Recenzje

Zaobserwuj nas

Wyszukaj recenzję:

Chandra, Sheila - Moonsung: A Real World Retropsective

Sheila Chandra - Moonsung: A Real World Retropsective
1999 Real World Records

1. Ever So Lonely/Eyes/Ocean 3:27
2. Dhyana And Donalogue    4:41
3. Shehnai Song    2:05
4. The Enchantment    4:46
5. Speaking In Tongues III    2:16
6. ABoneCroneDrone 3 (Excerpt)    4:17
7. Nana    2:36
8. Waiting    6:03
9. Sacred Stones    5:33
10. ABoneCroneDrone 1 (Excerpt)    3:10
11. Lagan Love/Nada Brahma    4:07
12. Blacksmith    2:59

Sheila Chandra, brytyjska wokalistka mająca swoje rodzinne korzenie w Indiach, należy do tych artystów, którzy wykorzystując minimalne środki, potrafią stworzyć muzykę niezwykle głęboką, przestrzenną i emocjonalną, a ujmując to jednym słowem po prostu muzykę piękną. „Moonsung: A Real World Retropsective” to płyta kompilacyjna nagrana dla wytwórni Petera Garbiela - Real World Records. Myślę, że ten album to doskonała pozycja dla osób, które do tej pory nie miały okazji poznać bliżej muzyki artystki. Pomimo tego, że to album o charakterze retrospektywnym słucha się go jak jedną, przemyślaną  i zwartą całość. Głównym instrumentem w muzyce Sheili jest po prostu jej głos... Pozostałe  instrumentarium ograniczone jest do minimum i stanowi głównie tło dla śpiewu wokalistki. Pomimo tak ascetycznych środków aranżacyjnych nie ma tu miejsca na muzyczną pustkę. Wszystko wypełnia głos i towarzyszące mu emocje, a jest ich tu naprawdę wiele. Już od początku płyty Sheila wprowadza nas w swój intymny świat muzycznych pejzaży. Zaczynając od  czysto wokalnego  „Ever so lonely...”, poprzez niezwykle klimatyczne  i kojące „Enchantment” i „A Bone Crone Drone” do zamykającego płytę, opartego tylko na głosie utworu „Blacksmith”,  a to w jaki sposób potrafi nim ona operować robi niesamowite wrażenie. Kiedyś usłyszałem w radiu anegdotę o tym, że Sheila Chandra nagrywa swoje płyty w taki sposób, że wchodzi do studia, staje przed mikrofonem, zaczyna śpiewać i po kilku godzinach wychodzi z nagranym albumem. Jakkolwiek byłoby to przesadzone, słuchając „Moonsung...” można dojść do wniosku, że coś w tym jednak jest... A na pewno warto sięgnąć po płytę tej nietuzinkowej wokalistki i odkryć piękno jej muzyki, bo chyba tylko nim można określić to, co powstaje dzięki jej głosowi i niej samej. [9/10]

Wojciech Żurek
02.04.2007 r.