
Lombard - Szara maść1984 Savitor str. A A1. Stan gotowościA2. Plaża fokA3. Bezcieleśni - bezszelestniA4. Darwiniści str. B B1. Wąwóz KoloradoB2. Czeski filmB3. Szara maśćB4. EKG Lombard to zespół, który został stworzony przez macherów peerelowskiego "show-biznesu" a nie z chęci wyartykułowania buntu jego twórców, jak miało to miejsce w przypadku większości grup rockowych. Poznańska formacja powstała w 1979 roku, bo uczniowie Studia Sztuki Estradowej chcieli ćwiczyć i prezentować zdobyte w tej szkole umiejętności wokalne. Wykonywali ogólnie rozumianą muzykę rozrywkową. Najpierw nazywali się Vist, a w skład formacji wchodzili m.in.: Grzegorz Stróżniak, Małgorzata Ostrowska i Wanda Kwietniewska. Na przełomie 1980 i 1981 roku menedżerem grupy został Piotr Niewiarowski, który postanowił nadać zespołowi charakter bardziej rockowy. Vist przekształcił się w Rock Vist Band, następnie w Skandal, a w 1981 roku w Lombard. To był czas, gdy polska publiczność chciała słuchać polskiego rocka. Wtedy narodziła się gwiazda Maanamu, sukces odniósł Perfect i rozpoczął się właśnie boom na polski rock. Idealnie w ten moment wpasował się zespół Lombard. Niestety, przez chwilę wszystko wyhamowało, gdy 13.12.1981 roku komunistyczna władza wprowadziła stan wojenny, który poza brutalną pacyfikacją protestów robotniczych i wieloma niedogodnościami życia codziennego dla wszystkich Polaków, oznaczał również zakaz organizowania imprez masowych oraz ograniczenie treści rozrywkowych prezentowanych w mediach (m.in. zamknięto Trójkę). Władza "ludowa" już po kilku miesiącach starała się "normalizować" sytuację w PRL i powoli, jeszcze podczas formalnie trwającego stanu wojennego, zaczęła przywracać przejawy normalnego życia. W kwietniu 1982 roku wznowił nadawanie Program Trzeci Polskiego Radia. W tym samym miesiącu uruchomiono Listę Przebojów Programu Trzeciego i to ona stała się impulsem dla dalszego rozwoju popularności polskich grup rockowych. Skorzystał na tym również zespół Lombard, który już w pierwszym notowaniu listy umieścił dwa utwory: "O jeden dreszcz" na trzynastym miejscu i "Droga pani z TV" w poczekalni. Oba nagrania nie odniosły wielkiego sukcesu. Dopiero trzeci hit na liście: "Ostatni taniec" dotarł do drugiego miejsca. Największy sukces przyszedł jednak w 1983 roku, gdy na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu zespół zdobył Nagrodę Publiczności, a Grzegorz Stróżniak otrzymał II nagrodę w konkursie Jury za kompozycję „Szklana pogoda” (I nagrody wówczas nie przyznano). Wtedy wszyscy śpiewali "Szklana pogoda". To był bezapelacyjny, ogólnopolski hit, który wtedy każdy śpiewał, choć na liście Trójki osiągnął "zaledwie" trzecie miejsce, by po sześciu tygodniach spaść z listy. Do dzisiaj trudno mi uwierzyć, że odbyło się to bez jakiś sugestii z "góry", bo tekst nagrania był krytyką nadmiernego zaangażowania w percepcję treści płynących z telewizji, co ówczesnej władzy mogło nie być na rękę. Ale nie mam żadnej pewności, ani na to dowodów. Mimo już dwóch lat działalności i wylansowania kilku hitów a także tego, że w 1982 roku Lombard zarejestrował materiał na debiutancki album pt. "Śmierć dyskotece!", ten ukazał się dopiero w 1983 roku już po sukcesie odniesionym na festiwalu w