vince Clarke, jednak po jego odejściu kariera Depeche Mode nie załamała się, ale z czasem osiągnęła rozmiar, którego Miller, ani nikt inny nie mógł nawet przewidzieć.  Ale to już temat na inną opowieść.

Andrzej Korasiewicz

04.06.2020

Gwiazdy i gwiazdki lat 80.

Warto parę słów poświęcić gwiazdom a w niektórych przypadkach można je określić nawet mianem gwiazdek lat 80., które nie zrobiły aż tak wielkiej kariery jak np. Depeche Mode czy Duran Duran, choć mają na swoim koncie czasami duże przeboje.

Bronski Beat i Jimmy Somerville

Na pierwszy ogień wspomnę o Jimmy Somerville’u i Bronski Beat. Grupa zdobyła rozgłos dzięki utworowi „Smalltown Boy”, będącym w warstwie tekstowej przyganą konserwatywnego wówczas jeszcze społeczeństwa brytyjskiego, które dyskryminuje gejów. Jimmy Somerville jako gej i lewak był i jest przez cały czas aktywny w promowaniu poglądów przychylnych społeczności LGTB. Jednak, nawet jeśli nie podziela się jego poglądów, to trudno odmówić uroku twórczości Somerville’a. „Smalltown Boy” to oczywiście największy przebój Bronski Beat pochodzący z płyty „The Age of Consent”.

Zespół Bronski Beat powstał w Londynie w 1983 roku. Nazwa zespołu miała nawiązywać do powieści Güntera Grassa „Blaszany bębenek”. Popularnością cieszył się również drugi singel zespołu pt. „Why?”. W grudniu 1984 r. ukazał się debiutancki album „The Age of Consent”, który zebrał przychylne recenzje i osiągnął sukces na listach sprzedaży. Tytuł płyty był wyrazem poparcia dla kampanii starającej się o obniżenie wieku prawnej dopuszczalności stosunków seksualnych w Wielkiej Brytanii. Grupa Bronski Beat mimo dużego sukcesu, jaki odniosła kilkoma singlami w 1984 i 1985 roku, niespodziewanie straciła w 1985 roku wokalistę Jimmy’ego Somerville’a, który odszedł, by założyć projekt The Communards. Nazwa nowego projektu Somerville’a nie jest przypadkowa i podkreśla lewackie poglądy wokalisty. Bronski Beat nie od razu jednak dał za wygraną po odejściu Somerville’a. Na listy przebojów trafił „Hit That Perfect Beat”, w którym zaśpiewał John Foster, który dołączył do Bronski Beat w miejsce Somerville’a. Grupa w składzie z Fosterem nagrała drugi album „Truthdare Doubledare” wydany w 1986 roku, ale nie odniósł on takiego sukcesu jak debiut. Poza singlem „Hit That Perfect Beat”, który był jeszcze sporym sukcesem, grupa pogrążyła się w komercyjnym marazmie, zmieniając jeszcze dwa razy wokalistów, by po wydaniu w 1995 roku trzeciej płyty „Rainbow Nation” rozwiązać się.

Jeśli chodzi o The Communards to największym przebojem okazał się numer „Don’t Leave Me This Way”, który osiągnął w 1986 roku 1. miejsce brytyjskiej listy sprzedażowej singli. Pochodzi z debiutanckiego albumu „The Communards” wydanego w 1986 roku. Rok później grupa wydała drugą płytę pt. „Red”, która również odniosła sukces komercyjny a największym przebojem był utwór „Never Can Say Goodbye”. The Communards działali jednak krótko, bo w 1988 roku zakończyli swój żywot a Jimmy Somerville skupił się na karierze solowej.

Landscape

Grupa Landscape to dziwaczny zespół, który zaczynał w 1974 roku od grania jazz rocka, ale na przełomie lat 70. i 80. przestawił się na brzmienie nowofalowo-syntezatorowe. I właśnie dzięki temu odniósł w 1981 roku sukces singlem „Einstein A Go-GO”. Numer dotarł do 5. miejsca listy brytyjskich singli. Ponieważ jednak utwór nie był początkiem sukcesów, ale ich końcem, grupa rozwiązała się w 1983 roku a muzycy grupy rozeszli się w różnych kierunkach. Jedni stali się producentami muzycznymi, inni sporadycznie występowali w projektach innych wykonawców. Jednym z takich przypadków był Peter Thoms, który wziął udział w 1984 roku w nagraniu płyty Thomasa Dolby’ego.

