Recenzje

Zaobserwuj nas
WESPRZYJ NAS

Wyszukaj recenzję:

Kirlian Camera - Hologram Moon

Kirlian Camera - Hologram Moon
2018 Dependent Records

1. Holograms     5:33
2. Sky Collapse    5:35
3. Lost Islands    3:58
4. Polar-Ihs    5:20
5. Helium 3    1:38
6. Kryostar    5:50
7. I Don't Sing    5:17
8. The Storm    4:46
9. Eyes Of The Moon    4:53
10.  Equation Echo 01    2:18
11. Haunted River    4:34
12. Traveler's Testament 4:07

W październiku 2017 roku ukazał się singiel „Sky Collapse” promujący nową płytę zespołu Kirlian Camera zatytułowaną „Hologram Moon”. Muzyka zawarta na nim dawała do zrozumienia, że będzie ona znacznie się różniła od tego, co można było usłyszeć prawie pięć lat wcześniej na płycie „Black Summer Choirs”.  W 2017 roku zespół zmienił także wytwórnię przechodząc do Dependent Records. Nie zrezygnował jednak ze współpracy z Johnem Fryerem, producentem muzycznym i inżynierem dźwięku. Do współpracy zaproszono także Eskila Simonssona z zespołu Covenant i Falka Pitschka z grupy Plastic Autumn. Muzykę skomponowano w Parmie, Piombino, Los Angeles, Magdeburgu i San Francisco. Ideą przewodnią płyty było twierdzenie byłej astrofizyczki Giuliany Conforto, że Księżyc jest hologramem, odbiciem małego sztucznego satelity, co mogą dostrzec osoby o „rozszerzonej percepcji”. Jako ciekawostkę można dodać, że kilka miesięcy wcześniej Noel Gallagher wydał płytę „Who Built the Moon?”, z tytułową piosenką także zainspirowaną spiskową teorią dotyczącą Księżyca. Nie wiem czy członkowie zespołu Kirlian Camera wierzą w tę teorię na poważnie, ale na pewno poważnie potraktowali pracę nad nową płytą, która ukazała się 26 stycznia 2018 r.

Dźwięki przypominające uruchamianie gigantycznej maszynerii połączone z monotonnie odczytywanymi przez vocoder komunikatami rozpoczynają utwór „Holograms” . W wolnym tempie, z czysto elektronicznym podkładem i rozmachem godnym Jarre’a płynie wpadająca w ucho łagodna melodia. W porównaniu z poprzednimi dwiema płytami Elena Alice Fossi porzuca tutaj rockowy sposób śpiewania na rzecz popowego, a w tekstach zauważyć można mniej gniewu i apokaliptycznych wizji, chociaż do „krainy łagodności” trochę jeszcze brakuje. Drugi utwór na płycie to singlowy „Sky Collapse”. Poprzedza go fragment ostatniego przemówienia przywódcy sekty Jima Jonesa z 18 listopada 1978 r. wygłoszonego w Jonestown w Guyanie, po którym nastąpiło największe współczesne masowe samobójstwo lub raczej morderstwo, ale kiedy wchodzi muzyka robi się bardzo radośnie. „Sky Collapse” ma według Bergaminiego wyrażać uczucie, kiedy to po tytułowym zawaleniu się nieba, pojawia się promyk nadziei i chęć tańca na ruinach. Piosenka śpiewana w duecie Elena Alice Fossi i Eskil Simonsson zagościła na dłużej na alternatywnych niemieckich listach przebojów. 

Trzeci utwór „Lost Islands” zagrany w wolniejszym tempie to jest dokładnie taka piosenka, jaką chciałbym usłyszeć latem podczas wieczornego spaceru nadmorską promenadą. Dziwię się wręcz, że nie wykorzystano jej jako wakacyjnego hitu. Czwarta piosenka „Polar IHS” to kompozycja autorstwa Simonssona z tekstem Bergaminiego. Melancholijna, fortepianowa melodia w kontraście z nieco chropowatą linią elektronicznego basu i ezoteryczny tekst podtrzymują klimat muzyki. Następnie mamy chwilę oddechu przy instrumentalnym „Helium 3” (chodzi o izotop helu obecny w sporej ilości na Księżycu) i piąty utwór „Kryostar” znów wzywa nas do „kosmicznego” tańca. Szybkie tempo, mocny beat i hipnotyzujący motyw melodyczny powinny ucieszyć bywalców dyskotek oraz miłośników muzyki klubowej. Przesłanie tekstu wiąże się, najkrócej ujmując, z tym, co w PRL wyrażano hasłem „telewizja kłamie”.
 
