Recenzje

Zaobserwuj nas
WESPRZYJ NAS

Wyszukaj recenzję:

Zoo (Grupa ZOO) - Ostatni remanent

Zoo (Grupa ZOO) - Ostatni remanent
2019 GAD Records 
 
CD 
 
1. Siłą rzeczy 4:55
2. Stutonowy walec 4:42
3. Ostatni Remanent 3:25
4. Rock - Gimnastyka 2:39
 
niepublikowane nagrania radiowe (1982)
 
5. Smutne ZOO 4:53
6. Lata rozstania 3:30
7. Hej, nie daj się! 4:37
 
niepublikowane nagrania radiowe (1983)
 
8. Na drzewie 3:15
9. Biały szron 3:50
 
nieopublikowany SP (1983)
 
10. Romantyczna gra 4:35
11. Więcej sexu! 3:35
 
oryginalnie wydano na SP Tonpress S-505 (1984)
 
12. Znowu mam luz 3:49
13. Wszystko zacznij jeszcze raz 3:44
 
oryginalnie wydano na SP Tonpress S-598 (1985)
 
14. Podwodne reggae
15. Introdukcja
16. Czyha strach
17. Związani razem
18. Dzikie palmy
19. Mijanka
20. Bujam się
 
niepublikowane nagrania z prób (1982-86)
 
DVD
 
1. Stutonowy walec
2. Romantyczna gra
3. Znowu mam luz
 
teledyski, Telewizyjna Lista Przebojów, 1982-86
 
4. Więcej sexu!
 
„Przeboje Dwójki - wydanie sylwestrowe”, 1984
 
5. Więcej sexu!
6. Romantyczna gra
 
„Konkurs Tańca Disco”, emisja 15.03.1985
 
Zoo to formacja, którą darzę wielkim sentymentem. W 1984 roku, gdy na Liście przebojów Trójki usłyszałem utwory: "Na Drzewie" i "Romantyczna Gra" byłem nimi zachwycony. Moją uwagę zwrócił szczególnie ten drugi numer, bo sugerował, że mamy do czynienia z polskim odpowiednikiem muzyki "new romantic". Niestety, o grupie Zoo szybko słuch zaginął a jedynymi śladami jego działalności zostały dwa single i nagrania radiowe. Nic dziwnego, że gdy kilka lat temu pojawiły się informacje, że GAD przymierza się do wydania płyty zbierającej całą dostępną twórczość Zoo poczułem niemała ekscytację. W końcu! Wiedziałem, że początki zespołu odbiegały od tego za co polubiłem Zoo. W dodatku materiału, który pozostał po zespole nie może być wiele. Mimo wszystko łudziłem się, że może jednak było jeszcze kilka nagrań podobnych do "Romantycznej gry", które wcześniej nie ujrzały światła dziennego. Częściowo te nadzieje spełniły się. Płyta "Ostatni remanent" pokazała jednak przede wszystkim to, że grupa Zoo to swoista efemeryda, która nie wypracowała własnego stylu. Mimo krótkiego okresu działalności (1982-1985) na każdym jej etapie brzmiała inaczej, niemal jak inny zespół o odmiennej stylistyce.
 
Płytę rozpoczynają cztery nagrania śpiewane przez Stanisława Wenglorza. Ten utalentowany wokalista zaliczył w latach 70. epizody współpracy m.in. ze Skaldami i Budką Suflera, śpiewał też jazz oraz był wokalistą bigbitowej grupy Wiślanie 69. Nic dziwnego, że utwory Zoo śpiewane przez niego to propozycja dla miłośników tradycyjnego pop rocka, a nie dla fanów "new romantic". Nagranie "Stutonowy walec" zaistniało w listopadzie 1982 roku pod szyldem Stanisław Wenglorz i Zoo na Liście przebojów Trójki. Trzy kolejne utwory zaśpiewane przez Iwonę Trzaskowską, najbardziej znaną z późniejszego przeboju "Na twojej orbicie" Mad Money, mają już bardziej nowoczesny charakter. To również pop rock, ale przebijają się w nim w większym stopniu keyboardy. A przynajmniej tak jest w nagraniu "Smutne ZOO" i trochę w funkującym "Lata rozstania". "Smutne ZOO" w sierpniu 1983 roku trafiło na dwa tygodnie do top 30 Listy przebojów Trójki. Ta melancholijna ballada popowa przypomina w pewnym stopniu wspomniane "Na twojej orbicie". Trzeci utwór śpiewany przez Trzaskowską pt. "Hej, Nie Daj Się!" niestety można zestawić z bezpłciową twórczością niektórych gwiazd ówczesnej muzyki estradowej.
 
