Zasada inżyniera Mamonia czyli muzyczna Brzytwa Ockhama

W filmie „Rejs” inżynier Mamoń, grany przez Zbigniewa Maklakiewicza, stwierdza: „mnie się podobają te melodie, które już raz słyszałem”. Nie ukrywam, że wdrażam tę zasadę z sukcesem (dla siebie) od wielu lat. Nie szukam nowych twórców, bo nie jestem w stanie przesłuchać wszystkich starych nagrań znanych mi twórców, których jeszcze nie słyszałem a których jest masa i które potencjalnie są bardziej wartościowe od nowości. Nowymi zespołami nadal dla mnie są te, które debiutowały przed kilkunastu a nawet i dwudziestu laty. Dlatego słucham nowości od twórców mi doskonale znanych lub tych „nowych”, których włączyłem do swojego „panteonu” twórców, którymi się interesuję. Dodam dla przykładu, ze ci „nowi”, których twórczością interesuję się tak jak artystami „moimi” starymi to m.in.: Muse, Editors, Interpol, White Lies czy Hurts. Taki Muse obecny jest na scenie od 20 lat. Muszę więc przyznać, że bardzo opornie przychodzi mi przyswajanie „nowości” :). Ale jak już przyswoję, to śledzę ich twórczość zgodnie ze wspomnianą zasadą inżyniera Mamonia, czyli słucham wszystkich nowości i starości pochodzących od akceptowalnych przeze mnie wykonawców niezależnie od tego czy płyta jest dobra czy zła. Pewnie gdzieś tam istnieje nowy zespół, który wydał płytę lepszą od nowych propozycji „moich” wykonawców. Tylko czy naprawdę taka płyta wnosi coś nowego? Moim zdaniem nie może się to zdarzyć, gdyż we współczesnej muzyce szeroko rozumianego POP-u i alternatywy wymyślono już wszystko. Nowi twórcy może i nagrywają ciekawe i wartościowe albumy, ale wszystko co są w stanie stworzyć to jedynie kompilacja tego, co już powstało wcześniej. Oczywiście nie chcę deprecjonować ich twórczości. Tylko każdy musi przyjąć jakąś metodę ograniczenia inflacji muzyki, która współcześnie występuje. Zasada inżyniera Mamonia jest moją muzyczną Brzytwą Ockhama, którą stosuję.

Nowe płyty Alphaville, Depeche Mode, John Foxx & the Maths, OMD

Według oficjalnej strony Alphaville – http://www.alphaville.info/ – nowa płyta pt. „Strange Attractor” ukaże się 7 kwietnia tego roku. Wcześniej – 10 marca – na rynku pojawi się pilotujący go singiel „Heartbreak City”. 3 marca ukazał się maksisingiel CD Depeche Mode „Where’s the Revolution”. 28 kwietnia będzie można kupić podwójny LP z 9. remiksami  „Where’s the Revolution”. 17 marca depeche MODE wystąpi w ramach cyklu „Telekom Street Gigs” w Berlinie. Koncert będzie miał charakter zamknięty jedynie dla wybranej grupy fanów. Będzie jednak przekaz na żywo w internecie dostępny dla wszystkich. Tutaj szczegóły: https://www.telekom-streetgigs.de/news/depeche-mode-weltpremiere  Tego samego dnia – 17 marca – będzie miała miejsce premiera nowej płyty Depeche Mode pt. „Spirit”. 10 lutego ukazała się kolejna produkcja John Foxx And The Maths pt. „The Machine”. Tym razem mamy do czynienia z bardziej ambientowym i instrumentalnym obliczem Johna Foxxa, co trochę dziwi, bo dotychczas pod szyldem John Foxx And The Maths ukazywały się głównie płyty nawiązujące do synth popowej przeszłości Foxxa. OMD zapowiadawe we wrześniu 2017 r. wydanie w tym roku nowej płyty pt. „The Punishment Of Luxury”.

Track lista singla Depeche Mode:

WERSJA CD – PREMIERA 3 MARCA

1. Where’s the Revolution
2. Where’s the Revolution (Ewan Pearson Remix)
3. Where’s the Revolution (Algiers Remix)
4. Where’s the Revolution (Terence Fixmer Remix)
5. Where’s the Revolution (Autolux Remix)

WERSJA VINYL – PREMIERA 28 KWIETNIA

LP nr 1:
1A. Where’s the Revolution (Autolux Remix)
2A. Where’s the Revolution (Pearson Sound Remix)
1B. Where’s the Revolution (Algiers Remix)
2B. Where’s the Revolution (Simian Mobile Disco Remix)
3B. Where’s the Revolution (Pearson Sound Beatless Remix)

LP nr 2:
1A. Where’s the Revolution Where’s The Revolution (Simian Mobile Disco Dub)
2A. Where’s the Revolution (Terence Fixmer Spatial mix)
1B. Where’s the Revolution (Patrice Bäumel Remix)
2B. Where’s the Revolution (Ewan Pearson Kompromat Dub)

Przy produkcji singla wzięli udział:

– depeche MODE: Associated Performer, Main Artist
– Martin L.Gore: Composer, Lyricist
– Matrixxman: Programmer
– Kurt Uenala: Programmer
– James Ford: Drums, Mixing Engineer, Producer
– Jimmy Robertson: Engineer, Mixing Engineer
– Connor Long: Assistant Engineer
– Oscar Munoz: Assistant Engineer
– David Schaeman: Assistant Engineer
– Brendan Morawski: Assistant Engineer
– Brian Lucey: Mastering Engineer

Syntetyczne brzmienie Republiki na trzeciej płycie?

Brzmienie syntetyczne jest już na drugiej płycie Republiki. Na „Nieustannym tangu” są 3 utwory, w których mamy elektroniczną, programowaną perkusję („Hibernatus”, „Wielki hipnotyzer”, „Na barykadach walka trwa”). Płytę realizował Wesołowski, który za chwilę stworzył Papa Dance. Mimo wszystko „Nieustanne tango” brzmi republikańsko.

Moim zdaniem również materiał, który Ciechowski nagrał ostatecznie z muzykami sesyjnymi i wydał na płycie Obywatela G.C., gdyby został nagrany przez Republikę, brzmiałby bardziej republikańsko (czyli bardziej nowofalowo i surowo). Argumentem za tym jest dla mnie przykład utworu „Ciało”. Wystarczy porównać jak brzmi ten numer nagrany przez Republikę i jak brzmi nagrany przez Obywatela G.C. Jak wynika z książki Gnoińskiego, Ciechowski od początku chciał nagrać ten numer w stylu podobnym do tego, który znalazł się na płycie Obywatela G.C. Jednak pozostali muzycy, głównie Kuczyński, zdecydowanie odrzucili ten aranż i skłonili Ciechowskiego do nagrania go w bardziej republikańskim stylu. I tak się stało.

cytuję:

„Z kolei Tak długu czekam (Ciało) zabrzmiałoby pewnie inaczej, gdyby nie ostry sprzeciw reszty zespołu, a w szczególności Pawła. 
– Któregoś razu Grzegorz przyniósł na próbę nową kompozycję – wspomina Zbyszek. – On był zachwycony, a nam zupełnie się nie podobała. Paweł nawet ochrzcił ją sarkastycznie „Różową panterą”, bo miała podobny groove. Grzegorz wkurzał się, że nie ma od nas wsparcia. 
Jednak opór nie poszedł na marne. Ciechowski wziął sobie sprzeciw kolegów do serca, w domu przysiadł i zmienił piosenkę w taką, jaką poznaliśmy później z koncertów i trójkowej sesji.” 

