Moje płyty 2018 roku

Dead Can Dance „Dionysus”

Ze sporym opóźnieniem przedstawiam „swoje” płyty 2018 roku. Tym razem bez dodatkowej oprawy i komentarza. Jedynym komentarzem niech będzie to, że wygrywa u mnie płyta Dead Can Dance, która po pierwszym przesłuchaniu była sporym rozczarowaniem. Spodziewałem się czegoś więcej po DCD. Jednak z czasem płyta zyskuje, no i przede wszystkim mimo wielości różnych wydawnictw, nic innego szczególnie mnie nie zachwyciło. Tak naprawdę podobały mi się jeszcze nowe płyty Editors oraz przekonałem się do Florence & The Machine, stąd jej wysokie miejsce w zestawieniu. Płyta sama w sobie też jest dobra, choć nie powala. Ogólnie nic powalającego z nowych płyt w 2018 roku nie usłyszałem. Poniżej zestawienie premierowych płyt 2018 roku – top 90.

  1. Dead Can Dance – Dionysus (8/10)
  2. Florence & The Machine – High as Hope (7.5/10)
  3. Editors – Violence (7.5/10)
  4. Muse – Simulation Theory (7/10)
  5. De/Vision – Citybeats (7/10)
  6. Interpol – Marauder (7/10)
  7. Laibach – The Sound Of Music (7/10)
  8. The Opposition – Somewhere in Between (7/10)
  9. Black Rebel Motorcycle Club – Wrong Creatures (7/10)
  10. Project Pitchfork – Fragment (7/10)
  11. Jack White – Boarding House Reach (7/10)
  12. Project Pitchfork – Akkretion (7/10)
  13. Riverside – Wasteland (7/10)
  14. DJ Krush – Cosmic Yard (7/10)
  15. Jean-Michel Jarre – Equinoxe Infinity (6.5/10)
  16. M.I.N.E – Unexpected Truth Within (Camouflage) (6.5/10)
  17. A Perfect Circle – Eat The Elephant (6.5/10)
  18. Ian Burden – Hey Hey Ho Hum (The Human League) (6.5/10)
  19. Simple Minds – Walk Between Worlds (6.5/10)
  20. Tom Bailey (The Thompson Twins) – Science Fiction (6.5/10)
  21. The Dumplings – Raj (6.5/10)
  22. Alice In Chains – Rainier Fog (6.5/10)
  23. VNV Nation – Noire (6.5/10)
  24. The Damned – Evil Spirits (6.5/10)
  25. Paul Simon – In the Blue Light (6.5/10)
  26. Lisa Stansfield – Deeper (6.5/10)
  27. Blancmange – Wanderlust (6.5/10)
  28. Gang Gang Dance – Kazuashita (6.5/10)
  29. Boy George & Culture Club – Life (6.5/10)
  30. Kim Wilde – Here Come The Aliens (6.5/10)
  31. Sting, Shaggy – 44/876 (6.5/10)
  32. Lunatic Soul – Under the Fragmented Sky (6.5/10)
  33. The Twins – Living For The Future (6.5/10)
  34. Mark Knopfler – Down the Road Wherever (6.5/10)
  35. Franz Ferdinand – Always Ascending (6.5/10)
  36. Johnny Marr – Call The Comet (6.5/10)
  37. The Smashing Pumpkins – Shiny And Oh So Bright, Vol. 1: No Past. No Future. No Sun. (6.5/10)
  38. KRÓL – Przewijanie na podglądzie (6.5/10)
  39. Orbital – Monsters Exist (6.5/10)
  40. Suede – The Blue Hour (6/10)
  41. Hugh Cornwell – Monster (6/10)
  42. Dawid Podsiadło – Małomiasteczkowy (6/10)
  43. Gazpacho – Soyuz (6/10)
  44. The Prodigy – No Tourists (6/10)
  45. Electro Spectre – A Man-Made Sun (6/10)
  46. Radioaktivists – Radioakt One (6/10)
  47. Iamx – Alive In New Light (6/10)
  48. Nine Inch Nails – Bad Witch EP (6/10)
  49. Greta Van Fleet – Anthem Of The Peaceful Army (6/10)
  50. Mela Koteluk – Migawka (6/10)
  51. Traitrs – Butcher’s Coin Red (6/10)
  52. Bryan Ferry And His Orchestra – Bitter-Sweet (6/10)
  53. The Pineapple Thief – Dissolution (6/10)
  54. Rick Astley – Beautiful Life (6/10)
  55. Boz Scaggs – Out Of The Blues (6/10)
  56. Slash featuring Myles Kennedy & The Conspirators – Living The Dream (6/10)
  57. MGMT – Little Dark Age (6/10)
  58. Dave Matthews Band – Come Tomorrow (6/10)
  59. Reni Jusis – Ćma (6/10)
  60. Judas Priest – Firepower (6/10)
  61. Don Airey – One Of A Kind (6/10)
  62. Voivod – The Wake (6/10)
  63. Cat Power – Wanderer (6/10)
  64. Morcheeba – Blaze Away (6/10)
  65. Paul McCartney – Egypt Station (6/10)
  66. Lady Pank – Lp1 (6/10)
  67. Meat Beat Manifesto – Impossible Star (6/10)
  68. Neuroticfish – Antidoron (6/10)
  69. Arctic Monkeys – Tranquility Base Hotel & Casino (6/10)
  70. Krzysztof Zalewski – Zalewski śpiewa Niemena (6/10)
  71. Prince – Piano & A Microphone 1983 (6/10)
  72. Therapy? – Cleave (6/10)
  73. Mumford & Sons – Delta (6/10)
  74. Saxon – Thunderbolt (6/10)
  75. Mudhoney – Digital Garbage (6/10)
  76. Moby – Everything Was Beautiful, And Nothing Hurt (6/10)
  77. Erasure – World Be Live (6/10)
  78. Uriah Heep – Living The Dream (6/10)
  79. Lenny Kravitz – Raise Vibration (6/10)
  80. Twenty One Pilots – Trench (6/10)
  81. The Orb – No Sounds Are out of Bounds (6/10)
  82. Cypress Hill – Elephants On Acid (6/10)
  83. Machine Head – Catharsis (6/10)
  84. Willie Nelson – Last Man Standing (6/10)
  85. Kamp – Dare (6/10)
  86. Pablopavo i Ludziki – Marginal (6/10)
  87. Rod Stewart – Blood Red Roses (6/10)
  88. Joe Bonamassa – Redemption (6/10)
  89. Ministry – AmeriKKKant (6/10)
  90. Manic Street Preachers – Resistance Is Futile (6/10)

Podsumowanie płytowe 2017 roku

Zbliża się koniec roku 2018 a ja chciałem podzielić się swoim zaległym podsumowaniem za rok 2017. Ukazało się wtedy sporo płyt ważnych dla mnie wykonawców – Depeche Mode, OMD, Clan of Xymox, Gary Numan, U2. Ich jakość była różnorodna. Nowy Depeche Mode jest dla mnie jednak pewnym rozczarowaniem dlatego w podsumowaniu zwycięża OMD, ale jako że i tak kocham Depeche Mode, „Spirit” jest na drugim miejscu :). Po pierwszym przesłuchaniu rozczarowująca była też nowa propozycja Gary Numana, bliźniaczo podobna do poprzedniej płyty. Jednak wraz z kolejnym odsłuchem przekonywałem się do „Savage: Songs From A Broken World” i ostatecznie umieściłem płytę w swojej dziesiątce. Niezłą płytę wydał Roger Waters, choć jego odjazd polityczny jest męczący. Wbrew powszechnej krytyce całkiem przyzwoita jest też moim zdaniem nowa propozycja U2.

Bardzo przyjemnym zaskoczeniem jest też Alison Moyet z albumem „Other”, na której artystka powraca do brzmień 80’s. Na dobrym poziomie i w znanym klimacie dark wave jest kolejna płyta Clan of Xymox. Dużą radość przyniosło mi wysłuchanie nowej propozycji Neila Arthura, który wrócił kilka lat temu do szyldu Blancmange i co roku wydaje masę nowej muzyki. Tym razem na „Unfurnished Rooms” udało mu się powrócić do brzmienia, które ten dawny duet prezentował w latach 80. Warta odnotowania jest też płyta dinozaurów ze Sparks. Amerykański duet działający od początku lat 70. jest mało znany w Polsce a miał wpływ chociażby na muzyków Depeche Mode zanim DM się narodził. Sparks to prawdziwy kameleon popu i rocka, który zmieniał się stylistycznie wraz ze zmnieniającymi się modami. Panowie po siedemdziesiątce zaprezentowali na „Hippopotamus” kawałek wartego polecenia inteligentnego popu.

Ogólnie jednak rok 2017 nie był zachwycający. Dlatego udało mi się ułożyć jedynie top 80 moich płyt, zamiast zwyczajowego top 100.

1. Orchestral Manoeuvres in the Dark – The Punishment Of Luxury (8/10)
2. Depeche Mode – Spirit (7.5/10)
3. Blancmange – Unfurnished Rooms (7.5/10)
4. Clan of Xymox – Days Of Black (7.5/10)
5. Gary Numan – Savage: Songs From A Broken World (7/10)
6. Steven Wilson – To The Bone (7/10)
7. U2 – Songs of Experience (7/10)
8. Alison Moyet – Other (7/10)
9. Sparks – Hippopotamus (7/10)
10. Roger Waters – Is This the Life We Really Want? (7/10)

11. Deep Purple – Infinite (7/10)
12. Hurts – Desire (7/10)
13. Queens of the Stone Age – Villains (7/10)
14. The War On Drugs – Deeper Understanding (7/10)
15. Broken Social Scene – Hug of Thunder (7/10)
16. The New Pornographers – Whiteout Conditions (7/10)
17. Alphaville – Strange Attractor (7/10)
18. British Sea Power – Let The Dancers Inherit The Party (7/10)
19. Lunatic Soul – Fractured (7/10)
20. Erasure – World Be Gone (7/10)

21. Lacrimosa – Testimonium (7/10)
22. LCD Soundsystem – American Dream (7/10)
23. Ulver – The Assassination Of Julius Caesar (7/10)
24. Jacaszek, Budzyński – Legenda (7/10)
25. The Jesus and Mary Chain – Damage and Joy (7/10)
26. Cut Copy – Haiku From Zero (6.5/10)
27. Null+Void – Cryosleep (6.5/10)
28. The Church – Man Woman Life Death Infinity (6.5/10)
29. Rusty Egan – Welcome To The Dancefloor (6.5/10)
30. Midge Ure – Orchestated (6.5/10)

31. Morrissey – Low In High School (7/10)
32. Laibach – Also Sprach Zarathustra (6.5/10)
33. Foo Fighters – Concrete and Gold (6.5/10)
34. Mike Oldfield – Return To Ommadawn (6.5/10)
35. Noel Gallagher’s High Flying Birds – Who Built The Moon? (6.5/10)
36. Liam Gallagher – As You Were (6.5/10)
37. Kasabian – For Crying Out Loud (6.5/10)
38. Blondie – Pollinator (6.5/10)
39. The Killers – Wonderful Wonderful (6.5/10)
40. The National – Sleep Well Beast (6.5/10)

41. A-ha – MTV Unlpugged Summer Solstice (6.5/10)
42. Dan Auerbach – Waiting on a Song (6/10)
43. Real Estate – In Mind (6.5/10)
45. Royal Blood – How Did We Get So Dark? (6.5/10)
46. ADULT. – Detroit House Guests (6.5/10)
47. Goldfrapp – Silver Eye (6.5/10)
48. The xx – I See You (6.5/10)
49. Procol Harum – Novum (6.5/10)
50. Steve Hackett – The Night Siren (6.5/10)

51. Styx – The Mission (6.5/10)
52. Voo Voo – 7 (6.5/10)
53. Jamiroquai – Automaton (6.5/10)
54. Arcade Fire – Everything Now (6/10)
55. Wire – Silver/Lead (6/10)
56. Blackfield – Blackfield V (6/10)
57. Slowdive – Slowdive (6/10)
58. Closterkeller – Viridian (6/10)
59. Primus – The Desaturating Seven (6/10)
60. Mike & The Mechanics – Let Me Fly (6/10)

61. Black Star Riders – Heavy Fire (6/10)
62. Mark Lanegan – Gargoyle (6/10)
63. The Flaming Lips – Oczy Mlody (6/10)
64. Chris Rea – Road Songs for Lovers (6/10)
65. Beck – Colors (6/10)
66. Bjork – Utopia (6/10)
67. Robert Plant – Carry Fire (6/10)
68. John Foxx And The Maths – The Machine (6/10)
69. Tori Amos – Native Invader (6/10)
70. Accept – The Rise Of Chaos (6/10)

71. Elbow – Little Fictions (6/10)
72. The Darkness – Pinewood Smile (6/10)
73. Rendez Vous – Raz dane (6/10)
74. The Waterboys – Out of All This Blue (6/10)
75. Lana Del Rey – Lust for Life (6/10)
76. Gorillaz – Humanz (6/10)
77. Europe – Walk The Earth (6/10)
78. Godflesh – Post Self (6/10)
79. Grandaddy – Last Place (6/10)
80. Alice Cooper – Paranormal (6/10)

Podsumowanie 2016 roku

Podsumowanie 2016 roku

Minął kolejny rok i naszykowałem kolejne podsumowanie, które obejmuje swoim zakresem muzykę, której słucham. Jako osoba wychowana muzycznie w latach 80. koncentruję się głównie na wykonawcach, których poznałem wtedy oraz na tych, którzy rozwijali muzykę w latach 90. a także tych, którzy w ostatnich latach nawiązują do brzmień 80’s oraz starszych. Dlatego tradycyjnie jest to podsumowanie specyficzne. Nie obejmuje ani muzyki alternatywnej sensu stricto, ani żadnej innej konkretnej. Słucham zarówno klasycznego rocka (w tym zupełnie tradcyjnego art rocka) jak i brzmień okołoindustrialnych a także muzyki, która narodziła się na scenie techno. To chyba przypadłość wielu osób, które wychowywały się w latach 80. i były pod wpływem ówczesnych prezenterów radiowych, ale później probowały szukać własnej drogi muzycznej.

