Subiektywne podsumowanie 2025 roku
Subiektywny wstęp
W minionym roku najwięcej uwagi poświęciłem muzyce starej, w związku z czym na słuchanie nowej nie miałem wiele czasu. Mimo wszystko starałem się śledzić nowości, ale skupiłem się przede wszystkim na gatunkach muzycznych, które pozostają w kręgu zainteresowań strony Alternativepop.pl W związku z tym niniejsze podsumowanie będzie jeszcze mniej zobiektywizowane niż w latach poprzednich, gdy rozglądałem się szerzej. Patrzyłem wtedy na muzykę, która nie zawsze aż tak mnie interesowała, ale wychodziłem ze swojej strefy komfortu w nadziei, że poznam coś, co mnie oczaruje. I tak rzeczywiście zdarzało się. W 2025 roku zabrakło jednak na to czasu, przynajmniej jeśli chodzi o muzykę "zagraniczną". W przypadku muzyki polskiej rzetelnie odsłuchiwałem wszystkie propozycje podsyłane mi na pocztę przez wykonawców i promotorów.
Poza tym starałem się też rozglądać wśród polskich twórców z uznanymi markami. Uczciwie jednak piszę, że moje rozeznanie w tym zakresie sprowadzało się przede wszystkim do śledzenia twórczości wykonawców mi już znanych. Na szerszy ogląd zwyczajnie zabrało czasu. Nowej muzyki ukazuje się bardzo dużo. W większości, nawet całkowicie anonimowi (jak na razie) twórcy prezentują przeważnie co najmniej dobry poziom wykonawczy. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej brakuje czasu na poznanie wszystkiego. Czy to jedyny powód tego, że nowi wykonawcy nie zdobywają szerszej rozpoznawalności?
Muzyka stała się mniej ważna?
Moim zdaniem o wiele ważniejszą przyczyną jest to, że "ambitna muzyka rozrywkowa" nie pełni dzisiaj już tak ważnej funkcji kulturotwórczej, jak kiedyś. Kiedyś, czyli w latach 60., 70., 80. i 90. Wtedy muzyka była istotnym, czasami wręcz nadającym ton popkulturze jej elementem. Dzisiaj rola muzyki wyraźniej osłabła. Myślę, że lata 90. i początek XXI wieku były ostatnimi, gdy muzyka była tak istotna dla popkultury. Oczywiście, nie mam na poparcie tej tezy żadnych badań socjologicznych, ale tak mi mówi mój zmysł obserwacji i tzw. "czuj". W związku z tym "ambitna muzyka rozrywkowa" stała się czymś elitarnym, a jej istotnym targetem są grupy "starszej młodzieży", czyli my, stare "dziady", które wciąż nie przestały interesować się "ambitną muzyką rozrywkową". Oprócz tego są mniej liczni niż kiedyś młodzi, którzy również interesują się muzyką i szukają zarówno nowości, jak i badają jej historię. Pozostała większość muzykę traktują jak jeden z dodatków do codziennego życia. To, czego słuchają wyznaczają im algorytmy serwisów streamingowych. To na ich podstawie większość słuchaczy układa swoje playlisty. Można wprawdzie powiedzieć, że to żadna nowość. Kiedyś słuchacze posiłkowali się opiniami prezenterów radiowych oraz wyborami telewizji muzycznych takich jak MTV. A jednak uważam, że dzisiaj jest inaczej i efekt programowania słuchaczy przez algorytmy jest innych niż wynik "programowania" przez prezenterów radiowych. Inny i niekoniecznie lepszy.
Rola Alternativepop.pl
W ramach Alternativepop.pl staram się kontynuować tradycję "prezenterów" i w nieco nowszej formie, dzisiaj już też wydającej się "starożytną", czyli w formie serwisu internetowego, prezentować treści muzyczne, które uważam za warte pokazania. Nie piszę o wszystkim, co dostaję, ale o tym, co subiektywnie określam jako "pozostające w kręgu zainteresowania" Alternativepop.pl oraz co zwyczajnie podoba mi się i uznaję za wartościowe. Więcej o tym tutaj: https://alternativepop.pl/o-stronie
Rok 2025 w Polsce
Spośród twórców o uznanych markach pierwszą od dziesięciu lat płytę z premierowym materiałem wydała Armia. Armia to jeden z nielicznych wykonawców z kręgu muzyki rockowej, którego twórczość cały czas śledzę. Więcej o płycie "Wojna i pokój" napisałem tutaj: [czytaj recenzję >>]
W 2025 roku ukazał się nowy, ciekawy materiał pt. "Sieć Indry" bydgoskiego klasyka nowej fali, który dzisiaj niewiele z nową falą ma już wspólnego, czyli bydgoskiej formacji Variété.
Płytę pt. "Passing By" wydał połączony skład byłych muzyków Made in Poland i Agressiva 69. Formacja o nazwie MIP (Made Impossible Possible) zaprezentowała ciężki, depresyjny i drapieżny materiał, będący wypadkową stylistycznych poszukiwań macierzystych grup, zaprezentowany w nowoczesnej otoczce brzmieniowej. Tutaj więcej o płycie: [czytaj informację >>]
Nie można nie zwrócić uwagi na gdańską formację Trupa Trupa, która choć nagrała zaledwie epkę "Mourners", to została po raz kolejny zauważona za granicą Polski. Tytułowy utwór znalazł się w rankingu 100 najlepszych piosenek 2025 roku według magazynu "Rolling Stone". Osobiście bardziej podoba mi się numer "Sister Ray" pochodzący z tego samego wydawnictwa, który nawet zaistniał na naszej Liście przebojów w notowaniu nr 13: [zobaczy notowanie Listy przebojów Alternativepop.pl >>]
Dla mnie najbardziej interesująca w minionym roku była działalność Andrzeja Turaja (Hidden By Ivy, ex God's Own Medicine), który pod solową marką Turaj wydał dwie płyty. O pierwszej pt. "Dunellen" piszę tutaj: [czytaj recenzję >>] Drugie wydawnictwo to "Season of Loss". Choć znajduje się na niej osiem utworów, to trwa niecałe trzydzieści minut. W przeciwieństwie do akustycznego "Dunellen", płyta "Season of Loss" jest bardziej elektroniczna i ma coś z ducha "new romantic". To piękna, eteryczna a przy tym melodyjna muzyka, która przywołuje najlepsze wspomnienia "ejtisów". O płycie w dziale news pisałem na stronie Alternativepop.pl w sierpniu minionego roku: [czytaj informację >>] Warto zwrócić też uwagę na elektroniczną interpretację jednego z utworów z "Dunellen" [czytaj informację >>]
W kategorii dark wave i muzyki "mrocznej" na uwagę zasługuje nowy album projektu Undertheskin "Never | Return". Undertheskin to formacja Mariusza Łuniewskiego (ex Deathcamp Project) i Toma Taylora (m.in. ex Controlled Collapse), która perfekcyjnie łączy mroczne klimaty postpunkowe z dynamiczną elektroniką i duchem muzyki syntezatorowej. Klasa światowa. [czytaj informację >>]
Moją uwagę zwróciło też młode gdyńskiego trio Lunar Trips, które zadebiutowało płytą "Moon Flowers". Grupa prezentuje na niej rozmyte, dream popowe tła, zahaczając o wpływy shoegaze’u. Świetna muzyka i nic nie szkodzi, że mało odkrywcza. Bardzo dobrze jej się słucha. Więcej informacji tutaj: [czytaj informację >>]
Więcej o innych pozycjach, które mnie zaciekawiły w minionym roku można znaleźć w dziale informacje Alternativepop.pl: https://alternativepop.pl/newsy Znajdziecie tam wybór muzyki sposród tej, którą wykonawcy lub promotorzy polskiej muzyki przysyłają do Alternativepop.pl. Informuję o tych, które uznałem za pasujące do tematyki strony i są moim zdaniem warte wspomnienia.