Właśnie podczas tej sesji (czyli w 1985 roku) zarejestrowano utwory demo przygotowywane na trzecią płytę, które ostatecznie ukazały się na płycie Obywatela G.C. a później wyszły w boksie Republiki na płytce „Demo”. To były bardzo surowe wersje. Muzycy nagrywali je po to, by później było wiadomo nad czym mają pracować. Dlatego brzmienie tych utworów jest takie sobie. Jak mogła wyglądać trzecia płyta Republiki pokazuje koncert z Ursusa z następnego roku. Nieprzypadkowo perkusja na płycie Obywatela G.C. była programowana na podstawie tego koncertu.

I jeszcze parę słów jak przyjęli płytę Obywatela G.C. pozostali muzycy Republiki:

„-Jakby to powiedzieć? No, byliśmy trochę wkurwieni – mówi bez ogródek Zbyszek. – Wszystkie te piosenki wcześniej graliśmy na koncertach i pracowaliśmy nad nimi. 
Paweł: – Nasze wersje brzmiały znakomicie, miały w sobie ogień. Załamałem się, gdy usłyszałem co zrobił z nimi Grzegorz. Płyta była poprawna, zachowawcza, że tak powiem – „profesjonalna”. 
Krzywy: – Grzegorz nie nagrał nic więcej ponad to, co razem gdzieś już wykonaliśmy. Tym piosenkom charakter nadał cały zespół. Oczywiście oni odtwarzali to, co myśmy grali, ale w zupełnie innym klimacie. Jest programowana perskusja, która odtwarza partie Słwaka. Są tam nawet przebitki Sławkowe. 
Paweł: – Wkurzyło mnie, że Ścierański gra moje nuty. To mocno bolało. Skoro facet rezygnuje z moich usług, to niech chociaż zapyta o zgodę. Przecież aranż był naszą wspólną własnością, bo te wszystkie utwory powstawały na próbach. 
[…] 
– Rafał Paczkowski zaczął wprowadzać zmiany, które odmieniały charakter piosenek – wspomina gitarzysta. – Gdyby powstała taka płyta Republiki, to byłaby naszą wielką klęską. Przez ten plastikowy sound bylibyśmy obdarci z tego, co dawało nam siłę. Oczywiście nie mówię, że ta płyta jest zła. Ona jest świetna, ale jako debiut nowego podmiotu wykonawczego, który nazywa się Obywatel G.C. Może więc dobrze, że zespół się rozpadł.” 

Czyli wygląda na to, że pozostali muzycy (mimo że chwilę później w Operze grali jeszcze bardziej miękko niż Ciechowski solo) byli wtedy zdeterminowani, żeby utrzymać nowofalowy kierunek Republiki.

„Republika – Nieustanne tango” Leszka Gnoińskiego – czyli jak trzecia płyta Republiki stała się pierwszą płytą Obywatela G.C.

Czytam właśnie książkę „Republika – Nieustanne tango” Leszka Gnoińskiego. Kluczową kwestią dla mnie jest jak doszło do rozpadu Republiki w 1986 roku.

Poszło głównie o tantiemy. Wcześniej muzycy ustalili z Ciechowskim, że jako autorzy muzyki będą wykazani wszyscy członkowie zespołu, żeby oni też coś z tego mieli. Niestety Ciechowski wyparł się tych ustaleń twierdząc, że nie pamięta, żeby takie ustalenia miały miejsce a poza tym sytuacja się u niego zmieniła, bo ma „w tej chwili na utrzymaniu dwie rodziny”. I o to poszło.

Natomiast ciekawa sprawa jest dotycząca programowania perkusji na płycie Obywatela G.C.. Okazuje się, że Rafał Paczkowski, który miał realizować płytę Republiki zaprogramował perkusję dla Ciesielskiego już na sesję Republiki. Zrobił to na podstawie nagrań z koncertu w Ursusie… Gdy muzycy Republiki stawili się na sesję nagraniową, to perkusja była już zaprogramowana. Poza tym ogólnie planem na trzecią płytę było unowocześnienie brzmienia Republiki i użycie nowinek technicznych. Całkiem możliwe więc, że płyta Republiki niewiele odbiegałaby brzmieniowo od tego co ostatecznie ukazało się na płycie Obywatela G.C.

I jeszcze taki fragment dotyczący wkładu muzyków Republiki w proces twórczy:

„Max, przyjaciel Ciechowskiego, który jeździł z zespołem niemal od początku, uważa, że choć Grzegorz był niekwestionowanym liderem, to jednak w tworzeniu piosenek brali udział również pozostali mjuzycy.

– Uczestniczyłem w próbach i widziałem, jak to jest budowane – mówi. – Grzegorz przychodził z chwytami i przedstawiał pomysł. Na pewno inicjował proces twórczy, ale utwór budowali wspólnie. Gdybym miał oceniać, powiedziałbym, że siedemdziesiąt procent pochodziło od Grzegorza, a po dziesięć od każdego z pozostałych chłopaków”.

I dalej o przerwanej sesji nagraniowej Republiki szef Tonpressu Marek Proniewicz:

” – Przyszedł do mnie Jacek (Sylwin) i powiedział, że nie ma Republiki, ale żebym się nie martwił, bo nagrania będą kontynuowane, bo są Ścierańscy, jest też pomysł na nowy image i nową nazwę. Na początku byłem przerażony, bo Republika miała markę i dawała gwarancję sukcesu, a rynek czekał na ich kolejną płytę. A tu nagle taka wolta. Miałem jednak do Sylwina zaufanie, uważałem go za perfekcyjnego menedżera i organizatora. […] Sesje rozłożono na pięć miesięcy a Grzegorz odkrył w tym czasie możliwości, jakie daje praca z muzykami sesyjnymi”.

I jeszcze o występie w Opolu w 1986 r.:

„Zaproszenie do Opola dostała Republika, ale w zainstniałej sytuacji musiał wystąpić sam Ciechowski. Ekslider Republiki pojawił się ostatniego dnia […] i konkurował o Grand Prix między innymi z Edytą Geppert, K.Krawczykiem, Urszulą, zespołami Shakin’Dudi, Kombi, Papa Dance czy Rezerwat. Koncert transmitowano a o wynikach konkursu decydowali widzowie – głosowali telefonicznie. […] Zwyciężyła Edyda Geppert […] a „Ciało” przepadło z kretesem, zajmując ostatnie miejsce(ex aequo z piosenką Rezerwatu). Półplayback (wszystkie podkłady i chórki puszczano z taśmy) nie spodobał się też publiczności w amfiteatrze, która Ciechowskiego wygwizdała. Co ciekawe piosence towarzyszył klip nagrany jeszcze przez Republikę. Na koniec koncertu Grzegorz pojawił się na scenie z pozostałymi artystami, ale wyglądał na przybitego i niezadowolonego. Nie tak miał wyglądać jego solowy debiut.