Rok 2016 w moim wszechświecie muzycznym był bardzo przeciętny. Ukazało się sporo płyt wykonawców, których lubię i szanuje, ale żadna z nich nie była dla mnie wielkim wydarzeniem. To był rok, który stał przede wszystkim pod znakiem wielkich odejść z tego świata. Umarli: David Bowie, Prince, George Michael, Leonard Cohen, Alan Vega (Suicide), Keith Emerson, Greg Lake a także mniej rozpoznawalni: Black, Larry Steinbachek (Bronski Beat), Pete Burns (Dead or Alive), Rick Parfitt (Status Quo), Maurice Whithe (Earth, Wind & Fire). Odeszła również Carrie Fisher – księżniczka Lea z Gwiezdnych Wojen… A bez „Gwiezdnych Wojen” nie można rozmawiać o latach 80. Rok 2016 zebrał śmiertelne żniwo wśród gwiazd popkultury z mojego dzieciństwa a to pewnie dopiero początek…

Na pierwszym miejscu ustawiłem płytę Davida Bowiego, która ukazała się w dniu urodzin artysty i dwa dni przed jego śmiercią. Nie jest to najwybitniejsza płyta Bowiego, ale zwyczajnie w tym roku nic nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Sensacyjny powrót szwajcarskiego Yello moim zdaniem nie jest muzycznie wybitny, ale warty odnotowania i zachowujący poziom. Kolejne płyty Pet Shop Boys, New Model Army czy PJ Harvey trzymają poziom i nic więcej. Udany powrót zaliczyła za to Metallica, stąd obecność ich albumu w moim top 10, choć nie jest to grupa, która należy do moich szczególnych ulubieńców. Mocno zaktywizował się również Jean Michel Jarre, który wydał kontynuację projektu „Electronica” oraz trzecią część słynnego „Oxygene”. O ile „Electronica” wraz z promującą ją trasą to zjawisko warte odnotowania, odświeżające brzmienie francuskiego klasyka muzyki elektronicznej, o tyle kontynuacja „Oxygene” to jednak odcinanie kuponów. Moim zdaniem niezbyt udane. Ciekawą płytę nagrał inny weterean – 74-letni John Cale. „M:FANS” to nowa wersja albumu „Music For A New Society” z 1982. Sam artysta tak to komentuje:

„Uprawianie sztuki w jakiejkolwiek formie zawsze jest dla mnie osobistą sprawą. Podczas pracy nad „M:FANS” zdałem sobie sprawę, że czuję odrazę do wszystkich postaci, o których pisałem w trakcie pierwotnych sesji do „Music For A New Society”. Odkurzenie tych taśm otworzyło stare rany. Nadszedł czas, aby rozgromić rozpacz z 1981 roku i tchnąć w nią nową energię, napisać tę historię od nowa. Wtedy wydarzyła się rzecz niewyobrażalna. To, co w 1981 roku zostało zainspirowane poczuciem straty i pokręconych relacji, teraz zatoczyło koło. Utrata Lou (zbyt bolesna, aby ją zrozumieć), zmusiła mnie do zawieszenia sesji nagraniowych i rozpoczęcia od nowa. Inna perspektywa – świeże poczucie potrzeby opowiedzenia historii z całkowicie przeciwnego punktu widzenia. To, co niegdyś było smutkiem, teraz stanowiło rodzaj furii. Podatny grunt dla egzorcyzmów nad wszystkim, co poszło nie tak, i nad świadomością, że jest to nieodwracalne. Ze smutku zrodziła się siła ognia!”

Legendary Pink Dots nagrał album w swoim stylu na swoim poziomie. Zero zaskończeń in minus czy in plus. Zaskoczył za to Marc Almond, który podjął współpracę z kompletnie nieznanym projektem Starcluster, w wyniku czego powstała klasycznie syntezatorowa płyta w stylu lat 80. Niestety album został wydany jedynie na winylu i w postaci plików flac.

Na drugim miejscu zestawienia znalazł się projekt The Pineapple Thief, choć jego płyta nie jest niczym powalającym, ale ma w sobie to „coś”. Ten angielski zespół od dłuższczego czasu próbuje łączyć rock progresywny z indie rockiem i uzyskuje w ten sposób całkiem oryginalne brzmienie, które może przypaść do gustu głównie miłośnikom łagodnych i klimatycznych dźwięków muzyki środka. „Your Wilderness” jest płytą wyważoną, nie za długą o rozmażonym i miękkim charakterze, która przypomina nieco ostatnią produkcję Stevena Wilsona, choć pozbawioną bardziej chropawych i ostrzejszych fragmentów.

1. David Bowie – Blackstar (8/10)
2. The Pineapple Thief – Your Wilderness (8/10)
3. Legendary Pink Dots – Pages Of Aquarius (7.5/10)
4. Starcluster and Marc Almond – Silver City Ride (7.5/10)
5. John Cale – M: Fans (7.5/10)
6. PJ Harvey – The Hope Six Demolition (7/10)
7. Metallica – Hardwired… To Self-Destruct (7/10)
8. Pet Shop Boys – Super (7/10)
9. Yello – Toy (7/10)
10. Jean Michel Jarre – Electronica Vol 2: The Heart of Noise (7/10)

11. The Cult – Hidden City (7/10)
12. New Model Army – Winter (7/10)
13. Paul Simon – Stranger To Stranger (7/10)
14. Moby & The Void Pacific Choir – These Systems Are Failing (7/10)
15. Opeth – Sorceress (7/10)
16. Red Hot Chili Peppers – The Getaway (7/10)
17. Mogwai – Atomic (7/10)
18. Marillion – FEAR (7/10)
19. De/Vision – 13 (7/10)
20. Junior Boys – Big Black Coat (7/10)

21. Nick Cave & The Bad Seeds – Skeleton Tree (7/10)
22. Leonard Cohen – You Want It Darker (7/10)
23. ABC – The Lexicon of Love II (7/10)
24. Assemblage 23 – Endure (7/10)
25. The Rolling Stones – Blue & Lonesome (7/10)
26. Suicidal Tendencies – World Gone Mad (7/10)
27. Radiohead – A Moon Shaped Pool (7/10)
28. Cock Robin – Chinese Driver (7/10)
29. Bob Mould – Patch The Sky (7/10)
30. Animal Collective – Painting With (7/10)

31. Moderat – III (7/10)
32. Swans – The Glowing Man (7/10)
33. Madness – Can’t Touch Us Now (7/10)
34. Empire of the Sun – Two Vines (6.5/10)
35. Mesh – Looking Skyward (6.5/10)
36. Kings of Leon – Walls (6.5/10)
37. Primal Scream – Chaosmosis (6.5/10)
38. Simple Minds – Acoustic (6.5/10)
39. Jean-Michel Jarre – Oxygene 3 (6.5/10)
40. Blancmange – Commuter 23 (6.5/10)

41. The Monkees – Good Times! (6.5/10)
42. Plaid – The Digging Remedy (6.5/10)
43. Iggy Pop – Post Pop Depression (6.5/10)
44. Steven Wilson – 4 1/2 (6.5/10)
45. Archive – The False Foundation (6/10)
46. White Lies – Friends (6/10)
47. Pixies – Head Carrier (6/10)
48. Autechre – Elseq 1-5 (6/10)
49. Sting – 57th & 9th (6/10)
50. Kaiser Chiefs – Stay Together (6/10)

51. Kate Bush – Before The Dawn (6/10)
52. Tanita Tikaram – Closer To The People (6/10)
53. Barry Gibb – In the Now (6/10)
54. Wilco – Schmilco (6/10)
55. Suede – Night Thoughts (6/10)
56. Ulver – ATGCLVLSSCAP (6/10)
57. B-Movie – Climate Of Fear (6/10)
58. Kula Shaker – K2.O (6/10)
59. Vince Clarke & Paul Hartnoll – 2Square (6/10)
60. Pretenders – Alone (6/10)

61. VA – Fly (Songs Inspired by the Film: Eddie the Eagle) (6/10)
62. Neil Young – Peace Trail (6/10)
63. Andy Bell – Torsten The Beautiful Libertine (6/10)
64. Jazzombie – Erotyki (6/10)
65. Rick Astley – 50 (6/10)
66. Dinosaur Jr. – Give A Glimpse of What Yer Not (6/10)
67. Chris De Burgh – A Better World (6/10)
68. Wolfmother – Victorious (6/10)
69. Underworld – Barbara Barbara, We Face a Shining Future (6/10)
70. Ray Wilson – Song For A Friend (6/10)

71. Prince – HITnRUN Phase Two (6/10)
72. Roxette – Good Karma (6/10)
73. SBB – Za linią horyzontu (6/10)
74. Monolake – VLSI (6/10)
75. The Mission – Another Fall From Grace (6/10)
76. Van Morrison – Keep Me Singing (6/10)
77. Monolith – Domination (6/10)
78. Megadeth – Dystopia (6/10)
79. Eric Clapton – I Still Do (6/10)
80. Van Der Graaf Generator – Do Not Disturb (6/10)

81. Schiller – Future (6/10)
82. Deacon Blue – Believers (6/10)
83. Paul Carrack – Soul Shadows (6/10)
84. Brodka – Clashes (6/10)
85. Julia Marcell – Proxy (6/10)
86. Hey – Błysk (6/10)
87. Łąki Łan – Syntonia (6/10)
88. In Strict Confidence – The Hardest Heart (6/10)
89. Diorama – Zero Soldier Army (6/10)
90. Project Pitchfork – Look Up, I’m Down There (6/10)

91. Vangelis – Rosetta (6/10)
92. Lights Of Euphoria – Traumatized (5.5/10)
93. Paul Young – Good Thing (5.5/10)
94. Bloc Party – Hymns (5.5/10)
95. Rick Springfield – Rocket Science (5.5/10)
96. Shakin Stevens – Echoes Of Our Times (5/10)
97. Andy Bell – Torsten The Beautiful Libertine (5/10)
98. Glenn Hughes – Resonate (5/10)
99. Skunk Anansie – Anarchytechture (5/10)
100. Cyndi Lauper – Detour (5/10)

Andrzej Korasiewicz
22.01.2017 r.

Podsumowanie 2015 roku

Podsumowanie 2015 roku
Podsumowanie to tradycyjnie wypadkowa moich gustów muzycznych nieco zobiektywizowana, ale nie jest to obiektywny przegląd płyt wydanych w 2015 roku. Ponieważ te gusta obejmują wiele różnych stylistyk muzycznych, to i płyty w poniższym zestawieniu są przedstawicielami różnych stylistyk. Siłą rzeczy z pewnością nie dotarłem do wielu albumów, które być może okazałyby się ciekawsze od niektórych spośród poniższego zestawienia…

1. Steven Wilson – Hand. Cannot. Erase. (9/10)
„Hand. Cannot. Erase.” to wyjątkowa pozycja w dyskografii Wilsona. Chyba właśnie na niej rozwinął najpełniej swój indywidualny styl, niezależny od tego, co tworzył pod szyldem Porcupine Tree. Jednocześnie odnajdziemy tutaj elementy wszystkich stylistyk i poszukiwań Wilsona. Zarówno tych wyartykułowanych pod szyldem Blackfield, wcześniejszych solowych płyt jak i Porcupine Tree. Mamy więc tutaj popowe piosenki („Hand. Cannot. Erase”), utwory ocierające się o trip hop („Perfect Life”) a także rozbudowane, neoprogresywne kompozycje z elementami wręcz metalowymi („Ancestral”). Wszystkie te odmienności łączą się w jeden styl i tworzą spójną całośc.

