Depeche Mode – Tour Of The Universe: Live In Barcelona [BLU-RAY]

  

Depeche Mode – Tour Of The Universe: Live In Barcelona [BLU-RAY]
2010 Mute

– Blu-ray 1 –

01 :: Intro
02 :: In Chains
03 :: Wrong
04 :: Hole To Feed
05 :: Walking In My Shoes
06 :: Its No Good
07 :: A Question Of Time
08 :: Precious
09 :: Fly On The Windscreen
10 :: Jezebel
11 :: Home
12 :: Come Back
13 :: Policy Of Truth
14 :: In Your Room
15 :: I Feel You
16 :: Enjoy The Silence
17 :: Never Let Me Down Again
18 :: Dressed In Black
19 :: Stripped
20 :: Behind The Wheel
21 :: Personal Jesus
22 :: Waiting For The Night

Bonusowe utwory:
01 :: World In My Eyes
02 :: Sister Of Night
03 :: Miles Away / The Truth Is
04 :: One Caress

– Blu-ray 2 –

Tour Of The Universe / Projekcje:
01 :: In Chains
02 :: Walking In My Shoes
03 :: Precious
04 :: Come Back
05 :: Policy Of Truth
06 :: Enjoy The Silence
07 :: Personal Jesus

Tour Of The Universe / Próby:
01 :: Wrong
02 :: Walking In My Shoes

Bonusowe utwory:
01 :: Insight
02 :: Hole To Feed
03 :: Behind The Wheel
04 :: Never Let Me Down Again

Sounds Of The Universe – Teledyski:
01 :: Wrong
02 :: Peace
03 :: Hole To Feed
04 :: Fragile Tension

Kilka miesięcy czekałem na to wydawnictwo. W końcu miało to być pierwsze blu-ray w historii DM. Spodziewałem się mocnego uderzenia. Niestety, to co zobaczyłem i przede wszystkim usłyszałem po włożeniu płyty do odtwarzacza blu-ray spowodowało wielki zawód. Wprawdzie początkowo obraz wydawał się rzeczywiście bardzo dobry, ale to co zdruzgotało moje oczekiwania to dźwięk. Zero dynamiki, zero selekcji instrumentów, prawie brak efektu surround (mimo że dźwięk DTS HD Master Audio), brak basów, brak kopa. Wszystko brzmi płasko jakby nagrywane na Grundigu. Wrażenie takie, jakby się stało od sceny kilkaset metrów albo jakby wszystko leciało z centralnego głośnika. Tragedia. Z czasem również zacząłem mieć zastrzeżenia do oglądanego obrazu. Może nie tyle do jego jakości, co do sposobu filmowania. Nawet jeśli niektóre ujęcia są interesujące, to dominującą metodą filmowania jest daleki plan. Co zwłaszcza w przypadku płyty blu-ray daje do zastanowienia nad sensem zakupu płyty w wysokiej rozdzielczośći. Wygląda to trochę jak filmowany z tłumu bootleg. Ujęcia, na których na pierwszym planie są wyciągnięte ręce publicznośći (efekt jakby się stało w tym tłumie) a scena jest daleko w oddali są niestety częste. To jednak oczywiście jest kwestia gustu. Może niektórych przekona ten zabieg (nie wiem czy można go nazwać artystycznym). Jednak bezapelacyjnie skopany jest dźwięk. Może na płytach CD tego nie słychać (nie wiem, bo posiadam jedynie wersje blu-ray), ale w wersji surround brzmi to jak zwykłe stereo i do tego dosyć kiepskie. Czasami wręcz brzmi jak mono i jedyny efekt surround, jaki można zaobserwować, jest w przerwach utworów, kiedy pojawiają się oklaski publicznośći. Same utwory brzmią jednak strasznie płasko i bez wyrazu. Zresztą również sam koncert jest jakiś taki bez jaj. Zestaw utworów niespodzianką nie jest, bo wiadomo co grali na tej trasie. Jednak w porównaniu chociażby do koncertów w Łodzi jest bardzo ubogo. Wprawdzie publiki jest tłum, ale nie ma ani takiego szaleństwa jak w Łodzi, ani takich akcji jak zorganizowali polscy fani (np. ta z balonikami).

Wiele do życzenia pozostawiają też dodatku na drugiej płycie. Poza klipami, tak naprawdę nie ma niczego ciekawego. To znowu może zainteresować tylko fanatycznych fanów DM. Do tego karygodny jest brak polskich napisów, w sytuacji kiedy są napisy… węgierskie i czeskie. A przecież, przy całym szacunku dla Czechów i Węgrów, Polaków żyje więcej niż Czechów i Węgrów razem wziętych. Kompletnie niezrozumiały zabieg ze strony wydawcy i dodatkowy minus dla wydawnictwa.