W Opolu wystąpił pod swoim nazwiskiem, nie jako Obywatel G.C. […] – i Grzesiek mówi, że była Republika, więc trzeba by stworzyć jej kontynuację. Zapytał mnie: Kto żył w republice rzymskiej? Odpowiedziałem, że republikanie, mieszkańcy Rzymu. A on na to, że mieszkali obywatele. Przecież republika rzymska ustanowiła obywateli. Jak to jest republika to ja jestem obywatelem tej republiki, nie? To może Obywatel G.C.?”

Kalendarium rozpadu Republiki i powstania płyty Obywatela G.C. (na podstawie książki „My lunatycy – rzecz o Republice”)

3 września 1985 roku powstaje fanklub Republiki „Moje modły” (Toruń). Utwór „Moje modły” znany jest jak wiemy z płyty Obywatela G.C.

19 czerwca 1986 grupa się rozpadła.

28 czerwca 1986 Kaczkowski ogłosił oficjalny komunikat o rozpadzie grupy.

Od czerwca do października 1986 Ciechowski nagrywa album Republiki bez pozostałych muzyków.

Już w lipcu 1986 roku Ciechowski gra na festiwalu w Opolu jako Obywatel G.C. W tym samym czasie na listę Trójki wchodzi utwór „Moja krew” Republiki.

02.08.1986 roku „Moja krew” osiąga pierwsze miejsce na liście Trójki. Ciechowski nagrywa wtedy już płytę bez pozostałych muzyków Republiki a Republika oficjalnie nie istnieje.

Utwór Republiki „Moja krew” wypada z listy w listopadzie 1986 roku, kiedy płyta Obywatela G.C. jest już nagrana.

22 listopada 1986 roku debiutuje na liście utwór „Błagam nie odmawiaj” Obywatela G.C., który tak naprawdę powinien być kolejnym utworem Republiki.

Andrzej Korasiewicz

Style w muzyce – wolna interpretacja

Style w muzyce – wolna interpretacja

Gatunki w muzyce, czyli szufladki, to coś z czym nie wiadomo do końca co zrobić. Większość fanów podchodzi do szufladek muzycznych jak do jeża. Niby są potrzebne, ale lepiej się do nich nie zbliżać. Krytykowanie podziałów jest zawsze w modzie, a ci którzy dzielą muzykę na kategorie i style są łatwym obiektem ataków.

I nie ma w tym nic dziwnego. No bo do jakiego stylu zaliczyć np. Kraftwerk? Wydawałoby się, że nie powinno być z tym problemów. A jednak. Czy Kraftwerk to electro? elektronika ? ambient? postindustrial? preindustrial? a może kraut rock? Po trosze wszystko…

Wielu popuka się w czoło i powie. No właśnie, po co dzielić muzykę? Mamy dzisiaj mozaikę różnych styli i prawie nie ma wykonawców, którzy tworzą jednorodną stylistycznie muzykę. Nie lepiej dzielić ją po prostu na dobrą i złą? To brzmi efektownie. Niech liczy się tylko muzyka dobra i zła. No tak… Ale przecież różnica np. między muzyką Andrzeja Jagodzińskiego a wspomnianym Kraftwerk jest wyraźna. I jedna i druga jest dobra, ale miłośnik Jagodzińskiego niekoniecznie musi polubić Kraftwerk. Nie znaczy to, że nie może, ale nie każdy miłośnik jazzu lubi muzykę elektroniczną. I vice versa. A jak początkujący fan jazzu może dowiedzieć się o tym, czy Kraftwerk gra muzykę podobną do Jagodzińskiego? Ano właśnie z opisów zawierających autorytatywne stwierdzenia w rodzaju” „to kawałek dobrego jazzu” , „niezłe electro”… Czyli właśnie dzięki podziałowi na style.

Człowiek jest zwierzęciem rozumnym. Umie nazywać rzeczy, idee i opisywać sztukę. Nie każdy musi to robić. Ale taki obowiązek mają dziennikarze. To jest powinność wobec czytelnika. Trzeba nazywać i opisywać, chociażby po to, żeby ktoś mógł to zanegować;). Po to, żeby czytelnik mógł stwierdzić, że recenzent X jest idiotą, bo przecież Nuspirit Helsinki nie gra nu jazzu, ale easy listening. A może właśnie gra? Nie wiem ;).

Niniejszy artykuł jest nieśmiałą i nieudolną próbą uporządkowania tego o czym piszemy na Alternativepop.pl. Podział na gatunki jest umowny. Opisy stylistyk należy mimo wszystko przyjmować z przymrużeniem oka. Mają one jedynie służyć jako drogowskaz dla tych, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z muzyką.

Definicje nie mają charakteru encyklopedycznego. Opisy stylistyk opracowałem na podstawie własnego doświadczenia. Termin „Drum`n`bass” wyjąłem w całości ze strony clubtechno.pl (lepiej bym tego nie napisał). Cytat z Briana Eno oraz dane faktograficzne pochodzą z Wikipedii (wykorzystywane z należytym krytycyzmem ;)).

Ambient – muzyka otoczenia odkryta w ramach popkultury w latach 70. przez Briana Eno. Brian Eno tak opisywał swoje odkrycie muzyki ambient: „W styczniu 1975 roku miałem wypadek samochodowy. Nie byłem ciężko ranny, ale musiałem leżeć w łóżku na wznak i byłem unieruchomiony. Moja przyjaciółka, Judy Nylon, odwiedziła mnie wtedy i przyniosła płytę z XVIII wieczną muzyką na harfę. Kiedy już wyszła, z wielkim trudem nastawiłem płytę i położyłem się z powrotem. Okazało się, że wzmacniacz nastawiony był na minimalną głośność i jeden kanał był kompletnie głuchy. Ponieważ nie miałem siły, by się podnieść i wyregulować głośność, dźwięki dochodzące z głośnika były na granicy słyszalności. Wtedy zdałem sobie sprawę, iż można słuchać muzyki w zupełnie inny sposób: traktować ją jako element otoczenia, w ten sam sposób, co kolor światła i dźwięk deszczu.” Ambient najczęściej jest związany z twórcami muzyki elektronicznej. Wykorzystywany przez organizatorów techno parties do specjalnych „chill-out-rooms”, gdzie odpoczywano po intensywnym ruchu na parkiecie. (Future Sound of London, Biosphere)

Cold wave (zimna fala) – jeden z nurtów postpunkowej stylistyki „new wave”. Mianem tym określano wykonawców nagrywających w pierwszej połowie lat 80-tych prostą muzykę postpunkową o charakterystycznym „zimnym” klimacie. Zespoły cold wave wykorzystywały często w swoim instrumentarium elektronikę (automat perkusyjny, klawisze). Stylistyka szczególnie popularna była w Polsce (i to właśnie głównie w Polsce przyjął się termin „cold wave”). Słynna była scena rzeszowska (1984, Milion Bułgarów, Aurora). (The Cure, Siouxsie and The Bansheese, X-mal Deutschland)

Crossover – nie jest to nazwa żadnej odrębnej stylistyki, ale określenie nadawane muzyce, która łączy cechy dwóch lub większej liczby gatunków muzycznych. Np. „nu metal” to crossover ciężkiego rocka i hip hopu, a Ministry to crossover electro i metalu.