2. Rimbaud (Budzyński Trzaska Jacaszek) – Rimbaud (8.5/10)

Jedna z najbardziej zaskakujących pozycji w muzyce 2015 r. Tomasz Budzyński, lider punkowej Armii, Mikołaj Trzaska, saksofonista, współlider zespołów z kręgu muzyki jazzowej i Jacaszek – twórca eksperymentalnej muzyki elektroakustycznej postanowili połączyć siły i stworzyć nową jakość. Efekt jest niesamowity. Potężny wokal Budzyńskiego na tle dominujących elektroakustycznych podkładów poprzetykanych noisowym saksofonem Trzaski tworzą spójną całość i wprawiają w stan duchowej ekstazy.
3. David Gilmour – Rattle That Lock (7.5/10)
 Nowa płyta Gilmoura wzbudziła sporo krytycznych komentarzy. I rzeczywiście, mimo obecności charakterystycznych dla lidera Pink Floyd klimatów, zawiera kilka zaskakujących kompozycji jak np. barowy, jazzujący „The Girl In The Yellow Dress”, co powoduje, że „Rattle That Lock ” sprawia wrażenie płyty niespójnej. Z drugiej strony zarzuca się Gilmourowi, że w innych kompozycjach powiela ciągle te schemty. Wszystko to prawda, ale prawdą jest też to, że dzięki temu na płycie otrzymamy zarówno to, czego wszyscy od Gilmoura oczekujemy jak i pewien efekt zaskoczenia. Z pewnością album skierowany jest do fanów Pink Floyd i Gilmoura, bo mimo wszystko nie ma tutaj niczego odkrywczego. Dzięki elementowi zaskoczenia do płyty chce się jednak wracać a to, co u Gilmoura spodziewane, nie schodzi poniżej właściwego dla Gilmoura poziomu.

4. Duran Duran – Paper Gods (7/10)

 
„Paper Gods” nie odniosło sukcesu komercyjnego. Zostało też poddane zmasowanej krytyce przez dziennikarzy muzycznych. O dziwo nowa płyta Duran Duran nie podoba się też niektórym fanom DD. Zupełnie nie rozumiem dlaczego. Fakt wykorzystania możliwości współczesnych producentów nie sprawił przecież, że w muzyce nie słychać charakterystycznych dla Duran Duran elementów. „Paper Gods” jest według mnie dobrym połączeniem tradycji muzycznej DD i współczesnych osiągnięć produkcji muzycznej. Rzeczywiście jest tutaj sporo tanecznych rytmów, ale przecież Duran Duran nigdy nie stronili od takiej twórczości. Moim zdaniem utwory na „Paper Gods” dobrze wpisują się w klimat Duran Duran a sama płyta zasługuje na uwagę.

5. Dave Gahan & Soulsavers – Angels & Ghosts (7/10)
 
Kontynuacja pomysłu z 2012 roku. Współpraca Gahana z Soulsavers okazała się na tyle udana, że w 2015 roku ukazała się kolejna płyta pt. „Angels & Ghosts”. Jak to z kontyuacjami bywa, moim zdaniem jest słabsza niż „The Light The Dead See”, ale mimo wszystko na tyle dobra, że zasługuje na wyróżnienie. Podobnie jak z poprzednią płytą i na najnowszej im dłużej z nią obcujemy, tym bardziej wciąga i zyskuje z każdym następnym odsłuchem. Brakuje jednak czynnika zaskoczenia, który występował wcześniej. Siłą rzeczy mamy do czynienia z powtórką a to sprawia zawsze trudność z wykreowaniem czegoś świeżego. I tak jest w tym przypadku. Płyta dobra, ale nie wyjątkowa.
6. Armia – Toń (7/10)
Powrót Budzyńskiego i spółki do starego dobrego brzmienia Armii. Choć jak wynika z wypowiedzi lidera zespołu, Budzyński niczego takiego nie planował, to jednak trochę „niechcący” się mu to udało, ku zadowoleniu starych fanów. Nie jest to oczywiście poziom „Legendy”. Moc muzyki jest już siłą rzeczy mniejsza niż przed 25 laty, ale mimo wszystko na płycie „Toń” mamy zarówno pewne oznaki baśniowego klimatu, który zawsze powodował wyjątkowść grupy, jak i moc neopunkowej energii.
7. New Order- Music Complete (7/10)
 
Pierwsza pełnoprawna płyta nagrana bez Petera Hooka. I wstydu New Order nie przynosi. Zaczyna ją utwór „Restless”, który brzmieniowo nawiązuje do płyt New Order z lat 00’s. Kolejne nagrania przynoszą jednak cofnięcie w czasie do epoki „Blue Monday”, bo jest znacznie bardziej elektronicznie i tanecznie. „Singularity” można spokojnie postawić obok „True Faith” albo wspomnianego „Blue Monday”. Dalej jest podobnie. Bardzo taneczny „Plastic” i kolejne utrzymane w tym samym duchu kompozycje. Dopiero, gdy docieramy do utworu nr 7 „Academic”, robi się znowu bardziej rockowo i w klimacie „Get Ready”. Do końca albumu obie tonacje mieszają się. „Music Complete” nie jest może muzyką kompletną, ale jest to bardzo przyzwoita pozycja, która zadowoli fanów talentu muzyków New Order. Choć basu Petera Hooke’a trochę brakuje.
8. The Dead Weather – Dodge & Burn (7/10)
Trzecia płyta w dyskografii indie rockowej supergrupy nie przynosi żadnego zaskoczenia. Nadal słyszymy wokal Alison Mosshart (The Kills), pobrzmiewa gitara Jacka White’a, mimo że w tym projekcie jest głównie perkusistą oraz dominującą gitarę Deana Fertita (Queens of the Stone Age). Nadal mamy chropawe brzmienie i dużo neobluesowego grania wprzęgniętgo w połamane kompozycje The Dead Weather. Poziom z poprzednich płyt utrzymany.
9. Killing Joke – Pylon (7/10)
 
Jaz Coleman kontynuuje ocierającą się o rock industrialny sytlistykę Killing Joke. I trzeba przyznać, że wychodzi mu to całkiem dobrze. Znowu otrzymujemy mocne, rockowe brzmienie klimatycznie nawiązujące do Nine Inch Nails czy ostatnich dokonań Gary’ego Numana. Na pewno nie mamy tutaj do czynienia z powrotem do nowej fali, ale z konsekwentnym eksploatowaniem stylistyki znanej z ostatnich płyt Killing Joke. I mimo płynięcia cały czas w tym samym nurcie brzmieniowym, Colemna utrzymuje stały i równy poziom, nie zwalniając tempa zarówno jeśli chodzi o jakosć kompozycji, jak i częstotliwość nagrywania kolejnych albumów.
10. Gang of Four – What Happens Next (7/10)

Dla mnie jedno z większych zaskoczeń minionego roku. Gang of Four to jeden z klasycznych postpunkowych zespołów, który jednak w Polsce nigdy nie zyskał większego uznania. Sam też nigdy nie ceniłem szczególnie Brytyjczyków. Grupa w 1983 roku zakończyła działalność. Pod koniec lat 80. wznowiła ją, by tułać się na marginesie show-biznesu przez pewien okres w latach 90. Następnie zespół zyskał na popularności dzięki nowym, inspirującym się nim artystom: The Futureheads, Bloc Party czy Franz Ferdinand. Grupa w 2004 roku wznowiła działalność, aczkolwiek z oryginalnego składu ostał się jedynie gitarzysta Andy Gill. Pozostali muzycy to nowy zaciąg. „What Happens Next” to druga płyta z premierowym materiałem wydana po reaktywacji w 2004 roku. Znajdziemy tutaj muzykę zagrną z pazurem, dynamizmem a jednocześnie z naleciałościami klasycznego postpunku. W istocie „What Happens Next’ ma więcej wspólnego z dokonaniami epigonów Gang of Four niż z samym klasycznym Gang of Four. Mimo wszystko słucha się tej muzyki bardzo dobrze.

11. Anekdoten – Until All The Ghosts Are Gone (7/10)
12. Visage – Demons To Diamonds (6.5/10)
13. Lacrimosa – Hoffnung (6.5/10)
14. Haujobb – Blendwerk (6.5/10)
15. Muse – Drones (6.5/10)
16. Gazpacho – Molok (6.5/10)
17. A-Ha – Cast in Steel (6.5/10)
18. Mercury Rev – The Light in You (6.5/10)
19. Camouflage – Greyscale (6.5/10)
20. Hurts – Surrender (6.5/10)

21. Wire – Wire (6.5/10)
22. Foals – What Went Down (6.5/10)
23. Editors – In Dream (6.5/10)
24. IAMX – Metanoia (6.5/10)
25. Florence + The Machine – How Big How Blue How Beautiful (6.5/10)
26. Riverside – Love, Fear and the Time Machine (6.5/10)
27. Toto – Toto XIV (6.5/10)
28. Marc Almond – The Velvet Trail (6.5/10)
29. Jean-Michel Jarre – Electronica 1: The Time Machine (6.5/10)
30. Alabama Shakes – Sound & Color (6.5/10)

31. Blancmange – Semi Detached (6.5/10)
32. Archive – Restriction (6.5/10)
33. Martin L. Gore – MG (6/10)
34. Faith No More – Sol Invictus (6/10)
35. Iron Maiden – The Book of Souls (6/10)
36. Bjork – Vulnicura (6/10)
37. Midge Ure – Breathe Again Live And Extended (6/10)
38. Steve Hackett – Wolflight (6/10)
39. Róisín Murphy – Hairless Toys (6/10)
40. Sylvan – Home (6/10)

41. Adele – 25 (6/10)
42. Blur – The Magic Whip (6/10)
43. Wilco – Star Wars (6/10)
44. The Fall – Sub-Lingual Tablet (6/10)
45. Chris Cornell – Higher Truth (6/10)
46. The Charlatans – Modern Nature (6/10)
47. Diary of Dreams – Grau im Licht (6/10)
48. Enya – Dark Sky Island (6/10)
49. China Crisis – Autumn In The Neighbourhood (6/10)
50. Simply Red – Big Love (6/10)

51. Jeff Lynne’s ELO — Alone In The Universe (6/10)
52. Mark Knopfler – Tracker (6/10)
53. Die Krupps – V – Metal Machine Music (6/10)
54. Ben Browning – Turns (6/10)
55. Howard Jones – Engage (6/10)
56. Hocico – Ofensor (6/10)
57. The Dumplings – Sea You Later (6/10)
58. Shriekback – Without Real String Or Fish (6/10)
59. Jimmy Somerville – Homage (6/10)
60. Monster Magnet – Cobras and Fire (The Mastermind Redux) (6/10)

61. The Prodigy – The Day Is My Enemy (6/10)
62. Tame Impala – Currents (6/10)
63. Noel Gallagher’s High Flying Birds – Chasing Yesterday (6/10)
64. Dawid Podsiadlo – Annoyance And Disappointment (6/10)
65. Modest Mouse – Strangers to Ourselves (6/10)
66. Jimi Tenor & UMO – Mysterium Magnum (6/10)
67. Of Monsters and Men – Beneath The Skin (6/10)
68. Colin Hay (Men At Work) – Next Year People (6/10)
69. Madonna – Rebel Heart (6/10)
70. Stereophonics – Keep The Village Alive (6/10)

71. The Blow Monkeys – If Not Now, When? (6/10)
72. The Black Dog – Neither/Neither (6/10)
73. Arena – The Unquiet Sky (6/10)
74. British Sea Power – Sea Of Brass (6/10)
75. Lana Del Rey – Honeymoon (6/10)
76. Of Montreal – Aureate Gloom (6/10)
77. VNV Nation – Resonance (6/10)
78. Mumford & Sons – Wilder Mind (6/10)
79. Neuroticfish – A sign of life (6/10)
80. Frank the Baptist – As the camp burns (6/10)

81. Eagles of Death Metal – Zipper Down (6/10)
82. Saxon – Battering Ram (6/10)
83. Europe – War of Kings (6/10)
84. Bryan Adams – Get Up (6/10)
85. Don Henley – Cass County (6/10)
86. Black Star Riders – The Killer Instinct (6/10)
87. 2TM2,3 – Źródło (6/10)
88. Rod Stewart – Another Country (6/10)
89. Public Image Ltd – What The World Needs Now… (6/10)
90. Beborn Beton – A Worthy Compensation (6/10)

91. The Vaccines – English Graffiti (5.5/10)
92. Nena – Oldschool (5.5/10)
93. Marina and the Diamonds – Froot (5.5/10)
94. UFO – A Conspiracy Of Stars (5.5/10)
95. Helloween – My God-Given Right (5.5/10)
96. Paradise Lost – The Plague Within (5.5/10)
97. The Waterboys – Modern blues (5.5/10)
98. Sufjan Stevens – Carrie & Lowell (5.5/10)
99. Giorgio Moroder – Deja  vu (5.5/10)
100. The Chemical Brothers – Born in the Echoes (5.5/10)

Andrzej Korasiewicz
16.01.2016 r.

Podsumowanie 2014 roku

Podsumowanie 2014 roku

Mimo wielu płyt wydanych przez interesujących mnie wykonawców, muzyczny rok 2014 był moim zdaniem raczej słaby. Tak naprawdę nie ma wyraźnego zwycięzcy. Jest kilka równorzędnych płyt, które równie dobrze mógłbym umieścić na pierwszym miejscu. Do wielu wydawnictw pewnie jeszcze nie dotarłem a poniższe zestawienie nie jest ostateczne i z każdym kolejnym dniem może ulegać zmianom.  Tak jak zmianom ulega ocena poszczególnych płyt. Mimo wszystko jest to dosyć dobre odwzorowanie słuchanej przeze mnie nowej muzyki w 2014 roku i dobrze oddaje klimaty muzyczne w jakich się poruszam a jakie legły wiele lat temu u podstaw powstania tej strony.