Opolu. Najbardziej kuriozalne jednak było to, że niemal w tym samym czasie ukazał się drugi album Lombardu zawierający nagrania koncertowe pt. "Live". W kolejnym roku, 1984 zespół miał już na koncie dwa kolejne albumy "Wolne od cła", wydane w ograniczonym nakładzie przez Klub Płytowy Razem oraz "Szarą maść". Ta druga przyniosła grupie pierwszy numer jeden na liście Trójki pt. "Stan gotowości", który przez trzy tygodnie utrzymywał się na pierwszym miejscu. Lombard, który na debiutanckiej płycie prezentował się bardzo eklektycznie, w 1984 roku miał już ukształtowane, charakterystyczne brzmienie. Z formacji odeszła Wanda Kwietniewska, która założyła Bandę i Wandę a pozostali w niej Stróżniak i Ostrowski wraz z instrumentalistami: gitarzystą Piotrem Zanderem, basistą Zbigniewem Forysiem oraz perkusistą Przemysław Pahlem, choć na płycie "Szara maść" na perkusji gra Włodzimierz Kempf. Lombard łączył rockową ekspresję, którą tworzyła mocna, hard rockowa gitara Zandera i dynamiczna gra na tradycyjnej perkusji, z wyrazistymi, często dominującymi syntezatorami obsługiwanymi przez Stróżniaka. Do tego dochodził ekspresyjny śpiew Ostrowskiej i dodający klimatu wokal Stróżniaka. Na płycie "Szara maść" Foryś obsługiwał dodatkowo instrumenty klawiszowe, które generowały syntetyczne basy. "Szara maść" prezentuje Lombard w zwartej koncepcji artystycznej, w której poszczególne utwory łączą się ze sobą efektami dźwiękowymi. Wszystko zaczynają odgłosy otoczenia - melodyjka z zegarka elektronicznego, dźwięki ulicy, kroki przechodniów, dźwięki przejeżdżających samochodów, syreny. Następnie wchodzi mocny basowy riff syntezatorowy, poprawiony w kontrze przez wyrazistą, ale bardziej przestrzenną partię syntezatorową. Za chwilę pojawia się mocny bit klasycznej perkusji oraz ostra, hard rockowa gitara. Te składowe - mocne, wyraziste syntezatory połączone z rockowymi riffami gitarowymi oraz dynamiczną perkusją są znakiem rozpoznawczym Lombardu w połowie lat 80. Ten cały wykwitny początek płyty prowadzi nas do wspomnianego największego hitu z "Szarej maści", czyli nagrania "Stan gotowości". Kompozycja śpiewana jest równie mocno i dynamicznie na spółkę przez Ostrowską i Stróżniaka. Syntezatory brzmią bardzo prosto, drapieżnie, dynamicznie i bardzo rockowo, wręcz agresywnie. Nawet partie przestrzenne nie mają w sobie nic z sentymentalizmu czy romantyczności. Dla niektórych to będzie brzmienie prostackie, dla mnie proste środki wyrazu doskonale oddaję energię, którą odkryli w sobie adepci piosenki estradowej. Do "Plaży fok" wprowadzają odgłosy wychodzenia z bloku, przesuwane drzwi, kroki, śpiew ptaków po wyjściu na dwór. Wokal Ostrowskiej, choć śpiewa o wydawałoby się romantycznej "plaży fok" jest energetyczny i drapieżny, podobnie jak sekcja rytmiczna i gitarowe riffy Zandera. Syntezatory tylko podkręcają dynamikę i nie są romantycznym kontrastem dla rockowej dynamiki. "Plaża fok" płynnie przechodzi w "Bezcieleśni - bezszelestni" śpiewanym przez Stróżniaka. Utwór zbudowany jest według podobnego schematu jak pozostałe nagrania na płycie. Pulsujący bas syntezatorowy jest wręcz agresywny, przestrzenne partie klawiszowe w tle w niewielkim stopniu łagodzą pędzący rytm nagrania. Choć Stróżniak początkowo śpiewa delikatniej, to