Dark ambient – mroczna, postindustrialna odmiana ambientu. Z pierwotnymi założeniami ambientu Briana Eno wbrew nazwie ma mało wspólnego. Dark ambient jest muzyką niepokojącą, mroczną i dołującą, pozbawioną rytmu i melodii (dwie ostatnie cechy to chyba jedyne podobieństwo do klasycznego ambientu). Stylistyka uważana jest za kontynuację industrial music. (Lustmord, Raison D’ertre, wytwórnia Cold Meat Industry)

Dark electro – styl, który wyewoluował z electro-industrialu. Charakteryzuje się bardzo szybkim bitem i mocnymi przesterowaniami wokalu. (Cenobita, Hocico, God Module)

Dark wave (1) – mroczna odmiana electro. Mianem dark wave nazywani są wykonawcy, którzy łączą w sobie bit wzięty z EBM-u z mrocznym (nieprzesterowanym) wokalem. W muzyce jest dużo melodii, bitu i mroku. Czasami mroczne electro połączone jest z operową, patetyczną manierą (Die Form), czasami jest bardziej agresywne i zbliża się do electro-industrialu (Das Ich). (Diary of Dreams, Deine Lakaien, Diorama, Die Form, Das Ich).

Dark wave (2) – inaczej electro-gotyk. Wykonawcy wywodzą się ze sceny goth/wave. Charakterystyczne jest zastosowanie bitu i elektroniki. Głównym celem jednak jest wywołanie mrocznej i dołującej atmosfery. Elektronika jest jedynie dodatkiem budującym nastrój mroku. Zespoły z tego kręgu, w przeciwieństwie do grup, które można zaliczyć do „dark wave (1)”, najczęściej używają gitar. (Midnight Configuration, Suspiria)

Dark wave (3) – mroczna odmiana new wave o akustycznym, ambientalno-postrockowym charakterze. (Endraum)

Death rock – amerykańska wersja rocka gotyckiego. Rozwijała się w USA od początku lat 80-tych na uboczu głównego nurtu gotyku brytyjskiego. Charakterystyczne dla death rocka jest łączenie stylistyki czysto punkowej z fascynacją gadżetami z filmów grozy i horroru. Z czasem wykształciła się stylistyka zwana horror punkiem. Do sceny death rockowej zaliczani są wykonawcy wykonujący muzykę czysto punkową, którzy mają gotycki image. (Christian Death i Kommunity FK)

Digital HC (digital hard core) – agresja HC/punk połączona z motorycznościa i rytmiką techno. Rodzaj techno-punka, ale znacznie bardziej akresywnego i rockowego niż np. Prodigy. Najważniejsi twórcy tej muzyki skupieni są wokół wytwórni Digital Hardcore Recordings. (Atari Teenage Riot, Alec Empire, Hanin Elias)

Drum`n`bass – styl wywodzący się ze sceny techno. Opiera się na połamanym rytmie (ang. „break-beat”; rytm synkopowany tzn. akcentowany pomiędzy miarami), samplach i na niskotonowym, poddźwiękowym basie (nie tyle słyszalnym, co odczuwanym przez ciało – tzw. infra sound). Powstał w 1993 roku i oficjalnie uważa się, że jest to jedyny styl całkowicie wyprodukowany i wypromowany przez Brytyjczyków. Z czasem stał się popularny i dotarł także za ocean. Pierwsi twórcy drum’n’bass to muzycy czarnoskórzy obracając y się w klimatach break-beat’u, hip-hop’u czy reggae. (Roni Size, Dj Krust, LTJ Bukem, Ed Rush, Optical, Photek)

EBM (electronic body music) – styl powstały w połowie lat 80-tych na przecięciu industrialu, electro (Kraftwerk) i synth pop (Human League, OMD, Depeche Mode). Charakteryzuje się motorycznym bitem, brakiem przesterów wokalu i brakiem gitar. Protoplastami byli wykonawcy wywodzący się ze sceny industrial oraz eksperymentalnej elektroniki – DAF, Cabaret Voltaire. Rozwinięciem EBM był electro-industrial (electro 2). Niemiecki Die Krupps, który zaczynał od klasycznego EBM inspirowanego DAF, z czasem stał się czołowym przedstawicielem rocka industrialnego. (Nizter Ebb, Front 242, Spetsnaz, Klinik, Vomito Negro, Neon Judgement)

Electro (1) – styl zapoczątkowany ma przełomie lat 70-tych i 80-tych przez Kraftwerk z jednej strony i wykonawców z kręgu funk z drugiej strony. Syntezatory ociekające funkowym groovem, albo funk podrasowany syntezatorami. Tym rodzajem electro inspirowali się twórcy z kręgu hip hop i techno, ale także EBM i electro clash. (Afrika Bambaata, Grandmaster Flash)

Electro (2) – inaczej electro-industrial. Styl wywodzący się wprost z EBM. Narodził się na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Jego rozwinięciem jest dark electro. Charakteryzuje się dużą melodyjnością, szybkim bitem i mocnymi przesterami wokalu. (Project Pitchfork, Suicide Commando, :Wumpscut:, Front Line Assembly)

Electro clash – styl wypracowany w XXI wieku na fali mody na lata 80-te. Nawiązuje do modnego techno popu, ale ma mocno falowy i drapieżny charakter. Postpunkowy techno pop. (Miss Kittin, Crossover, Fischerspooner, Tiga)

El-muzyka – muzyka stworzona przez pionierów rocka elekronicznego na przełomie lat 60-tych i 70-tych. Do el-muzyki są zaliczane takie nurty jak „szkoła berlińska” (Klaus Schulze, Tangerine Dream) i „grupa z Düsseldorfu” (Kraftwerk). Stylistyka początkowo powiązana była z wykonawcami z kręgu kraut rocka. Z czasem wyewoluowała w stronę bardziej komercyjną (Jean Michel Jarre), ale stała się też inspiracją dla bardziej awangardowych twórców (industrial). Charakterystyczne dla wykonawców z tego kręgu są rozbudowane kompozycje elektroniczne, najczęściej pozbawione rytmu i melodii oraz wokali. Vangelis nagrywał również płyty wokalno-popowe, a Jean Michel Jarre z czasem wyspecjalizwał się w prezentowaniu gigantycznych spektakli muzyczno-wizualnych. (Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jean Michel Jarre)

Emo (emocore, hardcore emo, emo violence) – to skrót pochodzący od angielskiego słowa „emotional”. Termin stosuje się do określenia wykonawców z kręgu HC/punk, których kompozycje są naładowane dużą dawką emocji. Uważa się, że styl emo narodził się w połowie lat 80-tych w Stanach Zjednoczonych. (Jimmy Eat World)

Emotronika – krótkotrwała nazwa nadana przez dziennikarzy niektórym przedstawicielom nowej elektroniki (IDM), których cechowało naładowanie zimnej, komputerowej muzyki duża dawką emocji. (Mum, Isan, Boards of Canada)

Future pop – styl wylansowany przez speców od marketingu w niezależnych wytwórniach wydających synth pop i electro na początku XXI wieku. Muzyka na przecięciu synth popu i EBM. Synth pop podrasowany bitem, bez przesterowanego wokalu z dużą dawką melodii. (Seabound, Angels and Agony, VNV Nation)