The Thompson Twins

The Thompson Twins to brytyjski zespół, który powstał w 1977 roku. Początki były zdecydowanie bardziej nowofalowe. Z czasem grupa dołączyła do innych grup grających typowe dla lat 80.  brzmienia syntezatorowe. Pierwszy sukces przyniósł zespołowi singiel „In The Name Of Love” wydany na płycie „Set” w 1982 r.. Większą popularność przyniosły jednak grupie single: „We Are Detective” i „Love on Your Side”, pochodzące z płyty „Quick Step and Side Kick” z 1983 r.. Oba dotarły do top 10 brytyjskiej listy singli. Dobrze sprzedawał się również album. Prawdziwy sukces grupa odniosła jednak dzięki albumowi „Into the Gap” z 1984 roku, który osiągnął szczyt brytyjskiej listy sprzedażowej albumów, dobrze sprzedawał się też w Stanach Zjednoczonych. Popularność  zdobyły też single: „Hold Me Now” (4. miejsce UK Chart, 3. miejsce na liście w USA), „Doctor! Doctor!” (3. Miejsce na UK Singles Chart), „You Take Me Up” (2 miejsce na UK Singles Chart)

Kolejny album „Here’s to Future Days” z 1985 roku był już spadkiem popularności grupy, ale jeszcze udało się podtrzymać zainteresowanie The Thompson Twins. Trzy ostatnie wydawnictwa – „Close to the Bone” (1987), „Big Trash” (1989) i „Queer” (1991) to już schyłek popularności zespołu. Grupa ostatecznie rozwiązała się w 1993 roku.

Thomas Dolby

Przejdźmy teraz płynnie do wykonawcy, producenta, który miał też pewien związek z The Thompson Twins. Thomas Dolby w 1982 roku wziął udział w nagraniu płyty The Thompson Twins „Set”, dzięki czemu pomógł zespołowi, dosyć słabo radzącemu sobie jeszcze z obsługą instrumentów klawiszowych, w odniesieniu sukcesu. Thomas Dolby uczestniczył też w nagraniach wielu innych projektów w latach 80., był cenionym muzykiem sesyjnym i producentem. W końcu sam jednak zapragnął nagrać coś swojego. I udało mu się, dzięki dwóm singlom odnieść umiarkowany sukces komercyjny. Pierwszy z nich „She Blinded Me With Science” dotarł do 5. miejsca amerykańskiej listy Bilboardu w 1982 roku, a drugi „Hyperactive!” do 17. pozycji brytyjskiej listy singli w 1984 roku. Płyta „The Flat Earth”, z której pochodzi ten drugi numer całkiem dobrze też sprzedawała się w Zjednoczonym Królestwa – dotarła do 14. miejsce listy sprzedażowej płyt. Z kolei pierwszy album „The Golden Age of Wireless” z 1982 roku lepiej sprzedawał się w USA (13. miejsce listy płyt). Później nagrał jeszcze kilka płyt, ale przede wszystkim funkcjonuje w branży muzycznej jako doświadczony i ceniony producent.

Naked Eyes

Ciekawą historię ma grupa Naked Eyes. Zespół wywodzi się z projektu Neon, który na początku lat 80. tworzyli panowie Pete Byrne, Rob Fisher a także Curt Smith i Roland Orzabal. Ci dwaj ostatni utworzyli w 1981 roku Tears For Fears a ci dwaj pierwsi czyli Pete Byrne i Rob Fisher w 1982 właśnie Naked Eyes. Grupa wydała zaledwie dwie płyty i rozwiązała się. Sukces odniosła singlem „Always Something There to Remind Me” z 1983 roku, pochodzącym z płyty „Burning Bridges”.

White Door

Jeszcze do niedawna można było powiedzieć, że White Door to grupa jednego albumu. Zespół w Polsce wylansowany został przez Tomasza Beksińskiego w „Romantykach Muzyki Rockowej”. Wydał w 1983 roku jedyną jak się wydawało płytę „Windows” i zniknął. Nie odniósł sukcesu komercyjnego, ale pokochali go fani new romantic. Jak się okazuje nie tylko w Polsce jest dobrze pamiętany. Zupełnie niespodziewanie i bez żadnych większych zapowiedzi po 37 latach od debiutu, ukazała się w 2020 roku druga płyta White Door pt. „The Great Awakening”. Dostępna jest m.in. w aplikacji Spotify.

ABC

Brytyjski zespół ABC w Polsce jest mało znany. Jeśli ktoś kojarzy ABC to raczej z polskim zespołem big beatowym o tej samej nazwie, który istniał na przełomie lat 60. i 70. Większość ludzi nie wie zapewne jaki wykonawca jest autorem numeru „The Look of Love”, który stał się jednym z charakterystycznych sygnałów audycji „Lista Przebojów Programu Trzeciego”. A numer wykonuje właśnie ABC. Grupa ABC miała za to wysoką pozycję komercyjną w Wielkiej Brytanii. Zespół powstał w Sheffield w 1980 roku, nagrał dziewięć albumów i istnieje do dzisiaj z kilkuletnią przerwą w latach 90. Choć jedynym stałym członkiem ABC pozostał Martin Fry.

