Recenzje

Zaobserwuj nas
WESPRZYJ NAS

Wyszukaj recenzję:

Mesh - The Truth Doesn't Matter

Mesh - The Truth Doesn't Matter
2026 Dependent

1. The Truth Doesn't Matter    5:28
2. A Storm Is Coming    4:59
3. I Lost A Friend Today    5:21
4. Polygraph    1:46
5. Trying To Save You    3:59
6. Bury Me Again 6:35
7. I Bleed Through You    5:08
8. Kill Us With Silence    4:14
9. 1031030    1:17
10. This World    5:13
11. Exile    4:38
12. Everything As It Should Be    4:09
13. Hey Stranger    4:05
14. Cipher    2:02
15. Not Everyone Is Lonely    5:03
16. Be Kind    5:55

Mesh to brytyjska grupa, która największe sukcesy odniosła na alternatywnym rynku niemieckim i w Europie kontynentalnej, nie ciesząc się dużym zainteresowaniem w rodzimej Wielkiej Brytanii. Wiąże się to z tym, że gdy formacja rozpoczynała swoją karierę w latach 90. na Wyspach królował brit pop, z którym Mesh nie miał i nadal nie ma nic wspólnego. Synth pop grany przez Mesh był wtedy uważany za muzykę archaiczną i nie wzbudzał ciekawości nowej publiczności, która wolała śledzić rywalizację między Blur a Oasis. Poza tym nisza synth popu była już zagospodarowana przez Erasure, który cieszy się wśród Brytyjczyków niesłabnącym zainteresowaniem od lat 80. Mimo tych niesprzyjających okoliczności Mesh działa nieprzerwanie od ponad trzydziestu lat zdobywając uznanie wśród europejskiej publiczności, "przyklejony" trochę do niemieckiej sceny "dark independent".

Z muzyką Mesh mam tak, że poza kilkoma hiciorami z dawniejszych czasów (np. "You Didn't Want Me", "Trust You"), gdy włączę dowolną płytę grupy i słucham jej w tle, to wydaje mi się ona schematyczna i monotonna. To zapewne obrazoburcze stwierdzenie dla wielu fanów Mesh, którzy rekrutują się głównie spośród "depeszów" a ci w większości, jak wiadomo, są bardzo zasadniczy w bronieniu swoich idoli. Mimo wszystko, gdy wysłucham płyt Mesh w większym skupieniu, to okazuje się, że spod tego wydawałoby się monotonnego, melancholijnego, czasami przesłodzonego a przy tym energetycznego synth popu opartego o wyraźny bit, wyłaniają się różne barwy. Jakość płyt też jest odmienna a ich stylistyka na przestrzeni lat zmieniała się. Grupa zaczynała w latach 90. wyraźnie nawiązując do brzmień lat 80. ze szczególnym uwzględnieniem Depeche Mode. Z czasem, pod wpływem EBM, muzyka stawała się bardziej bitowa, chwilami upodabniając się do wykonawców, do których przypinano na przełomie wieków łatkę "future pop". W muzyce Mesh można też usłyszeć elementy bardziej rockowe. Całość zawsze spinał charakterystyczny wokal Marka Hockingsa, z jednej strony bardzo energetyczny, a z drugiej pobrzmiewający melancholią i romantyzmem. Wszystkie te elementy można odnaleźć również w najnowszej produkcji Mesh pt. "The Truth Doesn't Matter", która ukazała się po dziesięciu latach przerwy. 

Płyta nie rzuca na kolana po pierwszym przesłuchaniu, ale gdy zagłębimy się w nią, otrzymamy wszystko to, co najlepsze w muzyce Mesh. Od futurepopowego "Exile" (pierwszy singiel), przez piękną, romantyczną, wręcz monumentalną balladę "This World" (najnowszy, trzeci singiel), świetny romantyczny "I Lost A Friend Today", po dynamiczny, apokaliptyczny "A Storm Is Coming". Mamy też singiel "Hey Stranger", który jako drugi zapowiadał nowy album. To piękna, podniosła, romantyczna ballada, w której słyszymy "wirujące" partie syntezatorowe, sample smyczków i sentymentalny śpiew Hockingsa. Mamy chwytliwy, dynamiczny "Trying To Save You", który typuję na następny singiel. Niewiele mu ustępuje "I Bleed Through You". Na płycie są też instrumentalne przerywniki. Podoba mi się "kraftwerkowy", robotyczny "1031030". Jest też posępny "Cipher", który po chwili zostaje przełamany romantycznymi klawiszami "Not Everyone Is Lonely". Na koniec otrzymujemy   wezwanie Mesh pt. "Be Kind", w którym grupa zachęca, by być dla siebie miłym niezależnie od różnic, które są między ludźmi. Utwór to klasyczny, "meshowy" synth pop utrzymany w średnim tempie. 

Wokół tych emocji zbudowany jest cały album, który trwa prawie siedemdziesiąt minut. Możliwe, że gdyby skrócić go trochę zyskałby na przejrzystości, ale zapewne Mesh chciał po dziesięciu latach przerwy wynagrodzić fanom oczekiwanie na nowe wydawnictwo. Weny grupie nie zabrakło, bo utwory, które znalazły się na płycie to nie wszystko, co Mesh nagrał. Na poprzedzającym wydanie płyty singlach można znaleźć nagrania, które nie odbiegają jakością od tych, które znalazły się na "The Truth Doesn't Matter". "Tilt", który znalazł się na singlu "Hey Stranger", mógłby wręcz zastąpić niektóre z wydanej płyty. Mimo wszystko trzeba stwierdzić, że Mesh nagrał płytę, która powinna zadowolić fanów grupy. Wątpię, żeby przemówiła do tych, którzy wcześniej formacji nie znali i nieszczególnie lubią synth pop. Ale dla sympatyków Mesh i ogólnie synth popu, to jedna z ważniejszych tegorocznych płyt. Muzyka na "The Truth Doesn't Matter" nie powala, ale i nie rozczarowuje. [7.5/10]

Andrzej Korasiewicz
05.04.2026 r.

Postaw mi kawę na buycoffee.to