Hardcore punk – radykalna, szybka odmiana punk rocka zbliżająca się do heavy metalu, która narodziła się na początku lat 80-tych w USA. Hardcore to również określenie stylu życia, który odrzuca nihilistyczne hasła punk. Najbardziej skrajną odmianą HC/punk jest ruch „straight edge”, polegający m.in. na odrzuceniu picia alkoholu, palenia tytoniu, zażywania narkotyków, uprawiania przypadkowego seksu oraz jedzenia mięsa (wegetarianizm, weganizm). (Black Flag, Minor Threat, D.O.A., GBH, Bad Religion)

Harsh electro – mocniejsza wersja dark electro. Wokal jest jeszcze bardziej przesterowany (trudno zrozumieć tekst wykrzykiwany przez wokalistę). (Hocico, Grendel, Amduscia)

House – styl, który wykształcił się w Chicago (klub Warehouse) w latach 80-tych, choć jego początki wiążą się z nowojorskim kluben „Loft”. House wywodzi się wprost z muzyki disco. Zminimalizowana została w nim rola wokalu. (Basement Jaxx)

IDM (intelligent dance music) – muzyka, która narodziła się na początku lat 90-tych XX wieku. Wywodzi się ze sceny eksperymentalnego techno. Nazwa jest ściśle związana z brytyjską wytwórnią WARP. Prekursorami IDM są tacy artyści jak: Richard D. James, Autechre, Plaid, Speedy J i inni, których nagrania znalały się na legendarnych już albumach „Artificial Intelligence I” i „Artificial Intelligence II” wydanych przez Warp. W nazwie IDM, słowo „dance” sugeruje związek muzyki ze sceną „techno”, a słowo „intelligent” daje do zrozumienia, że tak naprawdę tańczyć się przy niej nie da (choć znajdą się i tacy, którzy to potrafią) i że jest ona przeznaczona dla „inteligentów”. Charakterystyczny dla IDM jest brak wokali. Niektórzy określają IDM mianem „plumkającej elektroniki”. Z czasem wykonawcy zaliczani do IDM zaczęli kolaborować z innymi odmianami techno (drum n’bass, house, minimal) oraz eksperymentalnej elektroniki (glitch, ambient). Dzisiaj trudno nadążyć za ciągle pojawiającymi się a po 2 sezonach znikającymi nazwami podgatunków nowej muzyki elekronicznej. Marketingowym wymiarem IDM-u jest nazwa „nowe brzmienia”, do której zaliczani są różni wykonawcy powiązani ze sceną techno, ambient i posttechno. Terminy, które można wiązać z IDM: click n’cuts, illbient, drill n’bass i wiele innych. W literaturze techno wykonawców z kręgu IDM określa się często mianem „ambient techno”. (Autechre, Aphex Twin, LFO, Plaid, Black Dog)

Illbient – odjechana odmiana IDM, podobna do ambientu. Illbient to chore dźwięki, hałasy, muzyka chaotyczna, mroczna i niepokojąca. Konwencja ta jest wykorzystywana w nagraniach różnych wykonawców.

Indie – mglisty termin rozumiany różnie przez różne pokolenia miłośników muzyki. Na pewno nie jest to oznaczenie żadnej konkretnej stylistyki (choć na stronie Allmusic.com, będącej rodzajem największej sieciowej encyklopedii muzycznej, stosowany jest w tym znaczeniu często). Ja się z nim po raz pierwszy zetknąłem w latach 80-tych. Wówczas terminem „indie” posługiwano się na określenie wykonawców wydawanych przez małe, niezależne wytwórnie. Niezależne od wpływów dużych koncernów muzycznych, których jedynym celem działalności jest zysk. Wytwórnie „indie” miały odróżniac się tym, że celem ich działalności miało być wydawanie dobrej muzyki. Wykonawcy zaliczani do „indie” najczęściej wywodzili się ze sceny postpunk. Pod hasłem „indie” wydawano jednak również płyty z muzyką etniczną, elektroniczną i czymś co można dzisiaj nazwać „nowymi brzmieniami”. Z czasem termin „indie” zaczęto używać w sposób całkowicie niekontrolowany. Stał się on etykietką w sklepach muzycznych, za którą ukrywano często wykonawców z głównego nurtu show-biznesu. Dzisiaj termin „indie” według mnie nie oznacza nic konkretnego, ponieważ zaliczani są do niego zarówno twórcy brit popu, jak i tacy mainstreamowi wykonawcy tacy jak Placebo. Słowo „indie” często wiązane jest z serwisem www.pitchforkmedia.com. Termin „indie” można jednak używać po prostu jako synonim twórczości niezależnej. Warto jednak zawsze zaznaczać co się ma na myśli 😉

Industrial – muzyka i filozofia zapoczątkowana przez Genesisa P.-Orridge’a, zespół Throbbing Gristle oraz wytwórnię Industrial Records. Początków „kultury industrialnej” można doszukiwać się w końcu lat 60-tych XX- ego wieku w działalności performerskiej grupy Coum Transmissions założonej w 1969 roku przez Genesisa P.-Orridge’a i Cosey Fani Tutti. Autorzy industrialni nawiązywali do filozofii futurystów, a muzycznie inspirowali się dokonaniami m.in. Johna Cage’a, Karlheinza Stockhausena a także twórców kraut rocka (Neu!, Faust, C(K)luster, Kraftwerk). Industrial był muzycznie niejednorodny. Charakterystyczne było używanie odgłosów pracującej fabryki i samplowanych zgiełków wziętych z przemysłowego otoczenia. Z industrialu wywodzi się wiele różnych stylistyk i gatunków (EBM, rock industrialny, noise, dark ambient, neofolk). Ludzie indentyfikujący się z industrialem uważają, że współczesną kontynuacją industrial music są dokonania twórców noise i dark ambient. (SPK, Cabaret Voltaire, Throbbing Gristle, Psychic TV, Einsturzende Neubauten)

Izolacjonizm – odmiana dark ambientu, charakteryzuje się niesamowicie mroczną atmosferą, przeważnie bazującą na ultra niskich dronach. (Illusion of Safety)

Krautrock – eksperymentalna muzyka elektroniczna wyrosła z rocka na przełomie lat 60-tych i 70-tych w Niemczech. Inspirowali się nią twórcy industrial, ale też techno. Bezpośrednią kontynuacją jest el-music. Nazwa krautrock jest wtórna w stosunku do całego ruchu i rozpowszechniła się dopiero w latach siedemdziesiątych. (Neu!, Can, Kraftwerk, Tangerine Dream, Faust)

Neofolk (apocalyptic folk, dark folk) – styl wywodzący się częsciowo z postpunkowej muzyki falowej (new wave), a częściowo z industrial music. Neofolk to spokojna, akustyczna muzyka (stąd zapewne folk w nazwie) o melancholijnym, lekko mrocznym charakterze. (Death in June, Current 93)

New beat – krótkotrwała nazwa funkcjonująca w drugiej połowie lat 80-tych na określenie wykonawców z kręgu belgijskiej nowej, bitowej, postindustrialnej elektroniki. W praktyce mianem „new beat” nazywani byli ci sami wykonawcy, do których stosowano termin EBM.