Debiutancka płyta „The Lexicon of Love” z 1982 roku, z której pochodzą popularne single „The Look of Love” i „Poison Arrow” osiągnęła pierwsze miejsce brytyjskiej listy najlepiej sprzedających się albumów a oba single osiągnęły top 10 listy sprzedażowej singli. W Polsce natomiast  grupa praktycznie nie zaistniała komercyjne. Utwór „The Look of Love” raz pojawił się w zestawieniu LP3 na 26. miejscu, nagranie „Poison Arrow” w ogóle nie zostało odnotowane.

King

Czy ktoś pamięta Paula Kinga z MTV? To były czasy, kiedy MTV było jeszcze telewizją muzyczną, która wyznaczała trendy jeśli chodzi o rozwój wideoklipów a dzięki emisji klipu w MTV można było nieźle się wypromować. No tak, ale wtedy nie było youtube i ogólnie internetu… Był natomiast Paul King, który stał się w tamtych czasach jednym z charakterystycznym prezenterów stacji. Zanim jednak został prezenterem sam nagrywał.

Paul King śpiewał w grupie… King, która wylansowała w Zjednoczonym Królestwie kilka popularnych singli. Jednym z nich był utwór „Love & Pride”, który w 1985 roku dotarł do 2. miejsca listy sprzedażowej singli a następnym „Alone Without You”, który osiągnął 8. miejsce brytyjskiej listy singli. Zespół King wydał dwie płyty – „Steps in Time” w 1984 roku i „Bitter Sweet” w 1985 roku. Mimo umiarkowanego powodzenia, grupa King w 1986 roku rozpadła się a Paul King w 1987 roku próbował swoich sił wydając solową płytę „Joy”, ale ta nie odniosła sukcesu. No i w 1989 roku został prezenterem MTV i z tego go kojarzymy go chyba najbardziej.

The Fixx

The Fixx powstał w 1979 roku w Londynie  i gra do dzisiaj. Choć formacja nigdy nie zdobyła większej popularności to jednak wylansowała zgrabny numer „The Sign of Fire” pochodzący z płyty „Reach the Beach” z 1983 roku. Co ciekawe numer zaistniał na polskiej LP3 docierając do top 20, natomiast nie został odnotowany na brytyjskiej liście singli. Sama płyta „Reach the Beach” była jednak największym sukcesem komercyjnym grupy docierając do 8. miejsca amerykańskiej listy Billboardu. Ogólnie jednak mimo długotrwałego istnienia, grupa nie odniosła większych sukcesów. Trzeba jednak przyznać, że The Fixx wykonuje całkiem przyjemne połączeniu popu i nowej fali.

Proponuję teraz przyjrzeć się kilku wykonawcom, których można określić mianem „one hit wonder”.

Men Without Hats

Men Without Hats to kanadyjski projekt, który odniósł w 1982 roku międzynarodowy sukces singlem „The Safety Dance”. Zespół istniał w latach 1977-1993 a następnie kilkakrotnie się reaktywował, ale poza Kanadą znany jest właściwie tylko  ze wspomnianego nagrania „The Safety Dance”.

The Romantics

The Romantics to rockowy projekt amerykański, który funkcjonuje w show-biznesie od 1977 roku. Ale tylko w 1983 roku dał się poznać szerzej, dzięki zgrabnemu singlowi „Talking in Your Sleep”, który zrobił międzynarodową karierę. Umiarkowany sukces odniosła też płyta „In Heat”, z której pochodził utwór. Później o grupie ucichło, choć istnieje do dzisiaj.

Living in a Box

Jeszcze innym przypadkiem jest zespół Living in a Box, który powstał w Londynie w 1985 roku. Formacja w 1987 roku wdarła się na listy przebojów hitem „Living in a Box” i płytą „Living in a Box”. Singiel odniósł sukces na całym świecie. W Zjednoczonym Królestwie dotarł do 5. miejsca listy singli, w USA do top 20. Sama płyta już się tak dobrze nie sprzedawała i grupa po wydaniu drugiego albumu „Gatecrashing” w 1989 r. rozwiązała się.

Andrzej Korasiewicz

02.06.2020

Simple Minds – kameleon muzyki pop

„All The Things She Said” to jeden z największych przebojów Szkotów z lat 80. pochodzący z płyty „Once Upon a Time” z 1985 roku. Zespół jednak zaczynał znacznie wcześniej. Powstał w 1977 roku w Glasgow i wyłonił się z punkowej grupy Johnny And The Self-Abusers. I to postpunkowe brzmienie było początkowo słyszalne w twórczości zespołu. Z czasem jednak Simple Minds ulegało sporym fluktuacjom stylistycznym. Gdy nastała moda na new romantic, panowie przestawili się na syntezatory. Najlepiej słychać to w utworach: „Someone” z debiutanckiej płyty „Life in a Day” z 1979 roku o wyraźnie postpunkowym obliczu oraz „Today I Died Again” z trzeciego albumu „Empires and Dance” wydanego w 1980 roku o cechach już zdecydowania noworomonatyczno-syntezatorowych. Ale i to nie był koniec zmian w stylu grupy.