Rok 2025 za granicą Polski
To nie był dla mnie ciekawy rok jeśli chodzi o muzykę spoza Polski. W minionym roku skupiłem się przede wszystkim na muzyce syntezatorowej i epigonach "ejtisów". Świetny album pt. "Appear Disappear" wydali szwajcarscy klasycy rocka industrialnego The Young Gods i dlatego ich zwycięstwo nie podlega dyskusji. Niezłą, ale nierówną płytę wydał Peter Murphy. Przyjemny pop rock zaserwował Gary Kemp (Spandau Ballet). Ciekawe są też propozycje powracających szwedzkich przedstawicieli synth popu: Twice A Man i The Northern Territories. Z braku innych interesujących płyt umieściłem je w pierwszej dziesiątce. Moim odkryciem jest brytyjska formacja Magnetic Skies, która w bardzo przekonywujący sposób nawiązuje do klasycznej muzyki lat 80. Poniżej pełne zestawienie mojego top 50 płyt zagranicznych minionego roku:
1. The Young Gods - Appear Disappear (9/10) [czytaj recenzję >>]
2. Magnetic Skies - Fragments (8/10) [czytaj recenzję >>]
Twice A Man - The Coloured Breeze is a New Dimension (8/10)[synth pop, electronic]
The Northern Territories – A Star In Orbit Still (8/10)[synth pop, electronic]
The Legendary Pink Dots - So Lonely in Heaven (8/10) [czytaj recenzję >>]
Martin Dupont - You Smile When It Hurts (8/10)[synth pop, new wave]
Gary Kemp - This Destination (8/10) [czytaj recenzję >>]
Swans - Birthing (8/10) [czytaj recenzję >>]
9. VNV Nation - Construct (7.5/10) [czytaj recenzję >>]
Peter Murphy - Silver Shade (7.5/10) [czytaj recenzję >>]
Suede - Antidepressants (7.5/10) [czytaj recenzję >>]
Soft Vein – Through Blinds (7.5/10)[synth pop, dark wave]
Promenade Cinema - Afterlife (7.5/10) [czytaj recenzję >>]
Diesein – I like it / I hate it (7.5/10)[electro pop, synth pop]
BlakLight - The Haunting of Us (7.5/10)[electro pop, dark wave]
I Satellite - Streamline (7.5/10)[electro pop, neo-Kraftwerk]
Torul - Superposition (7.5/10)[electro pop, synth pop]
Sally Shapiro - Ready To Live A Lie (7.5/10)[synth pop, disco]
The Tear Garden - Astral Elevator (7.5/10)[psychedelic, electronic, experimental]
Nation of Language - Dance Called Memory (7.5/10) [czytaj recenzję >>]
Stereolab - Instant Holograms On Metal Film (7.5/10)[indie pop, electronic]
Ex-Hyena - XX Your Love (7.5/10)[synth pop, EBM]
Steven Wilson - The Overview (7.5/10) [czytaj recenzję >>] (po czasie płytę oceniam niżej niż w chwili recenzji)
Maria Somerville - Luster (7.5/10) [czytaj recenzję >>]
Men Without Hats - On The Moon (7.5/10)[synth pop, new wave]
Promaja — Bravo Brava (7.5/10) [czytaj recenzję >>]
The Brides Of The Black Room - Commander (7.5/10)[synth pop, dark wave]
Saint Etienne - International (7.5/10)[indie pop, electronic]
29. Claudia Brücken - Night Mirror (7/10) [czytaj recenzję >>]
Wolfgang Flür - Times (7/10)[electro pop, post-Kraftwerk]
Talk To Her – Pleasure Loss Desire (7/10)[dark wave, postpunk]
John Foxx - Wherever You Are (7/10)[classical, piano, electronic]
M/Robin Scott - The FAQs of Life (7/10)[synth pop, new wave]
Hørd - Bluestar (7/10)[synth pop, electronic]
Minuit Machine - Queendom (7/10)[synth pop, EBM]
Lebanon Hanover - Asylum Lullabies (7/10)[postpunk, dark wave]
Lost Signal - Light of Other Days (7/10)[synth pop, dark wave, EBM]
Assemblage 23 - Null (7/10)[electro pop, synth pop, EBM]
Edward Ka-Spel - A Monument to Wasted Tears (7/10)[electronic, psychedelic, experimental]
White Lies - Night Light (7/10) [czytaj recenzję >>] (autor recenzji ocenia płytę wyżej niż autor podsumowania :)
Jean-Marc Lederman - Electronic Slipper Music (7/10)[electronic, synth pop, experimental]
Korine - A Flame in the Dark (7/10)[synth pop, synthwave]
Pale Meridians - Wire and Monuments (7/10)[synth pop, synthwave]
Misfortunes – Voices Never Heard (7/10)[synth pop, dark wave]
Bootblacks - Paradise (7/10)[synth pop, dark wave]
Rupesh Cartel - Residual Light (7/10)[synth pop, synthwave]
Sono - Lost Lovers Motel (7/10)[synth pop, synthwave]
X Marks The Pedwalk - Insomnia (7/10)[electro pop, synth pop, EBM]
Ships in the Night - Protection Spells (7/10)[synth pop, synthwave]
50. Chris Harms - 1980 (6.5/10)[synth pop, synthwave]
Inne płyty z 2025 roku recenzowane na stronie:
Kim Wilde - Closer (6/10) [czytaj recenzję >>]
Dziękuję za wszystkie dotychczas postawione wirtualne kawy: https://buycoffee.to/altenativepop a patronom za stałe wsparcie strony: https://patronite.pl/alternativepop
Andrzej Korasiewicz02.01.2026 r.
Rok 2024 upłynął mi na dosyć solidnym przeglądaniu tydzień w tydzień premier płytowych. Rzecz jasna nie byłem w stanie dotrzeć do wszystkich. Po pierwsze skupiłem się na szeroko rozumianej muzyce "POP". Przez muzykę pop rozumiem wszystko to, co nie jest twórczością awangardową, improwizowaną lub eksperymentalną, co nie znaczy, że elementów takiego podejścia nie ma również wśród płyt, które słuchałem i które znalazły się w poniższym podsumowaniu. W moim rozumieniu "POP" nie oznacza muzyki z aktualnego mainstreamu muzyki "pop", ani z "alternatywnego mainstreamu". Choć i takie pozycje mogą się zdarzyć. W podsumowaniu nie znajdziecie jednak chwalonych płyt m.in. Billy Eilish czy Charli XCX, ponieważ one do mnie nie przemawiają. To druga cecha mojego zestawienia. Jest subiektywną prezentacją płyt, które mnie zainteresowały w 2024 roku i przypadły do gustu. Dlatego nie ma też żadnych płyt z muzyką rapową, której nie lubię. Kendrickowi Lamarowi mówię zdecydowane "nie" :).
Przy wyborze premier do przesłuchania opierałem się na selekcji dokonywanej przez wybrane przeze mnie strony internetowe, w tym również strony ze zbiorczymi zestawieniami recenzji, "fanpeje" i blogi a także na informacjach, które dostawałem od wydawców. Na tej podstawie układałem swoje tygodniowe listy płyt "do przesłuchania" a następnie po przesłuchaniu oceniałem i układałem zestawienie roczne. Jak zwykle robiłem to w sposób ciągły przez cały rok a nie na szybko w ostatnich dniach roku. Tym razem jednak solidniej sprawdzałem debiutantów. W poprzednich latach skupiałem się raczej na nowych płytach znanych mi już wykonawców. Jeszcze raz podkreślam, że to nie jest oficjalne podsumowanie roku serwisu Alternativepop.pl, ale indywidualne podsumowanie redaktora naczelnego, z którym można się w jakiejś mierze zgadzać, ale nie trzeba :).
W układanym zestawieniu przez rok wielokrotnie przestawiałem konkretne pozycje z miejsca na miejsce. Pewnie za miesiąc podsumowanie będzie wyglądało inaczej. Niektóre płyty opisywałem też na stronie w formie recenzji, ale z czasem bardziej skupiłem się na tekstach retrospektywnych, kosztem opisywania nowości. Mimo tego uzbierało się kilka recenzji płyt nowych. Niektóre pozycje zostały też zrecenzowane przez współpracowników Alternativepop.pl Linki do wszystkich recenzji nowych płyt, które powstały w 2024 roku znajdziecie w poniższym zestawieniu, choć nie zawsze oceny w recenzjach korelują z pozycją płyty w podsumowaniu. To nie pomyłka. Po pierwsze inny recenzent mógł inaczej ocenić płytę niż ja, po drugie również moja ocena po kilku miesiącach mogła zmienić się. Doszedłem jednak do wniosku, że nie ma uzasadnienia, by poprawiać oceny sprzed kilku miesięcy w tekście recenzji. Wtedy taka była a że później się zmieniła... Niech to będzie informacja dla czytelników, żeby nadmiernie nie przywiązywać się do not przy recenzjach.