New romantic – sztandarowa muzyka i moda lat 80-tych kojarzona z syntezatorowym popem i specyficzną modą na kicz, makijaże i kolorowe ciuchy. Termin „new romantic” został użyty po raz pierwszy w 1981 roku przez Richarda Jamesa Burgess`a (były producent płyt Spandau Ballet; późniejszy perkusista na ich albumie „Strip”). Później zaczęto go przypisywać scenie muzycznej, która wyłoniła się z jednego z klubów zachodnich przedmieść Londynu, gdzie od 1978 roku Steve Strange, Rusty Egan oraz Chris Sullivan organizowali imprezę pod nazwą „Bowie Night”. Impreza była stylistycznie połączeniem mody na glam oraz na nową elektroniczną muzykę taneczną. (Ultravox, Visage, Duran Duran, Spandau Ballet, Human League, Soft Cell).

New wave – styl wyrosły na przełomie lat 70-tych i 80-tych na bazie muzyki punkowej. Można rozumieć ten termin wąsko, jako nurt w brytyjskiej muzyce wyrosłej z punk rocka, albo szerzej jako określenie dla wszystkich wykonawców z kręgu postpunka (wtedy do new wave można także zaliczyć wykonawców określanych mianem „cold wave”). New wave było terminem, który przypisano wykonawcom tworzącym postpunkową muzykę na Wyspach Brytyjskich. We Francji przyjął się termin „cold wave”. W Polsce używano obu określeń (choć o wiele popularniejszy był „cold wave”). Termin „new wave” najprawdopodobniej powstał jednak w USA. wymyślił go Seymour Stein, kierownik wytwórni Sire, który chciał sprzedać na rynku zespoły będące weteranami punkowej sceny CBGB (popularny wówczas klub w Nowym Jorku). Macherzy w rozgłośniach radiowych uważali wtedy, że punk to przejściowa moda i nie grali takiej muzyki, opierając się na disco. Seymour wprowadził więc termin „new wave”, który początkowo był określeniem zespołów punkowych i miał zachęcić do zainteresowania nową muzyką. Z czasem „new wave” stał się terminem określającym bardziej ambitnych przedstawicieli punk rocka, którzy tworzyli złożone i inteligentnjsze kompozycyje. Z tego kręgu wywodzą się też protoplaści rocka gotyckiego. (Television, Bauhaus, XTC, Wire).

Noise (1) – elektroniczna atonalna muzyka pozbawiona bitu, melodii, rytmu i wokalu. Same trzaski, szumy, sprzężenia i hałasy. Uważa się, że jest kontynuacją pierwotnego industrialu. (Merzbow, Massonna)

Noise (2) – rockowa odmiana muzyki postpunkowej wywodząca się z eksperymentalnej sceny HC/punk. Charakterystyczne są w niej gitarowe sprzężenia i atonalne kompozycje. (Sonic Youth, Neurosis, Shellac)

No wave – amerykańska stylistyka, która narodziła się w drugiej połowie lat 70-tych XX w. jako opozycja do punku i new wave, jednocześnie pozostając w związku z tymi nurtami. Chartakterystyczne było brudne, rockowe brzmienie z dużą dawką sprzężeń gitarowych, skręcające w stronę atonalności. Twórcy no wave wywarli duży wpływ na amerykański underground i noise rock. (Mars, DNA, Teenage Jesus and the Jerks, Lydia Lunch)

Nowe brzmienia – termin stosowany głównie przez działy sprzedaży sklepów płytowych oraz niektórych dziennikarzy. Pod pojęciem tym rozumie się nową muzykę elektroniczną wywodzącą się ze sceny klubowej (techno, electro, house) a także eksperymentalnego techno. Ponieważ termin jest mglisty w działach „nowe brzmienia” w sklepach płytowych można natrafić również na muzykę electro-industrial, nowy rock spod znaku Franz Ferdinand, a nawet klasykę nowej fali i industrialu. I nie zawsze to wynika jedynie z ignorancji sprzedawców.

Nu jazz – stylistyka, która wyewoluowała z IDM i drum n’bass. Jazz tworzony przy pomocy komputerów i elektroniki. (Nuspirit Helsinki)

Postindustrial – słowo pomocnicze używane na określenie wykonawców, którzy nawiązują do tradycji pierwotnego industrialu z przełomu lat 70-tych i 80-tych (Throbbing Gristle, SPK), ale są następnym pokoleniem twórców. Termin najczęściej jest używany w stosunku do wykonawców (dark) ambientowych lub takich, których trudno jednoznacznie zaklasyfikować stylistycznie, ale brzmieniowo wyczuwa się w nich industrialną atmosferę. Termin może być też stosowany do wykonawców, którzy tworzyli kiedyś muzykę industrialną, ale dzisiaj są zainteresowani inną stylistyką. Mimo tego w ich twórczości wyczuwany jest industrialny klimat. Określenie ma w dużym stopniu wymiar intuicyjny.

Post rock – termin użyty po raz pierwszy w połowie lat 90-tych XX wieku. Stosuje się go do grup, które używając tradycyjnych dla muzyki rockowej instrumentów, tworzą muzykę wychodzącą poza schemat rocka. Albo odwrotnie, stosując elektroniczne strategie, zachowują zręby rockowo-piosenkowej kompozycji. Wykonawcy często kolaborują ze stylistyką jazzową, ambient i techno. Charakterystyczny jest mniejszy nacisk na rytm, dynamizm i melodyjność, a większy na senny, nieco psychodeliczny lub eteryczny klimat, podrasowany elektroniką. Niektórzy wykonawcy zdecydowanie ciążą w stronę muzyki awangardowej. (Tortoise, Godspeed You! Black Emperor, Mogwai, Sigur Rós)

Power noise (rhythm noise) – styl na przecięciu electro-industrialu i noise’u. Charakteryzuje się najczęściej brakiem wokalu (lub mocnymi przesterami) oraz motorycznym bitem bardzo mocno zabrudzonym szumami, trzaskami, sprzężeniami i innymi atonalnymi dźwiękami. Muzyka rhythm noise jest rytmiczna, sporadycznie melodyjna. W wydawaniu takich wykonawców specjalizuje się beglijska wytwórnia Ant Zen. (Hypnoskull, Celluloid Mata)

Punk rock – słowo „punk” oznacza w języku angielskim m.in. coś zgniłego, bezwartościowego, śmieć, dziwkę, szczeniaka, gówniarza itp. W kontekście muzyki rockowej było używane od połowy lat 60-tych XX w. na określenie amatorskich zespołów, przedstawicieli tzw. rocka garażowego. Później zostało przypisane do stylistyki, która narodziła się w drugiej połowie lat 70-tych jako odpowiedź na pretensjonalną twórczość przedstawicieli art rocka. Tak rozumiany punk to prymitywna muzyka o zredukowanym instrumentarium ograniczonym do gitary, perkusji oraz gitary basowej. Charakterystyczny dla zespołów punkowych jest wrzeszczący wokalista, który wrzeszczy najczęściej dlatego, że nie potrafi śpiewać. To samo można zresztą powiedzieć o instrumentalistach, którzy są zaprzeczeniem wirtuozerii. Trzy akordy to często szczyt ich możliwości artystycznych. Zdarzało się, że decyzja o założeniu zespołu punkowego poprzedzała proces nauki gry na jakimkolwiek instrumencie. Pierwsze zespoły punkowe pojawiły się w połowie lat 70-tych w trzech różnych miejscach: The Ramones w Nowym Jorku (USA), The Saints w Brisbane (Australia) i Sex Pistols, The Damned i The Clash w Londynie (Wielka Brytania). Były one związane z lokalnymi scenami, które narodziły się w małych klubach nocnych (najbardziej znane: The 100 Club w Londynie, CBGB’s w Nowym Jorku, The Masque w Hollywood). Charakterystyczny dla punków był styl ubierania. Przerabiano gotowe ubrania poprzez ich prucie, farbowanie, ozdabianie metalowymi ozdobami – łańcuchami, ćwiekami. Często noszono również skórzane kurtki. Symbolem ruchu stały się żyletki i agrafki używane jako biżuteria. Charakterystyczny był przesadny makijaż i fryzury – irokezy. Hasłem punk rocka stało się „no future”. Moda punk rozprzestrzeniła się głównie wśród młodych wychowanych w biednych, robotnicznych rodzinach angielskich, którzy nie widzieli dla siebie przyszłości w dorosłym świecie. (Sex Pistols, The Clash, The Damned, The Ramones, The Jam, Buzzcocks)

