
Doublespeak - Doublespeak2026 Blanc Check Records 1. Back to Nature (Fad Gadget cover) 4:332. Brand New Life (Young Marble Giants cover) 2:583. The Visitors (Abba cover) 4:434. I Can’t Escape Myself (The Sound cover) 3:195. Goodbye to Love (Carpenters cover) 4:296. Rock On (David Essex cover) 3:087. Smoke and Mirrors (The Magnetic Fields cover) 3:008. Day Breaks, Night Heals (Thomas Leer, Robert Rental cover) 3:489. Gentle on My Mind (John Hartford cover) 3:2410. Richard! (Ed Dowie cover) 4:5611. End Credits (Laptop cover) 3:33 Nie lubię płyt, które są zbiorem coverów. Wolę autorskie propozycje niż przerabianie czyjegoś dorobku. Mogę posłuchać takiej płyty, nawet może mi się spodobać, ale nie traktuję jej jak pełnoprawnej pozycji muzycznej, którą należy rozpatrywać krytycznie. A jednak są wyjątki od tej reguły. Takim wyjątkiem na pewno jest wydawnictwo Martina L. Gore'a "Counterfeit" [czytaj recenzję >>] , w dodatku będące jedynie epką. Mimo tego, że to tylko epka, a do tego wyłącznie z coverami, trakuję ją jak pozycję, która może podlegać ocenie i to w moim przypadku pozytywnej. Takim albumem jest też propozycja supergrupy electro-nowofalowej Doublespeak. Tworzą ją trzy osobowości świata syntezatorów i nowej fali: Vince Clarke (Depeche Mode, Yazoo, Erasure), Neil Arthur (Blancmange) oraz Benge, producent współpracujący z wieloma wykonawcami, m.in. Johnem Foxxem (John Foxx and The Maths!) a w ostatnich latach również z Neilem Arthurem w ramach Blancmange. W muzyce Doublespeak dominujący jest sposób tworzenia dźwięków charakterystyczny dla Benge. Brzmienie uzyskane na płycie Doublespeak można pomylić z tym, co słyszeliśmy np. na płytach John Foxx and the Maths, ale przede wszystkim bliskie jest zawartości ostatnich wydawnictw Blancmagne. W Doublespeak partie wokalne wykonuje właśnie wokalista tej formacji Neil Arthur i to też wiele wyjaśnia. Nie wiem jaki realny wkład w nagranie płyty miał Vince Clarke, ale charakterystyczne dla niego patenty brzmieniowe słychać na albumie najmniej. Najbliżej jest przy okazji coveru Abby "The Visitors". Wyczuwalna w intepretacji tego utworu lekkość móże być zasługą właśnie Clarke'a. Ale na płycie dominują tłuste, basowe i znacznie cięższe oraz mroczniejsze bity i tła elektroniczne, które zwracają uwagę raczej na wkład Benge. Od początku wskazuje na to otwierający album "Back to Nature", który już w oryginale Fada Gadgeta jest ciężki, mroczny i dosadny. Po tym wstępie wiadomo, że miłośnicy pierwotnego electro znajdą tutaj wiele dobra. I tak rzeczywiście jest. Panowie z Doublespeak wzięli na warsztat twóczość z różnych epok i stylistyk. Oprócz coverów wykonawców bliskich muzycznie Doublespeak (Fad Gadget, The Sound, Thomas Leer i Robert Rental, Young Marble Giants), znajdziemy klasykę muzyki pop - wspomniana Abba, ale także David Essex, The Carpenters. Mamy też wykonawców bardziej współczesnych, tworzących w nurcie szeroko rozumianej muzyki niezależnej i indie popowej (The Magnetic Fields, Ed Dowie i Laptop). Nie są to wykonawcy z czołówki a dla mnie niemal anonimowi. Na płycie mamy też cover twórcy folkowego: Johna Hartforda. Interpretowane przez Doublespeak kompozycje pochodzą więc z bardzo różnych muzycznie światów. Mimo tego, że wersje Doublespeak zachowują w dużym stopniu szkielet konstrukcyjny oryginałów, to jednak tworzą stylistycznie zwartą całość. Tak samo było w przypadku "Counterfeit" Gore'a. "Doublespeak" jest płytą, na której często słyszymy analogowe, ciężkie, walcowate brzmienie syntezatorów basowych, tłuste, niemal technoidalne bity, ale utrzymane w tempie charakterystycznym dla synth popu oraz syntezatorowo-industrialne ozdobniki, którymi okraszone są kolejne nagrania. W utworach opartych o te motywy nie ma przestrzeni i oddechu. Ale cała płyta nie jest tak jednoznaczna w tym zakresie. Lekkość a nawet łagodność słychać w przypadku ballady "Goodbye to Love" (Carpenters). Czyżby wpływ Vince'a Clarke'a? Ale już w coverze innego klasyka brytyjskiego popu "Rock On" (David Essex), brzmienie jest przybrudzone i chwilami wręcz hałaśliwe. "Smoke and Mirrors" brzmi ponownie lżej, przyjemniej i przebojowo. Lekkość słychać też w coverze folkowego nagrania "Gentle on My Mind". O delikatnie pulsującą, ale wyrazistą elektronikę oparty jest utwór "Richard!" (Ed Dowie) a album zamyka utrzymana w wolniejszym tempie, wręcz refleksyjna kompozycja "End Credits" (Laptop). Oprócz technoidalnych bitów, tłustych syntezatorów basowych a także przesterów słychać na płycie też czasami przestrzenne partie klawiszowe, jak np. we wspomnianym "End Credits". Gdy usłyszałem o powstaniu projektu Doublespeak mocno się rozentuzjazmowałem. Kiedy po chwili okazało się, że materiał przygotowywany przez formację, to jedynie covery, wzmógł się mój sceptycyzm. Gdy usłyszałem zapowiadający płytę cover Fada Gadgeta "Back to Nature" mój sceptycyzm jedynie się umocnił. Nagranie w gruncie rzeczy niewiele odbiega od oryginału. Po co nagrywać covery, gdy niewiele różnią się od oryginału? Dopiero, gdy usłyszałem całą płytę, pomysł Doublespeak, w moim przekonaniu, obronił się. "Back to Nature" dobrze wkomponował się w kompozycję albumu a poszczególne utwory jednocześnie są w kontraście do siebie i tworzą zwartą całość. Nagrania interpretowane przez Doublespeak to w większości utwory mało znane, a jeśli są to takie hity popowe jak "The Visitors", to ich aranżacja sprawia, że brzmią jak oryginalne nagrania Doublespeak. Mimo że ich trzon w zakresie konstrukcji pozostaje zbliżony do pierwowzoru, to radykalnie inna jest aranżacja. I właśnie za aranżację i złożenie odmiennych stylistycznie nagrań w ciekawą całość, której słucha się bez znużenia wielkie brawo. [8/10] Andrzej Korasiewicz29.05.2026 r.