Mimo że w minionym roku w większym stopniu otworzyłem się na nowszych wykonawców i starałem się słuchać muzyki z bardziej otwartą głową, to wśród płyt na które zwróciłem baczniejszą uwagę nadal przeważają wykonawcy znani mi i przeze mnie lubiani a nie nowi i nieznani. Współczesna, nowa muzyka najczęściej jest bardzo sprawnie zagrana technicznie, świetnie wyprodukowana i inteligenta. A jednak z jakiś powodów, w większości przypadków, po góra kilkukrotnym przesłuchaniu, najczęściej jakoś nie chce się do niej wracać. Przeciwnie niż do płyt i wykonawców klasycznych, sprzed lat.
Na pewno na plus zaskoczyła mnie nowa płyta The Cure, której wystawiłem ocenę maksymalną. Wysoką oceną chciałem podkreślić, że płyta autentycznie podoba mi się, że The Cure nagrał płytę, którą można, moim zdaniem, stawiać na równi z klasykami. Nie wiem czy ten pogląd utrzyma mi się w dłuższej perspektywie czasu, ale na razie nadal w nim tkwię. Poza tym bliżej zapoznałem się z twórczością Julii Holter, która mi dotychczas umykała, choć działa już na rynku od dobrych kilkunastu lat i ma na swoim koncie blisko dziesięć albumów. Jej nowa propozycja pt. "Something in the Room She Moves" bardzo mnie przekonuje. Twórczością Holter powinni zainteresować się miłośnicy talentu Kate Bush. Piękne, stonowane płyty nagrali: Nick Cave, Beth Gibbons a także... Fontaines D.C. Dużą radość sprawił mi powrót po 29 latach z nowym materiałem A Flock of Seagulls. "Ejtisy" wciąż w natarciu :).
Wśród poniższego zestawienia 100 płyt jest cała paleta stylistyczna, ale bez czystego synth i electro popu. W tej stylistyce ułożyłem osobne zestawienie 40 albumów. Uznaję, że to odrębna kategoria muzyki, również jeśli chodzi o sposób jej tworzenia i dlatego postanowiłem wyodrębnić takie płyty i oddzielić od ogólnego zestawienia. Na sam koniec znajdziecie też "polecajki" dotyczące polskich płyt. W tym przypadku to nawet nie zestawienie, ale kilka płyt, które do mnie dotarły, które przesłuchałem i które polubiłem. Nie śledziłem szczegółowo rynku muzyki polskiej i wydawnictwa, o których wspominam to płyty wybrane spośród tych, o których wydaniu byli łaskawi poinformować mnie sami wykonawcy lub ich promotorzy i które przypadły mi do gustu. A ja uznałem, że warto je polecić PT Czytelnikom.
Zestawienie ogólne (art pop, art rock, indie pop, dream pop, post-punk, new wave, indie rock, alternative rock, electronic..)
1. The Cure – Songs Of A Lost World (10/10) [czytaj recenzję >>]
2. Nick Cave & The Bad Seeds - Wild God (8.5/10)[alternative rock]
Beth Gibbons - Lives Outgrown (8.5/10) [czytaj recenzję >>]
Julia Holter - Something in the Room She Moves (8.5/10)[art rock, art pop, indie pop]
Fontaines D.C. - Romance (8.5/10)[art pop, post-punk, alternative rock]
6. A Flock of Seagulls - Some Dreams (8/10) [czytaj recenzję >>]
Nadine Shah - Filthy Underneath (8/10) [czytaj recenzję >>]
Still Corners - Dream Talk (8/10) [czytaj recenzję >>]
Ride - Interplay (8/10) [czytaj recenzję >>]
The Wolfgang Press - A 2nd Shape (8/10)[new wave, post-punk, electronic]
Trees Speak - Time Fold (8/10)[electronic, psychedelic]
The Pineapple Thief - It Leads To This (8/10) [czytaj recenzję >>]
The Smile - Cutouts (8/10)[indie rock, electronic]
Nala Sinephro - Endlessness (8/10)[jazz]
The Smile - Wall Of Eyes (8/10) [czytaj recenzję >>]
Anja Huwe - Codes (8/10) [czytaj recenzję >>]
Brittany Howard - What Now (8/10) [czytaj recenzję >>]
Marc Almond - I'm Not Anyone (8/10) [art pop]
Helado Negro - Phasor (8/10) [czytaj recenzję >>]
Jon Anderson & The Band Geeks - True (8/10)[art rock, prog rock, AOR]
A Certain Ratio - It All Comes Down to This (8/10)[post-punk, funk]
Michael Kiwanuka - Small Changes (8/10)[neosoul, soul, folk]
The Church - Eros Zeta and the Perfumed Guitars (8/10)[new wave, indie rock, post-punk]
Seefeel - Everything Squared (8/10)[electronic, post rock]
St. Vincent - All Born Screaming (8/10) [czytaj recenzję >>]
Tim Bowness - Powder Dry (8/10)[art rock, prog rock, electronic]
Kreidler - Twists (A Visitor Arrives) (8/10)[electronic]
New Model Army - Unbroken (8/10) [czytaj recenzję >>]
Arab Strap - I'm totally fine with it don't give a fuck anymore (8/10)[alternative rock, electronic, electro-pop]
Fire! - Testament (8/10)[jazz]
Jane Weaver - Love in Constant Spectacle (8/10)[alt folk, indie pop]
32. The The - Ensoulment (7.5/10) [czytaj recenzję >>]
Fennesz - Mosaic (7.5/10)[electronic, ambient, noise]
Bel Canto - Radiant Green (7.5/10) [czytaj recenzję >>]
Cigarettes After Sex - X's (7.5/10) [shoegaze, dream pop, indie pop]
Laetitia Sadier - Rooting for Love (7.5/10)[art pop, indie pop, art rock]
Storefront Church - Ink & Oil (7.5/10)[chamber pop, indie pop]
Primal Scream - Come Ahead (7.5/10)[alternative rock, indie rock]
Jessica Pratt - Here in the Pitchs (7.5/10)[folk, indie pop]
Kim Deal - Nobody Loves You More (7.5)[alternative rock, indie rock]
Geordie Greep - The New Sound (7.5/10) [art rock, postpunk, alternative rock, jazz]
Bonnie „Prince” Billy, Nathan Salsburg & Tyler Trotter – Hear The Children Sing The Evidence (7.5/10)[alt country, alt blues, folk]
Warhaus - Karaoke Moon (7.5/10)[indie pop]
High Vis - Guided Tour (7.5/10)[post-punk, alternative rock, post-hardcore]
Crumb - Amama (7.5/10)[indie rock, dream pop, indie pop, psychedelic]
The Jesus Lizard - Rack (7.5/10)[alternative rock, noise rock]
Eivør - Enn (7.5/10)[art pop, electronic, ethereal wave]
David Gilmour - Luck and Strange (7.5/10)[art rock, prog rock, AOR]
God Is An Astronaut - Embers (7.5/10)[post rock, indie rock]
Steve Hackett - The Circus and the Night Whale (7.5/10)[art rock, prog rock, AOR]
Jack White - No Name (7.5/10)[indie rock, hard rock]
Amyl and the Sniffers - Cartoon Darkness (7.5/10)[punk, alternative rock]
53. Ghostly Kisses - Darkroom (7/10)[indie pop]
Bat For Lashes - The Dream of Delphi (7/10)[alternative rock, indie pop]
J Mascis - What Do We Do Now (7/10) [czytaj recenzję >>]
Elbow - Audio Vertigo (7/10) [czytaj recenzję >>]
Bleib Modern - Bleib Modern (7/10)[post-punk, new wave, dark wave]
Fabiana Palladino - Fabiana Palladino (7/10) [czytaj recenzję >>]
Tindersticks - Soft Tissue (7/10)[indie rock]
Gavin Friday - Ecce Homo (7/10)[new wave, synth pop]
Real Estate - Daniel (7/10)[chamber pop, indie pop]
Modern English - 1234 (7/10)[post-punk, new wave, indie rock]
Arooj Aftab - Night Reign (7/10)[neosoul, jazz]
Idles - Tangk (7/10)[indie rock, post-punk]
The Jesus And Mary Chain - Glasgow Eyes (7/10)[alternative rock]
Barry Adamson - Cut To Black (7/10)[alternative rock, neo-blues]