1. Peter Murphy – Lion (8/10)

Po prostej, rockowej płycie „Ninth” z 2011 roku Peter Murphy wraca do klimatów bardziej mrocznych, ocierających się chwilami o rock industrialny. Jest sporo cięższej elektroniki, ale także momenty wytchnienia. Wszystko dobrze dobrane i wymieszane w charakterystycznym dla ex-lidera Bauhaus stylu. Bardzo dobra, równa płyta szczególnie godna polecenia miłośnikom dark independent. Klimat bardzo zbliżony do ostatnich dokonań Gary Numana.

2. Jack White – Lazaretto (8/10)

Druga solowa płyta amerykańskiego instrumentalisty nie zaskakuje niczym nowym, ale jest jak dobrze naoliwiona maszyna. Nie zacina się i idzie do przodu. Elementy bluesa, rockowej alternatywy mieszają się z folkowymi inkrustacjami. Jack White nie zawodzi dostarczając przy tym kilku chwytliwych numerów jak „Would You Fight For My Love?”.

3. Bryan Ferry – Avonmore (8/10)

Powrót mistrza elegancji. Płyta „Avonmore” jest esencją tego co najlepsze u Bryana Ferry – wysmakowanego, dostojnego popu z klasą. Bryan Ferry jest zdecydowanie w dobrej formie i udowadnia to na najnowszym wydawnictwie.

4. John Foxx & Steve D’Agostino – Evidence Of Time Travel (8/10)

Po flircie z technoidalnym electro i niezbyt udanej moim zdaniem współpracy z Louisem Gordonem, która przyniosła masę monotonnego electro, John Foxx wrócił na właściwą ścieżkę staromodnego synth popu dzięki projektowi John Foxx and the Maths. Tegoroczna płyta nagrana ze Stevem D’Agostinem również nie zawodzi. Mimo że jest to produkacja instrumentalna, brzmienie elektroniki musi zadowolić każdego fana 80’s. Ostatnie kilka lat to zdecydowany powrót Johna Foxxa do formy.

5. Anthony Rother – Netzwerk der Zukunft (8/10)

Coś dla miłośników oldskulowej elektroniki. Niemiecki producent wyrosły ze sceny techno przedstawia lekko mroczne, podniosłe i przestrznne electro, które zadowoli każdego kto lubi tradycyjną syntezatorową elektronikę o mechanicznym, kraftwerkowym zabarwieniu. Płyta bardzo równa, bez słabych punktów.

6. U2 – Songs of Innocence (8/10)

Płyta przez wielu zmasakrowana jako najgorsza płyta U2 w historii grupy. Zespół poddany został także zmasowanej krytyce po mało eleganckim wgraniu nowej płyty milionom użytkowników iTunes. A jednak obok tej płyty nie może przejść obojętnie nikt kto lubi muzyczne lata 80. Brzmienie „Songs of Innocence” wprost nawiązuje do początków U2 i tego nie da się nie usłyszeć. Same kompozycje rzeczywiście nie umywają się do tego, co U2 tworzył w latach 80. ale na pewno nie są gorsze od współczesnej średniej. A mnie ta płyta zwyczajnie się podoba i nic oraz nikt mnie nie przekona, że to płyta fatalna.

Recenzja >>> http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2807&Itemid=52

7. Midge Ure – Fragile (8/10)

Gdy usłyszałem pierwszą w całości ujawnioną piosenkę pt. „Become” przygotowywałem się na dynamiczny, taneczny synth pop. Po pierwszym przesłuchaniu całego „Fragile” byłem rozczarowany. Zamiast chwytliwych, nowo-romantycznych utworów syntezatorowych, na płycie mamy dwa utwory instrumentalne oraz siedem leniwych, pastelowych nagrań pop, które nie mają szans stać się przebojami. Po kilkukrotnym przesłuchaniu „Fragile” moje rozczarowanie ustąpiło miejsca coraz większemu zachwytowi. Na płycie mamy do czynienia z wysmakowanym, nieco nudziarskim popem, ale wsłuchując się w każdy kolejny utwór słychać coraz więcej smaczków i nawiązań do noworomantycznej przeszłości Midge Ure’a.

Recenzja >>> http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2802&Itemid=52

8. The Black Keys – Turn Blue (7.5/10)

Amerykańki duet, który zaczynał jako projekt indie/neo-bluesowy. Z czasem wygładził brzmienie, nagrał kilka przebojów i stał się jednym ze współczesnych gigantów popu. Nowa płyta jest najspokojniejszą z wszystkich. Poza przebojowym, bujającym „Fever” nie zawiera żadnych chwytliwych numerów. Jednocześnie jest to produkacja najbardziej dopracowana z wszystkich i wraz z każdym kolejnym odsłuchem coraz bardziej wciągająca. Trzeba zaznaczyć jednak, że album „Turn Blue” jest bardzo niepozorny a początkowo nawet może rozczarowywać, zwłaszcza tych, którzy cenią wcześniejsze dokonania The Black Keys. I to zarówno te z neobluesowych początków jak i z ostatnich płyt „Brother” czy „El Camino”.

9. Simple Minds – Big Music (7.5/10)

Simple Minds to jeden z kameleonów rocka. Zaczynali od muzyki postpunkowej, by szybko przekształcić się w grupę syntezatorowo-noworomantyczną a następnie w połowie lat 80. zacząć skręcać w kierunku tradycyjnego rocka. Zwieńczeniem tej ewolucji był chyba największy sukces Simple Minds czyli płyta „Street Fighting Years” z 1989 roku, przez którą grupa była często mylona z U2. Kolejne pozycje w dyskografii grupy były nawiązaniem do różnych stylistyk, w obrębie których Simple Minds poruszało się wcześniej. „Big Music” to powrót do czasów 80’s i najbardziej elektronicznego charakteru grupy. Muzyka Szkotów jest tu jednak chwilami nawet bardziej taneczna niż jej dokonania z początku lat 80. Ale nie burzy to charakteru muzyki Simple Minds. Są tutaj jednak również momenty bardziej rockowe jak „Let the Day Begin”. „Big Music” to kwintesencja twórczości Simple Minds zdecydowanie warta polecenia.

10. Pink Floyd – The Endless River (7/10)

O nowym wydawnictwie Pink Floyd wszystko już napisano. Że to tak naprawdę nie jest nowa muzyka, że to odrzuty z sesji sprzed 20 lat do „Division Bell”, że płyta instrumentalna a jedyny numer z wokalem jest mizerny, że to nie są samodzielne kompozycje, ale jedynie skrawki, często nieskończone fragmenty kompozycji, że dziwi takie pożegnanie Pink Floyd bez udziału Rogera Watersa. To wszystko prawda. Ale jednak to Pink Floyd. Przyjemnie się tego słucha a na tle mizerii współczesnej muzyki nie można  nie umieścić płyty w czołówce wydawnictw roku 2014.

11. Clan of Xymox – Matters of Mind, Body and Soul (7/10)
12. Röyksopp – The Inevitable End (7/10)
13. The Foreign Resort – New Frontiers (7/10)
14. Deine Lakaien – Crystal Palace (7/10)
15. Prince – Art Official Age (7/10)
16. Spear Of Destiny – 31 (7/10)
17. The Hacker – LoveKraft, Pt. 2 (7/10)
18. Pseudo Echo – Ultraviolet (7/10)
19. The Smashing Pumpkins – Monuments To An Elegy (7/10)
20. Prince & 3rdEyeGirl – Plectrum Electrum (7/10)

21. Brian Eno & Karl Hide – Someday World (7/10)
22. Lykke Li – I Never Learn (7/10)
23. Pixies – Indie Cindy (7/10)
24. Temples – Sun Restructured (7/10)
25. The Raveonettes – Pe’ahi (7/10)
26. Dieter Meier – Out Of Chaos (7/10)
27. Laibach – Spectre (7/10)
28. Morten Harket – Brother (7/10)
29. DMX Krew – Standing Stones (7/10)
30. Swans – To Be Kind (7/10)

31. Archive – Axiom (7/10)
32. Boris Blank – Electrified (7/10)
33. Peter Hammil – All That Might Have Been (7/10)
34. Ikon – Everyone Everything Everywhere Ends (7/10)
35. Einstürzende Neubauten – Lament (7/10)
36. The New Pornographers – Brill Bruisers (7/10)
37. Pendragon – Men Who Climb Mountains (7/10)
38. Bob Mould – Beauty & Ruin (7/10)
39. Holly Johnson – Europa (7/10)
40. Mark Lanegan – Phantom Radio (7/10)

41. Neneh Cherry –  Blank Project (7/10)
42. John Foxx – B-Movie (Ballardian Video Neuronica) (7/10)
43. The Church – Further/Deeper (7/10)
44. Michael Jackson – Xscape (7/10)
45. Damon Albarn – Everyday Robots (7/10)
46. Chrissie Hynde – Stockholm (7/10)
47. AC/DC – Rock or Bust (7/10)
48. Robert Plant – Lullaby and… The Ceaseless Roar (7/10)
49. Depeche Mode – Live in Berlin (7/10)
50. Band Of Skulls – Himalayan (7/10)

51. Blondie – Ghost Of Download (6/10)
52. Johnny Cash – Out Among The Stars (6/10)
53. Wolfmother – New Crown (6/10)
54. The Afghan Whigs – Do to the Beast (6/10)
55. Godflesh – A World Lit Only By Fire (6/10)
56. Mastodon – Once More Round the Sun (6/10)
57. The Horrors – Luminous (6/10)
58. Marc Almond – The Dancing Marquis (6/10)
59. Claudia Brücken – Where Else… (6/10)
60. Roddy Frame – Seven Dials (6/10)

61. Tom Petty and the Heartbreakers – Hypnotic Eye (6/10)
62. Kasabian – 48.13 (6/10)
63. Thom Yorke – Tomorrow’s Modern Boxes (6/10)
64. Seabound – Speak In Storms (6/10)
65. Interpol – El Pintor (6/10)
66. Blonde Redhead – Barragan (6/10)
67. The War On Drugs – Lost in the Dream (6/10)
68. Billy Idol – Kings & Queens of the Underground (6/10)
69. Lenny Kravitz – Strut (6/10)
70. State of the Union – My Time Away (6/10)

71. Animals As Leaders – The Joy Of Motion (6/10)
72. Lana Del Rey – Ultraviolence (6/10)
73. Robin Gibb – 50 St. Catherine’s Drive (6/10)
74. KSU – Dwa narody (6/10)
75. Nowe Sytuacje – Jarocin Live 2014 (6/10)
76. Barbra Streisand – Partners (6/10)
77. Bruce Springsteen – High Hopes (6/10)
78. Diary Of Deams – Elegies in Darkness (6/10)
79. The Flaming Lips – With a Little Help from My Fwends (6/10)
80. The Hacker – LoveKraft, Pt. 1 (6/10)

81. Foo Fighters – Sonic Highways (6/10)
82. John Frusciante – Enclosure (6/10)
83. Beck – Morning Phase (6/10)
84. Job Karma – Society Suicide (6/10)
85. Suzanne Vega – Tales From the Realm of the Queen of Pentacles (6/10)
86. Mike Oldfield – Man on the Rocks (6/10)
87. Leonard Cohen – Popular Problems (6/10)
88. Tricky – Adrian Thaws (6/10)
89. Annie Lennox – Nostalgia (6/10)
90. Plaid – Reachy Prints (6/10)

91. Brian Eno & Karl Hyde – High Life (6/10)
92. Pere Ubu – Carnival of Souls (6/10)
93. Mela Koteluk – Migracje (6/10)
94. Chris De Burgh – The Hands of man (6/10)
95. Lisa Gerrard – Twilight Kingdom (5.5/10)
96. Yes – Heaven and Earth (5.5/10)
97. Echo & The Bunnymen – Meteorites (5.5/10)
98. Asia – Gravitas (5.5/10)
99. And One – Magnet (5/10)
100. Erasure – The Violet Flame (5/10)

Andrzej Korasiewicz
04.01.2015

Podsumowanie 2013 roku

Podsumowanie 2013 rokuRok 2013 to kolejny rok powrotów. Pierwsza od 1978 roku płyta studyjna Black Sabbath z Ozzy Osbournem. Pierwsza od 2003 roku płyta Dawida Bowiego. Pierwsza od 1984 roku płyta Visage. Pierwsza od 1995 roku płyta Die Krupps. To te najbardziej spektakularne powroty. Ale po kilku latach przerwy wrócili również: Deep Purple, Boards of Canada czy Daft Punk. Zaskakująco dobrą płytę nagrał Deep Purple. Do swoich korzeni powrócili: OMD, Skinny Puppy. Dobrą płytę nagrali weterani z New Model Army. Płytę z kolędami i utworami świątecznymi wydał synth popowy duet Erasure. Nowe albumy wydali też Sting, Gary Numan, Depeche Mode. Przypomniali o sobie wykonawcy nieco już zapomniani, którzy największe triumfy święcili w latach 80.: Johnny Hates Jazz, Alison Moyet. Wydarzeniem było też nowe wydawnictwo Paula McCartneya. Nie próżnowała także scena dark independent/EBM. Pierwszy od 22 lat album z Dirkem Ivensem wydał klasyk EBM The Klinik. Nowe wydawnictwa zaprezentowali m.in.: Covenant, VNV Nation, Nine Inch Nails, Pouppée Fabrikk, Suicide Commando oraz wspomniani Skinny Puppy, Die Krupps. A jednak mimo liczby nowych albumów znanych i klasycznych wykonawców, mam pewien niedosyt. Żadna z płyt nie powaliła mnie na kolana tak jak w zeszłym roku miało to miejsce z Dead Can Dance czy Ultravox. Miałem więc poważną trudność z ułożeniem moich ulubionych płyt 2013 roku. W końcu palma pierwszeństwa przypadła Depeche Mode chyba bardziej za całokształt niż za „Delta Machine”, która wprawdzie jest płytą bardzo dobrą, ale jednak nie genialną. Pozostałe płyty z czołówki – Gary Numan, Black Sabbath, Deep Purple czy New Model Army tak naprawdę są na podobnym poziomie, ale ktoś musiał wygrać :). Zestawienie ma charakter subiektywny. Nie jest to top ułożony w oparciu o jakieś obiektywne kryteria oceny albumów. Kierowałem się głównie kategorią „podoba mi się” – „nie podoba mi się” oraz nieuchwytnymi kryteriami wyniesionymi z wieloletniego osłuchania. Jest to mój prywatny top ulubionych płyt 2013 a nie zestawienie ułożone po wnikliwych analizach „ekspertów”.