Na albumie „New Gold Dream (81–82–83–84)” z 1982 roku słychać wpływy zarówno synth popu jak i elementy nowofalowo-postpunkowe. Całość spięta w coś co można określić mianem art popu i co wydawało się kształtować styl własny Simple Minds, który panowie właśnie odnaleźli.

Na dwóch następnych albumach: „Sparkle in the Rain” (1984) i „Once Upon a Time” (1985) Simple Minds rozwijali tę stylistykę. Co więcej, oba albumy dobrze się sprzedawały. Szczególną popularnością cieszyła się płyta „Once Upon a Time”, która osiągnęła szczyt na liście najlepiej sprzedających się albumów w Zjednoczonym Królestwie, ale dotarła też do top 10 podobnych zestawień w innych krajach europejskich a także w USA i Australii. Oprócz wspomnianego już utworu „All The Things She Said” do top 10 listy najlepiej sprzedających się w Wielkiej Brytanii singli dotarły też utwory: „Alive and Kicking”, „Sanctify Yourself” a także „Don’t You (Forget About Me)” nagrany na potrzeby filmu „The Breakfast Club”. Połowa lat 80. to chyba najlepszy moment w twórczości Simple Minds, ale i również największy sukces komercyjny grupy. Tym dziwniejsze było kolejne przeobrażenie stylistyczne Simple Minds pod koniec lat 80.

W 1989 roku ukazała się płyta „Street Fighting Years”, która ewidentnie nawiązywała do stylistyki, którą w drugiej połowie lat 80. wykształcił i spopularyzował irlandzki zespół U2. Ta wolta stylistyczna była wyjątkowo dziwna, bo przecież wszystko wskazywało na to, że grupa odnalazła swój własny styl. Co więcej przyniósł on sukces komercyjny, więc próba upodobnienia się do U2 była nieco niezrozumiała. Na dodatek sam album nie sprzedawał się wcale lepiej od poprzednika. Wprawdzie w Wielkiej Brytanii sprzedawał się na podobnym poziomie jak „Once Upon a Time”, a w innych krajach europejskich nawet nieco lepiej, ale już na największym rynku muzycznym, czyli w USA wyraźnie gorzej. Największy sukces grupa osiągnęła za to dzięki singlowi „Belfast Child”, który jako jedyny w historii grupy osiągnął pierwsze miejsce brytyjskiej listy najlepiej sprzedających się singli.

W 1991 roku zespół powrócił z albumem „Real Life”, który był próbą powrotu do własnej stylistyki. Płyta nadal dosyć dobrze sprzedawała się, ale nie aż tak dobrze jak dwa poprzednie albumy: „Once Upon a Time” (1985) i „Street Fighting Years” (1989). W sposób zauważalny sprzedawał się również album „Good News from the Next World” (1995), który dotarł do 2. miejsca listy sprzedażowej w Zjednoczonym Królestwie. Kolejne płyty jednak nie radziły sobie tak dobrze. Grupie nie udało się też wylansować żadnego singla. Ostatnim, który dotarł do top 10 brytyjskiej listy singli był utwór „She’s a River” z 1995 roku.

Prawdziwe tąpnięcie nastąpiło jednak w 2001 roku wraz z płytą „Neon Lights”, która nie weszła do pierwszej setki listy najlepiej sprzedających się albumów w Wielkiej Brytanii. Na innych rynkach nawet nie została odnotowana. Grupa nie zrażona tym wydawała jednak kolejne płyty: „Cry” (2002), „Black & White 050505” (2005), „Graffiti Soul” (2009), „Big Music” (2014), „Acoustic” (2016). Najnowszą pozycją jest „Walk Between Worlds” z 2018 roku, osiemnasty album w historii Simple Minds, który osiągnął czwarte miejsce na liście najlepiej sprzedających się albumów w Zjednoczonym Królestwie, co jest najlepszym wynikiem grupy od 1995 roku. Na wszystkich wymienionych albumach Simple Minds nie eksperymentował już jednak ze stylistyką. Płyty były różnorodne, ale stanowiły kombinację brzmień wykorzystywanych we wcześniejszej twórczości.

Grupa cały czas działa i koncertuje. Mało tego, Jim Kerr, wokalista i lider Simple Minds zapowiada na 2021 rok kolejne premierowe wydawnictwo. I choć dzisiaj zespół jest właściwie grupą niszową, to myślę, że parę osób w tej niszy czeka na nową płytę Szkotów.

Andrzej Korasiewicz