Cults - To the Ghosts (7/10)[dream pop, indie pop]
MGMT - Loss of Life (7/10)[indie pop]
Einstürzende Neubauten Rampen – apm: alien pop music (7/10)[indie pop, postindustrial]
John Cale - POPtical Illusion (7/10)[indie pop, art pop]
Mick Harvey - Five Ways to Say Goodbye (7/10)[alternative rock]
Mark Knopfler - One Deep River (7/10)[rock, AOR]
Aurora - What Happened To The Heart? (7/10)[indie pop, electronic]
Hugo Race & Michelangelo Russo - 100 Years (7/10)[alternative rock]
The Telescopes – Growing Eyes Becoming String (7/10)[indie rock, post-punk]
Paul Weller - 66 (7/10)[alternative rock]
Ty Segall - Three Bells (7/10)[lo fi, alternative rock]
English Teacher - This Could Be Texas (7/10)[indie rock]
Efterklang - Things We Have In Common (7/10)[indie rock]
Half Waif - See You at the Maypole (7/10)[dream pop, indie pop]
Deep Purple - =1 (7/10)[AOR, hard rock]
Pixies - The Night the Zombies Came (7/10)[indie rock, alternative rock]
Prelude to Ecstasy - The Last Dinner Party (7/10)[indie rock]
Camera Obscura - Look to the East, Look to the West (7/10)[indie pop, indie rock]
Hamish Hawk - A Firmer Hand (7/10)[indie rock, new wave, post-punk]
Lenny Kravitz - Blue Electric Light (7/10)[pop rock, art pop, soul]
Humanist - On The Edge Of A Lost And Lonely World (7/10)[indie rock, alternative rock, new wave]
Foster the People - Paradise State of Mind (7/10)[indie pop, indie rock]
Gruff Rhys - Sadness Sets Me Free (7/10) [czytaj recenzję >>]
Nilüfer Yanyi - My Method Actor (7/10)[indie rock, indie pop]
91. Mercury Rev - Born Horses (6.5/10) [alternative rock]
The Smashing Pumpkins - Aghori Mhori Mei (6.5/10)[alternative rock]
DIIV - Frog in Boiling Water (6.5/10)[shoegaze, indie rock, alternative rock]
London Grammar - The Greatest Love (6.5)[indie pop]
Orville Peck - Stampede (6.5/10)[alt country]
Novelle Vague - Should I Stay Or Should I Go? (6.5/10)[lounge, pop]
Crowded House - Gravity Stairs (6.5/10)[pop rock, pop, indie pop]
Public Service Broadcasting - The Last Flight (6.5/10)[post-rock, indie rock]
99. Magdalena Bay - Imaginal Disk (6/10)[electronic, indie pop]
Future Islands - People Who Aren't There Anymore (6/10) [czytaj recenzję >>]
Dodatek nr 1 - mechaniczna muzyka maszyn romantycznych :) (synth-pop, dark wave, electro)
1. The KVB - Tremors (8.5/10) [czytaj recenzję >>]
2. L'Avenir - Imagination (8/10) [czytaj recenzję >>]
3. Holy Wire - The Ending of An Age (8/10) [czytaj recenzję >>]
4. Propaganda – Propaganda (7.5/10) [czytaj recenzję >>]
5. White Noise - New Dawn (7.5)6. TR/ST - Performance (7.5/10)7. Molchat Doma - Belaya polosa (7.5/10)8. Blackbook - Radio Strange (7.5/10)9. Video L'Eclipse - Begin Repress Depart (7/10)10. Voltage Vogue - Neon Highs (7/10)
11. Bérèche You - Business of Love (7/10)12. Echoberyl - Throught the Chaos (7/10) [czytaj recenzję >>]
13. Me & Melancholy - Illusio Veri (7/10)14. Ghost Cop - Trouble (7/10)15. More - Moments (7/10)16. Matte Blvck - Vows (7/10)17. System - Autonomous System (7/10)18. The Sweet Kill - Nowhere (7/10)19. Space March - Zeroes and Ones (7/10)20. Leathers – Ultraviolet (7/10)
21. Kite - VII (7/10)22. Zoot Woman - Maxidrama (7/10)23. LMX - Rehab (7/10)24. Twin Tribes - Pendulum (7/10)25. OP-ART - The Final Act (7/10)26. Reign Of Roses - Thorns (7/0)27. Zanias - Ecdysis (7/10)28. Anders Manga - Darker Than You Think (7/10)29. Dead Astronauts - Ghosts (7/10)30. Pet Shop Boys - Nonetheless (6.5/10) [czytaj recenzję >>]
31. Clan of Xymox - Exodus (6.5/10) [czytaj recenzję >>]
32. Cellmod - Rituals (6.5)33. Haujobb - The Machine In The Ghost (6.5/10)34. Empire of the Sun - Ask That God (6.5/10)35. Sacred Skin - Born in Fire (6.5/10) [czytaj recenzję >>]
36. Black Nail Cabaret - Chrysanthemum (6.5/10)37. Kontravoid - Detachment (6.5/10)38. Orange Sector - Feuer und Flamme (6.5/10)39. She Hates Emotions - Future Unknown (6/10)40. Ultra Sunn - Us (6/10)
Deser - czyli muzyka polska
Shagreen - Almost Gone [czytaj recenzję >>]
Tachion-X - 5120 [czytaj recenzję >>]
NUN Electro - Poison [czytaj recenzję >>]
Wrong! - Bonjour Mon Amour [czytaj recenzję >>]
Santabarbara - The Best of Unreleased Hits [czytaj recenzję >>]
Believe - The Wyrding Way [czytaj recenzję >>]
Wilson Wilson - Imagine All Is Well[art rock, art pop]
Król Słońce - Wschód Zachód[indie pop, art pop, soul]
Strange Pop - Urban Legends[art pop, art rock]
Kurkus - Nowy Chaos[new wave, cold wave, indie rock]
Andrzej Korasiewicz26.12.2024 r.

Zacznę od wyjaśnień. Poniższa lista to moje osobiste zestawienie ulubionych płyt wydanych w 2023 roku. Tych, które słuchałem najchętniej i z największą przyjemnością. Nie jest to więc zestawienie najlepszych płyt roku, a już na pewno nie jest to lista obiektywna. Nie znaczy to jednak, że wśród ulubionych płyt są albumy, które uważam za gnioty. Jest to moje subiektywne podsumowanie płyt, do których udało mi się w tym roku dotrzeć, albo które dotarły na różny sposoby do mnie, ale które uważam za dobre. Siłą rzeczy do części płyt, które może nawet podobałyby mi się bardziej od niektórych z tej listy, nie dotarłem, albo nawet nadal nie wiem o ich istnieniu. Dlatego proszę traktować tę listę jako ułomną, nawet biorąc pod uwagę ograniczone kryteria stylistyczne, którymi kierowałem się słuchając nowości płytowych w 2023 roku.
Zestawienie jest mocno sprofilowane według mojego aktualnego gustu, który z pewnością wielu uzna za mocno kontrowersyjny. Nie ukrywam, że zacząłem się trochę cofać w czasie i na powrót najchętniej słucham oryginalnej muzyki synth pop/new romantic z lat 80., ale i innych wykonawców, będących wówczas na topie, których wtedy pokochałem. A że miniony rok obfitował w takie płyty, to mogę uznać rok 2023 za udany.
Drugim kierunkiem moich zainteresowań jest obecnie muzyka z kręgu shoegaze/dream pop. Czyli lżejsza wersja alternatywy rockowej. W gruncie rzeczy również ona tkwi korzeniami w muzyce lat 80., bo Cocteau Twins, to jeden z protoplastów takiej twórczości a główne grupy tego nurtu - Slowdive czy My Bloody Valentine zaczynały przecież w końcówce lat 80.
W minionym roku całkowicie nie odczuwałem ochoty na słuchanie muzyki ciężkiej, w której głównym przekazem jest agresja i "czad". Dlatego nie przesłuchałem w całości ani jednej nowej płyty z kręgu metalu, punk rocka, rocka industrialnego lub electro-industrialu. Nie znaczy to, że słuchałem wyłącznie rzeczy lekkich. Bo przecież w zestawieniu jest też np. płyta Swans. Hałas jako metoda twórcza, może być jednym z ważnych środków wyrazu, ale z mojego punktu widzenia nie może być ani celem samym w sobie, ani dominującym sposobem przekazu.