1. Depeche Mode – Delta Machine (8/10)

„Delta Machine” to dobry album Depeche Mode. Nie odkrywa w muzyce niczego nowego, nie jest też próbą cofnięcia się w czasie. Na „Delta Machine” mamy do czynienia  raczej z solidnym rzemiosłem i próbą ukazania fanom DM nowych rejonów emocjonalnych przy użyciu tradycyjnego (dla DM) instrumentarium.Więcej: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2758&Itemid=52

2. Gary Numan – Splinter (Songs From A Broken Mind) (8/10)

Nowa płyta Gary’ego Numana z premierowym materiałem wydana po 7 latach przerwy (jeśli nie liczyć „Dead Son Rising” z 2011) przynosi muzykę charakterystyczną dla Numana co najmniej od połowy lat 90. Nie ma tutaj niczego zaskakującego ani odkrywczego, ale muzyka jest na dobrym poziomie. Płyta sposoba się fanom Numana oraz Trenta Reznora.3. Black Sabbath – 13 (8/10)

Premierowy materiał z Ozzy Osbournem na wokalu. To pierwsza taka płyta od 1978 roku – niewątpliwie wydarzenie tego roku. Album nawiązuje brzmieniem do „klasycznego” składu z lat 70. (choć zabrakło Billa Warda), ale nie przynosi takich killerów jak „Paranoid” czy „Iron Man”. A jednak płyta wciąga i trzyma równy poziom. Wraz z kolejnym odsłuchem „13” zyskuje a nie traci. Nie jest to najlepsza płyta w historii Black Sabbath, ale może najbardziej równa.

4. Deep Purple – Now What?! (8/10)
Dla mnie jedno z największym zaskoczeń tegorocznych. Emeryci z Deep Purple, którzy od wielu lat żyją z grania koncertów dla emerytów wydali po 7 latach przerwy nowy album. Poprzedni „Rapture Of The Deep” nie dawał nadziei, że panowie nagrają jeszcze nowy materiał na dobrym poziomie. Zwłaszcza, że w składzie nie ma Blackmore’a i ś.p. Johna Lorda, którzy decydowali o brzmieniu klasycznego Deep Purple. A jednak „Now What?!” to płyta bardzo dobra. Po pierwsze niezłe są same kompozycje. Po drugie brzmienie albumu to z jednej strony nawiązanie do starych „Purpli”, z drugiej strony Bob Ezrin wydobył z Deep Purple dźwięki wcześniej niespotykane. „Now What?!” jest bardziej wysmakowane, dopracowane i bogate brzmieniowo niż wszystkie wcześniejsze albumy. Płyta ma w sobie coś z elegancji grup wykonujących „prog rocka”.

5. New Model Army – Between Dog & Wolf (8/10)
Drugie obok Deep Purple zaskoczenie tegoroczne. Wprawdzie New Model Army to całkiem inny gatunek i inna muzyka niż Deep Purple, ale podobny jest charakter zmian jakie zaszły w muzyce obu grup. Po New Model Army również nie spodziewałem się już niczego ponad odgrywanie wypracowanych wcześniej schematów. Tymczasem „Between Dog & Wolf” zaskakuje elegancją brzmienia, przestrzennością kompozycji i dbałością o szczegóły. Efektem końcowych tych zabiegów jest płyta, która zamiast prostoty, dynamizmu i postpunkowej werwy, przynosi muzykę korzeniami tkwiącą w energetycznym postpunkowym rocku, ale uszlachetnioną i inteligentną.6. The Legendary Pink Dots – The Gethsemane Option (7.9/10)

W przeciwieństwie do New Model Army i Deep Purple nie ma żadnych zmian. The Legendary Pink Dots nagrywa płyty konsekwentnie według tego samego przepisu. Psychodeliczna elektronika połączona z wizjonerskim apokaliptycznym popem. Niezmiennie od lat przynosi to piorunujący efekt a „The Gethsemane Option” wydaje się jednym z celniejszym „strzałów” w całej dyskografii The Legendary Pink Dots.

7. David Bowie – The Next Day (7.8/10)
Niespodziewany i niezapowiedziany powrót Davida Bowiego. Gdy wszyscy myśleli, że David Bowie całkowicie wycofał się z jakiejkolwiek działalności muzycznej, niespodziewanie na początku roku ukazała się jego nowa piosenka „Where Are We Now?”, która okazała się zapowiedzią nowego, pierwszego od 2003 roku albumu Bowiego. „The Next Day” ukazał się w marcu 2013 roku przynosząc zestaw typowych dla Bowiego songów, nawiązujących raczej do twórczości z lat 70. i dokonań po „Earthling” niż do przebojowego popu z lat 80. czy poszukiwań brzmieniowych w rodzaju wspomnianego „Earthling”. Dawid Bowie, nazywany kameleonem rocka, przedstawił na „The Next Day” swój własny styl będący wypadkową dotychczasowych poszukiwań twórczych. Czy jest to zwieńczenie i podsumowanie kariery Bowiego? Być może. Na pewno „The Next Day” przynosi muzykę wciągającą, idącą nieco pod prąd współczesnych mód.8. OMD – English Electric (7.5/10)

Drugi album OMD, po reaktywacji w 2006 roku w oryginalnym składzie, przynosi brzmienie jeszcze bardziej nawiązujące do klasycznego synth pop/new romantic niż płyta „History of Modern”.Więcej: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2741&Itemid=52

9. Visage – Hearts and Knives (7/10)

„Hearts And Knives” to chyba najbardziej zaskakujący powrót nie tylko tego roku, ale w ogóle ostatnich kilku lat. Soczyste, konkretne syntezatory z epoki, niezmienny, nieco niedbały i mechaniczny wokal Strange’a, dobre melodie, aura syntezatorowej dekadencji – to wszystko usłyszymy do połowy płyty.Więcej: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2755&Itemid=52

10. Daft Punk – Random Access Memories (7/10)

Zaledwie czwarta w dyskografii, pierwsza od 8 lat płyta gigantów electro i house z Daft Punk to kolejne zaskoczenie tegoroczne. O ile w przypadku Deep Purple czy New Model Army mieliśmy do czynienia jedynie z uszlachetniemiem lub wzbogaceniem brzmienia, o tyle Daft Punk postanowił całkowicie przemodelować swoją stylistykę i nagrał album w stylu disco 70’s. Ten bardzo odważny zabieg przyniósł muzykę ciepłą,  ale i przebojową (singlowy hit „Get Lucky” zaśpiewany przez Pharrella Williamsa). Początkowy szok ustępuje podziwowi, że Francuzom udało nagrać płytę w archaicznej stylistyce, która brzmi nowocześnie.

11. Arctic Monkeys – AM (7/10)
12. Empire Of The Sun – Ice On The Dune (7/10)
13. Cut Copy – Free Your Mind (7/10)
14. Pet Shop Boys – Electric (7/10)
15. Nick Cave & The Bad Seeds – Push The Sky Away (7/10)
16. Skinny Puppy – Weapon (7/10)
17. White Lies – Big TV (7/10)
18. Hurts – Exile (7/10)
19. New Order – Lost Sirens (7/10)
20. Pere Ubu – Lady from Shanghai (7/10)

21. Nine Inch Nails – Hesitation Marks (7/10)
22. Die Krupps – The Machinists of Joy (7/10)
23. Arcade Fire – Reflektor (7/10)
24. Goldfrapp – Tales Of Us (7/10)
25. Paul McCartney – New (7/10)
26. John Foxx And The Belbury Circle – Empty Avenues EP (6.9/10)
John Foxx And Jori Hulkkonen – European Splendour EP (6.9/10)
27. Pearl Jam – Lightning Bolt (6.8/10)
28. VA – Panny Wyklęte (6.7/10)
29. Johnny Hates Jazz – Magnetized (6.6/10)
30. Erasure – Snow Globe (6.6/10)

31. Fish – A Feast Of Consequences (6.6/10)
32. Katie Melua – Ketevan (6.6/10)
33. Covenant – Leaving Babylon (6.6/10)
34. Johnny Marr – The Messenger (6.5/10)
35. VNV Nation – Transnational (6.5/10)
36. Stereophonics – Graffiti on the Train (6.5/10)
37. Adam Ant – Adam Ant Is the BlueBlack Hussar in Marr (6.5/10)
38. Sigur Ros – Kveikur(6.5/10)
39. Ray Wilson – Chasing Rainbows (6.4/10)
40. Sting – The Last Ship (6.4/10)

41. Justin Hayward – Spirits of the Western Sky (6.4/10)
42. Alice In Chains – The Devil Put Dinosaurs Here (6.4/10)
43. Steven Wilson – The Raven That Refused To Sing (And Other Stories) (6.4/10)
44. Suicidal Tendencies – 13 (6.4/10)
45. Steve Lukather – Transition (6.4/10)
46. Budzy i Trupia Czaszka – Mor (6.4/10)
47. The Klinik – Eat Your Heart Out (6.3/10)
48. Riverside – Shrine of New Generation Slaves (6.3/10)
49. Front Line Assembly – Echogenetic (6.3/10)
50. Boy George – This Is What I Do (6.2/10)

51. Matmos – The Marriage of True Minds (6.2/10)
52. Devendra Banhart – Mala (6.2/10)
53. Inc. – No World (6.2/10)
54. Adult. – The Way Thin mgs Fall (6.2/10)
55. Alison Moyet – The Minutes (6.2/10)
56. The Strokes – Comedown Machine (6.1/10)
57. Jane’s Addiction – Live in NYC (6.1/10)
58. Queens Of The Stone Age – … Like Clockwork (6.1/10)
59. The Knife – Shaking The Habitual (6/10)
60. Primal Scream – More Light (6/10)

61. Monster Magnet – Last Patrol (6/10)
62. Pride and Fall – Of Lust And Desire (6/10)
63. Miss Kittin – Calling From The Stars (6/10)
64. Tricky – False Idols (6/10)
65. John Foxx And The Maths – Rhapsody (6/10)
66. Crystal Fighters – Cave Rave (6/10)
67. Editors – The Weight of Your Love (6/10)
68. Boards Of Canada – Tomorrow’s Harvest (6/10)
69. Mum – Smilewound (6/10)
70. Crime & The City Solution – American Twilight (6/10)

71. Suede – Bloodsports (5.9/10)
72. Franz Ferdinand – Right Thoughts, Right Words, Right Action (5.9/10)
73. Glasvegas – Later…When the TV Turns to Static (5.9/10)
74. Blackfield – IV (5.9/10)
75. The Flaming Lips – The Terror (5.9/10)
76. How to Destroy Angels – Welcome Oblivion (5.9/10)
77. Atoms for Peace – Amok (5.9/10)
78. The National – Trouble Will Find Me (5.9/10)
79. Karl Bartos – Off The Record (5.9/10)
80. Moderat – II (5.9/10)

81. Kult – Prosto (5.9/10)
82. The House of Love – She Paints Words In Red (5.8/10)
83. Black Rebel Motorcycle Club – Specter at the Feast (5.8/10)
84. Edyta Bartosiewicz – Renovatio (5.8/10)
85. The Black Dog – Tranklements (5.8/10)
86. Suicide Commando – When Evil Speaks (5.7/10)
87. Wire – Change Becomes Us (5.6/10)
88. Megadeth – Super Collider (5.6/10)
89. Eric Clapton – Old Sock (5.6/10)
90. Dead Can Dance – In Concert (5.6/10)