Jeśli nie jesteś, drogi Czytelniku, fanatycznym fanem Depeche Mode, to radzę głęboko zastanowić się nad zakupem płyty. Fani oczywiście i tak kupią tę pozycję, ale jeśli ktoś chce dzięki temu wydawnictwu zapoznać się z koncertowym obliczem Depeche Mode to serdecznie odradzam. Lepiej niech sięgnie po wcześniej wydawnictwa DVD – „Devotional”, „One Night in Paris” a nawet „Live in Milan”. Ten ostatni zresztą ma moim zdaniem jak na razie najlepszą jakość dźwięku surround. Wprawdzie do obrazu też można mieć zastrzeżenia… [2/10]

Andrzej Korasiewicz
11.11.2010

Ultravox – Return To Eden – Live At The Roundhouse

  

Ultravox – Return To Eden – Live At The Roundhouse
2010 Chrysalis

CD1

1. Astradyne
2. Passing Strangers
3. We Stand Alone
4. Mr X
5. Visions In Blue
6. The Thin Wall
7. I Remember (Death In The Afternoon)
8. Rage In Eden
9. Lament

CD2

1. One Small Day
2. All Stood Still
3. Your Name (Has Slipped My Mind)
4. Vienna
5. Reap The Wild Wind
6. Dancing With Tears In My Eyes
7. Hymn
8. Sleepwalk
9. The Voice

DVD

1. Astradyne
2. Passing Strangers
3. We Stand Alone
4. Mr X
5. Visions In Blue
6. The Thin Wall
7. I Remember (Death In The Afternoon)
8. Rage In Eden
9. Lament
10. One Small Day
11. All Stood Still
12. Your Name (Has Slipped My Mind)
13. Vienna
14. Reap The Wild Wind
15. Dancing With Tears In My Eyes
16. Hymn
17. Sleepwalk
18. The Voice
19. Building Eden Reformation Documentary

No i stało się. Po 23 latach przerwy w działalności, klasyczny skład Ultravox: Midge Ure, Billy Currie, Criss Cross i Warren Cann reaktywował się w 2009 roku, by wyruszyć w trasę koncertową po Wielkiej Brytanii „Return to Eden”. Płyta „Return to Eden” dokumentuje jeden z koncertów, który odbył się 30 kwietnia 2009 r. w legendarnym Roundhouse w Londynie. Widać, że grupa zasmakowała w tym, bo w tym roku nie dość, że ukazała się omawiana płyta, to na dodatek muzycy wyruszyli w kolejną trasę pt. „Return to Eden 2”. Tym razem Ultravox gra w kwietniu i maju nie tylko na Wyspach, ale również w kontynentalnej części Europy (m.in. Niemcy, Holanda, Dania, Szwecja, Norwegia, Włochy, Szwajcaria – szkoda, że nie Polska…).

„Return To Eden” ukazała się w dwóch wersjach – jako pojedynczy CD z 13 utworami lub jako podwójny CD z zapisem całego koncertu – 18 utworów. W tej drugiej wersji największym skarbem jest jednak dodatkowy dysk DVD, na którym znajduje się zapis całego koncertu w wersji z dźwiękiem DTS. Jakość dźwięku jest doskonała! Aż przyjemnie słuchać. No i dzięki temu można zobaczyć jak panowie wyglądają dzisiaj… No coż. Upływ lat nie był dla nich łaskawy. Najstarszy z grupy jest Billy Currie, który 1 kwietnia skończył 60 lat… Pozostali panowie również dobijają 60-tki. Aż dziwnie jest o tym myśleć i pisać. Jeszcze nie dawno słuchało się Ultravox jako nowatorskiego, „młodzieżowego” zespołu tworzącego nowoczesny synth pop. A dzisiaj na scenę wychodzą dziadki, które pewnia dla młodego pokolenia są tym, kim dla mnie 30 lat temu był Frank Sinatra. Ale nic to. Fakty są takie, że Ultravox anno domini 2009 brzmi dokładnie tak samo jak 25 lat wcześniej!

„Return To Eden” jest rzeczywiście powrotem do Raju syntezatorowego popu. Noworomantyczny sznyt Ultravox został odrestaurowany i ukazany publiczności zgromadzonej w Londynie w pełnej krasie. Dzięki współczesnej technice możemy również tego doświadczyć siedząc w domu. Koncert składa się ze wszystkich największych i najlepszych utworów klasycznego Ultravox. Repertuar obejmuje 4 płyty: „Vienna”, „Rage in Eden”, „Quartet” i „Lament”. Nie ma więc żadnego utworu z ostatniej płyty w klasycznym składzie pt. „U-Vox” ani oczywiście niczego z ery przed Midge Urem ani po Midge Ure. Otrzymujemy doskonały zestaw klasyków, świetnie odrestaurowanych brzmieniowo. Jeśli ktoś chciałby usłyszeć jak Ultravox grał w 1984 roku, to spokojnie może sięgnąc po płytę. Wprawdzie Ultravox ma w swoim dorobku płytę koncertową pt. „Monument”, ale moim zdaniem dopiero „Return to Eden” oddaje potęgę brzmienia grupy. Aż dziwne, że ci starsi już dziś panowie potrafili w tak doskonały sposób odtworzyć TAMTO brzmienie. Jest tutaj wszystko, za co kochaliśmy stary Ultravox. Soczyste bity perkusyjne zaprogramowane przez Warrena Canna, skrzypce Billy Currie, bas Chrisa Cross oraz wokal i czasami gitara Midge Ure’a. Do tego wszyscy panowie obsługują instrumenty klawiszowe i syntezatory. W formacie DTS wszystko brzmi cudownie. Takiej płyty koncertowej brakowało mi w dyskografii Ultravox. [9/10]

Andrzej Korasiewicz
22.04.2010