Słuchając najnowszych płyt OMD, Classix Nouveaux, ale i Depeche Mode czułem się znowu jak nastolatek w latach 80., który raz w tygodniu, w piątkowy lub sobotni wieczór słucha LP3 i wyłapuje swoje ulubione utwory. A następnie stara się odnaleźć w innych audycjach radiowych prezentacje całych płyt swoich ulubionych artystów. Nowe płyty wspomnianych wykonawców a także wydawnictwa Duran Duran czy Petera Gabriela spowodowały, że poczułem się jakbym się cofnął w czasie. Dodatkowo to nie są słabe płyty, ale pozycje albo dobre, albo bardzo dobre. W czasach powszechnej retromanii zdecydowanie wolę posłuchać nowej, dobrej muzyki wykonawcy, który święcił triumfy 40 lat temu, niż młodego, który nawiązuje do nich. Nie jestem jednak całkiem zamknięty na twórczość młodych, o czym najlepiej niech świadczy to, że w dwudziestce znalazła się płyta amerykańskiej grupy Nation Of Language, która udanie kontynuuje dzieło swoich synth popowych poprzedników sprzed 40 lat.
Jednym uchem zwracałem też uwagę na niektórych wykonawców z kręgu art rocka, stąd obecność w zestawieniu kilku płyt z tego nurtu. Słuchałem też sporo jazzu, a także muzyki z kręgu awangardy XX-wiecznej muzyki "poważnej", ale akurat to nie znajduje wielkiego odzwierciedlenia w zestawieniu. Może z pewnym wyjątkiem listy polskiej, na której znajdują się jazzowe echa moich obecnych zainteresowań.
Postanowiłem wyodrębnić z głównego zestawienia osobną listę płyt polskich przede wszystkim dlatego, żeby były bardziej zauważalne. Lista jest krótka nie dlatego, że ukazało się tak mało polskiej muzyki, ale dlatego, że ja niezbyt wiele jej przesłuchałem. Zwracałem uwagę głównie na wykonawców, których wcześniej znałem a ukazały się ich nowe płyty. Nie poświęciłem wiele czasu na poszukiwanie nowych wykonawców, choć na kilku natrafiłem. Dlatego lista płyt polskich to nawet nie tyle subiektywne zestawienie, co raczej wybrana lista płyt, które przesłuchałem i spodobały mi się oraz uznałem je za dobre.
Kto jest w stanie ogarnąć ogrom muzyki, która współcześnie się ukazuje, niech pierwszy rzuci kamieniem! Dlatego postanowiłem ograniczyć się do gatunków, którymi aktualnie najbardziej się interesuję, albo której słuchanie sprawia mi najwięcej przyjemności. Mimo narzuconych sobie ograniczeń i tak zapewne nie dotarłem do znacznej części muzyki, w poszukiwanych przeze mnie stylistykach. Ale lista jest. Może komuś się też przyda. Mnie na pewno, gdy będę za jakiś czas próbował sobie przypomnieć jakie płyty, wówczas nowe, podobały mi się w roku 2023...
Polska
1. Siema Ziemia - Second (9/10)
Przeważająca w muzyce Siema Ziemia elektronika miesza się z jazzem w sposób płynny, a zarazem fascynujący. Akustyczne instrumenty oraz elektroniczne beaty łączą się naturalnie, tworząc nową muzyczną jakość. Moje odkrycie roku.
2. Hidden By Ivy - The Disappeared (8/10)
Coś dla słuchaczy wychowanych na Romantykach Muzyki Rockowej Beksińskiego, do których zaliczam się. Dark wave, new romantic, synth pop. Wszystko wymieszane ze sobą w dobrych proporcjach i na dobrym poziomie.
Lech Janerka - Gipsowy odlew falsyfikatu (8/10)
Weteran polskiego rocka powrócił z płytą w swoim klasycznym stylu na dobrym poziomie. Nie ma tu niczego odkrywczego, ale Janerka nie zawodzi, o ile ktoś nie czuje przesytu charakterystycznym stylem autora. Mnie czasami ten przesyt doskwiera, ale do samej muzyki przyczepić się nie można.
Riverside - ID.Entity (8/10)
Czołowy polski zespół art rocka nagrał płytę bardziej nasączoną elektroniką niż zwykle. To nadal jest neoprog, chwilami mocno rockowy, ale do macierzystej grupy Mariusza Dudy przeniknęły w większej ilości elektroniczne klimaty, które eksploruje w innych projektach. Steven Wilson to lubi. Fanom ejtisów na pewno spodoba się ta odmiana. Inni mogą kręcić nosem. Ja jestem na "tak".
Psychocukier - Tu i teraz (8/10)
Instrumentalny, improwizowany album łódzkiego, nie do końca na serio zespołu, który postanowił trochę sobie pojamować i efekt wydać na płycie. Wyszło całkiem ciekawie, przynajmniej dla tych, którym bliskie są klimaty będące skrzyżowaniem kraut rocka i Franka Zappy. Dobrze, że płyta nie jest za długa.
Wieże Fabryk - Doskonały świat (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/wieze-fabryk-doskonaly-swiat
Wrong! - Berlin Paris Warsaw Love (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/wrong-berlin-paris-warsaw-love
Mariusz Duda - AFR AI D (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/duda-mariusz-afr-ai-d
Leszek Możdżer & Orkiestra Instrumentów Dawnych MACV – Composites – Warszawska Opera Kameralna (8/10)
Jazzowy pianista i klasyczna orkiestra, która używa historyczych instrumentów. Już samo to połączenie zaciekawia. Słuchacze otwarci na bardziej ambitną muzykę, na pewno docenią piękne i dostojne dźwięki, które znalazły się na płycie. Ci, dla których taka muzyka jest codzienną strawą, też nie powinni być zawiedzeni.
Maciej Obara Quartet - Frozen Silence (8/10)
Jazz. Polsko-norweski kwartet i jego płyta nagrana dla kultowej w świecie jazzu niemieckiej wytwórni ECM. Improwizowana muzyka z kręgu jazzu nowoczesnego w klimacie charakterystycznym dla ECM.
Etnobotanika - Leśne Duchy (8/10)
Jak sugeruje trochę sama nazwa a i tytuł płyty, "Leśne Duchy" próbują wydobyć za pomocą samplingu i elektroniki klimat pradziejowej słowiańszczyzny - słowiańskie bory, czary - o czym najlepiej niech świadczą tytuły utworów: "Knieje", "Leśny ambient", "Czarownice", "Bagna". Techno miesza się tutaj z IDM i ambientem a wszystko, dzięki odpowiednio dobranym samplom, skąpane jest w otoczce starosłowiańskiego lasu i przyrody.
Zima Stulecia – Minus 30°C (8/10)
Elektroniczna muzyka próbująca w sposób "widmowy" odtworzyć klimat lat 90. Techno-housowe beaty mieszają się tutaj z elementami improwizowanymi charakterystycznymi dla nowoczesnego jazzu. Nazwa formacji nawiązuje do zimy stulecia z 1987 roku - roku urodzenia obu muzyków tworzących duet Zima Stulecia. Ciekawa, choć trochę "nie moja" muzyka.
Zagranica - mój top 30
1. Steven Wilson - The Harmony Codex (9/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/wilson-steven-the-harmony-codex
Orchestral Maneuvers In The Dark (OMD) - Bauhaus Staircase (9/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/orchestral-maneuvers-in-the-dark-omd-bauhaus-staircase
Depeche Mode - Memento Mori (9/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/depeche-mode-memento-mori
Slowdive - Everything is Alive (9/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/slowdive-everything-is-alive
Blonde Redhead - Sit Down For Dinner (9/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/blonde-redhead-sit-down-for-dinner
6. Peter Gabriel - i/o (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/gabriel-peter-i-o
Classix Nouveaux - Batlle Cry (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/classix-nouveaux-batlle-cry
Ladytron - Time's Arrow (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/ladytron-times-arrow
VNV Nation - Electric Sun (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/vnv-nation-electric-sun
A Certain Ratio - 1982 (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/a-certain-ratio-1982
The Church - The Hypnogogue (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/church-the-the-hypnogogue
Swans - The Beggar (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/swans-the-beggar
David Eugene Edwards – Hyacinth (8/10)
Świetna solowa płyta lidera Wovenhand a wcześniej 16 Horsepower, znanego również ze wspólnej płyty z Alexandrem Hacke (m.in. Einstürzende Neubauten). "Hyacinth" to pierwszy album wydany pod własnym imieniem i nazwiskiem. Mroczny country rock miesza się tutaj z post-punkiem a nawet elementami industrialnymi. Świetna, z jednej strony zaskakująca, z drugiej jakby dobrze znana muzyka w klimatach Nicka Cave'a czy PJ Harvey. Żeby było ciekawiej, autor warstwę liryczną opiera o tematykę biblijną i jest gorliwym chrześcijaninem, choć jego muzyka nie spotyka się ze zrozumieniem wśród większości wierzących.