91. Lustmord – The Word As Power (5.6/10)
92. John Grant – Pale Green Ghosts (5.6/10)
93. Tomahawk – Oddfellows (5.6/10)
94. Voivod – Target Earth (5.6/10)
95. The Aristocrats – Culture Clash (5.5/10)
96. CocoRosie – Tales of a Grass Widow (5.3/10)
97. Mudhoney – Vanishing Point (5.3/10)
98. Beady Eye – BE (5.3/10)
99. Mogwai – Les Revenants (5/10)
100. My Bloody Valentine – MBV (5/10)

Andrzej Korasiewicz
26.12.2013

Podsumowanie 2012 roku

Podsumowanie 2012 roku

To był bardzo dobry rok dla muzyki, którą lubię. Po wielu latach przerwy z nowymi płytami powrócili giganci – Ultravox, Dead Can Dance. I dla mnie to był rok stojący pod znakiem tych dwóch wykonawców. Ich nowe płyty gościły w moim odtwarzaczu wielokrotnie i do dzisiaj nie znudziły się. Dlatego też obie pozycje są na czele zestawienia, mimo że w pierwszej dziesiątce są płyty wyżej ocenione. Dlaczego tak się stało? Bo oceny płyt nie zawsze są czymś bezwzględnym. Wiele płyt zyskuje wraz z kolejnym odsłuchem, wiele traci. Po kilku miesiącach pierwotna ocena może się zmienić (na korzyść lub in minus). Tak też stało się w tym przypadku. Zarówno Ultravox jak i Dead Can Dance po pierwszych odsłuchach oceniłem niżej niż zrobiłbym to dzisiaj. Nie chciałem jednak zmieniać pierwotnej oceny, która znalazła się w recenzjach sprzed kilku miesięcy. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie na dwóch pierwszych miejscach podsumowania innych płyt niż Ultravox i Dead Can Dance.

Inne warte podkreślenia powroty to pierwsza od 15 lat płyta gigantów grunge’u Soundgarden oraz powrót Van Halen z Davidem Lee Rothem jako wokalistą i pierwsza od 1984 roku płyta w tym składzie. Godne odnotowania są również albumy zapomnianych gwiazdek lat 80. – australijskiego aktora i wokalisty Ricka Springfielda oraz angielskiej grupy The Fixx. Obie płyty całkiem niezłe. Na scenę wróciła również gwiazdka disco – Sandra, która nagrała longplej z muzyką brzmiącą tak jakby czas stanął w miejscu w roku 1985. Dla tych, którzy lubią muzyczne podróże w czasie rok 2012 był niezwykle udany.

W zestawieniu są płyty z bardzo różnych działek stylistycznych. Nie ograniczam się gatunkowo, słucham bardzo rożnej muzyki, co znalazło swoje odzwierciedlenie w podsumowaniu. Dlatego nie jest to jakieś obiektywne podsumowanie roku w muzyce rozrywkowej, czy alternatywnej, ale mocno subiektywna lista moich ulubionych płyt tegorocznych. Oczywiście starałem się to nieco zobiektywizować, jednak decydującym czynnikiem przy wyborze takich a nie innych pozycji oraz ich ocenie był mój aktualny gust.

1. Ultravox – Brilliant (8/10)

Powrót giganta new romantic. Płyta może nie jest wybitna, ale muzykom udało się oddać ducha epoki sprzed 30 lat. Pierwsza płyta Ultravox w klasycznym zestawieniu od 1984 roku, pierwsza od ostatniej płyty „prawdziwego” Ultravox z 1986 roku i pierwsza od ostatniej płyty wydanej przez Billy Currie pod szyldem Ultravox w 1994 roku. Wydarzenie roku.

recenzja tutaj: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2665&Itemid=52

2. Dead Can Dance – Anastasis (8.5/10)

Na „Anastasis” nie ma żadnych eksperymentów. Fani DCD dostają dokładnie to, na co czekali. Podniosłe, monumentalne pieśni etniczne podlane mrokiem i osadzone w nowoczesnej elektronice.

Recenzja tutaj: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2671&Itemid=76

3. Soulsavers (& Dave Gahan) – The Light The Dead See (9/10)

 
Dla fanów głosu Gahana, dla miłośników Depeche Mode otwartych na inne brzmienia, pozycja obowiązkowa. Piękna i wzruszająca płyta, którą można słuchać po wielokroć.

Recenzja tutaj: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2669&Itemid=52

4. S.Hogarth & R.Barbieri – Not The Weapon But The Hand (9/10)

Dla fanów nastrojowej muzyki elektronicznej o dużej intensywności emocjonalnej konieczność. Piękna płyta.

Recenzja tutaj: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2670&Itemid=52

5. John Foxx And The Maths – Evidence (8/10)

John Foxx, pierwszy wokalista Ultravox i jeden z czołowych twórców new romantic, po wieloletnim milczeniu wrócił do tworzenia muzyki w drugiej połowie lat 90. Wraz z Louisem Gordonem nagrywał rzeczy zahaczające brzmieniowo o scenę techno. W drugim nurcie wydawał płyty ambientowe. Byli entuzjaści jego nowej twórczości, ale mnie nie przekonywał ani jeden nurt, ani drugi. Oczekiwałem zintegrowania obu stylistyk i wyraźnego odwołania do klasycznej twórczości Foxxa z lat 80. Na szczęście to nastąpiło. Dwa lata temu powstał projekt John Foxx And The Maths, który w sposób wyraźny nawiązywał do klasycznych dokonań Foxxa. Przy tym muzyka John Foxx And The Maths brzmiała nowocześnie. Na dodatek Foxx okazał się bardzo płodny w ramach tego projektu. W zeszłym roku ukazały się aż dwie płyty pod tym szyldem. Ten rok przynosi kolejny, trzeci album John Foxx And The Maths. Początkowo miała to być epka, ale Foxx miał tyle pomysłów, że postanowił rozbudować ją do pełnej płyty. Dzięki temu cieszymy się kolejnym, niemal klasycznym wydawnictwem Foxxa. Niech nikt jednak nie spodziewa się archaicznego brzmienia. Za pomocą klasycznego instrumentarium udało się stworzyć nowoczesne kompozycje, które duchem i brzmieniem odwołują się do klasycznego synth popu, ale nie tchną stęchlizną. Ciekawostką jest cover Pink Floyd „Have A Cigar”. Rzecz jasna jeśli chodzi o brzmienie nie przypomina oryginału. Mimo że nowa płyta Foxxa nie jest muzycznym objawieniem, to jednak jest to pozycja solidna i na wysokim poziomie. Dla fanów klasycznego synth popu, Ultravox i Foxxa pozycja obowiązkowa.

6. Rush – Clockwork Angels (8/10)
Kanadyjskie trio multiinstrumentalistów z Rush od niemal 40 lat udowadnia, że można nagrywać płyty niemal cały czas w tym samym stylu i robić to ciekawie. Od chwili wydania debiutanckiego albumu „Rush” w 1974 roku, Kanadyjczycy podążają po tej samej ścieżce miksu progrocka, ciężkiego grania i elementów bardziej melodyjnych. Wszystko to razem daje specyficzny styl charakterystyczny tylko i wyłącznie dla Rush. Choć wielu progmetalowców powołuje się na wpływy Rush, Kanadyjczycy wyraźnie odcinają się od tej sceny umiejscawiając się w tradycji grania klasycznego rocka. Charakterystyczne elementy muzyki Rush widoczne były od początku, choć styl w pełni wykrystalizował się na płycie „2112” (1976). W latach 80. muzycy zaczęli używać więcej syntezatorów i brzmienie trochę złagodniało. Na początku lat 90. Rush powrócił do bardziej rockowego grania i od tej pory sukcesywnie co kilka lat wydaje kolejne albumy. Czasamu ciut lepsze, czasami ciut słabsze. „Clockwork Angels” jest dziewiętnastym studyjnym albumem w „stylu Rush” wydanym tym razem po pięciu latach przerwy. Ja zaliczyłbym go do kategorii „ciut lepszy”. Z pewnością wśród mizerii rynku muzycznego (przy jednoczesnej inflacji „nowej” muzyki), cieszy, że takie mastodonty sceny muzycznej jak Rush wciąż nagrywają i robią to w stylu, który dla młodych często jest niedostępny. Muzyka Rush jest jak drogowskaz, który pokazuje, że dobra muzyka w starym stylu ciągle powstaje. Wystarczy po nią sięgnąć i słuchać.

7. The Mars Volta – Noctourniquet (8/10)

 
Długo nie mogłem przekonać się do tego zespołu. Teoretycznie wiedziałem, że to jest dobra muzyka, ale nie trafiała do mnie. Przełamanie nastąpiło wraz z „Noctourniquet”. Przez kilka dni słuchałem jej w zapętleniu. Owszem, nie jest to gigant na miarę klasyków rocka. Nie jest to też nic zniewalająco nowatorskiego. Ale mieszanka alternatywnego rocka, proga i szczypty psychodelii dobrze ze sobą współgra. Większość krytyków uważa, że The Mars Volta odkryła już wszystko, co można było odkryć w muzyce i teraz powiela i miesza schematy znane i ograne w rocku. Z pewnością, ale robi to dobrze a „Noctourniquet” jest tego najlepszym świadectwem.

8. 7JK – Anthems Flesh (9/10)
 
Czy wy też należycie do tej kategorii ludzi, którzy w chwili największego zdołowania słuchają „Pornography” albo „Closer”? Bo jeśli tak, to „Anthems Flesh” musi wam przypaść do gustu.

recenzja tutaj: http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2668&Itemid=52

9. Cat Power – Sun (8/10)

Świetna najnowsza płyta amerykańskiej wokalistki Chan Marshall. Jest tutaj wszystko czego chcieć od inteligentnego albumu indie. Piosenkowa transowość, melancholia, dekadencka melodyjność. Muzykę podsumowałbym określeniem apokaliptyczny pop. Oszczędny, minimalistyczny styl Cat Power robi wrażenie. A nowa płyta jest zdecydowanie zwyżką formy Amerykanki.

10. The Smashing Pumpkins – Oceania (7.5/10)

To druga płyta Smashing Pumpkins po reaktywacji. Na pierwszej Billy Corgan starał się udowodnić, że drzemie w nim duży potencjał rockmana. „Oceania” jest płytą spokojniejszą, ale i trudniejszą. Całość ma charakter lekko psychodeliczno-progresywny. Oczywiście płyta utrzymana jest w duchu twórczości Smashing Pumpkins. Nowa muzyka wciąga i z każdym kolejnym przesłuchaniem „Oceania” wydaje się ciekawsza. Nie ma tutaj przebojowych numerów, ale za to jest intrygujący klimat. Płyta do wielokrotnego odsłuchu.

11. Pet Shop Boys – Elysium (7/10)
12. Swans – The Seer (7/10)
13. Soundgarden – King Animal (7/10)
14. Led Zeppelin – Celebration Day (7/10)
15. Archive – With Us Until You’re Dead (7/10)
16. Anathema – Weather Systems (7/10)
17. Testament – Dark Roots Of Earth (7/10)
18. Mark Knopfler – Privateering (7/10)
19. Madness – Oui, Oui, Si, Si, Ja, Ja, Da, Da (7/10)
20. Morten Harket – Out Of My Hands (7/10)

21. Jack White – Blunderbuss (7/10)
22. Ulver – Childhood’s End (7/10)
23. The Cult – Choice of Weapon (7/10)
24. Katatonia – Dead End Kings (7/10)
25. Lacrimosa – Revolution (7/10)
26. Overkill – The Electric Age (7/10)
27. Killing Joke – MMXII (7/10)
28. The Cranberries – Roses (7/10)
29. The Stranglers – Giants (7/10)
30. Peter Hammill – Consequences (7/10)

31. Animal Collective – Centipede Hz (7/10)
32. Gotye – Making Mirrors (7/10)
33. Van Halen – A Different Kind of Truth (7/10)
34. Leonard Cohen – Old Ideas (7/10)
35. Bruce Springsteen – Wrecking Ball (7/10)
36. Mumford & Sons – Babel (7/10)
37. Skunk Anansie – Black Traffic (7/10)
38. The Killers – Battle Born (7/10)
39. The The – Moonbug (7/10)
40. The Fixx – Beautiful Friction (6.5/10)

41. Dinosaur Jr. – I Bet On Sky (6.5/10)
42. Various – Spirit of Talk Talk (6.5/10)
43. Tanita Tikaram – Can’t Go Back (6.5/10)
44. Flying Colors – Flying Colors (6.5/10)
45. Deftones – Koi No Yokan (6.5/10)
46. Kiss – Monster (6.5/10)
47. Saga – 20/20 (6.5/10)
48. Muse – The 2nd Law (6.5/10)
49. Lana Del Rey – Born To Die (6.5/10)
50. Bat For Lashes – The Haunted Man (6.5/10)

