Recenzje

Zaobserwuj nas
WESPRZYJ NAS

Wyszukaj recenzję:

Hidden By Ivy - Dead In Heaven

Hidden By Ivy - Dead In Heaven
2026 Hidden By Ivy

1. The Distance 3:06
2. Salome 3:49
3. Home Black 4:16
4. The Next Room  04:03
5. Broken Self 4:40
6. Dead in Heaven 4:01
7. Relief 5:18
8. Tell Me 4:27
9. The Calling 3:38
10. No Way Out 2:48

Hidden By Ivy to rzeszowsko-białostocki duet Andrzeja "Andy" Turaja i Rafała Tomaszczuka. Obaj od wielu lat są aktywni w kręgu muzyki dark wave, synth pop i pokrewnej. Andrzej "Andy" Turaj zaczynał już pod koniec lat 90. gdy wydał wraz z God's Own Medicine album "Retro". Odbił się on wtedy szerokim echem wśród sympatyków mrocznej elektroniki, którzy kochali muzykę lat 80. Wydawało sie, że God's Own Medicine wraz z God's Bow i Fading Colours tworzą zalążek nowej sceny w Polsce, która będzie szybko rozwijać się. Ale tak się nie stało. Fading Colours przez wiele lat nie mógł wydać kolejnej płyty, bo tak ją cyzelował, że gdy w końcu ukazała się prawie nikogo już nie interesowała. God's Bow zaistniał na rynku niemieckim, ale z każdym kolejnym rokiem było o nich ciszej. God's Own Medicine stał się wkrótce jednoosobowym projektem Andrzeja Turaja, który wydawał pod tym szyldem kolejne płyty. Nie przebijały się jednak one do szerszego odbiorcy. W 2014 roku Andrzej Turaj nawiązał współpracę z Rafałem Tomaszczukiem, który był jej inicjatorem. Rafał Tomaszczuk pojawił się w pierwszej dekadzie XXI wieku wraz z projektem Agonised By Love, który wydał swój debiutancki album "All Of White Horizons" w belgijskiej wytwórni Alfa Matrix. Zapowiadał się kolejny mocny projekt z kręgu podobnego do God's Own Medicine czy God's Bow, ale wkrótce siła rażenia formacji osłabła. Nic dziwnego, że obaj panowie spróbowali połączyć siły. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo szybko znaleźli wspólny język i w 2015 roku ukazała się debiutancka płyta pt. "Acedia".

Początki Hidden By Ivy zbiegły się w czasie z końcem działalności pierwszej odsłony serwisu Alternativepop.pl Jeszcze we wrześniu 2014 roku pisałem o płycie "Drachma" God's Own Medicine [czytaj recenzję >>] ale później funkcjonowanie Alternativepop.pl zawiesiłem i zająłem się sprawami prywatno-zawodowymi. W związku z tym nie śledziłem aktywności Hidden By Ivy. A była ona całkiem spora. Formacja wydała kolejne płyty: "Beyond" (2017), "Inner" (2019), "Absent" (2021), "The Disappeared" (2023). Ta ostatnia była pierwszą jaką wysłuchałem na bieżąco. Grupie udało się przez te lata zdobyć wierną gromadkę sympatyków a także przebić do radiowej Trójki. Nic dziwnego, bo Hidden By Ivy prezentuje muzykę na najwyższym poziomie w swoim gatunku. W tym roku grupa powraca z nową płytą pt. "Dead In Heaven".

Od początku w Hidden By Ivy za wszystkie instrumentacje i kompozycje odpowiada Andrzej Turaj, który na płycie "Dead In Heaven" zajął się również miksem i produkcją. Rafał Tomaszczuk jest głównym głosem Hidden By Ivy i pisze teksty. Wpółpraca nie ogranicza się jednak do tego sztywnego podziału. Choć formacja pracuje głównie na odległość, to duet wzajemnie inspiruje się np. w kwestii aranżacji. W utworze "Broken Self" słyszymy również Martę Sobczyk z formacji World, Interrupted. 

Album "Dead In Heaven" jest kontynuacją dotychczasowej drogi i wypadkową doświadczeń a także sympatii muzycznych obu panów. Nie znajdziemy na płycie żadnych zaskoczeń. Otrzymujemy dziesięć nagrań utrzymanych w klimacie bliskim muzyce Dead Can Dance, Clan of Xymox, Diorama czy Diary of Dreams. Słyszalnym komponentem jest też synth pop a także dalekie echa new romantic. Duetowi nie można zarzucić żadnego naśladownictwa konkretnej grupy. Wymienione wcześniej nazwy nie oznaczają, że muzyka Hidden By Ivy jest wprost do którejś podobna. To raczej jedynie drogowskaz stylistyczny dla kogoś, kto wcześniej nie spotkał się z formacją. Tęskny, romantyczny śpiew Tomaszczuka miesza się z pulsującymi synthami i dynamicznymi bitami tworzonymi przez Turaja. Tempo czasami jest szybsze (np. "Salome", "Home Black", "The Calling"), czasami średnie (np. "The Distance", "The Next Room") a czasami robi się bardziej romantycznie, dzięki użytymi tłom smyczkowym ("Broken Self", "Relief") i balladowo ("Dead in Heaven", "Tell Me"). Niezależnie od tempa w użyciu są cały czas tłuste synthy, które przypadną do gustu sympatykom syntezatorowych brzmień lat 80. Płytę zamyka najwolniejszy, najmniej rytmiczny, ale za to bardzo klimatyczny, romantyczny "No Way Out".

"Dead In Heaven" to dobry album bez słabych punktów skierowany do fanów gatunku. Hidden By Ivy nie poszukuje eksperymentalnych dźwięków, ale raczej nastroju, dobrych melodii i wzruszeń. Nie gardzi też tanecznymi bitami i odwołaniami do syntezatorowej klasyki lat 80. Ci którzy szukają takich brzmień nie zawiodą się na "Dead In Heaven". [8/10]

Andrzej Korasiewicz
13.04.2026 r.

Postaw mi kawę na buycoffee.to