Ryuichi Sakamoto - 12 (8/10)
Jedna z najpiękniejszych i jednocześnie najsmutniejszych płyt roku. Pożegnanie Ryuichi Sakamoto ze słuchaczami i w ogóle z tym światem. Dwanaście delikatnych, fortepianowych kompozycji wzbogaconych pasażami elektronicznymi to diariusz Sakamoto, w którym artysta dzieli się swoimi przeżyciami z konkretnego dnia. Sakamoto skomponował te utwory w latach 2021-22, gdy był już chory. 7 stycznia 2023 roku ukazała się płyta "12". W marcu artysta zmarł. To na pewno ma swoją dodatkową wymowę.
Vince Clarke - Songs of Silence (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/clarke-vince-songs-of-silence
PIL - End Of World (8/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/public-image-ltd-end-of-world
19. Duran Duran - Danse Macabre (7.5/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/duran-duran-danse-macabre
PJ Harvey - I Inside the Old Year Dying (7.5/10)
PJ Harvey nigdy nie należała do moich faworytek. Chyba najcieplej wspominam jej płytę "To Bring You My Love" (1995). Co najmniej od tamtego czasu, artystka cieszy się też wielkim uznaniem zarówno krytyków, jak i fanów alternatywno-folkowych pieśni, którymi raczy nas na kolejnych płytach. Niektóre pozycje są mocniejsze (np. "Let England Shake"), inne nie cieszą się tak powszechnym uznaniem (np. "White Chalk"). "I Inside the Old Year Dying" zebrało dobre recenzje. Nie jest to "moja" muzyka, ale czasami nastrojowe, nieco "wiedźmowate" songi PJ Harvey potrafią utafić również w mój nastrój.
The Mobile Homes – Tristesse (7.5/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/mobile-homes-the-tristesse
Nation Of Language – Strange Disciple (7.5/10)
Trio młodych Amerykanów, zainspirowanych klasycznym synth popem z lat 80. nagrało trzecią w swojej dyskografii, chyba najlepszą jak dotychczas, płytę utrzymaną w duchu swoich mistrzów takich jak OMD. Znajdziemy tutaj wszystkie, charakterystyczne dla lat 80. patenty syntetyczne i adekwatny klimat utrzymujący się przez cały album. Brakuje może jakiś wyraźnych hitów, ale fani ejtisów nie powinni być zawiedzeni słuchając albumu.
Madness - Theatre Of The Absurd Presents C'est La Vie (7.5/10)
Zgrywusy w stylu angielskim ciągle aktywni. Madness zaczynał w czasach post-punka na przełomie lat 70. i 80., wyraźnie odcinając się od zdobywających wówczas coraz szersze uznanie syntezatorów i muzyki elektronicznej. Grupa łączyła w swojej muzyce elementy ska, reggae i nowej fali. Najbardziej intensywny okres działalności to początek lat 80. Z czasem aktywność grupy gasła, aż do jej rozwiązania w drugiej połowie lat 80. Madness powrócił w latach 90. ale zwiększenie aktywności nastąpiło na większą skalę dopiero w XXI wieku, gdy grupa wróciła do nagrywania nowej muzyki. Madness co kilka lat prezentuje premierowy materiał. "Theatre Of The Absurd Presents C'est La Vie" zawiera muzykę dojrzalszą, przestrzenną i bardziej "barokową", nie gubiąc przy tym elementów wcześniej wypracowanego stylu. Stylistyczny konglomerat nagrany przez Madness na najnowsze płycie brzmi bardzo ciekawie i intrygująco. Muzyka jest jednak skierowana raczej do poszukiwaczy sentymentalnych brzmień ejtisowych w odświeżonym wydaniu niż fanów nowych kierunków muzycznych.
Belle And Sebastian - Late Developers (7.5/10)
Szkocka grupa, która konsekwentnie realizuje od drugiej połowy lat 90. idee "brytyjskiego" indie popu. Jeśli szukasz nieinwazyjnego, ale inteligentnego, pozytywnego popu to Belle And Sebastian jest właściwym adresem. "Late Developers" to mocny średniak skierowany do fanów gatunku.
M83 - Fantasy (7.5/10)
Francuski przedstawiciel sceny elektronicznej, który na najnowszej płycie w większym stopniu eksploruje klimat shoegaze i dream popu. Bardzo udana pozycja.
Laibach - Sketches Of The Red Districts (7.5/10)
Słoweński projekt w ostatnim czasie jest niezwykle płodny wydając bardzo różnorodną muzykę. "Sketches Of The Red Districts" to coś dla fanów bardziej tradycyjnej formy muzyki Laibacha. Industrial nie pozbawiony beatu. Przypominają się czasy albumu "Nova Akropola".
Red Cell - Red Cell (7.5/10)
Szwedzka grupa, która zaczynała od ostrego electro-industrialu, przechodząc przez fazę future popu, dotarła na najnowszej płycie do klasycznego synth popu z wyraźnym klimatem lat 80. i 90. ale w nowoczesnym anturażu. Bardzo solidna produkcja dla fanów synth-pop.
26. Soft Machine - Other Doors (7/10)
Niektórzy z pewnością mogą nie zdawać sobie sprawy, że ta art-jazz-rockowa formacja z tzw. sceny Canterbury, która wydała na przełomie lat 60. i 70. ważne dla stylistyki płyty, nadal istnieje. Okazuje się, że nazwa istnieje, ale zespół nie całkiem jest tym samym. Grupa wznowiła działalność pod szyldem Soft Machine w 2015 roku, ale z pierwotnego składu nie ma tam nikogo. Jedynym muzykiem, który grał z Soft Machine w dawniejszych czasach (1975-1978, 1984) jest gitarzysta John Etheridge. Pozostali to nowy narybek, choć też już posunięty wiekowo. Nie śledziłem historii grupy i nie wiem jak na to zapatrują się dawni fani, ale najnowsza płyta sygnowana nazwą Soft Machine zawiera bardzo klimatyczny kawałek art rocka z naleciałościami jazzowymi, który powinien przypaść do gustu fanom takich brzmień.
Trees Speak – Mind Maze (7/10)
Amerykański duet powstały w 2017 roku, który w przekonujący sposób nawiązuje do kraut rocka z początku lat 70. mieszając go z bardziej współczesnymi brzmieniami elektronicznymi a także okraszając wieloma innymi wątkami dźwiękowymi, jak post-punk czy synth pop. "Mind Maze" w niezwykle wciągający sposób zachęca do zagłębenia się w muzykę Amerykanów.
Agar Agar – Player Non Player (7/10)
Młody francuski duet z kręgu muzyki elektronicznej i synth pop, który miesza klimat elektroniki z lat 90. z bardziej oldskulowym synth popem. Inteligentna i przyjemna muzyka.
Róisín Murphy - Hit Parade (7/10)
Dawna wokalistka Moloko z kolejną płytą rozwijającą własne brzmienie klubowe. Fanom gatunku na pewno spodoba się. Mimo że jestem rówieśnikiem Murphy, jej twórczość nie jest całkowicie "moją". Mimo wszystko czasami jej muzyka przemawia do mnie. Tak jest również tym razem.
John Cale - Mercy (7/10)
Walijski weteran amerykańskiego undergroundu wydał płytę, na której udanie eksploruje nowe trendy we współczesnej muzyce, w tym elektronicznej. Artysta nie wyważa żadnych drzwi, ale biorąc pod uwagę, że w marcu skończył 81 lat to płyta broni się bardzo dobrze. Jej stylistyka mocno kontrastuje z nową propozycją The Rolling Stones, która również zadziwia, ale głównie tym, że w ogóle powstała. Na nowej płycie The Rolling Stones znajduje się bowiem cały czas ta sama muzyka, którą Stonesi grają od 60 lat. Mimo wszystko płyta Stonesów również jest udana.