Rock gotycki – stylistyka, która na początku lat 80-tych wyewoluowała z muzyki postpunkowej (zwłaszcza stylu nazywanego cold wave). Jednym z pierwszych centrów rocka gotyckiego stał się brytyjski klub Batcave (Jaskinia Nietoperzy) znajdujący się w dzielnicy Londynu Soho. Na początku lat 80-tych występowały tam zespoły grające „mrocznego punka” (Bauhaus, Flesh For Lulu, UK Decay, Alien Sex Fiend). Charakterystyczne dla rocka gotyckiego były postpunkowe gitarowe riffy połączone z mrocznym, dołującym klimatem oraz kiczowatymi strojami. Niektórzy wykonawcy stosowali też instrumenty klawiszowe oraz automaty perkusyjne. (Bauhaus, Sisters of Mercy, Fields of The Nephilim, Siouxsie and the Banshees)

Rock industrialny – muzyka rockowa nawiązująca do stylistyki industrialnej (zwłaszcza EBM). Połączenie rocka, muzyki samplerowej i elektroniki. Niektórzy wykonawcy, którzy z czasem stali się sztandarowymi postaciami rocka industrialnego, początkowo związani byli z nurtem EBM (np. Die Krupps, Ministry). Z czasem wykonawcy rocka industrialnego zaczęli używać więcej gitar wyraźnie nawiązując do heavy metalu. Dzięki temu wykrystalizował się nurt zwany metalem industrialnym, będącym połączeniem heavy metalu i rocka samplerowego. (Ministry, Die Krupps, Rammstein, The Young Gods, Nine Inch Nails, Pitch Schifter)

Synth pop – melodyjny, syntezatorowy pop nawiązujący do dokonań Depeche Mode z lat 80-tych. (Wolfsheim, De/Vision)

Techno (Detroit) – muzyka, która powstała równolegle z house w połowie lat 80-tych w USA. W przeciwieństwie do house nie wywodzi się z disco, ale z electro-funku. Twórcą nazwy i jednocześnie pionierem techno jest czarnoskóry Juan Atkins, który występował w Detroit razem z Robertem Daviesem jako Cybotron. W 1984 Cybotron nagrali singiel „Techno City”. To właśnie od niego wzięła się nazwa „techno”. Muzyka Cybotron była połączeniem funky i electro. Solowy numer Atkinsa „No UFOs” uważa się za pierwszy klasyk techno, który jednocześnie stylistycznie jest podobny do electro (1). Z czasem techno ewoluowało w bardziej futurystyczno-elektronicznym kierunku. W drugiej połowie lat 80-tych popularność zdobył styl acid house (kwaśny house). Na przełomie lat 80-tych i 90-tych XX wieku techno stało się popularne w Europie. Podstawowym wyznacznikiem techno stał się BPM, czyli ilość uderzeń na minutę (oznaczenia BPM są też charakterystyczne dla wykonawców electro-industrial i EBM). W techno 0-100 bpm to ambient, 100-180 techno/hardcore, powyżej 180 to gabba. Na początku lat 90-tych w całej Europie zaczęły odbywać się w opuszczonych halach pofabrycznych i innych podobnych miejscach wielkie rave parties (imprezy taneczne). W między czasie powstało wiele odmian techno, które grano na tych imprezach – acid, jungle, hard core, happy hard core, gabba, darkcore, trance.

Trip hop („Bristol sound”) – stylistyka, która powstała w latach 90-tych XX wieku w Anglii. Nazwa wywodzi się od angielskiego miasta Bristol. Jest to połączenie downtempa i muzyki elektronicznej. Charakterystyczne są senne, nieco psychodeliczne pejzaże z elektronicznym podkładem. (Massive Attack, Portishead, Morcheeba)

Andrzej Korasiewicz
2005-2006

Gotyk – muzyka gotycka i pochodne

Gotyk – muzyka gotycka i pochodne

Muzyka gotycka to termin, który należy traktować czysto umownie jak większość zresztą nazw styli i gatunków muzyki rozrywkowej. Stylem, który zapoczątkował tą muzykę jest wywodzący się z tradycji punk rocka – rock gotycki.

Postpunk/cold wave

Korzenie rocka gotyckiego sięgają bezpośrednio postpunkowego boomu przełomu lat 70/80 i wiążą się z powstaniem takich zespołów jak Bauhaus, The Cure, Siouxsie and The Banshees, czy Joy Division. Jednym z pierwszych centrów rocka gotyckiego stał się brytyjski klub Batcave (Jaskinia Nietoperzy)znajdujący się w dzielnicy Londynu Soho. To właśnie tam na początku lat 80-tych występowały zespoły grające „mrocznego punka”. Wspomniany Bauhaus a także dzisiaj zapomniane już Flesh For Lulu, UK Decay. W klubie tym występował też Alien Sex Fiend, co do którego zawsze były wątpliwości jak właściwie określić ich twórczość. Rockiem gotyckim ciężko nazwać tą muzykę, z drugiej jednak strony image a także sama muzyka daleka od twórców kojarzonych z początkami gotyku nie była. Nie wszystkie zespoły z tamtego okresu są pamiętane i nie wszystkie warte są uwagi. Niezmiennie jednak punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń fanów gotyku są tacy twórcy jak Bauhaus, Siouxsie and The Banshese czy The Cure z okresu do płyty „The Top”. Warty uwagi jest też poprzez swoją odrębność i niezależność muzyczną Alien Sex Fiend.

Deathrock

Równolegle aczkolwiek całkiem niezależnie od sceny brytyjskiej rock gotycki rozwijał się w Stanach Zjednoczonych. Tam również powstała scena wywodząca się z ruchu punk, która przypominała europejską szkołe gotyku. W USA stosowano jednak inną terminologie określając muzykę gotycką mianem „deathrocka”.Jego głównymi przedstawicielami byli m.in.  Christian Death i Kommunity FK. Wypada podkreślić, że w USA do sceny deathrockowej zaliczano także wykonawców grających czystego punka. Związek punka i rocka gotyckiego w USA był zatem nawet bardziej widoczny, niż w Europie. Obie sceny w wielu punktach po prostu się zazębiały. Od samej muzyki (często będącej po prostu regularną muzyką punkową) ważniejsza była sama otoczka. By zostać zaliczonym w poczet wykonawców należących do sceny gotyckiej wystarczyło, że ktoś używał w swoim image’u gadżetów znanych z filmów grozy i horroru. Muzyka klimatycznie nie musiała wiele różnić sie od dokonań kolegów ze sceny hc/punk.