nie trwa do długo, bo i on pokazuje, że potrafi być ekspresyjny. Jeszcze większą petardą okazuje się kończący stronę A utwór "Darwiniści", który rozpoczyna demoniczny śmiech a następnie porywa nas pulsujący bas syntezatorowy, za którym ledwo nadąża rytm perkusji. Po nagraniu następuje jedyna przerwa na płycie, która zmusza nas do przerzucenia krążka na drugą stronę. Na stronie B czeka już na nas "Wąwóz Kolorado" rozpoczynający się od dwóch konkurujących ze sobą motywów syntezatorowych - jednostajnego, monotonnego, basowego i wirująco-świdrującego, który po obniżeniu tonu znika w dźwiękach perkusji i śpiewie Ostrowskiej oraz kolejnym strzale syntezatorowym. Przez nagranie przewija się też katarynkowa melodyjka syntezatorowa oraz atakują znikające riffy gitary Zandera. Przed "Czeskim filmem" mamy odgłosy zmywania naczyń, robienia herbaty, włączania dziennika telewizyjnego, kaszlu a następnie wybucha basowy motyw syntezatorowy, na który nałożona jest druga, równie dynamiczna i pulsująca partia syntezatorowa. Wszystko kończy się melodią rzeczywiście kojarzącą się z czeskim filmem. Większe wytchnienie przychodzi dopiero, gdy zbliżamy się do końca płyty. Tytułowa "Szara maść" utrzymana jest w wolniejszym tempie i gdy wydaje się, że będziemy mieć do czynienia z balladą, to już po chwili dynamika zaczyna wzrastać. Atakowani jesteśmy mocnymi riffami gitary Zandera oraz ekspresyjnym śpiewem Stróżniaka. Nastrój i dynamika nagrania jednak faluje, ale o rockowym charakterze nie pozwala zapomnieć gitarowa solówka Zandera. Prawdziwe uspokojenie przychodzi wraz z zamykającym płytę utworem instrumentalnym pt. "EKG". Skupia swoją uwagę na grze syntezatorów i melodiach granych na nich przez Stróżniaka. To przywołuje chwilami klimat muzyki Jean Michela Jarre'a albo naszego rodzimego Marka Bilińskiego. Płyty "Szara maść" należy słuchać wyłącznie w wersji winylowej. Album, jak większość innych Lombardu, nie jest dostępny w streamingach. Wersja CD też jest trudno dostępna, bo Stróżniak i Ostrowska nie mogą dojść do porozumienia w sprawie reedycji płyt Lombardu (ani w żadnej innej sprawie). Ale może to i lepiej. Na jedynym dotychczasowym wydaniu CD (2000, Koch International) popełniono zbrodnię artystyczną usuwając z niej wszystkie odgłosy i dźwięki łączące poszczególne utwory znane z pierwotnego winyla. Bez nich album jest niepełnowartościowy i prawdziwie kastruje zamysł twórców. "Szara maść" w pierwotnej wersji to rodzaj koncept albumu i tylko w takiej warto sięgać po tę muzykę. Muzyka Lombardu mimo że jest prosta, to jednak ma w sobie wielką moc. Siłą jest na pewno jakość kompozycji, ciekawa ogólna koncepcja albumu a także specyficzne i charakterystyczne dla zespołu brzmienie synth-rockowe. Wrażenie robią też wielka ekspresja i zaangażowanie samych wykonawców. Proste środki, jakie zastosowano przy tworzeniu i nagrywaniu płyty w połączeniu z dynamiką instrumentalną i zaangażowaniem muzyków dają efekt piorunujący. Płyta "Szara maść" jest moim zdaniem szczytowym osiągnięciem grupy, choć następny album: "Anatomia" wcale nie jest gorszy. "Szara maść" na zawsze pozostanie dla mniej jedną z bardziej wyjątkowych płyt w historii polskiego rocka. [9/10] Andrzej Korasiewicz15.01.2026 r.