Torul - End Less Dream (7/10)
Słoweński zespół synth pop, który zgrabnie łączy electro z klimatem dark wave a czasem z bardziej inteligentną elektroniką. Chwilami większa intensywność jest na pograniczu z EBM. Formacja istnieje już dwadzieścia lat, choć debiutowała płytą w 2010 roku. Bardzo ciekawa, różnorodna, jak na electro pop, muzyka.
Final Selection - Sirenˋs Call (7/10)
Mniej znany niemiecki zespół synth pop, który przed dwudziestu lat zdobył sympatię wielu polskich fanów połączeniem wówczas nowoczesnej produkcji electro pop i melancholijnego, nieco rozmarzonego klimatu. No i jego dwie pierwsze płyty ukazały się nakładem polskiej, nieistniejącej już wytwórni Black Flames Records. Formacja dosyć niespodziewanie powróciła w 2023 roku, po piętnastu latach przerwy, bardzo sympatycznym albumem "Sirenˋs Call", utrzymanym w tym samym duchu co w latach 00's.
Beborn Beton - Darkness Falls Again (7/10)
Bardzo solidna produkcja niemieckich klasyków synth popu, którzy grają stylowo, choć nieco monotonnie. Epigoński synth pop, który narodził się w latach 90. i utrzymuje swój styl do dzisiaj. Panowie z Beborn Beton nie raczą nas często swoimi płytami. "Darkness Falls Again" ukazała się po ośmiu latach od ostatniego albumu pt. "A Worthy Compensation" (2015). Ten z kolei ukazał się po kilkunastu latach przerwy. Solidna pozycja dla fanów klasycznego synth popu.
Zagranica - pozostałe płyty, na które zwróciłem uwagę
34. X Marks The Pedwalk - Superstition (7/10)Everything But The Girl - Fuse (7/10)The Rolling Stones - Hackney Diamonds (7/10)Yo La Tengo - This Stupid World (7/10)Laibach - Love Is Still Alive (7/10)Squid - O Monolith (7/10)††† [Crosses] - Goodnight, God Bless, I Love U, Delete (7/10)Neuroticfish - The Demystification Of The Human Heart (7/10)Grian Chatten - Chaos For The Fly (7/10)Aphex Twin - Blackbox Life Recorder 21f / In a Room7 F760 (7/10)The Chemical Brothers - For That Beautiful Feeling (7/10)HOST - IX (7/10)DJ Shadow - Action Adventure (7/10)dEUS - How to Replace It (7/10)Pieter Nooten – Someone There (7/10)Algiers - Shook (7/10)Noel Gallagher's High Flying Birds - Council Skies (7/10)
Jean-Michel Jarre - Oxymoreworks (7/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/jean-michel-jarre-oxymoreworks
Jethro Tull – RökFlöte (7/10)Swen Wunder - Late Again (7/10)Ultramarine – Send And Return (7/10)
mind.in.a.box - Black and White (7/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/mind-in-a-box-black-and-white
56. Lol Tolhurst, Budgie, Jacknife Lee - Los Angeles (6.5/10)Simply Red - Time (6.5/10)Alison Goldfrapp - The Love Invention (6.5/10)Agitation Free – Momentum (6.5/10)Emma Anderson - Pearlies (6.5/10)Katie Melua - Love & Money (6.5/10)Gong - Unending Ascending (6.5/10)Smashing Pumpkins – ATUM – Act I & II (6.5/10)The Damned - Darkadelic (6.5/10)Iggy Pop - Every Loser (6.5/10)Orbital – Optical Delusion (6.5/10)Sparks - The Girl Is Crying in Her Latte (6.5/10)Klaus Nomi – Remixes (6.5/10)Cindy Wilson - Realms (6.5/10)New Model Army - Sinfonia (6.5/10)Pere Ubu - Trouble On Big Beat Street (6.5/10)Brian Eno – The Ship (6.5/10)James Ellis Ford - The Hum (6.5/10)Trevor Horn - Echoes: Ancient & Modern (6.5/10)Queens of the Stone Age - In Times New Roman... (6.5/10)Andy Taylor - Man’s A Wolf To Man (6.5/10)Sam Brown - Number 8 (6.5/10)
78. Blur - The Ballad of Darren (6/10)Recenzja >> https://alternativepop.pl/recenzje/blur-the-ballad-of-darren
Roger Waters - The Dark Side Of The Moon Redux (6/10)
80. U2 - Songs of Surrender (5/10)
Andrzej Korasiewicz21.12.2023 r.
r />Tytułem wstępu. Mieliśmy wspaniały rok pod względem ilości wydanych płyt. Trwa okres symbiozy gatunkowej, cudownych powrotów i rozkwitu młodzieży. Mimo to, ciężko było mi wybrać przekonującą mnie samego dziesiątkę. Zawiedli mnie gwiazdorzy lat 80., tacy jak OMD, Visage czy Johnny Hates Jazz. To cudownie, że wydali płyty po tylu latach, ale są one na dłuższą metę nudne. Dinozaury tacy jak Black Sabbath i Deep Purple nadal do mnie nie trafiają. Zasmuciły mnie też objawienia ubiegłych dekad - The House of Love, My Bloody Valentine i Boards of Canada - którzy chwałą powrotu przykrywają płyty niesłuchalne. Zupełnie poległ Karl Bartos, którego nowa płyta brzmi tandetnie. Johnny Marr brzmi dziecinnie i naiwnie, podobnie jak Beady Eye. David Bowie i NIN grają swoje i chwała im za to (znowu powroty), ale to wszystko. Współcześni gwiazdorzy rocka - Kings of Leon, Franz Ferdinand, The Killers, Arctic Monkeys, Queens of the Stone Age itd. - także nie zachwycają. Wszyscy oni nagrali po kilka dobrych numerów na dość ciekawych płytach. Ale na tym kończy się mój komentarz na ich temat. Daft Punk nagrał hit lata, ale już drugi singiel jest pomyłką, a cały album mnie irytuje. W nowej elektronice i ambiencie panuje atmosfera masowego powielania - Autechre już dawno połknęło własny ogon, nowy Warp to nadal żart, a Tim Hecker i Jon Hopkins nie stworzyli nic, czego chciałbym słuchać więcej niż raz.* * *Mimo to, uważam ten rok za bardzo udany pod względem muzycznym. Temat płytowego podsumowania roku 2013 tradycyjnie wyczerpał red. Andrzej swoim przekrojowym rankingiem-przewodnikiem, który znajdziecie tu:Podsumowanie roku 2013 >>Ja jednak uznałem, że skoro moja prywatna pierwsza dziesiątka różni się od niej w 90 proc. - dlaczego by nie zaprezentować, tak dla kontrastu, "alternatywnego" zestawienia najciekawszych płyt 2013 roku. Oto i one:
1. Nick Cave & The Bad Seeds - Push the Sky AwayNie miałem najmniejszych wątpliwości komu przyznać laur zwycięzcy. Cave i spółka popełnili najlepszy krążek od "The Boatman's Call". Kto wie, czy nie mój ulubiony w całym ich dorobku. Na początku podszedłem do niego z wielką rezerwą, oczekując kolejnej porcji nudów jaką Cave męczył wierną publiczność od czasu "Nocturamy". Nic z tych rzeczy. Cave triumfuje w swoim starym, dobrym stylu - ponurą liryką, upiorną elegancją, szczyptą szaleństwa i poczuciem czarnego humoru. Owszem, nadal jest skończonym narcyzem, ale przynajmniej czyni to z gracją, inteligencją i doświadczeniem. Znowu witamy w jego bajce, rodem z Poe, Faulknera, Beksińskiego i Burtona. Do tego Warren Ellis udanie zastąpił Blixę Bargelda w roli szalonego asystenta. Doskonała płyta do wielokrotnego wysłuchiwania.2. Mark Lanegan - ImitationsNajpoważniejszy konkurent do złota w tym zestawie, który ostatecznie przegrał tylko dlatego, że jest zestawem coverów (w tym samego Cave'a). Ale za to jak wykonanych! Lanegan swoim chropowatym głosem przedstawia tu piosenki, które zaistniały w jego życiu jako potężne inspiracje, zarówno w okresie dzieciństwa, jak i całkiem współcześnie. Każda z nich brzmi oszałamiająco, począwszy od lekkiego "Mack