51. Deacon Blue – The Hipsters (6.5/10)
52. Godspeed You! Black Emperor – Allelujah! Don’t Bend! Ascend! (6.5/10)
53. Bob Dylan – Tempest (6/10)
54. Neil Young & Crazy Horse – Psychedelic Pill (6/10)
55. Antimatter – Fear of a Unique Identity (6/10)
56. Heart – Fanatic (6/10)
57. Duran Duran – A Diamond in the Mind: Live 2011 (6/10)
58. Rick Springfield – Songs For The End Of The World (6/10)
59. RPWL – Beyond Man and Time (6/10)
60. In Strict Confidence – Utopia (6/10)

61. Madonna – MDNA (6/10)
62. Paradise Lost – Tragic Idol (6/10)
63. Neurosis – Honor Found In Decay (6/10)
64. Donald Fagen – Sunken Condos (6/10)
65. Europe – Bag of Bones (6/10)
66. Tiamat – The Scarred People (6/10)
67. Luxtorpeda – Robaki (6/10)
68. Bloc Party – Four (6/10)
69. UFO – Seven Deadly (6/10)
70. Hey – Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan (6/10)

71. Ian Anderson – Thick as a Brick 2 (6/10)
72. Paul McCartney – Kisses On The Bottom (6/10)
73. ZZ Top – La Futura (6/10)
74. Of Montreal – Paralytic Stalks (6/10)
75. Marillion – Sounds That Can’t Be Made (6/10)
76. Clan of Xymox – Kindred Spirits (6/10)
77. Marina and the Diamonds – Electra Heart (6/10)
78. Garbage – Not Your Kind of People (6/10)
79. Paweł Kukiz – Siła i honor (6/10)
80. Lao Che – Soundtrack (6/10)

81. Devin Townsend Project – Epicloud (6/10)
82. Jeff Lynne – Long Wave (6/10)
83. Dave Matthews Band – Away From the World (6/10)
84. Steve Hackett – Genesis Revisited (6/10)
85. Ringo Starr – Ringo 2012 (6/10)
86. Mela Koteluk – Spadochron (6/10)
87. Steve Harris – British Lion (6/10)
88. Joe Bonamassa – Driving Towards The Daylight (6/10)
89. Tori Amos – Gold Dust (6/10)
90. Afro Kolektyw – Piosenki po polsku (6/10)

91. The Beach Boys – That’s Why God Made The Radio (6/10)
92. Sigur Ros – Valtari (6/10)
93. Men Without Hats – Love In The Age Of War (6/10)
94. Mark Lanegan Band – Blues Funeral (6/10)
95. Sylvan – Sceneries (5.5/10)
96. Air – Le Voyage Dans La Lune (5.5/10)
97. Kaiser Chiefs – Start The Revolution Without Me (5.5/10)
98. Muchy – chcecicospowiedziec (5.5/10)
99. X-Marks the Pedwalk – The Sun, The Cold And My Underwater Fear (5.5/10)
100. Va – Re-Machined A Tribute To Deep Purple’s Machine Head (5.5/10)

Andrzej Korasiewicz
18.12.2012

Najlepsze płyty 2010 roku subiektywnie

Najlepsze płyty 2010 roku subiektywnie

Właśnie rozpoczyna się rok 2012 a ja postanowiłem cofnąć się o dwa lata i przedstawić swoją listę najlepszych płyt roku 2010. Podsumowywać rok 2010 zacząłem w styczniu 2011, ale nie skończyłem zestawienia. 2011 podsumowałem jak należy w styczniu 2012 roku. Do wydawnictw z 2010 roku postanowiłem wrócić, bo ukazało się wtedy kilka naprawdę wartościowych płyt, czym chciałem się podzielić. Ocena kilku pozycji przez rok zmieniła się. Np. płytę Red Box oceniałem dwa lata temu niżej. W ciągu ostatniego roku wracałem do niej jednak bardzo często i polubiłem ją na tyle, że dzisiaj stawiam ją na samym szczycie podsumowania. Przekonałem się też do ostatniego albumu The Young Gods. W chwili premiery, muzyka na „Everybody Knows” wydawała mi się dosyć nudnawa i mało odkrywcza. Za mało odkrywczą nadal ją uznaję, ale w dzisiejszej rzeczywistości muzycznej to słaby zarzut. Gdyby kierować się kryterium odkrywczości i oryginalności, należałoby odrzucić praktycznie wszystkie nowe płyty. We współczesnej muzyce rozrywkowej tak naprawdę nie da się już wiele odkryć. Można tylko mieszać i kompilować rózne stylistyki jak robią to współcześni „niezależni”. Czasami wyjdzie z tego coś ciekawego, ale i tak przeważnie nie dorasta do pięt klasykom. No bo co jest tak naprawdę interesującego w twórczości takich wykonawców jak Toro Y Moi? Słucha się tego jednym uchem a drugim wypuszcza, nie zapamiętując choćby podstawowego szkieletu nagrania. Dlatego ja koncentruję się na klasykach, którzy cały czas działają, czasami reaktywują (jak Swans i Nitzer Ebb), wydając płyty może nie dorównujące swoim najlepszym dokonaniom, ale na tle współczesnej mizeroty muzycznej, prezentujące się bardzo korzystnie. Wracając do The Young Gods. Dwa lata temu „Everybody Knows” wydało mi się za spokojne i mało ciekawe kompozycyjnie. Dzisiaj oswoiłem się z tą muzyką i odkryłem klimat porównywalny do „Only Heaven”, który wtedy mi umknął.

W podsumowaniu tradycyjnie znalazły się płyty zarówno popowe, „niezależne”, z kręgu dark independent, ale i klasycznego rocka. Jedynym kryterium jakie zastosowałem jest fakt, że dana płyta podoba mi się. Przesłuchiwałem płyty praktycznie z każdego gatunku, śledząc na tyle, na ile jest to możliwe, to co wychodzi na rynku. Uwzględniłem zarówno płyty z tzw. „mainstreamu”, jak i wykonawców z kręgu współczesnego „indie” oraz muzyki elektronicznej. Przede wszystkim wyszukiwałem oczywiście wykonawców nawiązujących do brzmień lat 80. takich jak: synth pop, new wave, post punk, industrial.

1. Red Box – Plenty

2. Brendan Perry – Ark
 
 
3. The Young Gods – Everybody Knows
4. Swans – My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky
5. Deine Lakaien – Indicator
6. Nitzer Ebb – Industrial Complex
7. Legendary Pink Dots – Seconds Late For The Brighton Line
8. Grinderman – Grinderman 2
9. Bryan Ferry – Olympia
10. OMD – History of Modern

11. Alphaville – Catching Rays On Giant
12. Interpol – Interpol
13. Of Montreal – False Priest
14. The Dead Weather – Sea Of Cowards
15. Robert Plant – Band of Joy
16. Neil Young – Le Noise
17. Sufjan Stevens – The Age of Adz
18. Killing Joke – Absolute Dissent
19. Peter Gabriel – Scratch my Back
20. Front Line Assembly – Improvised. Electronic. Device

21. Sade – Soldier of Love
22. The Black Dog – Music For Real Airports
23. Arcade Fire – The Suburbs
24. Chris De Burgh – Moonfleet & Other Stories
25. Michael Gira – I Am Not Insane
26. Massive Attack – Heligoland
27. Crystal Castles – Crystal Castles
28. Black Rebel Motorcycle Club – Beat The Devil’S Tattoo
29. The National – High Violet
30. Kula Shaker – Pilgrim’s Progress

Andrzej Korasiewicz
30.01.2012

Podsumowanie roku 2011

Podsumowanie roku 2011

Płyta roku 2011:

1. Gary Numan – Dead Son Rising

Od kiedy w połowie lat 90. zaczął nagrywać rockowo-industrialne płyty, jego akcje  poszły w górę. Krytyka przestała się śmiać z wyalienowanego z show-biznesu gościa, który na przełomie lat 70/80 wyznaczał trendy, by później stać się obiektem drwin i szyderstw (niesłusznie zresztą). „Dead Son Rising” to kolejne krok na drodze powrotnej do wielkości Gary Numana. A za numer „The Fall” Numanowi należy się nagroda specjalna. Jednym słowem Gary Numan w świetnej formie. Młodzi niech słuchają i się uczą.

2. Duran Duran – All You Need is Now (płyta ukazała się najpierw w postaci plików mp3 w grudniu 2010, ale w wersji CD w 2011)

Mamy rok 1982. Duran Duran wydają właśnie płytę „Rio”, która staje się z miejsca jednym z najbardziej rozchwytywanych albumów tamtych czasów. Mija niemal 30 lat i dzisiaj już starsi panowie meldują się z kontynuacją tamtej płyty. Wydawało się, że trudno nagrać muzykę, która w tak oczywisty sposób będzie nawiązaniem do przeszłości, a przy tym nie będzie zalatywała stęchlizną. Simonowi Le Bonowi i kolegom ta sztuka udała się doskonale. Świetny powrót, choć niedoceniony przez pokolenie dzisiejszej młodzieży, która ma nowych bohaterów.

3. John Foxx & The Maths – Interplay

Powrót mistrza. Jeden z liderów nurtu new romantic powrócił do nagrywania muzyki, po dziesięcioletniej przerwie, w połowie lat 90. Niestety, nie był to powrót do klasycznego synth popu, ale eksperymenty z technoidalnym electro. Drugim nurtem były płyty ambientowe. Od czasu powrotu John Foxx nagrał w przeróżnych kolaboracjach kilkanaście płyt. W 2011 roku wydał aż 4 albumy! Ta nadprodukcja może wydawać się niebezpieczna. Na szczęście dla fanów klasycznego Foxxa tak nie jest. Dwie płyty wydane w 2011 jako John Foxx & The Maths to powrót do klasycznego, syntezatorowego brzmienia znanego z początku lat 80. Nie jest to jednak archaiczna muzyka. Klasyczny duch przefiltrowany jest przez doświadczenie Foxxa z graniem technoidalnego electro. Płyta brzmi więc nowocześnie a zarazem klasycznie. Dla fanów new romantic i synth popu z lat 80. mus. A i młodzież wychowana na „indie” czegoś może dowie się o muzyce ;).

4. Jane’s Addiction – The Great Escape Artist

5. John Foxx & The Maths – The Shape Of Things
6. Covenant – Modern Ruin
7. PJ Harvey – Let England Shake
8. Kate Bush – 50 Words For Snow
9. The Decemberists – The King is Dead
10. Florence + The Machine – Ceremonials
11. Pendragon – Passion
12. Tom Waits – Bad As Me
13. Kasabian – Velociraptor!
14. Yes – Fly From Here
15. Haujobb – New World March
16. Junior Boys – It’s All True
17. Neon Indian – Era Extrańa
18. The Horrors – Skying
19. Clan Of Xymox – Darkest Hour
20. The Cars – Move Like This

21. Ladytron – Gravity The Seducer
22. VNV Nation – Automatic
23. Machinedrum – Room(s)
24. The Strokes – Angles
25. Primus – Green Naugahyde
26. Radiohead – The King Of Limbs
27. Megadeth – TH1RT3EN
28. St. Vincent – Strange Mercy
29. The Drums – Portamento
30. The Cure – Bestival Live

31. Architecture In Helsinki – Moment Bends
32. Battles – Glass Drop
33. Peter Murphy – Ninth
34. Blutengel – Traenenherz
35. Paul Simon – So Beautiful or So What
36. Cut Copy – Zonoscope
37. Clan Of Xymox – Live At Castle Party
38. Glasvegas – Euphoric Heartbreak
39. Human League – Credo
40. Toro Y Moi – Underneath The Pine

41. Mastodon – The Hunter
42. Stevie Nicks – In Your Dreams
43. Kim Wilde – Snapshots
44. Blancmange – Blanc Burn
45. TV On The Radio – Nine Types Of Light
46. Gang Gang Dance – Eye Contact
47. Myslovitz – Nieważne jak wysoko jesteśmy…
48. Marc Almond and Michael Cashmore – Feasting With Panthers
49. Cowboy Junkies – Sing In My Meadow
50. Peter Gabriel – New Blood

Najgorsza płyta roku:

Metallica & Lou Reed – Lulu
Najbardziej żenująca postać roku:

Nergal (vel Holocausto)

Andrzej Korasiewicz
04.01.2012

Osobiste podsumowanie roku 2009 w muzyce

Osobiste podsumowanie roku 2009 w muzyce

Wszystkie ogólne, obiektywne podsumowania roku w muzyce rozrywkowej czy alternatywnej nie mają sensu. Nie mają sensu, bo nie są możliwe. Każdy ma inny gust muzyczny, bardzo zindywidualizowany. Dzisiaj trudno spotkać osobę, która słuchałaby muzyki z zakresu tylko jednego konkretnego gatunku muzycznego. Wszechogarniający synkretyzm spowodował nie tylko rozstrzelenie gustów, ale i eklektyzm muzyczny wśród modnych dzisiaj, twórców (czy raczej zdolnych kompilatorów). Niemal nie ma już zdeklarowanych gatunkowo zespołów, które można wrzucić do tej lub innej szufladki. Dobrze? Źle? A kogo to obchodzi;). Koncentrujmy się na muzyce! A czy jest na czym? To zależy właśnie od gustów a także od wieku, w którym znajduje się słuchacz ;). Inaczej ten rok odbierze nastolatek, których dopiero poznaje muzykę. Inaczej dwudziestoparolatek, wychowany na muzyce lat 90. albo wręcz na ostatnim dziesięcioleciu. A jeszcze inaczej trzydziestoparolatek, wychowany w latach 80. o przeciętnym guście muzycznym, który już nieco tetryczeje ;). I właśnie o tym ostatnim przypadku będzie mowa w niniejszym tekście :).