Zoo, które lubię i wspominam z sentymentem zaczyna się od utworu numer osiem. Tutaj wokalistą jest Robert Janowski, który po opuszczeniu Zoo śpiewał przez chwilę w Oddziale Zamkniętym a dzisiaj znamy go z programu telewizyjnego "Jaka do melodia?". "Zu zuzuzuzuzu zu", to chyba każdy pamięta :). Nagranie nie ma jeszcze elementów charakterystycznych dla "new romantic", ale to nowoczesny pop rock, z chwytliwym refrenem. "Na drzewie" okazało się największym przebojem grupy. Utwór zadebiutował na Liście przebojów Trójki w styczniu 1984 roku i w czwartym tygodniu pobytu na liście dotarł do ósmego miejsca. W drugim utworze "Biały szron" słychać już w tle przestrzenne klawisze i zapowiedź tego, co nastąpiło na kolejnym singlu formacji: "Romantyczna gra"/"Więcej sexu!'. "Romantyczna gra" to polski klasyk "new romantic" i nic mnie nie przekona, że jest inaczej :). Elektroniczna perkusja Simmonsa i syntezator Oberheim OB-8 to instrumenty, które definiują brzmienie tego utworu. Do tego dochodzi dobry, pasujący do całej koncepcji śpiew Janowskiego. Elektroniczny charakter ma również utwór "Więcej sexu!", ale efekt psuje moim zdaniem żenująco-infantylny tekst. Sama kompozycja też jest inna, trochę rapowana i bardziej dynamiczna, ale nie składająca się w sensowną całość. 
 
Ostatnie nagrania Zoo pochodzą z drugiego wydanego singla "Znowu mam luz"/"Wszystko zacznij jeszcze raz" (1985). To kolejna wolta stylistyczna i powrót do pop rocka. Nie słychać już tutaj "noworomantycznych" klawiszy oraz elektronicznej perkusji. Brzmienie jest organiczne a na wokalu Janowskiego zastępuje Krzysztof Marzec, czyli "Pan Tik-Tak" :). Krzysztof Marzec na początku był gitarzystą w zespole Zoo. Po odejściu Janowskiego do Oddziału Zamkniętego, zastąpił go na wokalu. Ale formacji nie udało się uratować i w 1985 roku przestała istnieć. Krzysztof Marzec stał się w 1986 roku odtwórcą roli "Pana Tik-Taka" (Krzysia) w dziecięcym programie telewizyjnym Tik-Tak i na tym historia Zoo zakończyła się. Warto dodać jeszcze, że Krzysztof Marzec był bratem zmarłego niedawno Andrzeja Marca, znanego organizatora koncertów.
 
Na płycie "Ostatni remanent", oprócz kompozycji oficjalnie wydanych, mamy też siedem utworów bonusowych zarejestrowanych na próbach w latach 1982-84. To bardzo surowe nagrania, ale chwilami ciekawe, w większości śpiewane przez Janowskiego. Instrumentalna "Introdukcja" to kolejny przyczynek do elektronicznego popu. Podobnie jest w przypadku kompozycji "Związani razem" śpiewanej przez Janowskiego. "Dzikie palmy" są bardziej pop rockowe, instrumentalna "Mijanka" brzmi funkowo. Śpiewany przez Marca "Bujam się" to funkujący pop, w którym słychać trochę fałszów wokalisty. Na deser otrzymujemy dysk DVD z kilkoma filmowymi śladami nakręconymi przez Zoo w epoce. "Romantyczna gra" miała przecież swój teledysk, który dzięki temu wydawnictwu możemy sobie przypomnieć. Wszystko pod hasłem "ocalić od zapomnienia".
 
"Ostatni remanent" to zgodnie z tytułem rzeczywiście remanent, który na chwilę przenosi nas z powrotem do lat 80. Dzięki niemu jest szansa na ocalenia od zapomnienia tej formacji, która choć istniała krótko i nie ma na koncie regularnej płyty, to silnie zapisała się w pamięci ówczesnych nastolatków. Na pewno tak jest w moim przypadku. Zoo do dzisiaj traktuję jak niewykorzystaną szansę na polski zespół "new romantic". "Romantyczna gra" jest tego świadectwem. Wprawdzie to raczej moje myślenia życzeniowe, bo dla muzyków tworzących grupę, Zoo było jedynie przygodą a użycie elektroniki to efekt chwilowej mody. Mimo wszystko w mojej pamięci "Romantyczna gra" na zawsze pozostanie niezwykle udanym efektem tej mody, który stał się klasykiem polskiego electro popu. Samą płytę należy jednak traktować jedynie jak zbiór archiwaliów z dawno minionej epoki, który pozostawiam bez oceny. 
 
Andrzej Korasiewicz
04.01.2026 r.