Rock gotycki

Od początku lat 80-tych działał też Andrew Eldritch ze swoim Sisters of Mercy, aczkolwiek zawsze zajmował osobne miejsce na scenie gotyckiej a dzisiaj nawet wyraźnie się od niej odcina, twierdząc, że Sisters of Mercy nigy nie był i nie jest zespołem gotyckim. Z czasem zaczęły powstawać zespoły same identyfikujące się jako gotyckie, bądź jako takie określane przez fanów, które coraz wyraźniej odchodziły od punkowych korzenii na rzecz muzyki gitarowo-metalowej. Jednym z pierwszych zwiastunów takiego zwrotu, był brytyjski zespół Fields of The Nephilim. W dalszej kolejności na przełomie lat 80-tych i 90-tych pojawiły się kolejne zespoły nawiązujące do rocka gotyckiego w mniejszym lub większym stopniu „skażone” jednak heavy metalem. Najbardziej prężnie rozwijała się scena niemiecka i niemieckojęzyczna a jej największą gwiazdą stała się Lacrimosa(pochodząca ze Szwajcarii). Duży sukces odniósł też angielskojęzyczny (pochodzący z kolei z Niemiec) Love Like Blood.

Polska

W Polsce jakieś 2-3 lata później (w stosunku do rozwoju sceny niemieckiej) pojawił się Closterkeller. Pierwszy polski zespół określany mianem gotyckiego. Closterkeller zaczynał od grania falowego, wzorowanego na X-Mal Deutschland tworząc wraz z takimi (zapomnianymi już dziś przez wielu) zespołami jak Pornografia (w tym zespole Anja Orthodox śpiewała kiedyś chórki) czy Blitzkrieg zaczątki polskiej sceny falowo-gotyckiej. Niestety nikt nie poszedł ich śladem, o Blitzkrieg i Pornografii szybko zaginął słuch a Closterkeller poszedł w stronę grania soft-metalowego, dzięki czemu osiągnął umiarkowny sukces komercyjny.

4AD

Za muzykę pokrewną w jakiś sposób gotyckiej można też uznać wykonawców skupionych w latach 80-tych w wytwórni 4AD. Podobny „gotycki” klimat, chociaż całkiem odmienne środki wyrazu takich zespołów jak Dead Can Dance czy Cocteau Twins (chociaż pierwsza płyta DCD była w dużym stopniu „falowa” a Ivo Watts Russel wydawał także pierwsze płyty gotycko – falowego Bauhausu) sprawiły, że wykonawcy z tego kręgu cieszyli się zawsze sporą estyma w środowisku gotyckim.

Lata 90-te i wspólczesność

W latach 90-tych obok szybko rozwijającego się metalu gotyckiego (wiele zespołów czysto metalowych , jak np Paradise Lost zaczęło inspirować się muzyką gotycką, co sprawiło, iż gotyk pozyskał wielu fanów wśród bardziej refleksyjnie nastawionych zwolenników „metalu” z drugiej jednak strony przez wielu niezgodnie z prawdą zaczął być uważany za podgatunek muzyki metalowej) istniał też nurt nawiązujący do bardziej klasycznego grania gotyckiego (falowego) reprezentowany np przez London After Midnight. Popularnym i prężnym nurtem jest też elektro-gotyk (czasami bardziej zbliżony do klasycznie rockowo-gotyckiego grania). Wytwórnią, która specjalizuje się w wydawaniu tego rodzaju muzyki jest brytyjski Nightbreed. Nakładem tej wytwórni ukazywały się płyty takich zespołów jak Suspiria (już nieistniejąca), Midnight Configuration, Nekromantik czy Every New Dead Ghost. Innymi zespołami grającymi muzykę mniej lub bardziej elektro-gotycką wartymi uwagi są Killing Miranda czy szwedzki Malaise. Pomimo tego, że takie granie dzisiaj jest wtórne to przecież należy podkreślić, że nie o nowatorstwo chodziło w rocku gotyckim. Do nurtu elektro-gotyku można też zaliczyć Garden of Delight.

Dark wave

Nurtem zazębiającym się z elektrogotykiem jest elektroniczny dark wave. Współczesny dark wave to gatunek powstały z połączenia muzyki klimatem łączącej się w jakiś sposób z rockiem gotyckim a muzycznie będącej odmianą EBM-u. Do dark wave zalicza się jednak też krąg wykonawców , których muzyka ma charakter bardziej akustyczny, ambientalny” ( Endraum czy Black Tape for A Blue Girl). Najbardziej popularnymi zespołami dark wave/EBM są tacy wykonawcy jak  Deine Lakaien, Diary of Dreams, Das Ich czy Attrition. Każdy zresztą z nich  ma  swój własny, łatworozpoznawalny styl i poszczególne grupy właściwie nie bardzo są do siebie podobne. Stosowanie wszystkich etykiet raczej jest intuicyjne i nie należy traktować ich ściśle. Wystarczy przeanalizować twórczość wymienionych przedstawicieli dark wave. Diary of Dreams gra muzykę patetyczną, monumentalną; austriacki L’ame Immortelle jest bliski EBM-u, niemiecku Das Ich ma ciężki, industrialny klimat a Deine Lakaien gra coś w rodzaju neo-new romantic (dark romantic ? ;]).

Wspomniany wcześniej elektro-gotyk bywa również nazywany mianem dark wave. To czym różni ten nurt od dark wave, powiązanego ze sceną electro/EBM, jest fakt, że elektronika wykorzystywana przez zespoły uprawiające elektro-gotyk (dark wave) jest jedynie dodatkiem budującym mroczny nastrój. Na plan pierwszy wysuwa się wiodąca linia basu, mroczny wokal i użycie gitar.

Apokaliptyczny folk

Innym nurtem lubianym przez gotów i klimatycznie współgrającym z gotykiem jest neofolk (nazywany też apocalyptic folkiem). Jego najważniejsi wykonawcy – Death in June, Current 93 czy Sol Invictus pewnie obraziliby się na określenie ich muzyki mianem gotyckiej. Dość powiedzieć, żę wokół tych wykonawców narosło wiele legend, sprzecznych informacji oraz oskarżeń (np o faszyzm czy satanizm) a korzenie neofolka są trudno identyfikowalne. Douglas P. oraz Tony Wakeford zaczynali grać muzykę w hard-core’owo-punkowej grupie Crust (gdzie bardzo ważny był tez wymiar polityczny – obaj panowie byli marksistami i zwolennikami ruchów lewackich, muzyka Crusta miała być wsparciem dla rewolucji marksistowskiej…). Po jakimś czasie jednak im się to znudziło. Douglas P. założył postpunkowo-falowy Death in June, którego muzyka zmieniała się wraz ze zmianą upodobań Duoglasa. A interesowania te szły w stronę wierzeń pogańskich oraz okultyzmu. I w takim też kierunku szedł Douglas P. nazwiązując w swojej muzyce do pogańskich wierzeń i rytuałów tworząc specyficzną odmianę folku. Tony Wakeford założył z kolei Sol Invictus.

Współcześnie muzyka gotycka to wielość wpływów, upodobań i inspiracji. Niezmiennie jednak jej źródlem pozostaje rock gotycki, tkwiący korzeniami w punk rocku.

Andrzej Korasiewicz
24.03.2005