Jaki był rok 2009 w muzyce dla mnie?

Editors „In this Light and On This Evening”

Zespół Editors dotychczas mnie nie ruszał zupełnie. Dla mnie to był kolejny młodzieżowy zespolik, pseudoalternatywny, który rzekomo nawiązywał do brzmień a la Joy Division, później rzekomo chciał być nowym U2. Nudy. Tymczasem nowa płyta, która w większości zebrała negatywne recenzje i naraziła się na krytykę fanów, mnie przekonała do Editors. W końcu jestem w stanie zrozumieć porównanie grupy do zespołów nowofalowych z początku lat 80. Do tego płyta ma przebój „Papillon”. Oczywiście ogólnie bez rewelacji, ale można zawiesić ucho.

Muse „The Resistance”

Zespół spodobał mi się od początku, kiedy kilka lat temu się z nim zetknąłem. Matthew Bellamy ma charakterystyczny, histeryczny wokal a zespół zdolnie łączy rockową zadziorność z popową melodyką. W efekcie otrzymujemy firmowane szyldem Muse zgrabne, dynamiczne płyty, na których zawsze jest kilka murowanych hitów. „The Resistance” jest najnowszym wydawnictwem grupy, z którym zapoznałem się bez obrzydzenia.

Ian Brown „My Way”

Fenomen brytyjskiej muzyki postbeatlesowej jest dla mnie do dzisiaj nieodgadniony. Popularność na Wyspach Oasis, Blur i innych tego typu zespolików jest zagadką, której nigdy nie byłem w stanie zgłębić. No ale ja jestem prostym Polakiem, to pewnie dlatego. Jednak próba przenoszenie mody na tą brytyjską nudę, na rynek polski wywoływała zawsze u mnie szeroko otwarte oczy ze zdziwienia. Na szczęście proces „indoktrynacji” tymi brzmieniami nie odniósł większego sukcesu. Choć trzeba przyznać, że Myslovitz prezentuje się całkiem dobrze i na pewno nagrał co najmniej dwie dobre płyty. Ale co ja tutaj o Myslovitz… Chodzi oczywiście o to, że Ian Brown, czyli wokalista The Stone Roses, który to zespół położył podwaliny pod brytyjską scenę popowo-pseudorockową, nagrał bardzo przyjemną płytę pt.”My Way”. Mamy do czynienia z czystym popem, nawiązującym nieco do synth popu z lat 80. Album otwiera bardzo skoczny i przebojowy „Stellify”, który chyba tylko nieczułego na melodie pozostawi obojętnym. Na płycie znajdziemy też numer pt. „In The Year 2525” wykonywany wcześniej przez Visage. Cover jest mało elektroniczny, bardziej akustyczno-trąbkowy w stylu pseudolatynoskim, ale i tak słucha się tego dobrze 😉 Biorąc pod uwagę, że parę lat temu widziałem faceta na żywo jak męczył się za mikrofonem podczas Summer of Music Festival i gość ewidentnie nie umie śpiewać, bo fałszował niemiłosiernie, to zdziwiony byłem, że płyta mi podeszła. No ale przecież Mandaryna też nie umie śpiewać, a nagrywa piosenki jakby umiała ;).

Depeche Mode „Sounds of The Universe”

Nowa płyta „depeszów” zebrała prawdziwe gromy. Ale dla mnie to jest wartościowa pozycja. Więcej o płycie wysmażyłem tutaj:
http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2370&Itemid=52

U2 „No Line On The Horizon”

Kiedyś jeden z moich ukochanych zespołów. Kiedyś – czyli wtedy, gdy miałem naście lat i słuchałem „The Joshua Tree” oraz wczesnych wydawnictw Irlandczyków. Później grupa zyskała status megagwiazdy. A mnie kolejne ich wydawnictwa zupełnie nie ruszały. Nowa płyta z każdym następnym przesłuchaniem zyskiwała. Więcej tutaj:

http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2338&Itemid=52

Co poza tym wydarzyło się dla mnie w muzyce anno domini 2009? Hey wydał ciekawą płytę „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!”. Nosowska pokazywała już wielokrotnie, że nie boi się nagrywać tego, na co ma ochotę. Tym razem zrobiła to pod szyldem Hey i wyszło bardzo dobrze.

Nowe płyty, bardzo przyjemne, choć bez większych wzlotów wydali klasycy popu: Pet Shop Boys „Yes” i Norwegowie z A-HA „Foot of The Mountain”. Ten ostatni zespół twierdzi nawet, że to pożegnanie z publicznością. Czas pokaże.

Dark independent

Po 10 latach oczekiwania na nowy album, w końcu ukazała się płyta Fading Colours. Trudno nazwać ją nową, bo większość materiału grana była na koncertach przez ostatnie 10 lat, ale ich ostateczny miks robi dobre wrażenie. Szkoda tylko, że różne perypetie spowodowały aż takie opóźnienie w wydaniu płyty. Gdyby album „Come” ukazał się kilka lat wcześniej, z pewnością byłby większym wydarzeniem.

Clan of Xymox przyzwyczaili nas w ostatnich latach do wydawania co jakiś czas nowych pozycji. Rok 2009 przyniósł album pt. „In Love We Trust”. Dobra, solidna płyta, skierowana do fanów CoX. Nowy album wydali panowie, którzy starają się odtwarzać klasyczny styl EBM. Dupont, bo o nich mowa, tylko czasami skręcają w stronę synth popu. Przeważnie utrzymują jednak brzmienie mocniejsze, dobrze utrzymujące się w konwencji EBM. „Entering the Ice Age” jest pozycją, która przypadnie do gustu wyłącznie fanom gatunku.

Closterkeller ma niewątpliwie silną pozycję na scenie polskiego gotyku. O ile muzycznie zawsze podobała mi się ich pierwsza płyta (wprost nawiązująca do stylu X-Mal Deutschland), a późniejsze płyty jakoś tolerowałem, o tyle zawsze denerwowały mnie infantylne teksty wyśpiewywane przez Anję Orthodox. Niestety, mimo upływu lat, nic się w tej sprawie nie zmieniło. Nie jestem w stanie skupić się na słuchaniu „Aurum”, ponieważ rozśmieszają mnie słowa śpiewane przez wokalistkę, co w połączeniu z patetyczną muzyką, sprawia wrażenie groteski.

Klasyk synth popu Mesh  nagrał płytę pt. „A Perfect Solution”. Grupa odeszła na niej nieco od synth popu, zmierzając w stronę młodzieżowej sceny tzw. „indie”. Gdy słucham „A Perfect Solution” na myśl przychodzi mi modny w zeszłym roku White Lies. Nowa płyta Mesh wywołuje u mnie mieszane uczucia. Ale wracam do niej od czasu do czasu. Znaczy, że nie jest tak źle.

Za wygraną nie daje również Rudy Ratzinger, który w 2009 roku wyprodukował kolejną płytę pt. „Fuckit”. Nie ukrywam, że nie rozumiem jaki cel mu przyświeca w nagrywaniu co roku kolejnych płyt, utrzymanych w tym samym duchu, które w coraz mniejszym stopniu akceptowane są przez jego fanów (o ile jeszcze paru mu zostało). Przykład :Wumpscut: udowadnia, że łatwość tworzenie muzyki przy pomocy komputera może być zabójcza dla twórczości. Rudy – RIP.

Trochę metalu i klasyki rocka

Wojciech Hoffman pokazał, że Turbo to przede wszystkim on. Nowy wokalista, którego ściągnął do zespołu ma barwę głosu bardzo zbliżoną do Grzegorza Kupczyka, z tym że lepiej śpiewa od tego ostatniego. Może dlatego, że jest młodszy i głos jeszcze nie jest tak zniszczony? Tak czy inaczej, Turbo nagrało świetną płytę pt. „Strażnik światła” a wieloletniego wokalisty zespołu nwcale nie brakuje. Co zresztą Hofman ćwiczył już w przeszłości. „Strażnik światła” to klasyczny hard/heavy rock. Trochę lżejszy od „Kawalerii szatana” i trochę cięższy od „Dorosłych dzieci”. Bardzo dobry klasyczny metal.

Klasycy thrash metalu nie próżnują. Starsi panowie ze Slayera udowodnili, że jeszcze nie można nazywać ich dziadkami (Tom Araya w czerwcu kończy 49 lat…). „World Painted Blood” to bezkompromisowy metal w stylu Slayera. Panowie mają zdrowie, to trzeba przyznać. Za wygraną nie daje również Dave Mustain. Jego Megadeth nagrał moim zdaniem bardzo dobry, solidny kawałek klasycznego metalu. „Endgame” wprawdzie bliżej do Iron Maiden niż do Slayera, ale słucha się tego bardzo dobrze.

Czy ktoś pamięta jeszcze o zespole Uriah Heep? Okazuje się, że panowie nie tylko odcinają kupony od dawnej sławy dając koncerty dla emerytów, ale nagrywają również płyty z nowym materiałem. Wprawdzie album „Wake the Sleeper” pochodzi z 2008 roku, ale do moich uszu dotarł kilka miesięcy temu. A ponieważ nowy materiał to kawałek soczystego, klasycznego hard rocka to uznałem, że warto ten fakt odnotować.

Podobnie rzecz ma się z grupą Saxon. Ta nazwa pewnie wywołuje uśmieszek na ustach niejednego czytelnika. Formacja niektórym kojarzy się z wykonawcami pokroju Bon Jovi czy Poison. Zupełnie niesłusznie, bo pierwsze płyty to brudny, zadziorny heavy rock, bliski dokonaniom Motorhead. A jeśli wziąć pod uwagę, że wokalista Peter Byford skończył właśnie 59 lat, to ich najnowsza płyta pt. „Into the Labyrinth” naprawdę wzbudza szacunek. Saxon tworzył kiedyś nurt zwany New Wave of British Heavy Metal. Muszę przyznać, że płyty „Into the Labyrinth” panowie nie muszą się wstydzić. Muzyka jest może nieco bardziej „soft” niż na „Wheels of Steel”, ale to co robi Saxon wzbudza mój szacunek w większym stopniu niż dokonania Rolling Stones.

Płyta „Get Lucky” jest dowodem na to, że Markowi Knopflerowi nie jest do niczego potrzebny szyld Dire Straits. Bardzo przyjemna, stonowana, soft rockowa muzyka z wtrętami folkowymi to chyba najlepsza definicja twórczości, która znalazła się na najnowszym wydawnictwie Knopflera. Wyjątkowo miło się tego słucha.

Rozczarowania

Kult wydał kolejną rozczarowującą płytę wieśniacko-rockową pt. „hurra!”, z nieznanych mi przyczyn wyniesioną pod niebiosa przez pismo „Teraz Rock”. Płyta jest tak samo nudna jak kilka poprzednich a Kazik odcina kupony od wypracowanego kiedyś stylu. Kult był wielki gdy nagrywał „Arahje”, „Krew Boga” czy „Do Ani”. Dzisiaj to, co tworzy jest niestety nudne straszliwie i nowa płyta tego nie zmieniła.

Rozczarował mnie również nowy Rammstein. Choć może niesłusznie, bo panowie zrobili przecież to, co potrafią najlepiej. Czyli nagrali solidną, rockową produkcję w swoim stylu. Według mnie brakuje jednak w tym nieco świeżości a ponieważ styl Rammstein jest ubogi, to właściwa będzie konstatacja, że co za dużo to niezdrowo.

Nieciekawą płytę wydał także niestety klasyk inteligentnej, popowej elektroniki, szwajcarski Yello. Album „Touch Yello” jest zadziwiająco bezbarwny i nijaki. Szkoda.

Długo oczekiwane reedycje

Najwięcej radości przyniósł mi jednak miniony rok dzięki reedycjom płyt z lat 80., które albo jeszcze nigdy nie ukazały się na CD (White Door „Windows”, Visage „Beat Boy”) albo których wydania kompaktowe były już dawno nieosiągalne (Ultravox „U-vox”).

White Door – Windows

http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2440&Itemid=52

Visage – Beat Boy

http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2438&Itemid=52

Ultravox – U-vox

http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=2411&Itemid=52

I właśnie nadzieją na kolejne poszukiwane reedycje będę żył w 2010 roku. A może pojawi się również coś ciekawego z nowości? Jak na razie zaskoczyło mnie wydanie nowego materiału Nitzer Ebb po 15 latach przerwy. Ale to już temat na inny artykuł…

Andrzej Korasiewicz
06.02.2010