Siódmy utwór „I Don't Sing”, zaśpiewany przez Angelo Bergaminiego, wydaje się odstawać od całości. W rzeczywistości jest przesłaniem do krytyków i dowcipnym pożegnaniem założyciela zespołu z rolą wokalisty (na koniec śpiewający ptaszek i dźwięk strzału). Ósmy utwór „The Storm” to elektroniczna ballada w stylistyce darkwave z tekstem odwołującym się do wspomnień z dzieciństwa i poszukiwania bezpieczeństwa w ojcowskim domu. Kolejny „Eyes Of The Moon” to zgrabna, popowa piosenka skomponowana przez Falka Pitschka wpisująca się w księżycową tematykę płyty. „Equation Echo 01” zamiast klasycznej melodii przynosi syntetyczne dźwięki, modulacje i subtelne rytmiczne impulsy tworzące wrażenie odbicia matematycznej struktury. Jedenasty utwór „Haunted River” to ostatni na płycie bardziej rytmiczny utwór i jeden z najlepszych, ze zwrotkami śpiewanymi przy wibrujących, ostrych dźwiękach i refrenem na tle chóralnych brzmień. Płytę zamyka „Traveler's Testament”, fortepianowa ballada, śpiewana półgłosem przez Elenę Alice Fossi z towarzyszeniem żywego chóru. Po niespełna trzech minutach piosenka jednak wycisza się i słyszymy groźnie brzmiące dźwięki, pozostawiające słuchacza w niepewności jak cała historia się skończyła.

Istnieje także dwupłytowe wydanie „Hologram Moon”. Na drugim krążku znajdziemy: cover piosenki „Too Many Friends” zespołu Placebo, „La Caduta Del Cielo”, czyli włoskojęzyczną wersję „Sky Collapse – Italian”, taneczną wersję utworu „Holograms” (Radio Version), instrumentalne „Equation Echo”, nową wersję własnej piosenki „Absentee” z 2001, a także utwory „Turin Obscurity Diary”, „Coming Back Home”, „Moonlight Sonata For Holograms” i „Der Mond Über Mosul”. Ten ostatni wykorzystywany było jako intro podczas trasy koncertowej. 

Najbardziej electropopowa płyta w dorobku Kirlian Camera jest też jedną z moich ulubionych. Na pewno jednak nie uważają tak wszyscy fani zespołu. Niektórzy uznali ją za szczególnie dalekie odejście od muzyki takiej, jaka uwiodła ich na płytach typu „Solaris. Last coridor” (1995) i „Pictures From Eternity” (1996). W odróżnieniu od zespołu Covenant Eskila Simonssona ewolucja Kirlian Camera nie przebiegała liniowo (w przypadku Szwedów od industrialu i EBM do futurepopu). Kirlian Camera ewoluowali wielokierunkowo, przechodząc przez kilka odmiennych estetyk nie zatrzymywali się gdzieś na stałe. Na „Hologram Moon” poszli najdalej w kierunku electro czy futurepopu, ale nie porzucili do końca darkwave. Zaproszenie Simonssona uzasadniali tym, że Kirlian Camera i Covenant należą razem do „zimnego, romantycznego/dramatycznego świata elektro”. Współpraca przyniosła znakomity efekt, nad osiągnięciem którego czuwał John Fryer. 

Najpierw porwała mnie pierwsza połowa „Hologram Moon”. Potem doceniłem drugą, tę bardziej wyciszoną, introspektywną. Pomimo, że Kirlian Camera wielokrotnie wskazywali na swoją fascynację muzyką i kulturą krajów niemieckojęzycznych, w których cieszą się nieporównywalnie większą popularnością niż w swojej ojczyźnie to uważam, że w melodiach zawartych na płycie słychać włoską śpiewność a zarazem estetyczną bezkompromisowość. Moja ocena [9/10]. 

Krzysztof Moskal
01.04.2026 r.

Postaw mi kawę na buycoffee.to