the Knife" przez frapujące "Pretty Colours" i "Autumn Leaves" aż po rozrywający serce "Solitaire". Cały album spowity jest smutkiem, samotnością i cichą desperacją, ale w tym właśnie tkwi jego moc. Niezwykle eleganckie brzmienie bez grama nadęcia. Sądzę, że jest to najlepszy zestaw coverów jaki słyszałem od czasu "It'll End in Tears". Warto dodać, że wspólnie z Dukiem Garwoodem, Mark wydał w tym roku inną płytę p.t. "Black Pudding" - także wartą sprawdzenia.3. Pet Shop Boys - ElectricPetarda. O ile zeszłorocznemu "Elysium" zabrakło mocy, aby zaistnieć w umysłach nawet wiernych fanów PSB, o tyle ta propozycja rozwiewa jakiekolwiek wątpliwości. Po wieloletniej współpracy z wielką wytwórnią, duet przeszedł na swoje, wydając krążek w stu procentach taki, jaki chcieli. To mistrzostwo tanecznej elektroniki, swoisty przegląd gatunków, które kształtowały duet Tennant/Lowe przez lata. Płyta brzmi jak kolejna odsłona serii "Disco", jaką PSB wydawali co jakiś czas od początku swojej kariery. Słychać klasyczne dyskotekowe rytmy w nowoczesnych, klubowych odsłonach. Do tego cytat z Williama Blake'a, cover Bruce'a Springsteena i piach w oczy tym, którzy odsyłają ich na emeryturę. Ciekaw jestem ile jeszcze pociągną jako wykonawcy. Spokojną resztę życia jako producenci i kompozytorzy mają już zapewnioną.4. Black Rebel Motorcycle Club - Specter At The FeastNajdojrzalszy z dotychczasowych albumów amerykańskiego trio. Zespół dał się poznać przez lata jako autorzy świetnych rockowych numerów w garażowym stylu, spowitych echem psychodelii, aurą zagadkowości i niepokornym chłodem. Ich brzmienie odcina się wyraźną kreską od współczesnych, identycznie grających zespołów, sięgając głęboko do historii rocka po obu stronach Atlantyku. Ich duchowym patronem jest Marlon Brando z "Dzikiego", ale ze swojego buntu bez powodu potrafią utkać świetną opowieść, wiodącą przez wiele brzmieniowych krain. W dodatku chwilami może się wydawać, jakby znad konsolety opiekował się nimi Brian Eno.5. Pearl Jam - Lightning BoltTen kto nadal kojarzy Pearl Jam z brzmieniem Seattle nazywanym grunge niech natychmiast przestanie. Ten zespół od siedmiu lat gra klasycznie rockowo, hołdując zarówno amerykańskiemu punkowi, jak i brytyjskiej inwazji. W dodatku od dawna nie mieli takiego przeboju jak "Sirens". Sporo fanów ma im to za złe, że obecnie bliżej im do Aerosmith czy Springsteena niż "Ten". "Lighting Bolt" to płyta silnie ukierunkowana na osobę Veddera, który gra tu pierwsze i drugie skrzypce, przenosząc sporo owoców swojego solowego dorobku do garażu zespołu. Poza tymi dwoma zarzutami, jest to bardzo dobra płyta rockowa o wielu odcieniach. Prezentuje umiejętności, inspiracje, wrażliwość i subiektywne horyzonty zespołu, który po dwudziestu latach pracy wciąż ewoluuje. A mnie jest bardzo miło móc to obserwować i przeżywać.6. Pretty Lights – A Color Map Of The SunJedyny na liście przedstawiciel elektronicznej młodzieży. Odkryłem go zupełnym przypadkiem i jestem zachwycony. Ten dzieciak i jego kumple robią muzykę już od kilku lat, ale dopiero teraz dochrapali się debiutu płytowego. W skrócie - to misz-masz trip-hopu, dubstepu i samplingu jakiego nie powstydziliby się najwięksi w tej dziedzinie. Odważnie i bez kompleksów; gejzer wyobraźni, świetne wyczucie elektronicznego rytmu i zmysł dźwiękowego kolażu. Dawno nie zaglądałem w te rejony; prawdę mówiąc, w temacie tanecznej elektroniki wolę pozostawać w latach 90. Ale ten projekt robi wielkie wrażenie i przysłowiowym rzutem na taśmę wskakuje do mojego rankingu.7. Depeche Mode - Delta MachineNie do zdarcia. Nie stoją w miejscu i nigdy się nie powtarzają. Nie zawsze fascynują, ale nigdy nie nudzą. Bardzo udana płyta, najlepsza od czasu doskonałej "Ultry", chociaż początkowo może wydać się dziwna i toporna. Jak już pisałem gdzie indziej, brzmienie płyty jest powolne, uduchowione, coraz bardziej płynące bezpośrednio z duszy, niźli wyobraźni. Dużo miejsca na kompozycyjne eksperymenty, a także popisy wokalne. Gahanowi bardzo dobrze zrobił występ u Soulsavers i to obok ich zeszłorocznej propozycji ustawiłbym "Delta Machine".8. Heart & Soul - Heart & Soul Presents Songs Of Joy DivisionZnowu covery, znowu Joy Division i znowu zaskoczenie. Heart & Soul to kolektyw przedstawicieli polskiej sceny alternatywnej pod batutą muzyków znanych z Agressiva 69 i Made in Poland. Prezentują nietypowy wybór kompozycji słynnej ekipy z przedmieść Manchesteru we własnym, świeżym i intrygującym wykonaniu. Nie jestem zatwardziałym fanem Joy Division i sądzę, że sporo z "kultu" tego zespołu to marketing. Być może dlatego ten zbiór tak mi się podoba. Panie i panowie raźno przeskakują pomiędzy elektroniką a rockiem lub raczej stoją pomiędzy nimi niczym kamienny most. Bardzo podoba mi się obecność wielu wokalistów, z których każdy udanie zaprezentował samego siebie, a nie jedynie odśpiewał teksty Curtisa. Każda z aranżacji stawia w pozytywnym świetle nie tylko członków tego eksperymentu, ale całą ideę coverowania, która jak wiadomo nie każdemu musi się podobać. Uważam, że to bardzo ciekawy, równy krążek, który w pierwszej kolejności zaintryguje tych, którzy do tej pory nie mieli o Joy Division wyrobionego zdania.9. Mudhoney - Vanishing PointPunk? Grunge? Coś pomiędzy? A może jeden wielki brudny palec w twarz całego muzycznego świata krytyków, oczekiwań, fanów, mediów i całej reszty? Ten zespół gra tak jak grał od samego początku - szybko, głośno, energicznie i bardzo inteligentnie. Od razu słychać, że to Amerykanie - zbyt dużo jest tam "ja" w treści. Ale Mark Arm to gość, któremu nie sposób mieć tego za złe. Tam gdzie liczy się granie dla siebie, dla pretekstu do podróży po świecie, dla miłego spędzenia czasu z kumplami i być może dorobienia do codziennej pensji - tam widać i słychać Mudhoney. Są na scenie dłużej niż Nirvana i Pearl Jam i nigdy nie zagrają z Bono, nie wejdą do hall of fame, ani nie wypełnią stadionu; ba, Stodoła okazała się dla nich za duża. Czy ktoś z nich się tym przejmuje?10. The Black Angels – Indigo MeadowNa koniec młodzież rockowa, ale patrząca mocno w kolorową przeszłość brzmień lat 60 i 70. Taka neo-psychodelia jest wciąż bardzo modna wśród dwudziestoletnich brodaczy, ale wbrew pozorom wykonana naprawdę bardzo solidnie i intrygująco. Płyta po prostu przyciąga i zachęca do wielokrotnego odsłuchu. A słychać na niej wpływy Cream, Jefferson Airplane, The Yardbirds, Love, a nawet The Doors. Jeśli czerpać, to tylko z najlepszych źródeł. Tym bardziej, że panowie mają naprawdę dużo do powiedzenia i warto dać im szansę chociażby z chęci skontrastowania pozytywnego talentu z bezpłciowością większości indie-rockowych gwiazdorów.Jakub Oślak07.01.2014 r.